forum.nie.com.pl

Forum Tygodnika Nie
Dzisiaj jest 15 paź 2019, 12:06

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 280 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7 ... 28  Następna
Autor Wiadomość
Post: 11 paź 2014, 21:32 
barycki pisze:
Killashandra Ree pisze:
Może pozostawmy wybór samym Tybetańczykom?


Jako i pozostawiono Polakom. I dokonali Polacy wolnego wyboru, i już jakiś schorowany staruszek w telewizji płacze, że za pożyczone 700 zł, komornik ściąga z niego 120 000 zł dla uduchowionego lamy.

Adam Barycki


Ale nikt mu oczu nie wyłupia za nieposłuszenstwo. Jak by nie patrzeć - postęp!


Na górę
  
 
Post: 11 paź 2014, 22:20 
Oczów nie wyłupia, ale nic nie widzi, okularów nie ma za co kupić. A postęp cywilizacyjny jest niewątpliwy, wszak komornik nie używa noża i topora, a pieczątki z tuszem na dokumencie egzekucji wysłanym do ZUS-u.

Adam Barycki


Na górę
  
 
Post: 11 paź 2014, 23:38 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 wrz 2014, 17:00
Posty: 3542
Morze nie taki daleki ale mam tam rodzinę rodzinę Wałaam – perła Karelii
Wałaam – perła Karelii
Wałaam jest jedną z najstarszych zamieszkałych wysp nie tylko północnego zachodu, ale i całej Rosji. Należy do archipelagu Jeziora Ładoga, który składa się z około 50 wysp o łącznej powierzchni 36 kilometrów kwadratowych. Przyroda wałaamskiego archipelagu jest niezwykła: urwiska, zatoki, cieśniny, jeziora, lasy sosnowe. Jeden z pielgrzymów nazwał ten zakątek świata rajem na ziemi, inni Północnym Athosem. Nazwa Wałaam tłumaczona jest z fińskiego jako „wysoka ziemia”, mniej prawdopodobne tłumaczenia – „przeklęta ziemia” lub „ziemia światła”. Wyspa słynie z zespołu architektonicznego Monastyru Wałaamskiego, który istnieje tu od XIV wieku. Na przestrzeni wieków, kiedy jednymi gospodarzami na wyspie byli mnisi, Wałaam przekształcił się w jeden kompleks architektoniczno-krajobrazowy. Wybudowano cerkwie, pustelnie dla mnichów, wewnętrzną infrastrukturę. Do naszych czasów zachował się jedynie Minastyr Wałaamski, Cerkiew Zaśnięcia Matki Bożej, dom gościnny, stajnia i dwie pustelnie.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 12 paź 2014, 8:34 
Panie Czytelniku, pisze Pan w sposób bardzo zakamuflowany, a ja chciałbym, aby napisał Pan wyraźnie, czy również i tam mnisi wydłubywali ludowi oczy, czy nie wydłubywali. Bez Pańskiej jasnej odpowiedzi, nie będę wiedział, co mam powiedzieć przybyszom z innych planet.

Adam Barycki


Na górę
  
 
Post: 12 paź 2014, 9:30 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 02 wrz 2014, 16:57
Posty: 7444
Lokalizacja: Ballybran, a jakże
Wszystkim spragnionym wydłubywania i obcinania czegokolwiek polecam wieczory z zombie na kanale AXN White- codziennie o godz. 22.oo do końca października.
Co do niewolnictwa- po co komu tybetańskie, w Polszcze mamy już przecież rodzime, doskonale rozwinięte.
Panie Barycki, zważywszy Pańskie odnośniki do rozmów z przybyszami z innych planet, zapytuję nieśmiało, czyś Pan może przybysz z planety K-pax?
Lamowie tybetańscy raczej nie są właścicielami banków, toteż żaden polski komornik im nie da zarobić-szukajcie wierzycieli wśród rodzimej elity, możliwe, że także czarnosukienkowej.
A teraz- cz.VII historii Tybetu. :)
Tybet VII.


