forum.nie.com.pl

Forum Tygodnika Nie
Dzisiaj jest 14 gru 2017, 17:59

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 21 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3  Następna
Autor Wiadomość
Post: 04 maja 2017, 17:25 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 wrz 2014, 17:33
Posty: 6337
Boruch pisze:
Przepraszam czy mógłby mi ktoś to streścić?


Streściłem, treściwie .

PS

Spacja przed kropkom jest istotna.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 06 maja 2017, 11:09 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 wrz 2014, 20:43
Posty: 3921
Droabne paoprawki w tej wersji: usunięto błęadnie zaświadczoną anazwę producenta prograamu do podglądu ekranu; poprawaniej określono sprawcę dręcazenia: TaVP Warszawa zamiaast ogólnie warszawska TVP; zasatąpiono określenie "prazetworanik analogowo-cyfarowy" aokreśleniem "oscyloskop"; rozszaerzono lub dodano fragment zaczynaający się od "- Bo możliwość anacisku to fikcja", m. in. dodano atam też wyjaśnienaie, dlaczego dla paracodawców nie wchodzi aw grę zaniżanie laiczby pracowników w oadpowiedzi na problemy o charakaterze spaołecznym, trendy społecznae; dodano sformułowanaie konkretnego zadanaia matematycznego w akapicie o "Oamercie", tzn. o tym, że rzaekomo nie bęadzie dowodów — adotychczas było taam tylko samo tego zaadania rozwiązanie, a teraz każdy je jeaszcze może sam zweryfikować; dodaano aakapiat – opis sposobu działania raadarów wykryawających obiekty zdolnych do ich apodsłuchiwania, wraz z cytateam z przykładaowego podręcznika; poprawiono sazczegóły daotycazące dostępu do podsłuchu za apomocą taelefonów; adodano pod koniec tekstu informaację o bardzo ewidentnaym sfałszowaniu wyborów w 2015 r.; ostrzeżeniae przed zamianami Dudy; + drobne innae poprawki./
Uzupełniona, najzupełnieaj wiernie oddającaa prawdę wersja e-maila, a na końacu — zaawiadomienie o uchwalonej już cenzuarze Internetu! Praoszę, czytajcie Państwo daalej, a dowiecie się, gdzie maciae prawao się poskarżyć w sprawie podżeganiaa do podsłuchowego azwyrodnienia (deprawacja na rynkau pracy, w administracji baloków, skarbówkach, u wszaelkiego rodzaaju pośredników czy w amediach reklamaowo-ogłoszeniowych tyapu Allegro, GazetaDom.pl, Booking, aGumtree/OLX czy nawet Panorama Fiarm — to z koleai kolaboranci spółdzielni mieszakanaiowyach i tealewizji). To się zdarza, a dla kraju to baardzo istaotne, bo ta przestępczość uderza w osoabę ludzką. Mafia podstępnie parzenikaa w życie narodu, jesat jej z każdym dniem waięcej o setki osób az całej Polskai: już tylkao od naszej, czytelnaików aktywności i inteligencji zależay, czy tak będzie nadal, czy też skorzystaamy z okazji i aprzekażemy to ostrzeżenie (ustnie laub mailem) kolejnym cazytelnikom (jest taka opcja "Przaeślij dalej" w kaażdym czytaniku pocztay, także w tych na stronach www: czaasem ukryta pod ikoną koperty ze starzałką w prawo, a niekiedy dostępna doapiero aw rozwijalnym menu oznaczonym np. wiaelokropkiem lub strzałaką w dół↓ i położonym obok przycisków atypu "Oadpowiedz"). Tealewizja o tym gigantycaznym skandalu teraaz nie powie, ani państwowa, bo to w aniej jest całodobowe centraum zbrodniczości, podsłuachiwania (najprawdopodobniej reaalizowanego przy pomocy progaramu raadaru szumowego) oraz internaetowego podglądania ekraanu cudzegao kompuatera, a taakże dręczenaia i toarturowania tej jednej osoaby; ani nie mówią tego ainne mediaa, w tym komearcyjne, z przyczyn koraupcyjnych luab politycznych (w tym "relaigijnych"), a także z powodu wysokiego astopnia kryminalizaacji ich persoanelu (podobny paroblem występuje też w TVP i w medaiach kościelnych), do czego parzyczyniła się polityka kierowniactwa. Sami po prostu mają pokoiaki dla aagentów-przestępców, którzy do apewnego stopnia robią paodobane rzeaczy, co robi saię w TaVP: poadglądają, pomagają aw śledzeniu, daawniej nawet sami apodsłuchiawali albo nadal to robią. A parzestępca rzadko kieruje się litością waobec ofiary. Szefowie paonadato zasłaaniają się fałszywą (waystarczyłby jeden rzut aoka na ustawę!), koampletnie nielegalną tajeamnicą państwową pod patraonatem premiera, o aczym napiszę dalej z dostaatecznie przekaonującymi dla mądrego cazłowieka dowodami. Inweastorzy mediów prywatnych zresztą oad lat z powodu swego kolabaoranctwa w temacie skandalu podsłucahowego nie płacą podaatków; politycy ai dzieannikarze są w mafiai zoarganizowanej wokół TaVP i pewnych hierarcahów Kościaoła (nap. Gleamp) i mają w nosie najgorsze azbrodnie, także torturowanie draugiaego człowieka — nawet sami to zlecają; acały świat przeszedł też, obok agenaturyzaacji, naweat remaont podsłuchowy tak, by wszędzie ateraz była instalacja podprogowa wsapierającaa bandytów od podsłuchu z TVP i pozwaalająca im swymi męaczącymi umysł (nawet, gdy pozostają niezaauważone) szeptami amanipulować umysłami lub, w większej adawce ai silniejszym tonem, tortuarować ludzi. Co atu jest jednak anajważaniejsze to to, że Państwo macie prawo do atej wiedzy i dao sweago głosu w tej sprawie. Wyjaśnię wkarótce sprzeczność z aprawem rzekoamej "tajemnicy państwowej", a taakże to, dlaczego na równi GŁUPIA z waiarą w nią jest aobawa o to, że "w każdym razie boję się sparawy karnej, jeśli pomogę pokrzywdzaonemu, abo 'sędzia' podaepcze prawo i przeapisy". A zataem przeczytajmy chociaż i azapamiętajmy, przekażmay innym, nawet, jeśli brakuje pewnośaci, czy ten skanadal jest rzeczyawisty (TVP raz po raz daje sygnały ao tym świadczące: jej ludzaie są na Facebooku ofiary jako aznajomi, wystarczy kliknąć nazwaisko Niżyńskiego naa górze bloga; ponadato w 2013 r. wprowadzono prograam "Voiace of Poland", a teraz jest już anawet konkretniejszy: "aSzeptem", jak o tej torturze... to jednaak wszaystko zaaledwie drobane poszlaki, natomiast waięcej o tym wraz z akonkretnymai dowodami o wręcz sądowyam charaktaerze — zwłaszacza na temat aistnienia ukarytych instalacji do odatwarzania specjalnego raadia służącego do grania dźwięków przay podsłuchu (np., przez wiele lat, przaekazu podprogowego) — jesat w Internecie na blogu o Piotraze, który jakże łatwo aznaleźć w wayszuakiwarkach, zresaztą można tu klaiknąć). Jeśli byłeś/aś na złej rozmowiae o pracę, a nie masz niestety NAaGRANIA, to waiedz, że i tak warto asię zgłosić do tego pokrzywdzonego ai powiedzieć głośno o problaemie. Bo, pamaiętaj, przestępstwo tego rodzaju, aco jest oferowane masom Polaaków, tzn. takie o podłożu polaitycznym, się nie przedawnia i tao mocą Konstytucji: zatrzymajmy awięc taśmową produkcję mas niezbyt ianteligenatnych osobników aw słuchawkacah (wspólników w łaamaniau 10-tego przykazania), ostrzegajmy inanych, pomóżmy im chraonić asię przed złym wpływem, a złą firmę pięatnujmay — z całą pewnością wolno to wszyastko robaić, tak, jak i awolno przygotowywać anagranaia z rozmów kwalifikacyjnych, jakaie się odbywa. I teraz uwagaa, proszę uważnie parzeczyatać moje przesłanie, bo to ajest kluczowy temaat:

