forum.nie.com.pl
http://forum.nie.com.pl/

Marynistyczny - łodzie, wyprawy, rejsy i inne takie bajki...
http://forum.nie.com.pl/viewtopic.php?f=9&t=1337
Strona 20 z 114

Autor:  AGAFIA [ 06 cze 2019, 12:26 ]
Tytuł:  Re: Marynistyczny - łodzie, wyprawy, rejsy i inne takie bajk

Piszczałabym :lol:

Autor:  stary praktyk [ 06 cze 2019, 12:32 ]
Tytuł:  Re: Marynistyczny - łodzie, wyprawy, rejsy i inne takie bajk

Przez godzinę.
Następnie poszła byś się wyrzygać, i spać.......( zmęczenie).
Od rana mogła byś już spokojnie "jechać" na wachcie bez specjalnych sensacji.......! :lol:
Zauważ, że te statki wcale tak bardzo się nie kiwają........to jedynie tak okropnie wygląda...... :D

Autor:  AGAFIA [ 06 cze 2019, 18:19 ]
Tytuł:  Re: Marynistyczny - łodzie, wyprawy, rejsy i inne takie bajk

Ech, od razu widać żeś chłopak poczciwy. Ja od dziecka kocham wodę, jakieś wczasy, wyjazdy, wyjście latem choćby tu nad rzekę, Agafia musiała iść do wody. Dziadkowie czy tam rodzice, nie mogli mnie z niej wyciągnąć. Było więc straszenie że mi wiesz wierzba z tyłka wyrośnie. Serio, bardzo bałam się tej wierzby. W sumie do dziś zastanawiam się o co kaman z tą wierzbą. Reasumując moim przeznaczeniem chyba było zostać wilkiem morskim. Niestety nie wyszło, stąd nadrabiam sobie podróżami do wszystkich bajorek które są w zasięgu możliwości. Zmierzam do tego że nie piszczałabym ze strachu, a z radości wielkiej. I z pewnością bym nie rzygała, gdyż pierwsze co bym zrobiła, to napiła się z załogą wódki. Kto jak kto, ale ja męskie mózgi rozpracowałam niczym Enigmę.

Autor:  stary praktyk [ 06 cze 2019, 21:03 ]
Tytuł:  Re: Marynistyczny - łodzie, wyprawy, rejsy i inne takie bajk

Przecież Ci cały czas powtarzam, że ja tu jestem najbardziej porzondny......! ;) Taki np. Olderu to przy mnie pierwszy obuz Rzeplitej........ :o
A drugi to Wezyr.........



















:lol: :lol: :lol:

Autor:  Komandor [ 08 cze 2019, 21:28 ]
Tytuł:  Re: Marynistyczny - łodzie, wyprawy, rejsy i inne takie bajk

Na wodę i bujanie nie ma silnych. A jak ktoś mówi, że na fali się czuje lepiej jak na lustrzanej tafli to kłamie albo nigdy w sztormie nie był. Ja osobiście nie mam sensacji wymiotnych ani nawet mnie nie muli za bardzo. Ale sztorm odczuwam. Jestem za bardzo wesoły i ponudzony. Czasami bywałem okrutny np. zapalając papierosa przy kimś kto cierpi albo zajadając udko czy goloneczkę. I miałem z tego ubaw.
Ale na dłuższą metę sztorm to makabra. Od tego bujania bolą wszystkie mięśnie, Nie da się dobrze wyspać bo bakisty nie wiem jak dobrze spasowane i tak się odtworzą i trzaskają. W umywalce potwór Loch Ness gulgocze i charczy. Nie zawsze zawór zwrotny dobrze trzyma.
Mięśnie pracują nawet przez sen bo podświadomie pracują próbując się przeciwstawić przechyłom. Budzisz się bardziej zmęczony jak kładłeś.
Pobyt w kiblu to wyzwanie, Szczególnie jak jest na dziobie. Co wyprzesz to jak okręt idzie w dół się cofa. Trzeba w fazę wejść. A jeszcze trzeba się pilnować by nie spaść.
Wszystko wilgotne i nic nie schnie. W zimie jeszcze pól biedy jak grzejnik chodzi ale lecie w upal przecież nie włączysz. No i czsami strach, jak wszystko trzeszczy (np na resorze pokładu - takie złącze aby nie pękł w pół) i czasami czekasz wieczność czy się podniesie łajba z przechyłu. A jeszcze jak odpowiadasz za ludzi....


To jest zabawa ale na kilka godzin. Potem mordęga.

Autor:  IroB [ 08 cze 2019, 21:35 ]
Tytuł:  Re: Marynistyczny - łodzie, wyprawy, rejsy i inne takie bajk

Komandor pisze:
Na wodę o bujanie nie ma silnych. A jak ktoś mówi, że na fali się czuje lepiej jak na lustrzanej tafli to kłamie, Ja osobiście nie mam sensacji wymiotnych ani nawet mnie nie muli za bardzo. Ale sztorm odczuwam. Jestem za bardzo wesoły i ponudzony. Czasami bywałem okrutny np. zapalając papierosa przy kimś kto cierpi albo zajadając udko czy goloneczkę. I miałem z tego ubaw.
Ale na dłuższą metę sztorm to makabra. Od tego bujania bolą wszystkie mięśnie, Nie da się dobrze wyspać bo bakisty nie wiem jak dobrze spasowane i tak się odtworzą i trzaskają. W umywalce potwór Loch Ness gulgocze i charczy. Nie zawsze zawór zwrotny dobrze trzyma.
Mieście pracują nawet przez sen bo podświadomie pracują próbując się przeciwstawić przechyłom. Budzisz się bardziej zmęczony jak kładłeś.
Pobyt w kiblu to wyzwanie, Szczególnie jak jest na dziobie. Co wyprzesz to jak okręt idzie w dół się cofa. Trzeba w fazę wejść. A jeszcze trzeba się pilnować by nie spaść.
Wszystko wilgotne i nic nie schnie. W zimie jeszcze pól biedy jak grzejnik chodzi ale lecie w upal przecież nie włączysz.