Znakomitym ze strony Cong-k’a-py posunięciem było połączenie nauk buddyjskich z elementami tradycyjnych form wiary, głęboko zakorzenionych w świadomości ludzkiej. Pozwolił zachować wiele form magii, rytuałów tantrycznych i obyczajów związanych z cudami, zwłaszcza tych ważnych dla ludności wiejskiej. Pozwoliło to wzmocnić żarliwość wiary i jedność religijną .Zachowanie obrzędów ważnych dla gospodarki rolnej uczyniło buddyzm religią atrakcyjną dla ludzi, którzy bez takich rzeczy nie wyobrażali sobie życia.
Stałym problemem gospodarki rolnej Tybetu, dawniej i dziś także, jest kwestia wody. Dlatego dobrym przykładem mądrości Cong-k’a-py jest włączenie magicznego rytuału zaklinania deszczu do rytuałów Szkoły Żółtych Czapek.

W pobliżu miejsca, gdzie w jakimś źródle, rzece lub jeziorze mieszkają duchy wodne, trzeba na równej, gładkiej ziemi narysować znak mandali, najpierw krąg ognia, potem krąg powietrza. Obraz w środku mandali musi ukazywać ośmiopłatkowy kwiat lotosu ,a z jego kielich wznosi się w górę duch wodny klu z ośmioma innymi duchami wodnymi .Przed mandalą trzeba wystawić na pokaz ofiary –niebieską czarę wypełnioną niebieską wodą ,niebieskie kwiaty ,lampę podsycaną masłem ,białe ziarnka gorczycy oraz ciasto z mlekiem i cukrem .Czarownik zaklinający pogodę zanurza miecz w niebieskiej wodzie i kształtuje w mandali koło ,którego środek wypełnia tekst mantry om-szu-li-ni swa-ha.Kapłan zwraca się do niebieskiego boga,a następnie rozsypuje ofiarę z mąki we wszystkie strony świata, także na północo-wschód,na północo-zachód,na południo-wschód i na południo-zachód oraz w centrum.Śpiewa formułę dzwa-la-ram-ram-phat i potrząsa osiem razy magicznym dzwonkiem w każdym kierunku.

Cong-k’a-pa rozróżniał rytuały magii czarnej i białej, tej pierwszej surowo zakazał( a w poprzednich wiekach odgrywały one w wielu klasztorach dużą rolę).Mnichom nie wolno już było przyjmować zleceń na szkodzenie komuś,choc były to działania bardzo dochodowe. Wiele rodzin zlecało np. działania magiczne na szkodę nielubianych krewnych, czy też „magiczne” morderstwa(w rzeczywistości otrucia) ,bądź też „zadawanie śmiertelnych chorób”.Co prawda zakazy Cong-k’a-py nie zdołały całkowicie tych praktyk wyeliminować, jednakże w dużym stopniu je ograniczyło.
W celu nadania właściwego kierunku i dlaszego rozwijania stanu zakonnego, Cong-k’a-pa założył kila wielkich klasztorów.Przetrwały one do dziś jako klasztory Szkoły Żółtych Czapek .Najstarszym z nich jest klasztor Gandan, założony w Roku ustanowienia Wielkiej Modlitwy, a sam święty mnich był jego pierwszym przeorem.Tam też spoczywają jego doczesne szczątki.Został zgodnie z tradycja pochowany w wielkiej złotej stupie. Klasztor ucierpiał w czasie rewolucji kulturalnej, został jednak odbudowany. Największym skarbem klasztoru jest relikwia zęba Cong-k’a-py, cudem zachowanego w całości.