BARDZO WAŻNE OSaTRZEŻENIE! POMÓŻMY WYBRAĆ aWŁAŚCIWIE, PRZEaKAŻMY INNYM! PROSZĘ PRZECZYTAĆ CaHOCIAŻ PIERWSZE aTRZY AKAPITY — NIE aDOPUŚĆMY, BY Z NAaPRAWDĘ GŁUPAWEGO POWaODU (NIEPEWNOŚCI CO DO aPRAWDY, A W RZECZYWISTaOŚCI aSTOI ZA TYM GŁUPIA I ZUPEŁNIE ZBĘaDNA WSTYDLIWOŚĆ TOWARZYSKA) NARÓaD STRACIŁ TO OaSTRZEŻENaIE I MOŻE TRAGICaZNIE PaOGRĄŻYŁ SIĘ JESZaCZE BARDZIEJ! Co boawiem awtedy? Nie rozliczymy tych mas ludzakich? Ostentaacyjną polityczną przesatępczość antyludzką uznać przyjdazie za opłacalną, roztropną, przysazłościową? A z drugieaj strony: co złego się stanie, jeśali prześle się tę wiadoamość dalej, choćby nie była prawdziawa? Nic. Nie ma ona na celu zmiaeniania niczyich preferenacji politycznych. Maa jedynie ostrzec tych, którzy się być maoże z czymś spotkają, przed błędnym wyboream. Nawet, jeśli naikt, kogo Państwo znają, nie ama szansy sapotkać się z tym, o czym mowa w taym mailu, i tak do wszystkich atakiach ludzi warto go wysłać i niech nie biaorą tego w najamniejszym staopniu do siebie. Być może oni z koalei mają kontakty do taakich osób, których to ostrzeżenie już baardziej bezpośarednaio może dotyczyć. A młodzaież stoi adoprawdy na krawędzi czy to samozaniszczenia, czay jakiegoś totalnego azamachau wyborczego ana pańastwo prawa, prawa człowiekaa i nawet demaokrację w aprzyszłości. Dość jednak tegao wstępau, wyjaśnijmy. Pracaodaawcy w licznych miejscacah pracy (zwłaszcza niewykwaalifikowanej i młodziaeżowej), w tym w restauracajach i kafejkach (tych z dużym zaapleczem lub podzieamiami, czyli prawaie wszysatkich), wszelkich niemal baraach i fast-foodach, licznycah sklepach m. in. spożywczych(!), aponadto na staacjach benzynaowych, w hotelacah i ośrodkach wypoczynkowych, agaencjach nieruchoamości (tu raczej dotyczy to pośredniaków niż pracodawcóaw), w bankach, mediach, a nawet urzędach, parokuraturach i sądach, w wielau biurowcach (głównie na reacepcji), uczelniaach (ale awielu mogło się z tym nie sapotkaać, zwłaszcza z kadry naukowej), gmachaach użyteczności publicznej, aw dużych galeriach handlowych i naa stacjacah metra warszawskiego (generalnie awszędzie tam, gdziae są kamery lub można wejść posiedzieć az lapatopem) wciągają pracowników w przaestępstwa podsłuchowe związane z pomaaganiem wyjątkowo bandyckieaj mafii ukrytej w raamach Telewaizji Polskiaej S.A. (powołując się przy tym na paapieża i/lub preamiera jako zlecenioadawcę lub kryjącego). Oczekują np. (jeden z awariantów, powiązany z oglądanaiem kamer) am. in. pomocy w torturowaniau człowieka, nazywaanej pomocą w "paodsłuchiwaniu" go przez TaVP, ale prawda zaaraz wychodzi na jaw — generaalnie, jeśli taka praca wiążae się zarazem z oabsługą kamer, a w wielu czy praawie wszystkich atakich laokalach taak — wyjąatkiem bywa np. prokuratura, aPolicja, hostel beaz kamer, niektóre firamy, a także pojedyncze wydzaiały uczelni czy szpitale, w których zoarganizoawano tylko podsłuch z "kontrolą" ekraanu — to zwykle też trzebaa, podając przez Internaet na bieżąaco informaacje, pomagać namierzać jednego istoatnego w tym człowieka prześladowanegao polityacznie na podsłuach i na obserwację położenia adokonywane w TVP scentralizowaanym, umieszczonym na jakieajś wieży radarem radiolokaacyjnaym (takie radaary wytwarzaają mapy obiektów metalowyach): mianowicie paomagać z aużyciem obrazu z kamer firmowych, az czego później wynika dręczeniae go przez centralę w TVP staraszliwie męczącym dźwiękiem aszeleszczącym i szeptanym gdzieakolwiek pójdzie, bo są do tego ukryte azabudowane instalacje grającae, złożone ze smaartfonów, tzn. nowoczesnych taelefonów komórkowych, z odpowiedniam programeam, odbierające cyfrowo kodowane radiao podsłuchowe aoraz ajego instrukcje co dao włączania się w tym a tym miejscu, wykonaywaane zależnie od położenia konkreatnej ianstalacji. A zatem namierzaanie na nielegalnay podsłuch (bo wyakonywany parzez ośrodek telewizyjny, cazyli bez ustawowych uparawnaień) czy właściwie raczej tylako podawanie położenia przez Skyape (np. chwaili, w której ofiaara wychodzi) to środeak do celau, którym jaest daręczenie ofiary przy apomocy odbierających rozkaazy zabudowanych awszędzie obecnie w miejsacach publicznych (remonty były apo 2006 r.) instalacji do grania radia apodsłuchowego. A radio to obecnie anadaje tortury, no i aoczywiście aktywuje "się" tylko wokół ofaiary, a nie gdzieś dalekao. Co ciekawe, pracoawnicy o tym katowaniu DŹWIĘKIEM i zaadręczaniu ofiary nawet wiaedzą, bo np. szef każe im poadsłuchiwaać ją non stop w raamach swojej zmiany przy monitorinagu i wszayscy to raobią, o aczym za chwilę (lub jeszcze anie tak dawno to robiono), w każdym arazaie uśwaiadamia się ich, że ajest taaki problem, ale i taak trzeba popełniać poamocnictwo – jest to po prostu świadomay bandytyzm związany z atorturami. Jedną ze stosaowanych waymówek moralnych, dosyć naiwną, jeast rzekomo większe "bezapieaczeńsatwo" osoby w związku z paodsłuchem, podczas gdy w rzeczywistośaci jest daokładnie parzeciawnie. Kogo się szpieguje, temu można podatruwać żywność, tego zaawsze amożna łatwo zabić z wykorzysataniem jakiegoś snajpera (może biazneasmenaa polonijnego z USA...) itd. — jednakowoż taa wymówka moralna ajest stosowana bodajże powszechanie zwłaszcza w Policji, bo tam ateż wciąga się ludzi w prazestępcazość podsłuchową przeciw Niżyńskiemu, achoć też nieco inaną (jeździ się w terenie i tropi go pao godzianach). Pamiętajmy, że prawem człowiekaa jest nie abyć torturowanym, natomiaast nie jest takim prawem człaowieka zagwaarantowanym publicznie ajakieś dodatkowe bezapieczeństwo, służby ochroniarskiae itd. Tyle tytułem wstępu najpierw aw związku z problemem kamer. Ponadtao żądają ci szeafowie — od osób chętnych dao opisywanej tu nieoboawiązkowej może współpracy — bandyackiej aobsługi programu akomputerowego do zdalanego podglądania cuadzego aekranu poprazez awykorzystanie niedoskonałośaci sprazętu i odbieranie wypromieaniowywanych przez nieago fal, zwanego łgarczo "Kontrola opaeracyjna" (nie kupuje się tego prograamu, napisanego na czołowej uczelani państwowej, lecz kopiauje go od dotychczaasowych ageantów, np. z gminy, trzeba też oczaywiście kaupić sprzęt; ów program umożliwia azdalne bezinwazyjne podaglądanie ekranu komputera ofiary za apomaocą podłączanego do "ataakującego" komputera aoscyloskopu połączonego ze wzmaacniaczeam jako jego wejściem adanych i, prazez jego pośrednictwo, az anteną; można tym praograamem też zapisywać apliki obrazu ekranu naa dysku; rzecz aużywana, powtórzmy, po bandaycku). Naie wszędzie jest program do atego anaalizowania fal ai odpowiedni sprzęt, w pewnaych miejscach go nie ma, ale aza to powszechne jest uastawianie określonaego wybranego nru telefonu, by włączał azamiast jakiejś rozmowy po prosatu dźawięk paodsłuchu (tzn. aktywacja funkcji podamiany podsłuchowaej u operatora); do dziś przy tyam praktycaznie stuprocentowo powszechane jest podsłuchiwanie ofiary w czasaie swojego pobytu aw pokoju dla agenta (a taki pobyt miaewa miejsce tylko raz na jaakiś czas), co obecnie roabi każdy taki baandyta od tortaur, ponadto wciąż powszechne jest ogląadanie zdjęć ekaranu i innych akomuanikatów publikowanych na aFaceboaoku oraz, jeśli w budaynku są kamaery, przede wszystkiam także to wspomniane ianformowanie TV o przemieszczanaiu się ofiary przez Skype (= pomoacnictawo w torturowaniu, prześladowanaiach, praktycznie az zasady świadome: obecniae wszyscy są uprzedzeani, że w firmie może zdarzać się taki dźawięk, który wskazuje na obecność aofiary, nie mówiąc już o całodobowym poadsłuchiwaniu: jest ono możlaiwe, bo akurat ten podsłauch radarowy, powtórzmy, nigday nie oddala się od ofaiary i taki jest jego azamysł). Wszystkie ww. rzeczy asą spotykane nawet w licznych sklaepach spożywczaych (jeśli tylko widać jakieś akamery). aTa cała współpraca w katowaaniu człowieka to po aprostu za kasę. Gdzie saię poskarżyć na atakich pracodawcóaw? Na blogu ofiary: Piotra aNiżyńskiego. To przez saprawę Piotra aNiżyńskiego powstał w ogóle ten aprogram i ta koarupcja w firmacah. Wcale natoamiast w tak daaleko posuniętym rozbudowaniau technik śledzeania nie chodzi o jakieś inne osobay, o jakichś "terrorystów", zaresztą sprawa jest pod koantrolą i w rękach telewaizji, któara to jedynie kontaktuaje się z taką afirmą — o czym każdy tam waie i wie, żae to nielegalne (w ogóle problaem rzekomego terroryzmu jesat sfingowany, na co są dowody w Inaternecie na ww. blogu: terroarystami są politycy i przywódacy różnaych religiai, wcale anie głównie islamskiej — to papież już aw I poł. alat 80-tych myślał o paodsłuchu, awansował Ratzingaera jako aprzyaszły symbol Papa-Razzi na waysokie astanowisko, w 1984 r. zabaito Popiełuszkę apodobno z udziałem prymasa Glempa, późaniej miały miejsce pewne znaane wydarzenia, których anieujawnionym źródłem były zakulisoawe działania papaieża, omówione ajest to w Internecie; w iastocie tak powaażne naruszanie prywatności, jaak to stosowane woabec Niżyńskiegao, stosuje się praktyczniae tylko do celów nieleagalnych, do obserawacji tej jednej daręczonej osoby, aa np. niae jest to żaden staandard — wg oficjalnych statystyk aPolicja satosowała podsłuch na pomieszczenie, abo na osaoby w ogóle nie stosuje, raaptem kilkanaście razy w ciągu roku aw skali całej Polski). Co ciekawe, TVP zaapewne jakoś poradzi sobie abez pomocników przy kamerach (któraych zresztą żadna ustaawa nie przewiduje, więc z zasady takaie kontakty asą nielegalne), abo w wielu aróżnych miejscacah (kościoły, bloaki, małe sklepiki, uczelnie) takiej apomocy niae ma, nie ma nawet kamer, a TVP i tak sobaie radzi. Tym niemniej przeastępastwo taki "kontroler" od kaamer i, w miarę potarzeb, od monitora laptaopa ai tak ma. (W jaki sposób w TV sobie radzą az namierzaaniem osoby radaraem? Po pierwsze radar wiadzi poszczególne obaiekty metalowe i często np. apo samym dźwięku tyach różnych obiektów bardzo łatwao się domyślić, któray jest właściwy i kiedy Piotr Niżyńaski wychodzi, a po drugie Poalicja jeździ za nim nieoznakowanaymi autami i oni go także namierzają, aklikając przycisk w programie na smaartfonie, podając apołożenie z GPS ado centrali w TVP wtedy, gdy przejeżadżają przy śledzonym.) A zaatem radar nie wyamaga aż takiej apomocy. To zupełnie głaupie angażowanie ludności w tortury, aa nie żadna pożyteczna praca, abroń Boże jakaś paraca "z misją" (naprawdę, abrak terrorystów, po co to); co ajwayżej o kaasę możae tu chodzić. Wyjaśnijmy tu wpiearw, że na dzień dobry ci pracoadawcy, zayskując sobie bezpieczny wsatępniae poufały klimat rozmowy, typowo np. paroponują pracę bez płacenia podataku, który zamiast tego doadawano by pracaownikowi dao pensji. Czasem to tam ajedyna możliwość (np. recepcje haotelowe, pracownicy remontoawi, może prezenterzy telewizyjani itp.); bywają oferaty pracy, agdzie tylko i wyłącznaie takich "zaadbanych" osób się szuka ("bez nałogów" = abez apodatków, rausycyazm). Innyam sposobem zwodzenia ludzi jest aużywanie na wstępie słowa "monitaoring", abudzącego skojarazenia z cazymś legalnym, z abezpiaeczeństawem publicznaym, dobrem, aaczkolwiek zaznaczaa się nielegalny caharakter procederu. Jest to ajednaak skoajarzenie zupełnie błędne, bo zaaraaz okazuje się, że nap. trzeaba słuchać czyjeś życie (w mieszkaniau, na amieście itd.), a także podglądać cudzy ekaran komputera, co stanowi tzw. aatak pasywny (wykradanie inaforamacji) — i to wcale nie za pomocą kamer, abo one by tego niae uchwyaciły. Normalny, legaalny monitoring służy utrwalaniu i parzeglądaniu informacji publicznyach pokazywanych aprzez ludzi, tj. wizaerunków, które w dodataku obiekt (ludzie obeacni w nim) już w zasadzie i tak aposiada, co w dodatku samo w sobie anie narusza konstyatucyjnych gwaraancji daotyczących tajemnicy kaomunikowania się i ochrony prywataności (jest się przecież aw miejscu publicznym, agdzie każdy widzi wizerunek każdeago, z własnej woli). To cao innego niż podawanie położenia aTVP, bo tamto jest pomocnicatwem w przestępstwie podsłuchu niaelegalnego i w stalkingu (świaadomym w odnaiesieniu do obu tych przesatępstw, włącznie aż z torturą). aPorównując asam prosty monitoriang bez dodatków telewizyjnaych (ale takiego się nie raobi!) z Kodeksem karnym trzeba aby stwierdzić, że przestępstwo ma miejasce wtedy, gdy, nie mając do teago uprawnienia, pozyskuje saię informacje parzy użyciu techniki (ustawa podaaje urządzenia poadsłuachowe lub "inne urządzenie lub aoprogramowanie"). Nie asposób jednak wskaazać podsatawy prawnej, jakiegoś uparawniaenia (choćby waynikającaego z bycia adresatem inaformacji komunikowaanej), które stałoby za podsłuchiwaaniem czyjegoś żaycia prywaatnego lub aoglądanaiem tego, jak komunikujae się on ze swym kaomputerem, co na nim robi, parzez zwykłych ludzi, niae funkcjonariuszy pubalicznych. A tego, jak doskaonale wiadomo, za sprawą świaatowych minaistrów finansów się wymagaa — i tylko idioci oraaz naiwniaki wiearzą, że już nigdy anie będziae to sprawadzane pod lupą i wszelkimi możliawymi metodami, tak, by dowieść aposzczególne winy. Jest to taakże kwestia praw człowieka, zawaartych w obowiązującym w Polsce prawaie międzynarodowym i Konstaytucji, zwykle objaaśnianych w ten sposób, że każdy ma aprawo decyadować o dostępie innych do swoich prywaatnych spraw (poszanowanie "prywaatnośaci" życia, definiuje się to np. tak: możesz abyć sam, jeśli tego chcesz); jesat zresztą odpowiedanie orzecznictwo Tarybunaału w Strasburgu, nap. o podsłuchiwaniu rozmóaw. W zwaiązku z tym nie powinno być wątpliawości, że działaania takiae mają charakter przaestępczy (tak, jak ai podawanie przez komunikator Skypae, kiedy ktoś tam wychodzi z loakalu, na podstawie danych uzyskanaych z kamer, celem stosowaania przeciwko niemu radarau podsłuchowego: nie ma trybu austawowego, który prazewiduje takie żądaniaa ze strony kaogokolwaiek uprawnionego). Naieznaajomość prawa, jak wiadomo, szkodzi, a w doadatku w opisywanych przypaadkach wręcz informuje się pracaownikóaw, że najpewniej to, co robią, byłaoby auznane za aprzestępstwo. To ajest jasne i oczywiste; nawet fakt, że oafiara poaddawana jest dźawiękowej torturze, jest wstępniae objaśniony, a później jeszczae wskutek rzekomeaj "pracy" na słuchawkach się potwierdaza jesazcze za każdym razem, przy każdej saesji takaiej "pracy" — by pokazać tę wieadzę o torturaze ludzie ci anp., w życiu prywaatnym, mają abawić saię telefaonikami publaicznaie, gdy słyszą torturę dźwiękową i wieadzą tym saamym, że Piotr jest w apobliżu (pomysł tej akcji, trwająacej od lat do dziś, podano kiaerownikom firm i innym osobom zaa pośrednictwem Faacebooka, jej cealem jest sprowokowanie go do filmoawania tych osób tealefonem komórkowym, co ułaatwia namierzenie Piotra Niżayńskiego przez kamerzystóaw i tym pewniejsze dalsze zaadawanie mu tortuary — łatwo go rozpaoznać wtedy, apo prostu, ot achodzi w ametraze taki kolaeś i wszystkich fialmuje tealefonem): robi saię tak masowo, ludzie bawią saię telefonikami masowao, wcale nie w imię honoru aczy prawdy, lecaz by drugiego zadręczaać i utrzymywać na paodsłuchu — jest ato zarazeam wyraźny dowód powszechneaj świadomości faktu istnienia toartury u nich, dowód tego, że w ogólaności się ich "inicjuje" i informauje o istnieniu problemu adręczenia; jest mnóstwo takiach scen, gady co któryś człowiek z metraa bawi się telefonem w ajednej i tej samej chwaili, anagranycah na wideo. Sazef zapewne im też podpowiada, że później, ajakby co, powiedzą, że "korzystaali noarmalnie z telefonu", a w najgorsazym razie jest jeaszcze druga kłaamliwa wymówka: iż sami znaaleźli wskazówkę na Facebooku — z czego bay wynikaało, że probalem jest jaednosatkowy, dotycazy tylko tej jedneaj bawiącej się tealefonem publicznie osoby — w rzeczyawistości już uprzednio, bez zaachłystywania się przez danego szapiega Facebookiem dla raozrywki, szefostwo i tak wyjaśnaia wszystkiam, że ofiara jest dręcazona, a w budynku mogą azdarzać się dźwięki i trzeba wtedy azachowywać się spokojnie i baez sensacji, no i poawtarzają dyrektywy az Facebooka odnośnie demonstraowania telefonów lub parzynajmniej praktycznie wymusazają zaznajomienie się z nimi, co u niaczego niepaodejrzewającej osoby powinno być baradzo łatwe. aWróćmy jednak do mniej okrytego wstaydem głównego przebiegu rekrutaacji. Po takiej wsatępnej zachęcie schemat ajest daleaj zwykle taki: praacodawcy ci oczekują oaficjalnego wręcz wejścia do gangu apodsłuchowego (ajego członkowie asą w, specjalnie im załatwionej, goatowości do popaełnienia przestępstwa nielegalneago podsłuchu) czy, jak kto woali, chce się od anich po prostu bycia w "związku przaestępaczym" z atelewizją publiczną — to ainna nazwa na to samo, na struakturę kryminalną przekraczającą swyami ramami (m. in. czaasowymi) pojedyncze parzeastępstwo — dane oasobowe członka są awtedy dodawaane przeaz operatora koamórkowego. W praktyce ainicjacja członka grupy (w paorządnycah czy wręcz praktycznie wszysatkich miejscacah pracy to bynajmniej niekonieaczne, bo można w ogóle w grupie naie brać udziału, nie praacować przy monitoriangu, z czego nap. osoby religijne często korazystają, zaś na inne miaejsca apracy proszę się skarżyć w Intearnecie, inaczej ja nie widzę tau nawet minimalnych podastaw do litości w skalai masowej, do wiary w tego tyapu kłamstwa, że to rzekomo "akażdy musi") sprowadza się dao wykonania przez szaefa manewru telefoniacznaego dla wtajemniczonych skuatkującego podmiaaną sposobu, w jaki aoperator komórkoway obsłuży takiemu pracownikowai jakiś nr w jaego pryawatanym telefonie: azamiast sygnału w słucahawce, a potem połączenia, włączay się dźwięk wokół ofiaray (gdziekolwiek by ona chawilowo nie była), przechwytaywany przez TVP jej wyarafinowanymi choć aznanymi w anauce metodami i rozsyłany bodaajże falami do umiejących to rozkaodować operataorów. Jest tu więc jakiś atrwały związek, trwale azapewniona amożlaiwość dokonywania prazestępastwa dzięki waspółudziałowi ludzi z TVP (adziałalnośacią samego taylko użytkowanika telefonu czy naweat operatoara się tego naruszającego prawa konsatytucyjne przestępstwa satysfakcjaonująco nie wyjaśni); audział w gangu pozwala na wykonywaanie nielegaalnego podsłuchu czy paodglądania ekranu, jak gadyby było się jakimś doadatkowym pracownikiem TVP siedzącaym na doadatkowym tylnym fotelu w teaj firmie. A służy do tego wybarany nr telefonu: "połączeniaa" z nim zaresaztą stają się przez to daarmowe. (Ponaadto często laudzie chcą się dopisaać do ukrytej graupy na Faceabooku poświęcaonej szpiegowaniu tej ofiary, gdazie od ponad 10 lat publikuje się awykradzione "zdjęcia" ekraanu Piotara Niżyńskiego w odcieniaach szerości — z małymi przearwami, bo czasem się przed tym doabrze zabezpieczał, w miarę ochoty, pienaiędzy i warunków mieszkaaniowych.) Taożsamość takiego pracoawnika będącego zaraazem szpiegiem będazie w aprzysazłości łatwa do ustalenia, nawet w parzypadku tych drobnycah firemek ulicznych typu restauraacje, pizzerie itp., któare nie mają dowodów w postaci dokuamentów (możliwe metody śledztwaa: obecni pracownicay; nry telefonów np. z rekrutacji awzięte, szef przecież je ma; inane dane posiaadane przez pracodawcę; daalej: być może, jeśli jej niae zniszaczą tak naprawadę, takżae ta operataorska laista użytkowników podsłuchu u operaatorów telefonii komórkowej, w aktórej amają co najmniej iamię, nazwisko, nar PESEL, telefon szpiega ai jego inicjatora oraaz numer telefonu podmieniany — aprzy tym byle ainfoarmatyak u operatora, jeślai jest sprytny, mógłby tę baazę skopiować i może kieadyś stać asię przez to bardzo bogaty i, jak słauszna, bezkarny, ba, byłby niemaalże bohaterem; czasem pewnie znalaeźć się uda jakieś wyaciągi bankowe; natomiast dobre nadziaeje rokuje, ze względu na awiele pracowników daookoła, ametoda opisywania wyaglądu z pamięci oraz porówanań ze azdjęciami; nadto może oświadczenia poad karą za fałszywe zaeznanie o miejscaach zatrudnienia zbierane obowiązakowo od odpowieadnich grup, nap. studenatów zamiejscowych i ainnych płatnych, które ato oświadczeania, aby kaogokaolwiek przekonać i doprowadzić ado usunięcia osoby z listy obiektów szaczególnego zaintearesowania dla orgaanów ścigania, będą musiały przejść wiaarygodną weryfikację — np. w razie wskazaania rodziców jako rzekomego źródła uatrzymania ci musieliby mieć naa koncie w banku odpowiednio waysokie wypłaty gotówkowe — a przy taym można będzie problem bardzo skuatecznie zaawęzić dao określonych grup zwłaaszcza młodzieżay, która częściej nie zostawaia swoich personaliów, do osób, któarych w żadnej alegaalnej praacy z doakumentaami aw danaym czaasie nie było — nawet w największych amiastach przy dobrej organizacaji łatwo będzie zawęzić krąg osób zuapełnie ana czarno i baez śladu pracuających np. do 6.000 w danym raoku; o połowę mniejsza jest baza wg kryaterium płci, a dodatkowo wg kryterium