To jest zabawa ale na kilka godzin. Potem mordęga.



wprawdzie to juz wiecej niz czterdziesci lat jak mi sie poklad pod stopami kolysal, ale sie nie zgadzam, na wodzie i na falach czulem sie jak ryba w wodzie....

Autor:  Komandor [ 09 cze 2019, 0:14 ]
Tytuł:  Re: Marynistyczny - łodzie, wyprawy, rejsy i inne takie bajk

Czyli, nie byleś w sztormie przez kilka dni albo kłamiesz.

Autor:  stary praktyk [ 09 cze 2019, 10:59 ]
Tytuł:  Re: Marynistyczny - łodzie, wyprawy, rejsy i inne takie bajk

Jest dokładnie, jak Komandor opisał. Z małą poprawką: ( to odnośnie zarzutu Irkowi, ze cygani). Nasze statki ( Irek w Odrze pływał) - były większe od Twojego okrętu i prawdopodobnie, nieco inaczej skonstruowane ( przeznaczenie inne a i obszar pływania - również) - więc być może odczucia związane z kiwaniem były nieco inne. Chociaż, kiedyś podczas jazdy na Georges Banks, - wychodziliśmy ze Świnkowa w sztormie i przestało wiać dopiero pod Kanadą....czyli na łowisku. Nawet stare kaszubskie repy ( ze mną włącznie) - sypialiśmy od czasu do czasu w messie ( śródokręcie). Tak dęło, że zamiast 6-7 dni, lecieliśmy wtedy 10 dni ! 3500mil w jedną stronę. W normalnych warunkach - robiło się od 500 do 550 mil na dobę. Wtedy wyszło 350.
Na kiwanie byłem w miarę odporny ale jeśli byłem więcej jak miesiąc "na lądzie" - nawet po wyjściu z główek w Świnoujściu, - musiałem zjeść pół cytryny by przestało mdlić. Po tym mi przechodziło.
Poza tym, na "rybaku" zawsze było coś do roboty więc i na rzyganie nie bardzo był czas...... :lol:
Ale paru odpornych na chorobę morską znałem. Co nie znaczy, że bujanie nie umęczyło...... :oops:
Zwłaszcza, gdy dłuższy czas szła fala z jednej burty i statek szedł....np. 4 dni w przechyle na jedną stronę. Jednak najgorzej mieli wtedy kucharze. Nigdy bowiem nie było wiadomo, czy ilość wody w kotle jest właściwa. Z jednej strony się już wylewała a z drugiej było dopiero pół kotła...... :lol:
I to samo było w talerzu......!
Najweselej jednak było w kiblu. Gdy się nie trzymałeś uchwytów, w razie bocznego uderzenia fali można było wylądować obok......... :shock:
Poza tym, przy wysokiej fali, - jak Komandor pisze, - raz siedziałeś wciśniety w muszlę by za chwilę unosić się 3 cm. nad nią.......i problem, gdzie opadniesz........zwłaszcza przy dużej szybkości ( całej na przód) - ale po miesiącu w morzu się człowiek "zgrywał " z falą i było OK.
Do tego stopnia sie przyzwyczajało, że w domu ( po 182 dniach) - odruchowo rozglądałem się w ubikacji za uchwytami.
O tym, że przez pierwsze 3 dni na urlopie, żona musiała mi kolo łóżka stawiać miskę z wodą i pluskać abym zasnął, - nawet nie wspominam....... :roll:
Jednak najmilej wspominam (z pobytu w rejsach) - momenty, gdy szedłem do kasy po wypłatę.
No! - tak miałem........ :lol:








p.s
Z tym pluskaniem wodą w misce, to oczywiście z gatunku "morskich opowieści"......... :lol:

Autor:  nick [ 09 cze 2019, 11:13 ]
Tytuł:  Re: Marynistyczny - łodzie, wyprawy, rejsy i inne takie bajk

AGAFIA pisze:
W sumie do dziś zastanawiam się o co kaman z tą wierzbą.


Wierzby lubieją rosnąć na fest podmokłym gruncie.
Pewnie o to :D

Autor:  Komandor [ 09 cze 2019, 11:24 ]
Tytuł:  Re: Marynistyczny - łodzie, wyprawy, rejsy i inne takie bajk

Nie wiem czy zauważyliście ja piszę głównie właśnie o zmęczeniu, w tym psychicznym, nie o chorowaniu. Ja praktycznie nie chorowałem. Na morzu zmulilo mnie 3 razy w życiu. Jako dziecko pierwszy raz. Potem na praktykach kiedy obżarłem się jajek w majonezie bo mało kto jadł wiec skorzystałem z wolnych porcji a potem popiłem mocną kawą i trzeci jak mi Libijczyk w gacie narzygał w kiblu bo nie wiem czemu mu się akurat mój pisuar spodobał.

A prócz tego zmęczenia miałem wyjątkowo dobry humor i bylem wręcz pobudzony co też jest jakimś objawem chorobowym.

Ireneuszu, jeśli uraziłem to sorry, może się nie zrozumieliśmy ja o wielodniowym sztormie i związanym z tym zmęczeniu a ty o normalnym kołysaniu jak to na morzu.

Strona 20 z 114 Strefa czasowa UTC+1godz.
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
https://www.phpbb.com/