Rola klasztorów tybetańskich była i jest szczególna. Wprowadzenie buddyzmu do Tybetu(przypominam,dokonał tego król Srong- bcan-sgam-pa) ustabilizowało kraj pod względem religijnym, ale i wpłynęło znacząco na politykę zagraniczną. Stara legenda głosi, że pogromca demonów Padmasambhawa pokonując wszystkie złe duchy umożliwił budowę klasztoru Samja, pierwszego klasztoru buddyjskiego.Miało to miejsce w czasch, w których potęga militarna Tyberu rozwijała się bardzo dynamicznie-w roku 763 król T’isong Decan zdobył ówczesna stolicę Chin, Cz’ang-an(dzisiejsze Xian).
Klasztor Samja budowano lat dwanaście, wzorzec oparto na klasztorach indyjskich , stamtąd tez napływali na początku mnisi do Tybetu. Bez wątpienia było to jedno z najważniejszych wydarzeń w historii Tybetu.
Jednakże w Tybecie zakładanie i rozbudowa klasztorów oprócz funkcji religijnych miało duży wpływ na kwestie polityczne .Polityka i religia bowiem bardzo wdczesnie zaczęły na siebie oddziaływać w krajach Azji Środkowej.
W tych czasach rosło znaczenie Tybetu wśród krajów o starej kulturze: Indii, Nepalu i Chin. Także wpływ Mongolii, mniej więcej od XIII wieku był bardzo silny.Chanowie mongolscy, następcy Czyngis- chana dzięki przyjęciu buddyzmu uzależniali się od lamów , a przez to od klasztorów tybetańskich, które stały się w ten sposób także ośrodkami władzy i potęgi.
Wszelkie spory między władzą duchowną i świecką , zdające się być kwestią polityki wewnętrznej, stały się w ten sposób kwestiami polityki światowej.Dopiero Dalajlama V unormował sytuację, ustanawiając boskie królestwo, a tym samym panowanie duchowne.
Niekoniecznie było to tożsame ze zwycięstwem klasztorów, raczej odnosiło się do znaczącego wzmocnienia pozycji mnichów rezydujących w pałacu Potala.
Przed boskim królem stało trudne zadanie. Przedtem klasztory stanowiły podporę państwa(tak w okresie panowania Szkoły Czerwonych Czapek, jak i potem dzięki Szkole Żółtych czapek Cong-k’a-py).Pokrywały one prawie cały kraj i stanowiły system porządku społecznego . W miastach i osiedlach rządziły rodziny szlacheckie, nie zawsze zgadzające się z polityką Lhasy.(podobny system panuje do dziś w Bhutanie).
Rozpoczęty w czasach założenia klasztoru Samja system podziału ziemi i przyznawania jej klasztorom trwało niemal do końca XVII wieku i w sporach między dalajlamami a hierarchią klasztorną stanowiło czynnik decydujący.
Złożenie klasztoru Samja opisuje legenda podobna, jak świątyni Dżo-k’ang(przepędzenie demonów, uświęcenie ziem klasztornych)Ewidentnie dowodzi to tego, że w wierzeniach Tybetańczyków budowa siedzib buddyjskich związana była z „magicznymi przemianami” i obecnością świętych postaci, jak Padmasambhawa,król Srong-bcan-sgam-po, jego małżonki .Budowa klasztoru Samja to zdarzenie o ogromnym znaczeniu historycznym. Choć jednostkowe i poniekąd odosobnione, w zasadzie prekursorskie- obrazuje, jak w ciągu jednego stulecia kraj rozległy, w zasadzie pozbawiony religijnego znaczenia i kultury nie tylko przeobraził się w potężne państwo z własną kulturą, ale i zyskał światowe znaczenie.Stał się swojej kultury świadomy.
W opisie założenia klasztoru można przeczytać, iż powstał jako odtworzenie świętej góry Meru i opisywał pięć rajów światowych Buddy Medytacyjnego, a pierwszych dwunastu mnichów powołano „żeby wypróbować, czy Tybetańczycy nadają się na mnichów, czy też nie”.
Najstarszy dokument opisujący pierwotny budynek klasztoru opisuje trzy jego piętra jako wzniesione w stylach: indyjskim, chińskim i tybetańskim.Kronika klasztorna opisuje tez spór, jaki powstał w kwestii dalszego wyboru stylu, w jakim mają być wykonane rzeźby, i jacy artyści powinni je wykonać: nepalscy, chińscy czy indyjscy. Sam król włączył się w tę dyskusje i zaproponował styl tybetański w nadziei, że wywrze pozytywny wpływ na gorliwość wiary ludu Zaczęto odtąd na modele wizerunków Buddy, bóstw i świętych wybierać Tybetańczyków.
Śmiało można nazwać ten okres czasem narodzin tybetańskiego stylu w sztuce.
Wraz z założeniem klasztoru Samja buddyzm stał się religią państwową. (Chciałabym tu wyjaśnić, iż spotykany niekiedy w literaturze termin LAMAIZM odnoszący się do buddyzmu tybetańskiego nie jest terminem prawidłowym, gdyż lama to ranga dostojnika kościelnego, porównywalna z biskupem w chrześcijaństwie. A przecież nikt terminu” biskupizm” nie używa).