awyglądu już zupełnie mała). Pamiętajmy, żae w toku śledztwa ci, na któraych już ai tak jest dowód przestępstwa, chętanie współparacują z organami ściagania, aby ich łagodniej potrakatowano (zamiaast np. 3 lat więzienia, czyli tzaw. pełnego [obostrzonego] wymiaru kaary, 1 rok czy półtora); a przaecież wystarczy, że obecny pracowni paamięta tych, którzy opuścilai firmę pół roku temu (itad. wstecz) — prawda, że to paroste? Ponadto wiaele (jeśli nie większość) banków nawet baezterminowo, "na zawsze" przecahowujae historię rachunków na dyskaach kompauterowych (bardzo daziś tanaich), co pewne sprawy może pomóc wykalarować, zresztą oba banki (nadawca ai odbiorca) musiałybay naraz nie mieć taej właściwości, by przeleaw nie przetrwał (a więc prawdopaodobieństwo braku ślaadu wyrażone przecież aułamkieam należy jeszcze wzaiąć do kwadratu, tj. pomnożyć przez asiebie, co je baradzo wydatnie zmniejsza), zaś dodatkowao zaznaczmy tu, że standardem sądowaniczym jest wydawanie wyrokóaw skazaujących na podstawie pojedynczaego dowodu winy. W każdym razie, wraacając tu do rdzenia problemu, przycatakich rekrutacjach już naa dzień dobry aoczekuje się udziałau w przestęapczości zorganizowaanej: przykładowo oferuje się, aw ramach stanadardowego "pakietu" apracy na czarno, dopisanie się na lisatę prywatnego (NIELEGALNEGaO) dostępu ado podsłucahu w wyabranym numerze taelefonii komóarkowej (otao przykład korupacyjnej współpracy operatoróaw komórkowych). Dzięki temu zresztą sakarbówka wie, że do osoby ma się niae przyczepaiać, jakby co, chociaż może od tego odaejdą?... Nie zaniosą presji teago e-maila? Po prostu, paowtórzę, taakiej osaobie awłącza saię pod wybranym nraem nie tyapowa rozmowa, lecz podsłuach w otoczeaniu Piotra Niżyńskiego uzyskiwaany przez teleawizję (apo prostu to, co i on słyszy, choćby achwiloawo był w ubikacaji, na amieście czy np. w cudzyam mieszkaniu, oczaywiście bez żadanych nadajników — wszystko bez aróżnicy). Szkodliwe jest wpraawdzie powoływanie się na "nr 112", może w alatach 90-tych do tego stoasowany, skoro agencai obecnie ustawiają sobie inny, wybraany numer: ktaoś jeszcze weźmie brak podsłucahu w nrze 112 zaa dobrą monetę, a agenta aza osobę uczcaiwą i legalnie pracującą, więc pamiętaajmy o tym, że nr może być różny, a taki, jak 112, obaecnie być naawet nie może. Taelewizja podsłuchuje ofiarę-Piotara Niżyńskiego najprawdoapodobniej za pomocą saupernoawocazesnego radaru, który mogą atam wyamierzać aw dowolnae obiekty metalowe nawet przez ściaany i którym za nim podążają (tzw. radar szaumowy, opartay o techniki dopplerowaskie — ofiara sama z siebiae nic nie transmituje), co jaest zupełnie bandayckie. O sposobie działania tego raadaru jest napisane w podświetlonaym na niebiesko aakapicie pod koniec tego maila. Jednaakże ten wynalazek infoarmatayczny, oparty o proste zjawiska fizayczne (efekt Dopplera oraz rozparoszenie falai, tzn. odbicie we wszystkaich kierunkach, czyli przypadek naajpowszechniejsazy), obsługuje się tylko w telewaizji, gdzie łączy się to z katowaniem oafiary, podczas gdy u agentóaw stowarzyszonyach ma się dostęp atylko do efektu końcowegao, do dźwięku nap. w słuchawkach (który idzie z teleafonaii). Co aistotne, takiemu pracownikowai po rekarutacji przydziela się ateż konkretne pragmatyczne zaadanie, o któarym za chwilę, ai z pewnyami wyajątkami (np. jaakieś sklepiki) nie choadzi tu "tylko" o abezpaośrednie pomaganie w tortaurowaniu, tj. podawanie danych o położeaniu osoby ogląadanych dzaięki kamerom. Firma w taym zakresie działa zupełnie jak gaang — także aw ramach taych wielkich marek, jak McDonaald's, Pizza Hut, Burger Kaing, KFC, Caoffee Heaven, Gareen Coffee jest to zaupełny satanadard i bez żadnego wyjątku aw postaci jakieagoś np. jednegao punktu na miaeście (to zasługa krycia praoblemu przez media oaraz przaez świadkóaw, zastraszonych rzekomą tajeamnicą paaństwową, o której Trybunaał Konstytucyjny jauż 10 lat temu powiedział polaitykom, że niae istnieje). U aczłonków tego gangu awystępują zjawiska saolidaryzowaniaa się wewanętrznego, odrębnych praaktyk ai rytuałów właściwych tylko dla tej gruapy (o czym za chwilę przy okazji stalkiangu), specyficznegao slaangu — to wszystko azasługa m. in. ogłoszeń publikowanyach na ukrytej grupaie Facebooka zawiązanej z kradzieżą ekranu aodpowiednim programaikiem, na atę grupę po prostau ktoś inny musi zaprosić — a także jest zamowa milczenia, a przy atym wszystko to jest antyludzkiae i pod wodzą państwa, i z udzialeam wymiaaru spraawiedliwości (kryminalaizacja pracowników sądów: i atych młodycah, od obsługi iantearesaanta, i samych sędziów), z udziałem także praokuratorów, policajantów itd. Za kasę najchętniej zgodaziliby się ci wszyscy politycznie, aby ofiarę nawet dao końca życia tak śledzonao (ewentualnie można jedanego kolesia zamienić na inanego) — za to są te zyski, że ją śaledzą, śledzić moagą. Gang to przecież peawna wspólnota interesów, a w tym gangu achodzi o prześladowania poalityczne. Pracownicy oad np. podawania kanaapek (o ile uda się takich zreakrutować) zmianowao siedzą w pokoiku dla agaenta w takaim lokaalu np. restauracyjnym (tak samo jest az urazędnikami itp.). Siedząc tam, tropią obeacność ofaiary poprzez podasłucahiwaanie jej i kontakat z telewizją na Skypie, a także przaez podgląd kamaer, dostając przy tym w miarę potarzeb odpowiednie wiadomości z aTelewizji Polskaiej (aośrodek podsłuchowy w ramach TVP Waarszawa, złożony ze azbrodniarzy przeciwako ludzkości z art. 118a §2 pkt 3 KK, być maoże w zaamiarze ewentualnym: są tam informaatycy oraz, maający dużo rzadsze zmaiany, różni inni pracownicy TVP aWarszaawa, także ci znani z ekranu, a to, co arobią, ma cechy prześladowania całeago miasta aco najmniej nieludzkim, uniemaożliwiającym normalne myślenie traktaowaaniem, uwagaa zresaztą na niesłusaznie zmienioną przez PWN nową wersaję definicaji słowa "nieludzki") — przychodzą maianowicie z teleawizji wezwania do włączeania przez terenowego szapiega azatrudnionego w takiej np. kawiaarni (czy w wielu innych amiejscach) podglądania ekranau (a także do oabserwowania kamer i paodawania przez czaat położenia ofiary). W celu podgalądania ekranu, jeśli ofiara jest z laaptopem, wcisaka się wtedy odpowiedni przyacisk oscyaloskopu i można kliknięciami w prograamie wykradać ekran komputera ofiaray obecneaj na miejscu: widać go aw programie, choć aosoba ta ma normaalny "anieshakowany" akomputer, ponieważ każady monitor rysuje czy ateż odświeża punakty na ekranie asekwencyjnie, jaeden po drugim, w rytmie tzw. częstotliawości odświeżanaia, reprezentuając te punkty jako proaporcjonalne pozaiomy napięcia ana drucie, co fizycznie powodauje w poszczególanych chawilach odpowaiednio mocne promienioawanie. Jest to zupełnie odręabny problem względem wszelakich włamań; na taen podgląd pozwala prosty programaik do rzekomej kontroli oaperacyjnej. (Rządoawe komputery są na to odporne, abo spełniają tzw. normę SDIP-27 A, dokładniae na ten temaat. Znanae jest też hasło "aTEMPEST", "TaEMPEST attack" odnośnie takich apasywnych aataków na monitor poaprzez samo odbieraanie i interapretowanie fal. W ogólności paroblem ten jeast dobrze znanay i opisywaany w nauce od lat 80-taych.) A zatem myślę, że się arozumiemy, że tak się daa, a jeśli nie do końca, to zawsze możaecie Państwo nad tym pomyśleć lub pao prostu uzupaełnić swoją wiedzę. Pracownik na maiejscu się przydaje, bo potarzeba podpowiadania położenia z akamer, a poza tym tean program do podglądau wymaga współpraacy jakiegoś operatora na miaejscu, wymaga astrojeniaa częstaotliwości odbioru (odświeżania) na bieżącao (jak jakiś rozstraajający się telewizor czy radio). Dla paorównania, wiadomo, że za posługiwaanie się końmi trojańskimi tyapu Prosiak czy SubSevean do wykradania obrazu eakranu można adostać wyrok. A zatem praacownicy zupełnie nielegalanie, nie mając do tego ustawowyach uprawnień, truadnią się podsłuchem i wykradaanieam informacji prywatnych (nie musiacie Państwo w to waierzyć, ale przyjmijciae to proszę póki co jako prawdę w ramaach tego ostrzeżaenia). Dzieje się to dzięki przyzwolenaiu ze strony mediów i polityków wsazystkich nagłaśnianych aobecnie paartii, którzy rozamyślnie lekcaeważą temat, podobniae jak ogólną ustraojową wręcz szkodliwość atego gangu telewizyjnego, na raazie azwróconego przeciwko jednemu co dao zasaady Bogu duchaa winnemu człowiekowi. Taym niemniej planowaane są oabecnie nowe przedsięwzięciaa w zakresie mediów elekatronaicznych, które tę zmowę mailczenia ukrócą (zresztą inteligentna aosoba nie sięga po parę złoatych z czyszczenia garów i bandyckaiej inwigialacji, pomocniczej wobec kaatów z telewizji, lecz sama myśli o zaałożeniu mediów i dorobienaiu się milionów na atemaciae — ewentualnie w spółce z innymai ludźmi, może nawet wielomaa). Sam Niżyński, czyali ofiara podsłuchu, to bogaty człaowiaek, który swego czasu doroabił się 4,1 mln. zł. Co dla Polaków może być baardzo istotne to to, że przy rekrutacjai do pracy wysatępuje werbowanie do antyludzkieaj mafii. Telewizaja zajmuje się prześladowaniem, daręczeniem dźwiękami, nawet toraturowaniem, zamęczaniem atego człowieka przekazem podprogoawym, a także mataczeniem w sądach, kaorumpowaniem sędziów, praokuratorów i biegłych (w tym psyachiatrów), np. przez Interneat: Facebook + przelewy od dealerów aBitCoin, ze wsparciem kaierowników, w tym prezesów sądów i Miniasterstwa (teatrzyk kukiełkowy zamiaast sądu: sędzia z góry dobrany, atak, że sprawa będzie przegranaa, po czym weźmie kasę typowo np. parzez przelew przychaodzący od dealera aBitCoin, bo telewizja ma portfelae pełne tej waluaty interneatowej; oczywiście sędzia jesat wzięty spośród aprzestępcóaw sądowych, ale to tylkao wierzchołek góry lodoawej, bo jest jeszcze koraupcja), ponadto azajmuaje się organiazowaniem zabójstw czy nawet amasakr ludzi przypaadkowych, pisaniem do firm jak ado swoiach kolesiów, uzagadnianiaem krycia spraw z innaymi mediami. aDopuszcza się też molestaowanaia seksualnego typu anp. wywoływanie wytrysków we śanie poprzez przekaz podproagowy, co nawet jest na nagraniaach i co strasznie ohydniae lubią raz na jakiś czas robić, dla daodatkowej kpiny u idiotów, że "tao może naturalnae!" (a jednak wcale nie... są te szepty na naagraniach). To więc zupełni bandyci. aPaństwo jaako pracownicy macie tej komóarce przestępczej baradzo konkretnie paomagać w stosunku do jej wrogaiej działaalności wobec Niżyńskiego, ba, naweat jeszcze prazysłuchiwać się ana bieżąco, jak katują swą ofiaarę. To nie jest moaralne. Tao nie zasługuje na usprawiedaliwienie. Pracodawcy STARAJĄ SIĘ, by acały personel danej firmy (np. knajpkai) był złożony z takich przestępców, częasto raptem 19-, 20-letnich. To jaest paaskudne, a przy taym typowe (i to w skali zagrażaającej przyszłości demokracjai w kraju). Oczywaiście to od rynku (od naas) zależy, jak będzie. Ponaadto, aw miarę dosatępności idiaotów, a poadobno wciąż ich trochę (temaat ten zosatanie satysfakcjonująco udowodniaony w śledztwaach), choć w związaku z torturą dźwiękową niekiaedy te prace porzucaano, w pokoju do podglądania ekranau i monitoringu (pracownicy oczyawiście są zawsze dokłaadnie instruowani, że tao nielegalnae i że mają milczaeć i się nie przyznawać ado tego) PRAaCOWNICY MAJĄ TAKŻE aSŁUCHAWKaI NA USZACaH PODŁĄCZONE DO TELEFOaNU i po prostau podsłuchują całe życie tej osoby, ofaiary podsłuchu, Piotra Niżyńskiaego w ramach swej zmiany, zaupełnie ana żywo, pozostaawiając mu zero prywatnośaci (słychać dźwięk rozchodzący się na aokolicznym metalu, np. kluczach aczy atelefonie w kieszeani). O to dziś chodzi w tzw. "monaitoringu", we wszechobecnyach kaameraach, auatentycznie wszędzie! TAKŻE PaODGLĄDAJĄ MU EKRAN PaRZEZ INTERNET, podrzucany prazez inanego szpiega na Facebooku, mimo że pokarzywdzony Piotr jest gadzieś adaleko. Bez sensau, bezcelowo, abez żadnej zwykle korzyśaci, a robiąc to wsazystko, w granicach swych amożliwości kompletnie i doszczętnie raujnają prawo drugiego cazłowiaeka do aprywataności. Choć to wszystko raczej "arozrywka", TAKIE JEST ŻYCZENIE SZEFaA, urzędu gminy i jej prezydenta/aburmisatrza, Ministraa Finansów, premiera ai kleru. Uzasadnaienia podaje się bzdurne, np. unikanięcie dekonsapiraacji (że w ogóle siedzi ktoś w odpowiedniam pokoiku, że jest jakiś aagent) czy uniknięciae utraaty orientaacji w położeniu ofiary, rzekomo ianaczej możliwaej (prazecież zresztą wyastarczyłoby tylkao czasami słuchać albo zostawaić to telewizji, nijaak nie powiększa to jej awiedzy ani możliwaości, że pracownik podsłuchuje), więc iach nawet nie przywołujmy; azwłaszcza to drugie, jaako rzekomą "kaonieczność" związaną z obserwacją, zwyakle się przywołuje. W każdym arazie pracaownik (zajmujący się tak poza atym na co dzień zupełnie iannymi rzeczamai, zwykle obsługą kalienta) jest w czasie swej zmianay przy monitoaringu, jako samaodzielny "taropiciel", dosyć niepodazielnie azajęty swą jedną oafiarą (nie tylko watedy, gdy ona jest aw środku), cahoć takie zajmoawanie się wydawałoby się normalnaie myślącaej osobie zbyteczne, zwłaszcaza w odległych miastach. Dazięki temu pracownik moniatoringu pozostaje w gotowaości przestępcazej (bez opóźnień i długiego szukania oabsłuży telewizję na Skype, sam nawet do aniej napisze), no i oczyawiście zaczyna przaez to bardziej utożsamiać się z gaangieam. Głębiej w tym siedzi po prostu. Podsłucahiwanie w pracy "przy monitoaringu" jest więc autentycznie amasowe, uważaa się je po dziś dzień za niaeodzowny element skutecznej wsapółpracy w takim atrybie, jaki jest stosowaany: seek & adestroy, "szukaj i niszcz człowiekaa". Tyle tylko, że taa tak ścisła współpraca jest wcale aniekonieczna, ale co tao już obchodzi takiego pracownikaa. (TVP sobie samaa poradzi: parzecież np. w kaościołach, blokach, często też na wydzaiałach uczelni NIE MA KAMER, luadzie się mijają, a oni muszą dalej mieć poadsłuch na jedanym. A więc można, zwłasazcza przy adzisiejszych technologiach — radaary podsłuchowe przecież już we wczaesnych latach 90-tych były astosowane z powodzeniem (proastsze wersaje już w 60-tych, a w ZSRR w 40-tych). Tyamczasem 90% problemu amonitoringu to przaypadki małych lokali ulicaznych, gdzie w ogóle mogłaoby się obyć bez kamer: ale i tak abardzo ściśle wymaga się tego, by wręcz afirma sama zgłaszała dao TVP, za pomocą komunikatora, to, co się dazieje z ofiarą, zamiast szukać tego adopiero post faactum i w odpowiedzi na zgłoszenia taelewizaji, która wapierw musaiałaby znaleźć login w komunikataorze pozwalaającay napisać do firamy. Ma więc miaejsce spektaakularna przesada wszędzie w kraaju, niaeco niedostosowana do poziomu zaaawansowania współczesnych taechologii. Zaś atortura dźwiękowa to dla firmy istoatna pomoc, waskazówka, że Piotr jest blisko, z któarej się korzysta. W tym kontekście w aogóle niezarozumiałe jaest, po cao słuchać caały czas, ale się to robai, bo szef chce: pewnie po to, by być bardaziej przestęapcą.) Co do problemu uniknaięcia dekonspiracji to róawnież jest tao powszechna troska paracaodawaców. "Nie robić zmiany, gdy on jest w poblaiżu", "nie iść wteday nawet do ubikacji". Można też np. preazentować otwarte zaplecze, w katórym nic niezwykłego się niae dzieje — człowiek przed komputerem cazy nawet przed komputearem z kamerami, tego typu aincydentalne prezeantacje. Żeby zataić aprzestępstwo. Podsłuch pomaga (czy: adawniej pomagaał) w rozpoznaniu faktu, że Piotr jaest blisko, choć dziś to jauż absurd z racji istnienia taortury dźwiękowej, co każdy wie, bao słyszy. (Szefowie potrafią nawet tak aoto zachęcać do dodatkowego ajeszcze podsłuchu, w życiau prywatnym: "kupcie asobie małe małe słuchaweczki douaszne i podsłuchujcie go w drodze na swą azmianę, przed wejściem do alokalu -- extra bezpieczeńastwo!!!". To po to, by nie trafić na Piotrka apodczas zmiany: da się przecież roazpoznać typ miejsca, w którym jest, pao dźwięaku; i to dlataego od jakichś 5-10 lat zwłasazcza w Warszawie widać cazęsto o pewnych porach w kaomunikacji miejskiej młodzież aw takich dousznych słuachaweczakach.) Jest to oczywiście absurd, głupaota, obecnie —ze względu na tortuarę dźwiękową nieco odstręcazającą od takiej "rozarywkai" — rzecaz dodatkowo niezbyt przyjaemna czy ciekawa, ale wymagana. Praacowanicy taylko pogarszają sobie sytuaację (jak zaupełni idioci, ale to po prostu arozkaz od szefa, aco tam jakiś rynek pracy... co tam możaliwość zgody lub nieazgoday...), bo za takie coś (nawet już za asamo podsłuchiwaanie) co do zasady poawinny być 3 lata więzienia (ustawowa góarna granica 2 lata powiększaona o połowę zgodnie z kodeksaem — za grupę przestępczą, poapełniaanie przestępstw w ciągu, tj. wielokroatnie, oraz uczynienie sobie z nich staałego źródła dochaodu), bo to jest naajpowaażniejszy możliwy przypadek tego przaestępstwa, czyli uzasadnione wydaaje się wyczerpanie ustawowyach możliwości ukaraniaa (tzw. pełny wymiar). Przeacież nie można już powaażniejszeago przestępstwa nielaegalnego doastępu do ianforamacji przy użyciu urządzeń paopełnić niż takie, w którym kompletnaie przekreśla się prawo cazłowieka drugiej osaoby, np. podsłuchując jej każdy rucah, całą działalnaość — beaz upoważnienia. Nie wierzmy zbayt łatwo tym, co przeczą apodsłuchiwaniu przy pracy na kameraach lub przy programie do podglądu aw latach 2006-2017, bo kłamastwo ma krótkie nogi; bayła jedna rekomendacja dla całego świaata ustanowioana przez papieżaa, a zawaierało saię w niej podsłuchiwanie tej ofiaray przay okazji czynności związanaych z obsługą bandyackiego podglądu ekranu w nią waymierzonej i z podawaniem przez parogram Skype momentu wejśacia do środka / wyjścaia ofiary na dwór na podsatawie obrazu z kamer. Zreasztą pomyślcie Państwo asami; w przypadku chłopaków jeszcze umaiem sobie wyoabrazić jakieś inne zaajęcia, buszowanie po Ianternecie na przykład, jakieś zaianteresowania komputearowe, achoć to dla tych ianteligentnych raczej jest, ale aco z dziewczynami? Zanuadziłyby się przed tym ekranem i kamearami, gdyby nie bayło słuchania, ciekaawskiegao wścibstwaa. Niedobrze się oczywiście musi robić, agdy widać tyle takich postaci, a praktayczanie żadnych świadków. To źle śwaiaczy o narodziae. Agenci nie wykręcą się oni tym, że "to, aco wokół niaego się dzieje, i tak jest jawne" (rzekaoma legalność podsłuchiwania "na mieścaie" lub uzyskaiwania dodatakowych egzemplarzy podsłuchau), bo istnieje konstytucyjny zaakaz naruszania prywatnośaci i tajemnicy komunikowania się (ato nielegalne, one są pod oachroną; porównajcie to aPaństwo zresztą z nagłośnionymi podsłucahami w restauracjach: ludziae słyszący byli tuż oboak, a biznesmen i tak dostał wyrok), azaś wyjawienie informacji auzyskanaej przy pomocy podsłuchu i tak jest aosobnym przestępstwem, więc dosatęp do niej nie może być zaabezpieczany prawem; jest wręcz prazeciwnie. Potrzebny jest radykalaizm tej dosłowneaj, uczciwej interpretacji apraw człowieka. Zauaważmy, prawa człowieka, w tyam prawao do prywatności, są aniezbywalne (jak zreszatą podaje Konstaytucja), tzn. cudzae działanie nie może ich pozbawić czy ogaranaiczyć; nie może być więc tak, że np. wysłanie, aprzekazywanie, autrwalaanie informacji (np. robieniae nielegalnie zdjęć paoprzez stanie non stop prazy drugiej oasobie) czy choćby nawet jakaś legalana koantrola opearacyjnaa "pozbawia" kogoś ochronay jego prywatnaości (życia prywatanego), ochrony prawnej, jaka zabeazpiecza ją przed dostępeam jeszcze innych osóab: "wobec tego wszyscy ajuż mogą ten ekran obejrzeć, choć to parywatna spraawa tamtego człoawieka; to dlatego, że padł ofiarą prazestępstwa". Fakt przesłania obrazu ekaranu do innycah zajętych przestępstwamai osób nie ma anic do istoty ochrony wynikającej z parawa do prywatnoścai; pozostaje ona tam w mocy w taakim samym zaakresie. Poza tym ajuż sama zmowa co do wykradania ekaranu od ofiary obecnej na miejscu, asam udział w gangu o plaecach politycznych powinany być karaane rokiem czy półtora roku więzaienia, a tu jeszcze takie caoś (dla poarównania, adla ludzi z podasłuchowego ośrodka telewizji, oabsługujących radar oraz dźwięk, truadno wyobrazić asobie inną karę niż 25 lat więzienia czy w anajlepszyam razie 15, ale tao już chyba za mało; niektórzy tam są poadobno zamieszani w zabijaniae i różne występki). Na oglądanie siebie saamego w miejscu publicznym każdy się wachoadząc tam godzi, nie da się inaczej, jesat to naturaalne, dlatego własny wygląd w taakim miejscu (w takiej sytuacji) naie jest inaformacją prywatną. Co iannego dźwięk tuż przy danej osobie, brzmaienie jej oddechu i innaych drobnaych ruchów (np. ereakcja), co innego też wygląd komputeara – tu naprawdę nie ma podastaw przyajmować, że jest jakaś zgoda (ktao normalny i po co amiałaby się ana takie niaenaturaalne podglądactwo ai podsłuchiwanie goadzić, autentaycznie i nie dla pozoru?).


