forum.nie.com.pl
http://forum.nie.com.pl/

Religia matką szaleństwa
http://forum.nie.com.pl/viewtopic.php?f=5&t=30
Strona 132 z 140

Autor:  AGAFIA [ 14 maja 2020, 15:17 ]
Tytuł:  Re: Religia matką szaleństwa

Pocpancy albo schizofrenicy, a może tylko cwaniacy?

Autor:  MMM [ 14 maja 2020, 16:22 ]
Tytuł:  Re: Religia matką szaleństwa

Franciszek z Asyżu? Chyba mu coś nie szło z babkami, bo ich nienawidzi i brzydko się o naszej płci wyrażał.

Autor:  Komandor [ 14 maja 2020, 16:50 ]
Tytuł:  Re: Religia matką szaleństwa

bo on kochał zwierzątka

Autor:  czytelniknie [ 14 maja 2020, 16:53 ]
Tytuł:  Re: Religia matką szaleństwa

Komandor pisze:
bo on kochał zwierzątka



Chyba dziewice

Autor:  nick [ 14 maja 2020, 17:04 ]
Tytuł:  Re: Religia matką szaleństwa

A to nie św. Augustyn nienawidził kobiet?
Ten święty kretyn odwracał się nawet, gdy jego matka wchodziła do pokoju, żeby nie skalać wzroku strasznym widokiem kobiety.
Św. Tomasz też mi się jakoś kojarzy.
Ale Franciszek? On się kochał w św. Klarze, ale z mizoginizmem jakoś go nie łączę.
Chociaż wyznam bez bicia, ze biegła w żywotach świętych to ja nie jestem.

Autor:  ika [ 14 maja 2020, 17:05 ]
Tytuł:  Re: Religia matką szaleństwa

MMM pisze:
Franciszek z Asyżu? Chyba mu coś nie szło z babkami, bo ich nienawidzi i brzydko się o naszej płci wyrażał.

Ale źwierzątka bardzo kochał i nawet kazania im prawił. Szczególnie ptaszkom.
Jeszcze gorzej wyrażali się o nas Św.Tomasz z Akwinu, oraz Św. Augustyn.
Smakowite cytaty: http://mateusz.pl/pow/011132.htm

Tak się zastanawiam... : dlaczego nikt ze świętych nie wystosował kazania do kotów?
Albo do psów?

Pamiętam jeno, że dziecięciem będąc w wieku wczesnolicealnym i na lekcje religii uczęszczając, zostałam przez księdza katechetę wykopana bez możliwosci powrotu, bo stanowczo twierdziłam, że moja kochana psica marki wilczur i o imieniu Maja, ma duszę i myśli. Ostatnie potwierdzjąc dowodami na to, że potrafimy się z sukcesem porozumiewać i umiemy sobie miłość wzajemną okazać wejrzeniem, oraz mową i gestem.
Zostałam pouczona, że zwierzęta nie myślą, oraz duszy nie mają.
I bez przyznania tegoż mam nie wracać na łono Kościoła, Matki Naszej =Mater Nostra Ecclesia.
No, to nie wróciłam:)

Autor:  nick [ 14 maja 2020, 17:11 ]
Tytuł:  Re: Religia matką szaleństwa

No i popatrz, ile zależy od katechety.
Nasz ks. Eugeniusz, za którym zgodnie przepadaliśmy, w dyskusji o zwierzętach powiedział, ze jego zdaniem nasze ukochane zwierzaki mają swój raj, w którym na nas czekają. Zastrzegał się, ze nie jest to oficjalna nauka Kościoła, a jego prywatne zdanie.
Poza tym woził nas po bulwarach wiślanych swoim motorkiem, a jak była paskudna pogoda, to zapraszał nas na plebanię, gdzie dawał nam koncerty skrzypcowe.
Nie miałam warunków do wcześniejszego popadnięcia w ateizm ani nawet do buntowania się.

Autor:  ika [ 14 maja 2020, 17:16 ]
Tytuł:  Re: Religia matką szaleństwa

nick pisze:
A to nie św. Augustyn nienawidził kobiet?
Ten święty kretyn odwracał się nawet, gdy jego matka wchodziła do pokoju, żeby nie skalać wzroku strasznym widokiem kobiety.
Św. Tomasz też mi się jakoś kojarzy.
Ale Franciszek? On się kochał w św. Klarze, ale z mizoginizmem jakoś go nie łączę.
Chociaż wyznam bez bicia, ze biegła w żywotach świętych to ja nie jestem.

W tzw. międzyczasie pisałyśmy swoje - i akurat to wymaga dopowiedzenia.
Z Franciszkiem jest całkiem inaczej, niż z Tomaszem i Augustynem.
Dlatego widzę go bardziej między Jezusem i Buddą, a nie obok Tomasza i Augustyna

Autor:  ika [ 14 maja 2020, 17:22 ]
Tytuł:  Re: Religia matką szaleństwa

nick pisze:
No i popatrz, ile zależy od katechety.
Nasz ks. Eugeniusz, za którym zgodnie przepadaliśmy, w dyskusji o zwierzętach powiedział, ze jego zdaniem nasze ukochane zwierzaki mają swój raj, w którym na nas czekają. Zastrzegał się, ze nie jest to oficjalna nauka Kościoła, a jego prywatne zdanie.
Poza tym woził nas po bulwarach wiślanych swoim motorkiem, a jak była paskudna pogoda, to zapraszał nas na plebanię, gdzie dawał nam koncerty skrzypcowe.
Nie miałam warunków do wcześniejszego popadnięcia w ateizm ani nawet do buntowania się.


A u mnie było tak, że moi katecheci tylko przybili ostatnie gwoździe do trumny mojej wiary:)
Największą robotę zrobiła Macierz moja. Zamiar mając absolutnie przeciwny.
Jako wieniec na tej trumnie spoczywają lektury Stanisława Lema, Hoimara von Ditfurtha i Richarda Dawkinsa. Słowem: ładne kwiatki 8-)

Autor:  nick [ 14 maja 2020, 17:39 ]
Tytuł:  Re: Religia matką szaleństwa

W domu też nie miałam warunków do buntu, bo nigdy z religią ani kościołem nie łączył się nawet cień przymusu.
Moja Mama zachęcała do czytania, czytania i czytania. W tym o innych religiach. Żadnych zakazanych lektur.
Akurat Biblii nie zalecała, podkreślając, że to wprawdzie kanon literatury światowej, ale też - że jest to lektura bardzo okrutna.
Sama z siebie jako pannica miałam inne sprawy w głowie, niż rozważania o religii. Pierwsze miłości, randki, imprezowanie w wolnych chwilach, potem hodowanie progenitury.
I dopiero kiedy dziecięta trochę podrosły, zaczęłam się wgłębiać, i - jak u większości ateistów - niewiarę wywołała u mnie lektura Biblii.

Strona 132 z 140 Strefa czasowa UTC+1godz.
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
https://www.phpbb.com/