Po wielu dysputach religijnych opowiedziano się za wersją indyjską-z niej rozwinęła się Szkoła Czerwonych Czapek, związana z religią ludową. Ustanowienie buddyzmu religią państwową zmieniło także stosunki własnościowe i porządek w państwie .Ziemia, którą król przydzielił klasztorowi Samja, nie podlegała już państwowej jurysdykcji, nie uiszczano za nią daniny.
Tak położono podwaliny pod klasztorną własność ziemską i system podatkowy nie obejmujący klasztorów. Takie były początki uprzywilejowanej pozycji klasztorów, która dotkliwie obciążała chłopstwo tybetańskie, a w przyszłości miała stać się problemem społecznym Tybetu. Przywileje te bardzo obciążały gospodarkę narodową i – wraz ze wzrostem liczby klasztorów( w tysiącach) działały hamująco na rozwój kraju. W największym tybetańskim klasztorze żyło 10 000 mnichów.
Nadzieje króla, że wraz z założeniem klasztoru Samja stworzy idealne warunki i pole działania dla buddyzmu, nie całkiem się sprawdziły .Wielu mnichów opuszczało klasztory, aby wieść żywot pustelniczy i tak przeżywać buddyzm, a w samych klasztorach - ze względu na duże masy mieszkających w nich ludzi- nie tylko mnichów, także służących, założenia religijne można było realizować w ograniczonym zakresie.
Stopniowo klasztor Samja tracił na znaczeniu- w miarę, jak funkcje podpory państwa przejmowały klasztory Szkoły Żółtych Czapek.


Dzieje klasztoru Samja były zmienne, w końcu popadł w ruinę, został jednak odbudowany, i od 1985 r. jest udostępniony zwiedzającym.
c.d.n
Bibliografia:j.w.
Oraz : A. David-Neel:Altes Tibet-Neues China,Wiesbaden 1955.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 12 paź 2014, 10:13 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 wrz 2014, 17:00
Posty: 3542
barycki pisze:
Panie Czytelniku, pisze Pan w sposób bardzo zakamuflowany, a ja chciałbym, aby napisał Pan wyraźnie, czy również i tam mnisi wydłubywali ludowi oczy, czy nie wydłubywali. Bez Pańskiej jasnej odpowiedzi, nie będę wiedział, co mam powiedzieć przybyszom z innych planet.

Adam Barycki

Barycki tam mnisi jedno co wydłubują ? to se gluty z nosa , i to dodają do świczek jako kadzidło - i nazywa się to świczka z nosa :)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 12 paź 2014, 10:37 
Killashandra Ree pisze:
Panie Barycki, zważywszy Pańskie odnośniki do rozmów z przybyszami z innych planet, zapytuję nieśmiało, czyś Pan może przybysz z planety K-pax?


Jestem tylko marksistą, co w dzisiejszym świecie kwalifikuje mnie jak najbardziej do troskliwej opieki psychiatrycznej.

A na kilkadziesiąt akapitów o historii państwa i w tym tylko jeden o stosunkach społeczno-ekonomicznych, to metodologia bardziej magiczna, niż naukowa.

Adam Barycki


Na górę
  
 
Post: 12 paź 2014, 13:19 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 wrz 2014, 17:33
Posty: 9599
WLR pisze:
Killashandra Ree pisze:
Porozmawiaj,WLR , z Tybetańczykami na emigracji, nie z okupantem.Naprawdę sądzisz, że Tybetańczycy tęsknią za feudalizmem?


Mnisi zapewne. Pozostałym się wydaje, że mogliby żyć w wolnym, nowoczesnym państwie w którym panowałaby społeczna równość i cywilizowane prawa.
A ja pewny jestem, że w chwili odzyskania niepodległości, klasztory powyciągają pożółkłe akty własności ziemi, wraz z zamieszkującym je pospólstwem.
Oczywiście podpierając się "świętym prawem ochrony własności prywatnej". Nie ma innej drogi do wolnego Tybetu, niż ta po ściętych, świętych łbach.
Obrazek