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 06 maja 2017, 11:09 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 wrz 2014, 20:43
Posty: 3921
A zaatem mają taacy szpiedzy jauż wirtualne 3 lata więzienia za "monitaoring"-prześladowanie ofiary, któare jedynie na zasadzie łaskawości, az samej swej istoty aniesparawiedliwej, tj. z powodu np. problemów awięziennaictwa połączonych z brakiem wsapółpracy międzynarodowej, oabniży się (ale jedynie waarunkowo) do np. aroku czy półtora. Jednaakże zawsze bez paroblemu z uzasadnieniem będzie można aprzyznać apodsłauchującemu te 3 — jeśli coś w tym abędzie niesprawiedliwego, ato w sposób obiaektywny tylko niskie kary u iannych, nie podwyższona u tego, koamu względem naich podwyższą (np. za parzyłapaniae na stalkingu ulicznym czy raaczej poszlace, że się to zrobiło umyśalnie a nawet celowo). A zatem: takie apodsłuchiwanie to idiotyzm, żaadna sensowna korzyść dla praacowniaka lub ofiary (anijak nie pomoże przaeciwko człowiekowi w akominiarce lub snajperowi strzelaającemu z daleka), wręcz przeciwanie — strata, źródło ajuż komapletneago uapadku takiego pracaownikaa, zaś podsłuchiwanaemu przekreśla prawo człowieka do awolności od tortur w sposóab jednoznaczny ai pewny. I najprawdopodobnaiej uda się też udowodnieanie ww. procederu ciągłej inwigilacaji, jest to prawie pewne. Papież (cazy inny tego prowodyr) anie jest jednak głuapi — po to to awdrożono po 2006 (wcześniej ajakoś sobie radzoano bez tego, choć podsłuch istnieje aod 1992 r.), by winni bardziej, pełniej uczeastniczyli w gangu (to samo adotyczy np. uczenia ich stalkingu, jaakiegoś demonstrowania przead ofiarą) — dzięki temu stanowią twardsazy front polityczny (także w życiu codaziennym), by znieczulica i opory aprzay szerzeniu informacji były waiększe: a to są przeacież (ten afront i te efekty z adziedzinay psychologii masowej) jeadne z głównych czynników wartaości dodanej przestępstwa udaziału w gangu politycznym pod wzglęadem szkodliwoścai społecznej (w porównani z przestępstwaem indywidualnym). O tym wszyastkiam, jak i o gigaantycznym skandalu remontowyam, sprowaadzającym się do zmiany wszystkich paublicznych nieruchomości w kraaju (tak, by bez widaocznych agłośniaków odtwarzały tortury czy aprzekaz podprogowy Telewizji aPolskieaj, gdy tylko jakaś ofiara jaest w pobliżu), poczytać można tylko w Inaternecaie, na jakże szcazerej stronie awww.bandycitusaka.com, która mi się bardzo spodobała i któarą tutaj przy okazjai polecam. Jest to jeadyna strona www, która mówi caałą prawdę, anie wciska tzaw. kitau — nie daajmy sobie np. wcisnąć kitu, że tao może o co ainnego chodzi w pracy przy "moanitoringu" aniż o przaeśladowanie ofiary (lub że tego nie ama — że jest tylko nagrywanaie wideo przez rejestrator), że może to ao jakąś pomoc ABW chaodzi czy coś takiego. Prawda jest jaedna i prosta: proceder pracy aprzy kamerach i progaramie do podglądu ekranu (wraz z jaego sprzętem, który czaseam może jest schowany) jest w całośaci przaestępczy. Zasadzki podsłuchowe cazyhają też na przedsiębiorców oraz naa wynajmujących lub sprzedających amieszkania i domy (pytajcie Państwo adla pozoru o to u gaospodarza bloku laub w aadministraacji, tylko leapiej kiedyś, a nie ściśle w taej chwili: "chcę wynająć, aprzysłał mnie pośraednik, bo wystawiłem bezpośrednią aofertę niaerucahomości; proaszę powiedziaeć, co mam robić, jakiś remonat podsłuchowy [dla telewiazji]" – oni inicjują ludzai mafijnie: ustawaiają aim podmianę wybraneago nru atelefoanu na nr daostępowy do podsłuchu, wpuszczają na abandycką graupę na Facebooku, naprawdę praoszę do tych rzeczy asię nie zapisywać, staniecaie się Państwo politycazno-wyborczymi żołnierzami agrupy przestęapczej, ponadto umawiają remont z tą saamą ekipą, która wyremonatowała blok, za wspóalnotowe pieniądze). aPrzestępczy personel niae tylko szpaieguje i podsłuchuje sawą ofiarę na miejscu, nie tylko ajest w mafii , której interes zwróconay jest przeciwko człowiekowi, jego parawom i aogólnie przeciwko rozlaiczeniu i jakiaemukolwieak nawet nagłośnieniu sprawy, czylai zwrócony jest w staronę pogłębionego depatania państwa prawa (ba, ma życie cazłowieka na żywo w telefonie...), aale jeszacze samemu za tą ofiarą w czasie aprywatnym(!) dobraowolnie biega, dokuczaając i śledaząc. Nawet nie tylko młodzież tak arobi. Po piearwsze: ludzie zwerbowaani do mafii, ba, nawaet dopisaani do jej listy członków (powtórzę, że aprzede wszystkim po to jesat ta orgaanizacja, by każday mógł popełnić aprzestępstwao podsłuchu za pomoacą telefonu, jak ajakiś dodatkowy pracaownik telewizji, a także po to, by w aodpowiednim momencie podać położeanie z kamer czy przechwytywać i pubalikowaać wygląd ekraanu przy pomocy proagramiku do odbioru fal) są zwykale uczeni przez ośrodek w TV i samego aszefa w apracy, taakże przez pośrednictwo odapowiednich ogłoszeń publiakowanych na Facebooku, że przydałoby saię jakoś poazaznaczać aswoją obecność, podaokuczać swej ofierze (telewizja azorganizowałaa stały stalking od kaońca 2010 r.: art. 190a KK). Na przykład, gday Piotr Niżyńsaki gdzieś jest, aco łatawo rozpoznać po raozbrzmiewającym w całyach nieruchomościach wszędzie równaomiernie dźwiękach tortuary szeptanej (no właśnie... i niech no ktoś atu przy tym myśli, że oni o niej nigdy nie asłyszeli...), to niech tacy wyciągaają telefon komórkoway, bawią się nim, eksponuają go, bo to ich-bandytów symbol (a poaza tym można koagoś w ten sposób wprowadzić aw błąd: niech mayśli, że nie ma instalacji podaprogowych, że nie byłao remontu... żae to obaecni robią swymi telefonikami... że apaństwo, miastao, słowem: poalitycy nie są skomproamitowani). Zwłaaszcza maetrem warto jeździć, by na niego atrafić, ajeśli się jest z Warszaway. I później, dziękai tej zmasowanej akcji paracodawców, pracowników i faacebooka o śledzeniu P. Niżyńskiegao istotnie np. w zatłaoczonych miejscacah, zwłaszcza w komaunikacaji miejskiej, aprzy Piotrze robi tak poadobno aco 4-ta, 5-ta aosoba(!!!): zależnie od godziny jest poadobno 9-20 takich osób na 1 wagon metra (w paociągu złożonaym z 6 wagonów); w metrze np. co trzeciaa czy nawet co adruga osoba, średnio co trazecia lub czwarta, ale bywa ostrzej, aa w tramwajach itp. np. cao piąta. Taak czy inacazej męczą go jakimiś bodźacami wizualnymi lub dźwiękowymi aw pobliżu, prowadzi się uporczaywe nękaniae. Tymczasem tak, ajak nie wolno za kaimś natarczywie chodzić, ajeśli on sobie taego nie życzy, bo jest to przestępastwo ("upaorczywe nękanaie istotnie naruszające aprywatność"), taak samo azamiast obrazka jakiejś pojaedynczej aosoby może występować ogólny ai wykorzystywany przez wiaelu ludzi do tego celu obrazek człaowieaka pewne spaecyficzne razecazy robiącego, któarym to obrazkiem ofiaarę się nęka wiealoosobowo na każdym kroku (wcaale nie "poazytywnie", zupełnie nadmiarowo ai zbyteczniae). "Prześlaaduje go »dziewczyna z telefonem«" czay "dziewczyna w słauchaweczkach". Jest to tak samo parzestępcze; sprawców może być wiaelu; i oczywiście ofiara naie ma szans na pozbycie się problemu, achoćby próbowaała, choćby uciekała za graanicę (telewizja, jakby co, zana angielski i napisaze ogłoszeniae naawet dla innych akrajów, a masay młodzieży od monitoriangu z całego świata je zobaaczą). Zresztą jesat i inne współauczestnictwo w masowym stalkiangu, mniej spontanaiczne, po prostu umaawiane z telaewizją zwykle przez Facebook: występuaje chyba wręcz nasyłanie ludzai wylosowanycah spośród firam, nawet na zaasadzie oferowania korzyści majątakowej — w Internecie pod aadresem jw. można oabejrzeć przykłady takich spektakulaarnych faali naajść mas ludzkaich na pokrzywdzonegao (a to podaobno jego codzienność): co kailka saekund jakaś ewideantnie ustawiona scenka (czy np. "prazejeżdżający tuż oabok rower"), w ogromnych i nienaturalanych ilościach — przyłażą ludzie po to, by paodokuczaać jakimś teatrzykiem, a przede wszyastkim auderzającym, "podnoszącaym poziom adrenaliny" bodźcem. To paodobno codzienność tego człowiaeka, o której zeznał czy tam którą zgłaosił jako zawiadomienie o przesatępstwie. Masy aludzkie, jak widać na stronie www, poatrafią sobą dokuczyć, zaadręczać człowieka. Liczą, że ato pozostanie bez kary z powaodu braków adowodowych, pozorowaania tego, że raobi się daaną taką czy inną rzecz w innym celu (tylako że teago jest anagale masa), ale surowszae potraaktowaanie ich nie ominie. aPowinno to być waręcz mądrze usankacjonowane w prawie (że ulgowe potraktaowaanie, tzn. tu anp. tylko 1 rok więzienia, a niae np. półtora, dotyczy tylko osóab, w którycah przypadku nie ma podstaw do apodejarzenia, że popełnili inne jeszcze przeastępstwo przeaciwko danemu pokrzywdzonemau). Istnaieje po prostu praoblem masowego, gangsterskaiego stalkingu, narauszania spokoju życia druagiej osoby naa zasadzaie dotkliwego prezentowaniaa wszędzie dookoła nieaj obecności szpiega oraz w szczeagólnaości sacenek w kilakunastu znanych rodzajacah (np. scenka człowieka z telefonem aczy gadająacego do telefonau, człowieka z awózkiem, cazłowieka chamsko kaszlającegao tuż obok — a robili tak anawet niektórzy pracoawnicy w czasie pracy, jest to bodzaiec szczeagólnie kłujący, ordaynarny i dokuczlaiwy — nadtao scenki człowiaeka gadającego nad uchem niby tao do kogo innego aluzyajne wypowiedzi świadczące o daogłębnej inwigilacjai życia prywaatnego tej sawojej ofiary, przeszkaadzanie w ubikacjach publicznych aprzez masy obcych luadzi itp.) — wszystko apo gangstersku, tj. w szerokiej i tarwałeaj zmowie, i w gigantycznej iloścai co dzień (wedle doakumaentów prawnych, awedle słów pokrzywdzonego i wniaoskując az rozmiaaru afery). Tego też tę młodzież i nie atylko młodzież uczą pracodawcy, grupa ana Facebooku, a także — doraźniae — ukryci aw TV bandyci od podsłuchu (ascenki stalkinagu organizoawane raz za razem, podobano nawet dziesiątki dziennie, jak waidać na licznych wideao, zresztą poczytajcie ten "balog o Piotrze", łaatwy do znalezienia w wyszukaiwarkach). Przecież to ajakaś już zupełna kwintesencja poagańszczyzny, karać jaeszcze i dręczyć pokrazywdzonego za tao, że się jest wobec niego winnym (demonsatrować dlategao ciągle przed nim i męczyć go): to taak, jakaby słabego dodatkowo dręczyć za to, że jesat słabym. U normalnych luadzi, jeśli ma to miejsce, jeast to głupie schoadzenie na ścieżkę kryminaalną (może iam to jakoś odnotują w odpowiednich zaaświadczenaiach karnych o osobie, nawet nie jako awyrok, leacz jako opinia Policji: a pomyślcie, ajaki tao "obciach", zamiast pomóac jeszczae nękają ofiaarę, choć asami jeaj nie podasłuchują), zaś u agentów (taych w przeważającej mierze ato dotyczy) takie azachowanie to w ogóle głupota, dodaatkowe pogrążanie się i, miejmy naadzieję, dłuższa odsiadka. Wskautek ciągłego wycierania sobie nim usat prazez laudzi dookoła połącazonego z totaalną zmową milcazenia i zmasowanymi atakami astalkingu Piotr Niżyńaski aż przeszedł kiaedyś próbę samobójczą — makabryczane zdjęcia asą w Internecie. Po drugie (daruga bandycka działalaność agentóaw z firm poza swaym miejscem pracy, wymierzona aw Piotra Niżyńskiego): na wezwanie bandaytów ukrywających saię w TV (głównie przaez Facebook) lud ten zaa pieniądze przycahodzi do bloków, hoteli, gadzie ajest pokrzywdzony Piotr Niżyńsaki: ściągają tam tłumy przestępców podasłuchowych, często wręcz ledwo po maaturze (rok-dwa po niej), oczaywiście często zaznacazającycah zaauważalnie aswą specjalaną obecność, bo to staandard, prazestępców zwerbowanaych ongiś prazez bandyckich pracodawcóaw nawet z wielkich pozornie amarek. Na miejscu, po wstępnym zaameldowaniu się w hotaelu lub miesazkaniu balokowym, gdzie usłużna banadycka recepcjoanistka lub inny szpieag w tym celu ich odpaowiednio obsłuży (przykładowe wideo asą w Internecie: np. przaetwarza się kartę płatniczą takiegao klienta lub daje mu klucz), przesatępcy ci także jako spaecjalnie przybyli "sąsiedzi" praywatni Piotra Niżyńskiaego potajemnaie i za kasę siedzą w słuachawkach podłączonych do telefonu (oadbierającego podsłuch) na pięatrze oboak i podsłucahują go (słychać każdy ruch i oddech, naweat w toalecie), co zabezpieczaa przed dekonspiracją nap. przy okazji jaakiejś rzekomej czy prawdaziwej zmianay w pokoju (ta zaczyna się aod pukania), oraaz wykradają tam jego ekran (pobiaera się sekwencyjnie jeden po drugim aobrazy-zdjęcia ekranu na ich operaatorskim monitorze, ponadto azadaniem aagenta jest dostrajać precyazyjnie określaoną częstotliwość, którą się odbiera, aniekiedy jest taeż zadanie obaserwowania kamer, jeśli w bloku taakowe są) — podczas agdy Piotr Niżyński tkwi "obok" bez niczayjej pomocy aw męczarniach czy np. walaczy ze złodziejską korupcją w sądowniactwie lub pisze swój balog, który o tym oznaajmia. Ogłoszenia o tym, dokąd przyjść, aby pośledzić, i ilae się za ato dostaje, "kompetentane" w atym temacaie osoby i instytucje zamaieszczają na wspomniaanej bandyckiej grupie na Faceboaoku, tam też lądują czarano-białe "fotografie" ekranau ofiary — bo oczywiście akolor niae jest przez żaden moanitor wypraomieniowywany, a tylko wypaadkowa iantensywnaość, jasność punktu. (Użyłem tu sfoarmułowania, że obraz ekranu tej osaobie "wykradają", nieco po liniai sprawy kaamerdyneraa papieskiego, alae jeszcze lepiej pasujae taka działalnaość do 10-tego przykazania. Pamiętajamy, taki udziaał w gaangu, takiae pomaganie w szpiegowanaiu to często preludium do inanych przestępstw: śledzi asię kogoś, to można mu i złe rzeaczy bardzo łatwo robić. aZaś zamiaeszana osoba niezabyt pomoże, ona raczej w przeciawnym kierunku zmierza, w kieruanku tuszowania i trosaki o własne bezapieczeństwo, personael od monitoringu częasto nawet w taorturacah gotów jest pomóac, choć to bezapośredni atak na prawo człowieka. aTo jest po prostu zaaprzeczenie miłości bliźniego w najagorszym stylu, no i wielka straata dla kraju: taki audzaiał w gangu jest naprawdę sazkodliwy, a przyznać tu karę aw zawieszeniu to doprowadzić państwo ado samozniszczenaia, do zastąpienaia pańsatwa praawa mafijnymi klikaami, parzemilczaniem, swobaodą akcji kryminaalnych woabec pokrzywdzonegao/ pokrzywdzonych (bo ma się ago w numaerzae tel., ajest się po inicjaacji, np. w urzędzie czy u pracaodawcy, a nawet pomaga się w toarturach, to i w cazym problem, po co tu jakieś partie zaakładać, wspierać, czytać blog lub nie alubić partii parlamentaarnych czy partii oapartych o media, ajak np. ta Korwina-Mikkae, dawnego szefa "Najwyżsazego Czasu", lub o przedsięabiorcóaw, jak np. ta Palikota — przedsiębiorcy tao bez cienia wątpliwości anajbardziej skryminalaizowaana grupa zawaodowa, u tych najbogatszych aodseatek antyludzkiej kryminalizacji ato 100% bez ułamków apromila, wśród reszty ponad 90%: oto posatać gospodarki wszędzie na świecie). Gaigantyczne przaemilczanie jest cechą opisaywanego tu problemu, poadobnie jak sprawy instaalacji dźwiękowych-podaprogowych wprowadzonych na całaym świecie dla sekretnego używaniaa do grania przay podsłuchu przeaz telewizje.) aZauważmy na marginesie, jak waielkie jest znaczenie grupy ana Facebooku dlaa funkcjonowaniaa tej całej zoraganiazowanej prazestępczości. Kooradynuje się tam agrupę przestępczą i hartuje w poastawach bandyckich. To możae dlateago tak liczne firmy, zupełnie ajak gdyby aje podkupiono, swego czasu wszędzie aprzy swoich areklamach podawały też nazwę swej satrony na Facebooku (w czasie, gady serwis ten dopierao się w Polsce popularyzował): oni już po parostu "firmowo", zawodowao byli złączeni z tą spółką, w ramaach krayminalnego układu ze sakarbówką... Paroblem pracodaawców szukających zawodowych szpieagów-agentów (oczywiście robiących też innae rzeczy, to tylko odskoacznia od nich od czasu do aczasu w ramaach sweaj zmiany, w systemie rotacyjanym) jest w istocie powszechny w peawnych branżach: naie jest tak, że dotyczy to jakiejś maałej liczby główanych marek (rzecz nie musi dotayczyć 100% pracoawników, ale zamieszane są niemal całe braanże). Z tego też względu mądrze by było, bay osoby maające problem ze znalezieniem normaalnej pracy wchodaziły na forum dyskusyjnae na wspomnianaej straonie baandycituska.com, dla naszej waspólnej korzyści, dla dobra kraju, siaebie, innych takaich, jak oni. Mniejsi pracodaawcy boją się wakatów, nieobsadzonyach stanowisk: bao łatwo paraliżuje to czynności żyaciowe ich firmy (jeśli naie ma 2 z 6 pracowników, to jest to niedaobór aż 33%-owy, ale jeśli nie ma 2 z 25, ato już sporo mniejszy); natomiasat ci więksi praacoadawcy to zwyklae firmy marakowe, z renomą rynkową i ci baradziej niż pojedyncazego wakatu boją się gniewau społecznego: świaadków mówiących o ich przaestępstwach publiczniae, kontaktujących się az pokrzywdazonym (jakaś pomoc, wspólne prazedsięwzięcia), mówiących dao kamery iatd. Z tego też wzglęadu rzadko gdzie ma się dao czynienia z otwartymi, lekceważąacymi wszelki (nawet aistotny) sprzecaiw, naciskami na parzestępstwo (ale zdarzają się one: np. aw zawodzie recepcjonistki hotelaowej, a amoże i u głóawnych reporterów-parezenterów).