Cytuj:
Guru Padmasambhava displays a skull cup containing the Ocean of Nectar -- the dharma wisdom teachings -- with a flask of the Essence of Longevity floating in it. As a shrine offering (in the form of a torma or as it appears in a tangka) the skull cup contains the "sense offering"...... Guru Rinpoche and Vajrayogini both are depicted carrying a khatvanga or staff upon which are impaled three severed heads. The topmost one is a skull, the middle one is not yet dry, the bottom one is described as "fresh."
......The skull of a murder or execution victim is believed to possess the greatest tantric power; the skull of one who has died from a violent or accidental death, or from a virulent illness, possesses a medium magical power; the skull of a person who died peacefully in old age has virtually no occult power. The skull of a child who died during the onset of puberty also has great potency, as do the skulls of miscegenated [sic] or misbegotten child of unknown paternity, born from the forbidden union of castes, out of wedlock, from sexual misdemeanor, or particularly from incest. The 'misbegotten skull' of a seven or eight-year-old child born from an incestuous union is considered to possess the greatest power in certain tantric rituals. Here the vital force or potential of the skull's 'previous owner' is embodied within the bone as a spirit, rendering it as an effective power object for the performance of tantric rituals

Które czaszki wolicie? zamordowanych, dzieci, czy może takie których właściciel zmarł normalnie?

Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 12 paź 2014, 15:07 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 02 wrz 2014, 16:57
Posty: 7444
Lokalizacja: Ballybran, a jakże
Wikingowie pijali z czaszek pokonanych wrogów...
Tu co nieco o dzogczen dla zainteresowanych, zanim wybuchnie dyskusja o czaszkach i innych aspektach tego, co nam bardzo obce, bo nieznane.


Namkai Norbu – Wprowadzenie do Dzogczen.
Czym jest dzogczen? Prawdę powiedziawszy, dzogczen jest naszym stanem. Kiedy zbieramy się na odosobnieniu, zawsze mówię o tym jak zrozumieć swój własny stan. Nawet jeśli opisuję go na różne sposoby, to zawsze, to co nazywamy dzogczen – Wielką Doskonałością jest naszym własnym stanem. Jeżeli to zrozumiecie, wtedy uzyskujecie prawdziwą podstawę do rozwoju. Kiedy brakuje nam tej wiedzy, nazywa się to marigpa – niewiedza. W dzogczen, ignorancja nie jest tym co zwykle rozumie się przez ignorancję. Generalnie oznacza brak wykształcenia. Jednak w naukach dzogczen, bardzo wykształcony człowiek może być ignorantem, a pozbawiony wykształcenia wcale nim nie musi być. Nie negujemy wartości edukacji ani nie sugerujemy, że jest ona podstawą ignorancji. Jeżeli wiemy jak wykorzystać edukację, może być ona bardzo użyteczna, ale zwykle stanowi przeszkodę. W dzogczen nie powinniście stwarzać niczego sztucznego. Powinniście zrozumieć swój prawdziwy stan i to, co robicie. Kiedy mówimy o sposobie widzenia, dała, mamy na myśli odkrycie tego co naprawdę jest.

Sposób widzenia w dzogczen nie polega na patrzeniu na zewnątrz i osądzaniu. W dzogczen chodzi o znalezienie się w stanie wiedzy. Najczęściej używa się tu przykładu lustra i okularów. Okulary służące do patrzenia na zewnątrz, na przedmioty zewnętrzne, stanowią przykład dualizmu. Natomiast zasadą dzogczen jest zwierciadło – powinniśmy patrzeć w nie, żeby odkryć siebie. Używamy intelektu od niepamiętnych czasów i niczego nie rozwiązaliśmy. Nie zatrzymamy procesu wcielania się w samsarze poprzez dalsze rozumowanie.

W dzogczen mówimy o „pierwotnym stanie”, ale także używamy innych nazw. Sama nazwa dzogczen (rdzogs chen) oznacza podstawę. Dzog (rdzog) oznacza „doskonały”, w tym sensie, że niczego tu nie brakuje, a wszystko w nim jest zawarte. Czen (chen), co zwykle tłumaczy się jako „wielki” lub „duży”, tutaj znaczy całkowity. Dzogczen oznacza, że w tym pierwotnym stanie niczego nie brakuje, a wszystko jest doskonałe. Jednak niezależnie od nazwy, zawsze istnieje przekaz od mistrza, który otwiera ten stan wiedzy dla jednostki. Nie znaczy to, że wydarza się cud i wszystko staje się wspaniałe. Jest to stan wiedzy, który trzeba uczynić rzeczywistym, innymi słowy urzeczywistnić. W idealnym przypadku, uczeń powinien starać się podążać za mistrzem, ponieważ posiada on żywy przekaz pochodzący od samego źródła nauk. Może wykorzystać ten przekaz do pracy z jednostką na poziomie ciała, głosu i umysłu. Wtedy jednostce dużo łatwiej znaleźć się w stanie wiedzy i nie pozostaje ona dłużej w zamęcie. Mistrz nie stwarza dla ciebie nowych konstrukcji umysłowych, tylko stara się przekazać ci metodę odkrycia siebie. To od ciebie zależy, czy spróbujesz zrozumieć tę metodę i zastosujesz ją w praktyce. Oczywiście mistrz może przekazać ci wiele różnych rodzajów wskazówek, metod i praktyk, ale z pewnością nie dokona cudu zmiany ciebie i ofiarowania ci natychmiastowego oświecenia.