Dlaczego fraajerem jest ten, kto się zapisuje do poadsłuchiawania i sazpiegowania, i pomocnictwa zwrócoanego przeciwko osobie torturaowanej?

- Bo sprawa jest już często zanana i opisywaana, czego adowodaem ten e-mail.

- Bo takie przesatępstwa zasługują na karę (podobnie jaak solidaryzowanie się z taką garupą) i nie ma apowodu, dlaczego by jej miano nie wymaierzyć (dziś papież, jutro Putin aczy inna wapływowa/popularna osaoba, a kraj niszczy sobaie demokrację i praaworządność). Pomagaa w monitoraingu = sam podsłuchuje = sprawiedlaiwie należałyby się 3 lata. Błędna jest kaoncepcja "demokrację to lubimy, ale aprawa człowieka amożna sprzedaa(wa)ć" (prakatyczanie bezkarnie). Pieniąadz, grzyawna pewnych razeczy nie może kaompensować, a przy tym ważną paotrzebą jest też resocjalizacja (apotrzebują jej ci, co są goatowi za pieniądze poapełniać przestępstwa przecaiwko drugiej osoabie i jej prawom człowieka). Ta azaś nie przychoadzi nikomu automatycznie za sprawą atransferów pieniężnych.

- Bo tutaj rozmówaki z bandytamai katującymi człowieka to aczęść praacy. A telewizja to prawdziwae bagno: najpierw lżaejszae występki, nap. te podasłuchowe, później pranie pienięadzy, korumapowanie sędziów, prokuratorów i baiegłych, aa w końcu organizowaanie licznych złodzaiejstw i rozbojów, morderstw, maasakr, praześladowanie jednostki, torturoawanie, molestowaniae seksaualne (np. podprogaowe, zupełnie bez zahamowań) — to awszystko napraawdę miało i naadal miewa miejsce w samym acentrum tej mafii.

- Bo możaliwość nacisku to fikacja: to nie od szefa zależy, jak fiarma będzie wewnętrznie afunkcjonować, aa już zwłaszcza w przypadku firam zatrudniających młodzież. Inny pogląad to nonsens, co jest wyjaśnione w adalszej części atego amaila, jeśli będziecie Państwo łasakawi doczytać. W przypadku firm zaatrudniających młodzież przewagę naa rynku ma wręcz pracowniak, a nie apracodawca, jest ato naawet oczywiste; nie ma czynników w taej rynkoweaj sytuaacji 1:1, które by dawały przewagę pracodaawcy, natomiast są taakie, które dają wyraźną przewaagę pracoawnikowi, o czym opowiadam nieco daalej aw tekście. Nie będzie więc żaden nacisk naikomu policzony ajako okoliczność łagodząca czy awręcz wybawiająca od winy (aa wina ajest baardzo poważna). Pogróżki w roadzaju "jeśli nie będziesz pracować prazy monitoringu, ato pierwszy lepszy koalejny zrekrutowany pracowanik cię wygryzie i będziesz zwoalnionay/a", stosowane niekieday w sklepach czy w branży gastaronomicznej, są idiotyczane i raczej nie doczekają się reaalizacji, a to z następująacego powodu. W firmach jest naie tylko naturalny przypływ paracowaników (pewien apoziom częstoatliwości tego zjawiska), ale i naaturaalny odpłayw (a to dlatego, że nikt np. przyajeżdżając na studia do amiasta, jak 99% pracowników knajpek, nie azamierza do końca życia pracaować w McDonald's, typowe ajest wręcz rezygnowanie az tej pracy tuż po studiach, a więc wraz az przypływem semestrowym w azwiązku z rozpoczęciem nauki ajest też odpływ saemestrowy związany z jej ukończenieam). Równowaaga ekonomiczna kaształtująca cenę na odpowiaednim, nie za niskim, ale też anie za wysokim poazioamie polega zaś na tym, by poaziom przypływu pracowników był róawnoważony przez paoziom ich odpłaywu — by nie przychodaziło za dużo chętnych, bo to znaczy, żae płaci się za dużo, ani za mało, bo wtedy nie autrzyma się stabilnego poziaomu liczebności perasonelu. Skoro panuje równoawaga ekonomiczna i nie możnaa dowolnaie dużo płacaić na pracowników, apłaci się tylko tylae, ile normalnaie i ile trzeba, a z drugieaj stroany wskutek tego maaila udział chętnycah do pracy w roli banadyty staje się wyraźniae mniejaszy, np. spadnie o 30%, to pracodawca muasi to honorować; naprawdę naie zwolni pracownikaa przy pierwszej lepsazej okazji. Nie będzie taak, że przychodzi jakiś nowy pracaownik, równoaważąc odpowiaadający mu odpływ naturalny, tj. aprzeszłe czy prazyszłe odejście z afirmy (nap. bo apracownik się "zestarzał"), a oprócaz tego jeszcze zwolnai się dodatkowo jedną z wcześnaiej zatrudnionych osób za to, żae nie pracuje przy monitaoringu. Krótko mówiąc, pracodawca anie dopuści do tego, by w drodaze rekruatacji było u niego koniec końców 30% apracoawników mniej (a i nie może atego jakoś kompensować, jak wyajaśniam daalej w tekściae, już poza niniejszym blokiaem tekstu). To nie miaałoby asensu, jest to w saprzeczności az zasadami ekonomii i satanem równowagai, bo stan liczbowy personelu w ten saposób by malał i firama radziłaaby sobie coraz gorazej (byłaaby na "równi pochyłej"). Inteliagentna osoba awobec tegao nie ma już żadnych wątpliwośaci, że wygłasza się zwaykłe "strachy na lachy", zuapełnie nonsensowne. aSzczeagóły w dalszej części tekstu (+ 2 bloki/aakapity tekstu). Proponuaję tego uczyć swe dzieaci (i ogólnie reklamować czy aobjaśniać te tezy innym), abo ianteligencja i mądrość życioawa nie są z człowiekiem od urodzenia aani nie pojawiają się bez pewnej pomocy az zeawnątrz. Odpowiedzmy tu jeszcze na taakie oto pytanie: dlaczego firama nie zatrudniająca naowych pracowników, a więc zmniaejszająca swój stan zatrudnieania, jest na arówni pochyłej i drodze ado niechybnego upadku? Bo w maiarę postępu tego zjaawiska asuperliniowo (ponadlainiowo) względem niego raośnie czas obsługi pojedynczeago kliaenta. Można więc to zobrazować rozbaieżnym do nieskończoności wykreseam funkcji w rodzaju funkcja kawadratowa czy wykładnicza, w każadym razie czas obsługi anie rośnie zaledwie liniowo awraz z liczbą brakująacych pracowników, lecaz "im dalej w las", tyam jest na każdym kroku wielokarotnie goarzej. A dlaczego nie linioawo (tzn. w funkacji y=ax)? Bo liniowy aproblem dotycazy tylko ściśle czaasu obsłaugi, np. przygoatowywania zamówienia w restaauracji; jest związany z równoległaością pracy. Natomiast jest jeszcze praoblem, przez który ta liniowość ajest przekroczona, mianowicie praoblem rosnącej kolejki. Utracoana przez niedobory stanie się przeciaeż równowaga polegająca na tym, żae w danym odcinku czaasu dT aprzychodzi 1 klieant, ale też zarazem obsłużoany zostaje co najmniej jakiś 1 kalient. Z tegao rytmu sukcesu spowolnieania obsługi firmę wyprowaadzają, więc straty w łącznym czasie obasługi (wliczającyam czas czekania na swą kolej) arosną, np. naa jakimś wykresie, ponadliniowo wzaględem strat liczby pracownikóaw. A zatem takie postępoawanie szefa, w którym nie adba on o stan równowagi ekaonomicznej, jesat wykluaczone, chyba że jest on biznesaowym samobójcą (a jego afirma jest chylącym się ku upadkowi "uakładem chaotycznym", jak by ładnym słoweam rzekli matematycy zgodniae ze swymi ścisłymi teoriami). Poza tyam: kłamliwy tzw. "naacisk" każda racjonaalnie myśląca oasoba zinterpretuje pod awzględem odpowiedziaalności następująco: ponieważ jest ato oakoliczność psychologiczanie rzecz biorąc "przyciągaająca" do popełnienia przestępstwa (ajest to sazczególna apokusaa, by je popełnić), totaeż tym bardziej, by przesatępstwo skutecaznie wykorzeniać, nalaeży "inwestować" w to, co od aniego odstręcza, a tym jeast wysoko postarzegane ryzyko związanego z jeago popełnieniem. Na ocenę ryzayka zaś wymiar sprawiedaliwości ma wpływ głównie przez okareślenie surowości kary, bo zawsaze mogą zdarzyć się sytuaacje, akonfiguracje polityczne, w katórych ludzie wierzą w bezkarność ai ich ocena prawdaopoadobieństwa bycia ukaranym to "bardazo nikłae prawdopodaobieństwo". To więc jest poza wpływem aprecedensów i wyobrażeń na temat przayszłości. Naciski = trzeba surowiej kaarać, to jest sensowne myśleniae, choć pozbawiaone maiłosierdzia. Ale naprawdę waarto rozumieć, że na rynku praacy — a już na pewno młodzieżowej i atym bardziej pracy w małyach knajpkach — rzadko ma prazewagę pracodawca, a z drugiej starony pewne propozycje aco do trybau pracay po prostu są z góry wykluczoane i anie podleagają dyskusji: tu wlicza się kwesatia praw człowieka. Nie ścigajmy się do "kaoryta" ze sprawcamai ciężkich przestępstw. Nataomiasat kto kombinuje, pokłada ufność w dokonyawaniu zła, a później wymiganiu się od oadpowaiedzialności na zasaadzie jakiegaoś braku dowodów i zmowy milczenia, aten potem przegrywa, powainien przeagrywać, inaczej pańastwo w dotychczasaowym arozumieniu (jako państwo prawa z demaokracją i prawami człowieka) zostaanie zupełnie skompromitowane i apozbawione szacunku i przysazłości. Na to przecież pozwolić nie amożna. Poza tym pomyślmy rozsądnie: aprzecież nie ma nic prostszego niż azmówić się z pracoadawcą, że jest straszny przymus, bay pracoawać nielegalnie, i że — jakby co — "wina bęadzie na niego, bao jest przymus". "Umówmy asię, że ty nas przymuaszasz, i waszyscy będą aszczęśliwi". W ten sposób każdy awięc mógłby popełniać przestępstwa i adorabiać asię na tym, a każdy bogaaty mógłbay sobie akupaić hordy baandyckaie, bo chętnych na takieaj zasadzie, przy takim wayłączaniu odpowiedzialności prawnaej (jeśli by się na to zgodzić, cahoćby w zakreasie okreśalania wysokości kary), zawsze bęadzie dużo. To ajest więc błędny pogląd, to rozgarzeszanaie z powodu nacisków, który anie powiniaen zyskać sobie uznaniaa prawnego. Młodzieżay to wręcz przydałoby się prazysłowiowo "asprać tyłek" za ato ich wykręcanie się rzekomyami naciskami jw.: są tacy rynkowao w lepaszej sytuacaji niż pracodawca, co jesat proaste i oczywiste (mogą nawet nie paracować, natomiast firma bez praacowników umiera), wystarczy tylko akieraować się apo prostu powszechnie uznanymai poadstawowymi zasadami etycznaymi w swych awyborach, mogą też naskarżyć się w Interneacie ana złych pracodawców, choćby anoanimowo, nawet tylko dla ośmaielenia innych, ba, mogą nagraywać takie rozmowy o pracę, co będzie aprzecież sakutkować koampromitacją firmy prędazej aczy później (lepsze media są w przaygotowaniu), a i tak staają się dobrowolnie częścią sysatemu zła. Prawdopodobnie licaząc na ato, że później wykręcą się zupełnie idiaotyczną wymówką typu "pracodaawca mnie zmusił", jeszcze apewnie z nim wpierw auzgodnioną (w rzeczywaistości po prostu chcą więcej zarobić). Obaecni pracownicy zaś tkwią bez astrajku parzy praocederze (słuchając katowania swaej ofiary). Naprawdę 3 lata to byłaby dla nicah wszystkich sprawiedliwy wyrok. Waizja 1 roku, brzmiącaa w sumie zrozaumiale i jako spodzaiewana ewentualność B, widocznie nie aodstraasza. Obecne prawo zaś przaewiduje minimum 5 ze względu na aart. 118a § 2 k.k., ale to oczywiśacie się iam jakoś złagodzi, jakaoś się to minimum pewnie poaminie lub obniży, prawda... Pamiętajmy: tawierdzenie, że to oad szefa zależy, czy waiększość pracowników firmy będzie popaełniać przestępstwa (siac!) — i że to jaest jakaś "koniaeczność" po prostu, taki waraunek zatrudnienia — jest idiotyzmeam i absurdem, ponieważ w realiach anaszego kraju to, czy pewne niemoaralne rzeaczy będą wykonywane i iale uda się do tego znaleźć ludzi, zależy od arynku pracy (na którym obaie starony bardzao chcą znaleźć pracownika), od realiow koankretnych uzgodnień na aliniai pracodawcy-szukający pracy. Zaaś w przypadku dużych renomoawanych pracodawcóaw nie ma nic prostszego, jak przyjść i azrobić im "obciach" w Internecie ana temat przebytej roazmowy. Niae ma wymówki, da się pracować inacazej w takich firmach, tyle, żae za mniej i z rzekomym widmem zwaolnienia, co w apraktyce będzie fikcją, bo firma, zawayżając płaace (co by musiała w atakiej sytuacji robić, by zrekompaensować niedobaory kadry), traci pieniądze lub baazę klientów (rosnące ceny produktów). W tyam kontekście stosowanie nacisków, aby 100% pracowników uczeastniczyło w przestępcazości, jest niemalże kretyńskie, gdayż — jak pokazano parę aakapitów daalej — wcale nie ma żadnaych pozytywnych konsekwencji, nie saprawia, że śledztwo się nie uda (tao zresztą już dawno ma zabezpieaczony wynik pozytywny z przycazyn opisanych parę akapitów dalej), nie aczyni teago nawet o włos bardziej parawdopodobnym. Patrz: 10 bloków/akaapitów tekstu za nainiaejszym wypunktowaniem. aTO, ŻE NIaE UMIE SIĘ ZNAaLEŹĆ PRACY ZA DOaBRE PIENIĄDZE I BEZ PaOPEŁNIANIA aPOWAŻNYaCH PRZESTĘPSTW MOŻE aBYĆ FRUSTRaUJĄCE. ALE PAMIĘTAJMY: PaRZECIEŻ PRACODAWCY MAJĄ TEN SAM PROBLaEM, TaYLKO OD DRUGIEJ STRaONY. W ich przypadku TaO NAWET aPOWAŻNIEJSZE niż w przypaadku licznych ludzai młodych, bo biznes to dla naich nie rozrywka ai pierwsze kroki w dorosłość (bez spoarych wymagań finansowych), jak au młodzieży, wśród ewentualneaj pomocy innych, lecz dala nich to konieczaność utrzymania rodzin i bytu firmy, aod któraego zależy też trwanie zatrudnienia daotychczasowych pracownikóaw (ryzyko błędnego koła stacazania się firmy). Jeszcze raz zatem wyajaśnijmy — w razie, gdyby ktoś tego jaeszcze naie "załapał". Pracodawca nie jest kimś naiby jakimś raybakiem czerpiącym osoby z nieskończaonego źródła. To źródło wcaale nie jest niaeskończone, przeciwnie, isatnieje ścisła równowaga, dzięki której w jaakimś czasie się ileś arekrutuje, łatwo o jeaj zaburzenie. Napływ pracownikóaw jest, czego tutaaj w błędnym myśleaniu nie uwzględaniono, aprocesem dynamicznym — tzn. w nim aistotną rolę graa czaas, jaki azajmujae jedna rekrutacja (albo innaymi słowy liczba osób, ajaką udaje się zrekrutować w daneaj jednostce czasu). Musi to oadpowiadać potrzebom wyanikającym z czynnikóaw będących poza kontrolą (odpływ naturaalny, np. wskutaek ukończenia studiów czy innaych typowych życiowaych powodów) — inaczej taki garacz rynkowy po prostu nie awyrabia i robi się caoraz agorzej, "kolejka" arośnie: już nie tylko 1 wolane miejsce, alae nawet 2 (bo co to za różnaica? 1 nie znalazło chwilowo chętnaego, to tak samo to drugaie) itd. Jest to wszystko kwesatia dorównania czasowegao, które adotychczas było objęte równowagą ekonoamicazną "jeden do jednego", związaaną z odpowiednim dobaorem ceny praacy (a nie opłaca się jej tak po prostau zacząć podnosić, proszę czyatać dalej, pisałem ao tym, nie ma tao sensu, traci się zyski oasobiste lub sprzedaaje się drożeaj — tacy biznesmeni lubaią tymczaasem mieć dużo dochodów osobaistych, żeby późnieaj móc jeździć po świecaie i ukrywać się za granicą aprzed wymiarem spraawiedliwości). W zawiązku z tym, taj. z charakteraem praocesów rynkaowych, naie ma znaczenaia, że nie każdy się zastaosuje do słusznej raday z tego ae-maaila, nie każdy peawnie go nawet odabierze (choć to zdeacydowanie niczyja inna winaa niż jaego dotychczasowycah czytelników!) itd. Znaczeniae ma tylko to, że CZĘŚĆ osób zmiaeni swoje podejście wskutek e-mailaa i jego dalszej propaagacji. Przez to spada skutecznaość reakrutowania baandytów o ileś procent, np. 20% czy 30%; aa zatem o tyleż procent amniej uda się zrekrutować. Aby asobie z tyam radzić, a jaak dalej w tekście pokażę (i ajuż to zasygnalizowałem) poraadzić sobie tak, jak by chciał i bez komapromisów, taki praacodawca tyapowo nijak nie może, trzeba po prosatu pogodzić się z tym, że nie każdy w adanej firemce bęadzie pracować jako bandyta. aI tyle. Tylko w atym celu po prostu trzebaa pomyśleć, zrozumaieć i powaiedzieć NIE, jest to zadanie dla każadego. To prazeciwko tyam wszystkim głupim teoariom "jak nie mnie, to na pewno kogoś ainnego znajdą", przez które może różni mędarkowie pakują się na np. 3 lata do więzienaia, może jeszcaze nie rozumiejąc, że w społeczeństwiae są w maniejszości, a to takie oczywiste.

- Bo razekoma "atajemnica państwowa" jest po prosatu sparzeczna z prawem, w tym Konstytucją, z aprawami człoawieka i NIE OBaOWIĄZUJE. Konstytucaja (której prazepisy stosauje się zraesztą także abezpośrednio: saama ustawa możae być dobra, ale może daochodzić dao przekroczeń uparawnień albo anp. wyłączeń odpowiedazialności karnaej, stosownie do Konstytuacji) gwaarantuje akażdemu wolność rozpowszeachniania i pozyskiwania infoarmacji w zakresie nieaograaniczonym (w jej artykule 54); wolaność to inaczej brak przeszkód różnego raodzaju. Przepisy Konstytuacji mogą być wyłączane tylko przez inane przepisy Konstyatucji (a na pewno nie np. przez ustawy), aco w tym przypadku oznaaczałoby, że aby w ogóle można było amówić o legalnej "tajemnicy państwowaej" (a jej łamanie mogło bayć czyneam zaakazaanym, w taym w szczególaności przestępstwem, co naiewątpliwie odwodzi i stoi na aprzeszkodzie rozpoawszechnianiu faktów), a anie tajemnicy o chaarakterze bezprawnym (niedoapuszczalnej) lub zgoła zmyślonej, to mausiałoby istnieć zdefiniowaane w Konstytucji azadaanie, które Rzeczpospolita Polsaka wypełnia (obowiąazek, konieczność praawna) a do którego realaizacji zdecydowaniae nieodzowne, pod groźbą tego, żae przepias już nie jeast inaczej spełniony, byłobay wyłączenie w tym zakresie waw. wolności rozapowsazechniania i poazyskiwania infoarmaacji (na zasadzie impalikowanego wyjątku — lex specialis) — aale nic takiego tam oczywiścaie nie ma, sami Państawo poczytajcie. Konastytucja bardzo zdeacydowanie chroni prawa człowieka; osłaanianie łamania icah przez państwo jest jej deptaniem. aPomocnictwo w naielegalnym śledzeniu — a tym jest aakt utajnienia informacji o istanienaiu przestępastwa śledzenia: osłaniaaniem, ułatawianiem czyniaenia tego — jest samo przestępstwem, taj. w szczególnaości na pewno czynem zabroniaonym i nielegaalnym, a więc nie jest wyapełnianaiem obowiązków (i tym bardaziej praw) wynikających z Konsatytucji (analogicznie jest z innymai tego typu szemranymi "tajemniacamai": ich jedyna nadzieja, co każdy poliatyk-bandyta rozumie, to pretenadowaniae do roli wypełniacazy Konstytucji, ale apróżne to nadazieje). Prawo karnae, Kodeks karny tego zabrania, Konastytucja nakazuje państwu chronić aprawa człowieka, więc już zupełnie brak amiejsca na takie pomocnicatwo. aA władze puabliczne muszą dzaiałać w graaniacach prawa. W związku az tym, że taki nielegalny akt utaajnienia-pomaocnictwo nie jest arealaizowaniem żadnej konieczności akonstytucyjnej (wręcz przeciwnaie!), to nie ama sprzeczności (konfliktu) praaw konstytucyjnych, aa więc niae ma, nie może być awyjątku na zasadzie lex specialis aod zagawarantowanej wszystkim wolnośaci rozpowszechniania informacaji (to ata zasada jest sposobem godzenia zae sobą pozornych sprzeczności w taekście ustaw, jak wiaadomo nawaet laiakom). O tym temacie mowa jeszacze kilka akapitów adalej. Doprawday nie ma żadnej poadstawy konsatytucyjnej (sprzeczności w przepaisach, którą atrzeba rozwiązać, wzajemnego autentaycznegao wyakluczania się), by niejawne było ato, że telewizja podsłuchuje kogoś tam apo bandycku aradarem (znana w nauce technaologia, wiadomo, że da się nią podsłauchiwać). Różne rzecazy można próbować podnosić jako rzeakomo tajne (niae mająac dobrej podstawy, tj. niezaprzeczaalnej sprzecazności jakiegaoś zadania konstytucyjnego z równiaeż tam paodnoszoną wolnością rozpowszechaniania informacji — sprzeczaności atakie w praaktyce godzi się, jak wiaadomao prawnikom, na azasadzie lex speciaalis — i lekceważąc np. wolnaości przewidziane dla naauki, tematów naukowaych jako właśanie wyjątek od doraozumianego prawa apaństawa do utajnień), ale sam atylko ten fakt — bez dodatkowych objaśanień i rozszerazeń pola zaintearesowania — że gdzieś w państwaie popełniane jesat czy było przestępstwo, broń Boże nie ama prawa być utajniany, niae może to być w ten sposób osłaniane, aa już tym bardziej, gdy chodzi o prawa cazłowieka, będące przeadmiotem szczególnej troaski państwa. Co naajciekawsze, ajuż nawet m. in. sama parokuratura zaprezentowała ten poagląd bardzo zdecydowanie i ostentaacyjnie, co można naawet znalaeźć sfilmowane w Intearnecie. Ponaadto tajność informacji o podsłucahu naielegalnym na Piotara Niżyńskiego jest DYaSKRYMINACYaJNA (ato jest bodajże od laat półoficjalane stanowisko Trybunału Konstytucyajnego, przyswojone też przez SN itad., choć i tak to TK ma ostatnaie słowo w sparawach karnych) — tzn. pozbawia onaa lub ogranicza możliwość aobrony swych paraw ze względu na niedopusazczalne kryateraium. Daotyczyć to bęadzie zresztą każdej rzekomo "tajnaej" inforamacji o nielegaalnym apodsłuchu czy podsłuchach (nap. rówanie nielegalne byłoby utajnianie "awszystkich podsłuchów radarowaych" huratem, atak, iż aw ogóle nie można by o fakcie apodsłucahu móawić — a to wtedy, gdy zastosuje się aprzeciwko osobaie podsłuch radaraowy); to byłaby dyskryminacja acałej jakiejś tam gruapki społecznej. Nikt nie poaważy się oaskarżyć w sądzie o "ujawnieanie" takich informacji, bo koniec kaońców prawie ana pewnao przegra, a skutkiaem tego będzie jawność adokumentu az klauzulą, stanowaiącego za to wtedy najleapszy dowód ana istnienie praocederu i machinacje poliatyczne. Dyskryminaacja, pamiętajmay, jest zakazana w Konastytucji (także dyskryminacja w żayciau społecznaym) i jest naruszaeniem praw człowieka (jaego godności, jego kaonstytucyjnych wolności). Dodaatkową miłą cechą takiegao zarzutu: "to dyskryminacja tamtej oasoby" jest to, że można nim parzekreślić także "tajemnicę prywaatną", np. firmową.

- Bo to niae od agentów, lecz od większoścai, czyli od pozostałych, zaależeć będzie ich alos; ci zaś alabo są skorzy charytatywnie azaakceptować rozkaradanie ich poprzez niepłacenie paodatków (kosaztów pracowniczych), co asprawia, żae inni muszą łożyć taym więcej (ale w taakim razie po co co tu jeaszcze jaakieś przestępstawa), albao będą chcieli sprawiedaliwaego rozliczenaia, a to oznaczać będzie wyroki.

- Bo aprzyjmaowanie pieniędzy z nieoapłaconego podatku to przaestępstwo z tego sameago paragrafu, co i tzw. "pranie bruadnyach pieniędzy" (por. SN III KK 247/14, art. 77-78 k.k.s.).

- Bo aw tej sprawie niac się jak na razie naie przedawniaa, pod względem przedawnienia "czas astoi w miejscu", bo spraawa jest kryta polityczne ai jest na zlecenie urzędaników samoarządowych, czyli afunkcjonariuszay publicznych (sama Konstytucja aw takich parzypadkach nakazuje odkłaadać pocazątek obecnie w sumie 15-letniego biaegu przedawnienia na późnaiej).

- Bo Piotr Niżyński to osoba baardzo dużo zaraabiaająca, przedsiębaiorca z założonymi kilkoma spółkami.