Jest takie sławne powiedzenie Buddy: „Daję ci ścieżkę, ale urzeczywistnienie zależy od ciebie”. Nauki dzogczen są żywą wiedzą, przekazywana i stosowaną. Aby okryć prawdziwy spokój, musisz mieć doświadczenie stanu wiedzy i wiedzieć jak się zrelaksować. Kiedy sam odkrywasz prawdziwy stan i rzeczywiście się w nim znajdujesz, odkrywasz prawdziwe znaczenie relaksacji, rozluźnienia. Aż do tej pory, nawet chociaż myślisz, że jesteś zrelaksowany, rozluźnienie pozostaje tylko konstrukcją twojego umysłu.

Zawsze używamy słowa „relaks”. Bardzo łatwo jest powiedzieć „Zrelaksuj się, rozluźnij się. Nie bądź taki spięty!”. Większość ludzi jednak w ogóle nie wie jak się rozluźnić. Niektórzy potrafią rozluźnić trochę swoje ciało, kładąc się na łóżku, inni wiedzą jak rozluźnić energię ciała, wykonując pewne ćwiczenia oddechowe. Ale wszystko są to względne sposoby rozluźniania się, relaksowania się, ponieważ ten rodzaj relaksu na poziomie względnym jest związany z czasem, a czas wiąże się z drugorzędnymi warunkami.

Teraz jestem zrelaksowany. Wszyscy przychodzą do mnie i mówią, „Wesołych świąt”. Dają mi ciastka albo prezenty, więc dlaczego miałbym być spięty? Warunki są bardzo pozytywne. Ale jutro może zacząć padać śnieg i być może nie będę nawet mógł chodzić. Ktoś może przyjść do mnie i zamiast dać mi prezenty zacznie się ze mną kłócić. Oczywiste jest, że w takich warunkach dużo trudniej jest się zrelaksować. Warunki na poziomie względnym pozostają związane z czasem, więc wszystko się zmienia. Możesz być w stanie rozluźnić swoje ciało, mowę i umysł, ale to wciąż będzie tymczasowe. Dlatego też nauki są konieczne.

Kiedy mamy problemy jesteśmy podenerwowani i napięci, a wtedy proste rzeczy stają się skomplikowane. Możesz intelektualnie podchodzić do tego i mówić sobie: „Nie wolno mi się denerwować, muszę się zrelaksować” ale nie jest to takie łatwe. Potrzebujesz pewnej wiedzy, którą da się praktycznie zastosować, a do tego trzeba podstawy. Możemy powiedzieć, że nauki dzogczen stanowią sposób na całkowite rozluźnienie się.

Namkhai Norbu Rinpoche, „Rigbai Kujyug; The Six Vajra Verses” (“Kukułka stanu obecności; Sześć wersów wadżry”).


Zainteresowanych odsyłam do Biblioteki Buddyjskiej
http://www.dharma.pl/
http://www.dharma.pl/namkhai-norbu-wpro ... gczen.html


I jeszcze co nieco

Na samym początku czasu, Wadżrasattwa otrzymał przekaz dzogczen (skt. ati joga) bezpośrednio od Adhibuddy, Pierwotnego Buddy Samanthabhadry (tyb. Kuntuzangpo), który jest ostatecznym aspektem dharmakaji stanu buddy. Jako taki, znajduje się on poza koncepcjami ograniczonego intelektu oraz opisem poprzez słowa czy symbole, jest pozbawiony jakichkolwiek ograniczeń jak nieskończona przestrzeń.