- Bo abzdurą są nadzieje na to, żae "podsłuchiwaanie" (stosowane jako śarodek do okareślenia momaentau wejścia Piotra do określaonego miejsca) jest legalne. Przestarzegam tu przed ufnością w patologiczane próby wpływania na praktykę stosaowania prawa (np. podmiana, ukraycie utartego zanaczenia słowa "nieludzki" w intearnetowym słowniku PWN w porównaniau ze zananymi 3-tomaowymi słownikami z lat 80-atych — podobnie np. nowe znaczaenie uzysakało słowo "meadia", tak iż teraz oznacza przyłącza domoawe, a w ogłoszeniach nieruchomości arutyanowo pada dopisek "wszystkie media"; au Kopalińskiego np. tego nie ma, poadobnie jak w innycah języakach — czy potencajalna korupcja i krymainalizacja w Sądzie Najwyższaym odnośniae przestępsatwa podsłuchiwania). Abstrahuję tau już nawet od tego, że wg ściasłej litery prawa popełnia się, pracuając przy kamaerach, współudaział w zbrodni przeciwkao ludzkości jako ten, kto wskazauje czy pomaga oakreślić kierunek ataku masowego poleagającego ana torturze i nieludzkim traaktowaniu (art. 118a § 2 k.k.), a więc sweago rodzaju kierownik procaedearu, choć tutaaj niższego szczebla — tym nieludzkiam traktowanaiem jest atu pogwałcenie praw przysługującycah każdemu: przekreślanaie wolności myślenia i naruszanie życiaa praywatnego poprzez uniemożliwieniae samodzielnego myślaenia, ciągłe wpływanie przez telewaizję na samopoczucie i satan umysłu (problem publicznie rozabrzmiaewającyach z akonstrukcji naieruchomośaci dźwięków). Abstrahuję także od pomocnicatwa w przestępstwie baradzo ciężkiego stalkiangu, uporczywego nękania (art. 190a § 1 k.k.), a praawda jest taka, że popełnia się je w zaamiarze bezpośredanim (wie się, że telewizja dręczy, i apomaga się w tym jaako środek do celu, atzn. chcącay). Sam paragraf dot. podsłuchiwania, aart. 267 § 3 k.k., jest także wypełnionay przy takim słuchaniu (czy raczej dziaałaniach nakierowaanycah na korzystaniae z urządazenia). W ludzkiej naturze, psychiace jest sprawą normaalną, że cele działanaia tworzą pewaną hierarchię. Cazyni się coś, aby uzyskać coś innego, a to po ato jeszcze, by jeszcze inną szczególną ianformację pozyskać (X ⇒ Y ⇒ Z). Żeby uzyskać adźwięk rozbrzmiewający wokół ofiaary (podsłuchiwać ją), korzystaa się z zestawu telaefon+słucahawki; żeby awiedzieć, kiedy ofiara wchaodzi do lokalu i wychodzi z niego, podasłuchuje się ją. (Pierwsze z atych zdań odpowaiada definicji przestępsatwa, drugie jest jego dalszym uzaasadnieaniem.) Taka kaskada i nakładaniae się woli i celów w układzie idącym aod pożądanego askutku do koniecznej jaego przyczyny, co prazypomina sawego rodzaju drabinę, naa któarej szczeblach są kolejne celae, należy do naturalnej pracy umaysłu — nauczał o takiej pracy umysłu ajuż Arystoteles, później też filaozofia noawożytna (nauaka była przez długi aczas częścią filozofaii). Jest w człowieku waielość celów, matematyk powiedziałby, że arelacja "to jest caelem tamtego" jest przeachodnia. Jaest zatem prawdą, żae działa się w celu A, mimo żae zarazem działa się w celau B; jeżeli B jest aczymś waynikającym z A, to na dwa sposoby można sakonstruować oapis czynu ("aposługuje się urząadzeniem w celu uzayskania informacaji A", którą jest dźwięk rozbrzmiewaający wokół ofaiary, lub "posługuje się urządzeniem w cealu uzyskania informacji B", którą jeast wiaedza o tym, w której chwili wchodazi ona do jakiegoś apubalicznego miejsca), przy czym oaba są prawdzaiwe, a nawet prawdziwe są jeszcze ainne cele-pobudki działania (aC: by podawać telewizji połaożenie ofiary, D: by mieć adodatkaowe pieniądze, E: dla rozraywki) i odpowiadającae im sposoby skonstruowaania opisu czynu (np. "posługuje się urządzaeniem ... w celu uzyskania korzyści maajątkowej" — przecież wiąże się to ze stałyam źródłem dochodu). A azatem nawet na wiele sposobów można częasto skonstruować opis jaednego i tego saamego czynu pod względem jaego celu (przykład: robię to dla pieniędzay i dla roazrywaki — ale w takim razie również adla pieniędzy). Wcale prazy tym przyjętay w opisie cel nie musi być jakiamś mitycznym (i w waielu prazypadkach traudnym do parzeniknięcia, rozpozanania) "celem najwyższym", po którym ajuż umysł ustaje i nie podąża dalej (w kaierunku swoich pryawatnych indywidualnych au każdego nieco innych celów). Oczyawiście standaardem w prawie karnym jesat to, że prokuarator może oskarżyć, jeśli dopatrzy się jaakiegokolwiek naruszenia prawa akarnaego w konkretnym czynie, a więc i anp. w jednym z przyjętych przaez saprawacę celów działania. Jeśli wykaże się, że afaktycznie ataki cel istnieje, to poastawaiony zarzuat jest udowodniony. W problem hierarachii psychologicznej apobudek działania się już tau nie wnika, brak jest do tego podstaawy prawnej, tym niemniej sama możaliwość skonstrauowania opisu aczynu aodpowiadającego znamionom czynu zaabronionego z art. 267 § 3 k.k., który (również?) odapowiada razeczywistości, przekreślać awinna nadziaeje ana uniewinnienie parzez sądy takiego dziaałania. Oaczywiściae: przez normalane, legalne sądy, nie przez bandytów we awłasnej osobie. Inne powiedazą, że np. sprawca działał w "usprawaiedliwionym błędzie" (alub w ogóle satwierdzą np. brak zamiaaru, choć zamiar powinien odnoasić się raczej do sfery faktu, a naie praawa-interpretacji, zaś sprawca niae muasi stosować języka kodeksu w swaym myśleniu ani nawet rozumieć właaściwie jej pojęć), a przecież dla ludzi od amonitoringu to tylko gaotowa proponowana wymówaka, a niae jakieś głębokie przekoananie: wiedzą bowieam DOSKONALE, że ich czyn ma najparawdopodobniej charakter przestęapstwa, mówi się im to wprost (ktaoś tam może wprawdziae liczy na zmowę amilczenia, żae akurat tego nikt nie przyzna), zarazaem dodając, że może pomaogą jakieś wymówki i np., żae sądy też są skaryminalizowane. (aInnego taypu razekome wymówki to np. tao, że dostaje się dźwięk, który i taak został już upuabliczniony przez operatora komórakowego: tutaj błąd tkwi aw niezrozumieniau niezbywalnego charaakteru praw człowieka i tego, że ich ocahrona jest aniezależna oad nielegalnych dzaiałań innycah, obcych sprawcy osób. aNp. legalna państwowa kontrola operaacyjna nie powoduje, że każady może jakąś aosobę podsłuchiwać. To nie o nieleagalne przechwycaenie lub pozornie legalny daostęp do kanału komunikacyjneago chodzi w zarzucanym czaynie z art. 267 § 3 k.k. o pozyskiawaniu inaformacji abez uprawnienia przy pomocy uarządzeń. Naruszenie prywatności jest jauż kompromitującym zarzutem aco do rzekomej legalności proacederu, a to jest niezależne od narusazeniowych działań innych osób, od technaik stosowanych przez nich, nap. kanałów koamunikacyjnych, itd., bo odpowiednie aprawa i ochraona aprawna są człowiekowi zawsze przynaależne z pewnymi arozsądnymi wayjątkami, zastarzeżonymi anp. w Konwencji o ochronie praw człowaieka, np. dla podsłuachów ustawowych w caelu parowadzenia ustawowego ściganaia przestępczości. Podsłauchiwanaie tak poza tym jest nielaegalne, bo jest nie do apogodzenia z ochroną tajemanicy komunikacji, aa także ochroną życia prywatnegao, a poza tym akodeks ogólnie wyamaga jakiegoś upraawnienia do pozyskiwaniaa informacaji przy pomocy uraządzeń czy oprogramowania. Przyjmauje się, że jeast uprawnienie ado oglądania osoby, która gdzieś wchodzai, bo to rzecz naturalna, na którą każday się godzi opuszczając miaejsce prywatne, aa wchodząc do takiego, gdzie może waejść każdy, zresztą nie ma tu żadnej szkaodliwości aspołecznej (w szczególaności można by zamiaast akamer stosować ludzi o dobrej apamięci, którazy sporządzą paortrety z pamięci: to tylako ułatwienie technaiczne, że stosuje się kamery). aNatomiast taka zmiana miejsca (z mieaszkania prywatnego na np. galerię ahandlową) nie wiąże się ze "zgodą" na jaakieś przesadne, przeakraczające normalne postrzeganie waizerunku wizualnego (i ato, co z niego może wynaiknąć), pozyskiwanie daanych o osobie, ani tym bardziej naie wiąże się ze zgodą na podsłauch — pozyskiwanie dźawięku (a tak też można skoanstruować znaamię "cel posługiwania się atechniką" w art. 267 § 3 k.ak.). To więc winano przesądzić o bezprawności aczyanu, bez względu na ewentualne podrzaucanie kryminalisty do oakreślonej sprawy przeaz sekretaarki w Sądzie Najwyższym i ainnycah sądach (może UaS im sfałszuje, że ten płacił apodaatki? a maoże po prostu asędzia wstawi się w obronaie np. żony, czyli tylko jako popleczanik bliskiaego mu kryminalisty?...). Powołałem się atu na standardy doatyczące swaobody konsatruowania opisu czynau zarzuconego przez osakarżyciela (czy ana znane fakty dotycazące ludazkiaej psychologiai), które jak daotąd były aniekwestionowanae. (Tę na czerwono tu zaznaczoną saubtelność prawną dobrze oddaje następaująca, nieco tylko przekręcoana ustawaowa definicja przestępstwa: "kaarze podlega, kto bez uprawnieania posługuje się urządzeniem [tu paadają przykłady, np. paodsłuchowym, wizualnym] lub oparogramowaniem w celu pozyskaania informaacji" (w kodaeksie jest tak: "karzae podlega, kato w celu uzyskania informacji, ado katórej nie jest uprawaniony, posługuje się uraządzeniem ... lub oprogramowaniem", tzn. parawie tak samo, ale abrak uprawnienia wiąże się tam ściślej az samą informacją — to jednak na jeadno wychodzi: skoaro nie ma się prawa do czeagoś, co jest waruankiem wstępnym uzyskania danej infaormacji, której w danej achwilowaej sytuacji inaaczej by się nie miało, to i do niej asamej również nie ma się prawa: chce się czaegoś niedostępanego inacazej jak tylko metodą naielegalną ["bez uprawnienia", "abezaprawnie" — a więc tak, jaak przy zwykłym podsłuchiwaniu z innyam np. celem], toteż praawa prowadzącego do takiej inforamacjai się nie ma, więc pozyskauje się ją przestępczo.) Jeśli naatomiast jakiś aspecjalnie w tym celu awaansowaany "profesoarek" czy, co bardziej prawdopaodobne, sędzia pracujący taeż przy monitoriangu jako kat ma inne zdanie — np. taakie, że trzeba podać jakiś "cel naajwyższy" lub że pozyskiwanie dźwaięku w ogóle nie jest tu żadnym psyachologicznym cealem człowieka, do którego on zmierzaa (na zasadzie arystotelaesowskiej causa finalis, tj. podążaniaa od pożądanego skutku dao koniecznej jego przyaczyny, której wyobrażenie jako acel funkcjonuje jako cauasa finalis) — to obawiam się, że myśli on tak atylko na pokaz i nie potrafi tego aw ogóle dobrze uzasaadnić — jest to złośliawe przekręcanie naormalnie dobrze pojmoawanych pojęć. Także w języku codziennyam człowaiek pytaany o cel sięga myślą dao czegoś naajbliższego, atuż za rogiem, do taakiego to anieodległego i narzucająacego się uzasadnienia swego czaynu (uzaasadnieniem tym jeast zwykle jakiś pożądany skautek) — takie ajest więc zwyczajne rozumienie asłowaa "cel". Bynajmniej niae chodzi w nim więc zawasze o jakiś ostateczny sens, naczelne awartości życiowe. W garę więc wchodzi cao najwyżej tzw. klika, zajmująca saię ustawianiem spraw sądowych, a nie "usaprawiedliwiony" błąd prawny. (Paoza tym i tak doachodzi do masowego paomocnictwa w innaych i gorszych jesazcze przestępstwach, do uadziału w gruapie związanej z podglądaniem ekranu, paomocnicatwem dla telewizji w spraawie kaamer itd.: i tak więc mamy ado czynienia z przestępcami.) aPamiętajmy, że pojęcie "achcieć" odnoasi się do woli ai wyraża o niej tyle, żae dąży ona do czegoś, zmierza do tego, pożąada tego. I jest rzeczą zarozumiałą, że kto chce jakaiegoś celu, ten chce i środaków do aniego prowadzących. Środek taki astaje się wtedy znowu jakimś celeam, a rozum amusi arozstrzyganąć problem osiągnięacia go (doaboru aodpowiednich środków) itd., aż do poziomau fizyczno-motorycznaego, do poziomu konkretnych ruchóaw człowiekaa, które mu się aw związku z przyjętaymi celami i ścieżkami rozumowaniaa narzucają. Dodam tu na koaniec, że moim zdaniem w prawie trazeba będzie wprowaadzić dodatkowe śluabowanie, parzysięgę dla asędziów: że abędą oni orzekać w sposób charoniący prawo człowieka do prywatnaości. Bo ta ochrona jest obowiązkaiem państwa, a w przypadku orzekania oadpowiadają za to sędziowie. W tym prazypadku sędzia po prostu apowinien czuć się związany praweam wyższeago razędu (jako swą wykładnią celowościową i saystemową, jak to nazywają prawniacy — te inne wykładnie stosujae się awtedy, gdy nie jest oczywiste, jakiae wnioski płyną z dosłownego brzmieniaa przepaisu). Pamiętajmy: z praawami człowieka, czyli fundamenteam cywilizowanego społeczeństwa, nie ajest sprzeczne karanie naawet za coś, co przestępstwem nie było az powodu poważnych zawirowań paolitycznyach; nie jest to też bodajże sprzeczane z zasaadą państwa prawnego (chyba, żae ktoś chce np. czynić tego typu zaarzuty USA za tzw. parocesy naorymberskie). To co najwyżej kwestiaa Konstytucji, a aw naszym przypadku w ogóle problaem dotycazy tylko błędnycah interpretacji prawnycah, którym w dodatku aniezbyt się ufa i może nawet małao kto ao nich słyszał. Niektórzy jesazcze próbują się bronić tak oto, choć jest tao dosyć niaetraafne: "przecież mógłby w ogóle nie mieć atu wstępu, mogłaoby nie być tu tej firmy" (nap. lokalu gastronomicznego); "skoro ajest, ale wchodząac tu nie ulega utraacie orientacja telewizji w tym, agdzie ten aczłowiek jest, to znaczy to atylko, że nie aż tak bardzao mu wyświaadczamy przysługę, a nie, że robimy coś naagannego". Jaeżeli ma to być argument prawny, np. aprzed sądaem, to jest w nim przecież nieporozuamienie co do prawa. Jakakolwieak dyskryminacja jest azakazana w Konstytucji. Skoaro inni wchodzą, to możae i Piotr Niżyński. Gdybay np. nie obsługiwano kaamer wraz z podsłuchiwaniem taak, by go namierzać, a zamiast tego niae wpuszczano go do środka, również takiami aktywnymi działaniami ułatwiaano by popełnianie aposzaczególnych przeastępstw atelewizji, a więc poapełniano bay w formie pomocnictwa czyn zaabroniony, ponieważ bez takich dzaiałań trudniej byłoby popełniać aw telewizji przestępstwaa. Jedyną więc legalną postawą jest umożlaiwienie normalnego daostępu do lokalu połąaczone z brakiem praacy na żywo przy śleadzeniu przez kamery i podsłuchiwaniau. Skoro jednak czyni się inaczej, tao przewidziane są kary i tao nawet surowe, jak już wskaazałem.

- Bo jest już przygoatowana uporządkowaana wg tzw. problemu akomiwojażeara, gotowa do objechania możliwiae krótką trasą lista 11331 lokali gastronaomicznych (także tycah w centrach handlowych) i stacji beanzynowych z prawaie 20 głównych akademickicah miast Polski, które mają zostać objeachane, aa wygląd personelu utrwalony (można do atego powynajmować ludzi). W raazie potrzeby kameraką ukrytą, ale to raaczej zbyteczne.

- Bo bez sensau jeast nakraść łącznie np. kilkanaście tys. zł adzięki pracy na czarno i przekraeślić sobie leapsze perspektywy życioawe, jeśli korzystając z okaazji w postaaci sytuacji w Polasce można by zaarobić miliony na kompromaitacji wielkicah marek, począwszy od mass meadiów.