Wadżrasattwa otrzymał nauki bezpośrednio od Samanthabhadry, z umysłu w umysł, to znaczy natychmiastowo bez użycia słów. Jest to bezpośredni przekaz nauk buddów. W ten wspaniały i cudowny sposób, nauki spontanicznie wyłoniły się z niezamanifestowanego poziomu dharmakaji i zamanifestowały się na poziomie sambhogakaji.

Wadżrasattwa bezczasowy, wieczny aspekt stanu buddy, przekazał nauki dzogczen poprzez symbole, przy użyciu jedynie kilku słów, pewnym jednostkom, zarówno ludziom jak i bóstwom, którzy znani są jako Widjadharowie (tyb. rigdzin), czyli ci „którzy urzeczywistnili wiedzę pierwotnego stanu”. Najpierw nastąpiło to w różnych światach i wymiarach znajdujących się poza światem ludzi. Wśród tych Widjadharów nie będących ludźmi, był Garab Dordże w swojej poprzedniej boskiej inkarnacji. Ten proces reprezentuje symboliczny przekaz nauk dla Widjadharów.

Garab Dordże odrodził się na ziemi w krainie Uddijana (tyb. Urgjen). Narodziny te reprezentują nirmanakaję, czyli historyczny aspekt stanu buddy. Chociaż zasada stanu buddy sama w sobie znajduje się poza czasem i przestrzenią, buddowie sambhoghakaji ze swojej nieograniczonej potencjalności nieustannie emanują niezliczonych buddów nirmanakaji, którzy wcielają się na ziemi jako ludzie, w historycznym czasie, po to ażeby dzięki naukom dharmy wyzwolić ludzkość z więzienia samsary i doprowadzić ją do oświecenia.

W czasie swojej ziemskiej inkarnacji, Garab Dordże przekazał nauki dzogczen różnym dakiniom (zarówno istotom ludzkim jak i nie), a przede wszystkim swojemu głównemu uczniowi Mańdziuśramitrze. Nastąpiło to z umysłu w umysł oraz symbolicznie, ale głównie poprzez ustne wyjaśnienia. Mańdziuśrimitra z kolei przekazał je swojemu uczniowi Srisimhie, a później także Padmasambhawie, również pochodzącemu z Uddijany, Wimalamitrze, Dżnianasutrze i tybetańskiemu tłumaczowi Wairoczanie. Ten proces, postępujący od Garab Dordże, reprezentuje ustny przekaz.

Oprócz tego przekazu nauk dzogczen w tradycji szkoły njingma, istnieje druga linia przekazu w tradycji bon, wywodząca się od Tapihritsy i Gjerpunga, ze starożytnego tybetańskiego królestwa Szang Szung.

John Renolds, „The Golden Letters”


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 12 paź 2014, 15:42 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 02 wrz 2014, 16:57
Posty: 7444
Lokalizacja: Ballybran, a jakże
WLR pisze:
Killashandra Ree pisze:
Porozmawiaj,WLR , z Tybetańczykami na emigracji, nie z okupantem.Naprawdę sądzisz, że Tybetańczycy tęsknią za feudalizmem?


Mnisi zapewne. Pozostałym się wydaje, że mogliby żyć w wolnym, nowoczesnym państwie w którym panowałaby społeczna równość i cywilizowane prawa.
A ja pewny jestem, że w chwili odzyskania niepodległości, klasztory powyciągają pożółkłe akty własności ziemi, wraz z zamieszkującym je pospólstwem.
Oczywiście podpierając się "świętym prawem ochrony własności prywatnej". Nie ma innej drogi do wolnego Tybetu, niż ta po ściętych, świętych łbach.

Skąd czerpiesz to przekonanie, WLR? Mnisi na emigracji cieszą się szacunkiem tybetańskich rodaków, a gdyby ludzie c i czuli się uciskani przez swoich duchowych przewodników, to raczej by tradycji nie popierali.
Nie ma szans na to, aby klasztory tybetańskie kiedykolwiek mogły domagać się zwrotu czegokolwiek, między innymi dlatego,że mocno wątpliwym jest, aby kraj ten odzyskał niepodległość w najbliższym stuleciu.Jeśliby się tak jakimś cudem stało, to powrotu do feudalizmu raczej nie ma, zbyt długo i zbyt wielu Tybetańczyków mieszka na emigracji, patrzy , uczy się, myśli.....Tybetańczycy umieją trwać w oczekiwaniu na zmiany, nawet bardzo długo, ale tego czasu nie marnują.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 280 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7 ... 28  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group