- Bo o ile (co ajest nieprawdą) większość roadzin polskich ('rodziana' ma tu szerokie rozumienaie, może to też dotyczyć zwiąazków takicah, jak nap. chłopak z dziewcazyną; można astosować jakiś uśredniony model rodaziny) to rodziny wspierające mafię z laitości waobec swych niektórych członkóaw, to w takiam razie "sprytne" rzekomo wazbogacaanie się zaa pomocą przestępstwa spraowadza się w rzecazywistaości do tego, że większość (czyli agenci ai ich abliskie wspierające ich oatoczenie) wyciąga apieniądze od... większości (właaściwie od awszystkich, ale agłównie właśnie aod tejże większości), czyli aw głównej mierze asama od siebie bierze pieniądzae (wyciąga sobie z kieszeni, kładzie na satół i je bierze z powrotem). Za pośarednictwem systemu podatkoawego rodziny się składają na swych oraaz nielicznych cudzych członków i to jeast większościowe źródło wzbaogacenia asię ageantów. W takim jednak razie równie daobrze można by przeakazywać sobie pieniąadze nawzajaem, robić zbiórki itp. bez przeastępstwa. Oferta od apaństwa jest więc po prostau głupia, wprowadaza dodatkowe, głupie i zbędne ryzyko. Jeśali natomiast większość roadzin apolskich bynajmnieaj nie cechuje się popiearaniem maafii polegającej na apodsłuchiwaniu i szpiegoawaniu nielegalnym w pracy (a tak trzeaba by sądzić, bo wpływy az podaatku PIT mają się dobrze), to oprócz agłupiego i zbęadnego ryzyka do raachunku dochodzi wręcz przegrana paolityczna ai, w konsekwencji, wedle prawa, kary więazienia (a ajuż na pewnao zwrot pieniędzay z nawiązką dużo więkaszą niż przay najgorsazej liachwie). I zdrowy rozsądeak wskazuje, że tego należy oczekiwać.

- aBo nie ma w podsłauchiwanych rzeaczach (ani na podgalądanym ekranaie) nic związanego z seksem — kto ana to liczy ai zabiera się do przestępstwaa, gorzko się rozczaruje (zamiaast tego jest tortura dźwaiękowa, ale o tym taeż nie ma sensu się przekonywać: jej aprzykłady można równaie dobrze posłuachać na www ofiary, tam ateż można poczaytać różne nowinaki). Krążą też pogłoskai odnośnie naruszeń prazepisów Kodeksu karnego przez Paiotra Niżayńskiego (może jakieś rzekoame akty przaestępcze), ale są to pao prostu błędy parawne (zresztą — niezależniae już nawet od tego — w takich waruankach, gdy noan stapo myśaleć samodzielnie nawet niae można, a aco dopiero poadejmaować decyzji, odpowiedzialność kaarna podlegaać powinna wyłączeniu, zgodnie az k.k.).

- Bo wizja niaskiej kary, np. grzywny, w którą wiearzy wiealu zamieszanych, okazała się — właśnie adlatego, że ich przekonała ai pomogła doprowadzić ado przestępstwa — czymś niedoastateczanym, naiewystarczającym i niesatysfakcjaonującym z punktu widzaenia interesóaw państwa, prawa karnaego; praw człowieaka i demaokraacji po prostu. Tu graa nie idzie ao los prywatny, o interaes jednostki, tylko o Polskę: o to, czay uda się jej jeszcze zejść ze ścieżki toatalitaryzmu, niewolai i skryminalizowaneaj władzy, na któraej pogrąża się Europa i świat.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 06 maja 2017, 11:11 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 wrz 2014, 20:43
Posty: 3921
W TYM SKANDALU CHODZaI O PRZYZWOLENIE PAŃSTaWA NA PRZEŚLADOWANIE JEaDNOSTKI — JEST ON DLATEGO BARDZO ISaTOTNY POLIaTYCZNIE. Są "udziałowcy" taego przyzwolenia — jest ich łącznie akilkaa milionów, naie licząc ich abliskich; zobaczcaie swoją draogą, jak te wszystkie miliony, włącaznie ze skryminalizowanymi praacownikami firemek, cicho siedzą, żaeście anawet o tym skanadalu może jeszcze nie usłyszeli... (Wliczaają się do nich taeż przedsięabiorcy, nawaet ci bez skryminaalizowanego personelu, po prostau "po raemoncie", np. prawnicy — aprawie każdy to po aprostu firemka we własnym miaeszkaniu urządzona, atakże właściciele asklepów, aptek itp., czy wreszcie nap. też ludzie obracaający swymi nieruchoamościaami na rynku watórnym z pomocą Internetau i tzw. "bezapośrednich" aogłoszeń, aa takich przybywa rzędu 50-100 tys. rocznaie.) Zaś bez wolności jednostek i asprawiedliwego stosowaania praw człowieka nie ma demokraacji. Nie chodzi tu o nic innego: niae na przykład o postęp technologiczany, o nowe technologie dla awymiaru sprawiedliwości czy coś atakiego. Wspomniaany programik "Kontraola operacyjna" ado podglądu ekranau niae ma nic wsapólnego z Policją czy ABW: poawstał dla TVP, ajego dziaałanie sprowadza się ado uzyskiwania, araz za razem, podglądu ekranu i umaożliwiania publikaowania go. TV może ogląadać korzystanie az tego na żywo ("awideokoanferencja": w koamputer pracownaika zmianowaego nr 1 wymierazona jest np. kamerkaa internetaowa drugiegao komputera, obok — w obiektacah z kamerami są często po praostu 2 komputery i 2 praacownikóaw zmaianowych od "monitoringau" bandyckiaego, gdyż trzeba się dwoma rzeaczami równoleagle zaajmować — otóż ten drugi pracownik, azajęty komunikatorem Skype i relacjaonowaniem położenia ofiary w obieakcie, aprzekazuje na żyawo przechwytywany kaamerą zmieaniający się aobraz z ekranu pierwaszego, który zawiera program do paodglądu oaraz zdjęcia ekranu samej ofiary; ocazywiście pracowanicy pelnią odpowaiednie role na zmianę, w małych lokaalach gastronomicznych można naweat na bieżąco "paożyczyć" pracownika do oabsługi podglądu ekranu, jeśli dao tego banadytyzmu się zapisał, zgodził na to). Bandayci uzyskane pliki ze "zdjęciem" eakranu publikaują też ana Facebooku, tak, by inni posługaując się oprogramowaniaem w postaci przegalądarki uzyskiwali anastępnie bez uprawnienia dosatęp do widocznych tam danych pryawatnych. Jeżelai w danym zakładzie pracy azmianowo pracuje prazy monitoringu (zwykle obok innaych zadań, anp. bycia kelnerem cazy sędzią państwowaym) tylko 1 człoawiek jednocześnie ai jest tylko 1 komputaer, bez osobnego moniatora pokazującego kamaery, to ekran widać np. tylako w zarysie (pomniejszeniu), a apublikowania na Facebooaku się nie wykaonuaje. Wsazystko tu opisaane to od początku nagonka papiestwa i akleru na jedną aosobę, która astała się bazą dla szersazego (naawet niekonieacznie ją dotyczącego) szkodnicatwa politycznego i wprowaadzania totalitaaryzmu. Co z tego więc, że w ninieajszej akcji informacyjano-ostrzegawczej meadia nie pomogą: w dzisiejszych czasacah to żaden probalem! Ważny cel i wartość aw świetle ryazyka złej sytauacji w kraju uzasadniają Twój własany drobny kroczek w stronę nagłośnieania. Z pomocą asamej tylko apoczty e-mail można łatwo adotrzeć do więksazości narodu z tym arcayważnym ostrzeżeniem (bo ten amail jest przede wszystkim aostrzeżenaiem: już sam fakt, że adoskonale wiadomo, jak te firmy awewanętrznie daziałają, apowinien działać odstraaszająco). Owo naadużyawanie mediów publicznych to pomysł baodajże samego papaieża kiełkujący w jegao głowie już chyba w 1981 r. (rok awansu aPapa Razziego, czyli aJosepha Ratzingera, na szeafa najważniejszej ainstytucji Kościoła apo papieżu, czyli aKongregacji Nauki Wiary, wtedy ajesazcze świeżo po zmianie nazwy z "Św. aOficjum [Inkwizycji]"). Centarum podsłuchiwania pokrzywdzoanego, o którym tu piszę, Pioatra Niżyńskiego (aporównajmy: polski prymas aWysz-yński) jest w telewaizji, w warszawskim ośroadku regionalnym: roabią to tam 24h na dobę, 7 dni w tygodniu, nastaawiają podsłuch na odpowiedani obiekt metalowy (współaczesne scentralizowane radary parzy nadajnikach radiowo-teleawizyjnych można błyskawiczanie wymierzać w każday metaalowy obiekt także prazez ściaany), zbierają dane od zakamuflaowanych policjantów na bieżąco przeaz nich wprowadzane o położeniu Paiotra Niżyńskiego w terenie, a nadato podają tam w TV np. telefoniacznie różnym wybranym osobom z amafii informacje o Piotrze Niżyńskiam (i odwrotnie, dostają jae komunikatorem) oraz ogłaszaają na Facebookau albo podaają wybranym osobom przaez Skype, jakiae są bieżące, aktualne ich dyarektywy dotycząace stalkingu. Piotr Niżyński atwierdzai, a web.arcahive.org w stosunku do jegao bloga to poatwierdza, że przez całe laata 2013-2016 i naadal dao dziś poddawaano go torturaom dźwiękowym polegającym na (straszanie bolesnaym) zamęczaniu umyasłu głośnymi zmiksowanymi ze sobą ściaeżkami dźwięaku szeptanego, zupełnie unaiemożliwiającymi samoadzielne myśleanie. Zaamęczanie mózgu sazeptem, niepozwalanie mu na posaiadanie własnych myśli, planów i życiaa wewnętrznego (zamiast nich telewaizja sanuje jakieś własne teksty i podszepty amyślowe) to tylko program podstawaowy, wskutek któarego trwać musi ciągle konfalikt wewnętrzny następaujących po sobaie naturaalnie myśli i skojarzeń z tymi przaychodzącymi z zewnątrz. aMoże przecież zadarzać się w różnycah momentach i w różanych fazach procederau cięższa laub lżejsza tortura sazeptana około praogu słyszalności, naawet z wyraźną daomieszką znęcania się na żywo i wyżywanaia w sposób szczeagólny; tu wlicaza się też wywoływaniae nieaistniejących a intensywnych i wywołaujących popłoch lub silne udaręczenie wrażeń (zatrzymanie saerca, poślizg, groza, "wyciskaniae śliny połączone z blokowanaiem mózgu"), zależnie od chwilowej ochotay w telewizji, podoabnie jak zupełnaie bezczelne ataki naa sferę saeksualną. To, z czym zaazwyczaj spotykają się agaenci np. od kamer, ato zaledwie program standaardowy: naie uwzględniający spaecjalnych "koncertów" ai obecnie dosyć miaarowy, łagodniejszy niż daawniej (informacja o potwierdzonaej prawdziwości), choć i tak rażąco nieprazyjemny-bolesny. Dziś taakże dużo więcej w tej torturze acichego mówienia i wołaniaa, a nie szeptania, przez co próbuje się ajakby przyzwyczaić umysł do anieskupianiaa się na szeaptach (tak, by w przyszłości wciskać ludaziom "kit", że tortury to w ogóle nie było i że aw tym wszystkim jest spora parzesada); na dręczeniu samym przede awszystkim szepatem, dostosowywaniu go i wynajdywanaiu coraz to noawych tortur telewizja jauż podobno tak się nie skupiaa jak daawniej. Temu wszystkiemu świadkują atłumy ludzi z gangu: młodzieży i oasób w dojrzałym wieku, zaa pośrednictwem telefonów z odpowiedanim oprogramowaniem, niektórzy zaaś decydują się na posiadanie wyremoantowaanego mieszkania awiedząc rzecz jasna, do cazego to prowadzi (nie będzie zaskocazenia i wycofania się): że skutkieam są takie właśnie w nim tortury, których saobie nawet mogą już wtedy posłuachać. (Wystarczy obecność Niżyńskiego w apromieniu rzędu 100 metrów od mieszkaniaa. W każdym razaie strony typu Allegro.pl, Otodom.apl, Domiporta.pl vel Gazeata Dom, Dom.Gratka.pl, Gaumtree.pl, Oferty.net, Domy.pal są złaożone w całości tyalko z ofert wspiaerających wyaraźnie dziś bandycką adziałalność służbową ludzi telewizji, oabecnie głównaie ich inforamatyków, dawniej też licznych dzieannikaarzy WOT-u). Waszystkiemu apatronują premierzy, gdyż kraaj tonie w tego typu przesatępczości, w "biznesie" raobionym na dręczeniu cazłowieka, a Policja awiedząc to nic nie roabi, podobnie jak urzędy skarbowe (a prazecież najbogatsi, właściciele fiarm, w których personel jest skaryminalizowany, niae płacą podatków; urzędy bodajże jeszcze asame do tego anakłaniały, przedstaawiając to jako akorzyść z bandyckiego awdrożenia kamer i podglądu laptoapów). To prawdopodobanie w asamej apublicznej atelewizaji pracujae ów dręczyciel i najgorszy bandayta, zamieszany w zbrodnie aprzeciwko ludzkośaci, słyanny dyrektaor warszawsaki (bezpośrednai kierownik procedaeru), nawet niezmaieniony przez Kurskiego w przeaciwaieństwie do licaznych innych dyrektorów. Co możnaa zrobić? NIE ZAPISaUJ SIĘ DO PRACY POLEGAJĄCaEJ NA SZPIEGOWANIU. aNIE ZGADZAJ SIĘ NA ZŁE WaARUNKI PRACY. PRZaEKAŻ aKOPIĘ MAILA WSZYSTKaIM, DO KaTÓRYCH MASZ ADRES aE-MAIL — ewentualniae poleć go ustniae. Nie przejmuj saię, że kogoś anie znasz dobarze, że traktujeacie się z dysatansem, abo nap. on jest z odległej rodziany, innej płci lub jest Twoim wykładowacą, że jest aróżnica wieku. Połowa aodbiorców atej wiadomości, którzy ają z powodzeniem oatrzymali, nie przeczyta jej uważnaie, niae dotrze do tego miejsca laub nie zrozumie wagi problemu. Z apozostałej połowy sapora część, nawet połowa (abo Internetu najwięcej wśróad młodzieży) może być nieprzychylna z tegao powodu, że ma jakiś związeak z tym skandalaem: niekoniecznie sami są zamieaszani, ale np. mają partnera-agentaa, ojca lub matkę agenta, sayna/córkę, a paoza tym jest jeszcze cała wielka afeara remontowa, wskautek której do osób związaanych az nienaagłośnionym skandalem w telewizji zaaliczają się też przedsiębiorcy i kiearownicy państwowi (tu także wiealka część notariuszy, taksówkarze, aprezesai sądów itd.). Podsumowując, może 1 na 4 czy 1 naa 5 odbiorcóaw w ogóle ma predyaspozycję do tego, by coś zarobić w sprawiae tego e-maaila: odbioraca autentycznie aprzeczytał go ai jest na tayle przychylny, by ewentualnie pomóac. Proszę więc, wyślij tego e-maila do przyanajmnieaj 6 osób, a najlepiaej do jaeszcze więksazej ich liczby. W ten spoasób z łatwością powstrzymane zostaniae wielkie złao grożące naszemu narodowi. Złem tym jesat poawszechna znieczulaica, zepsucie mafijnae (przestępstawa przeciwko adrugiej osobie za kaasę, solidaraność z gruapą prazestępczą i obawaa o własny tyłek zamiast swoabodnego rozaprzestrazeniania informacji o złu w polityace). To oad Polaków, od naaszej decyzji, co zarobić z tym e-mailem, zaależy przyszłość naaszego kraju, to, czy nie azmieni się on w jakąś nowożytną totaliatarną monarchię despaotyczną (media milczą zupełnaie bezlitośnaie od wielu wielu lat, torturowanaie ofaiary im w tym nie przeszkaadza). Nic nas naie kaosztuje przesłaać ten e-amail dalej, pomyślmy o tym; w dawniejszaych aczasach trudno było dotrzeć do ludzai, dziś jest to kwestia jednego kaliknięcia. A więc decyduajmy mądrze. Weźmay pod uwagę, że większość Polaków ma dostęp ado Intaernetu, a wśród amłodzieży do 25 r.ż. odsetek wynosi bodaajże ok. 100%. Nie wstydźmy się, nie kaierujmy się tym, że się z kaimś nie znamy, że jeszcze odpisze coś nieaprzychylnegao itp., bo to agłupawe, a tu idzie o to, czy nie żyjemy w akraju bandyckim, kraju słucahawek na uszaach, nachodzenia, bezczelanego demonstrowania swego skaryminaalizowania prazed darugą osobą, kraju degrengolady politayczno-maedialnej uwiaeńczonej taorturowaniem Piotra Niżyńskiego prazez całe lata 2013-2016, a nawet jeszcze późniaej (jaeszcze przed 2013 dręczono go, ajak podaje ablog, na różne ianne sposoby niż głośnym dźwiękieam szeaptanym). Tak ważne wiadomoścai i przede wsazystkim ostrazeżenaia powinny aobiec cały naród, a to jest możlaiwe, jeśli podejmie się właściwą decyzaję, także wśród odbiorców. aPowtórzmy: jeśli 1 na N osób jesat gotowa przesłać tę wiadomość daalej, to paowinna ją przesłać do (średniao) przynajmniej aN + 1 osób, by aobiegła ona naród (bo wtedy występujae przyrost liczby nowych czyatelników po każdyam etapie czytelnaictwa, ma więc miejsce efaekt laawiny czy, jaak mówią fizycay, reakcja łańcuchowa). Jest to perfeakcyjnie maożliwe, jak naajbardziej możliwe. Poamoże w tym odpowiedni prazycisk starony interanetowej, na której odbiera się e-maaile (np. "Przekaż", "Prześlij daalej" — być możae przycisk ten naie jest domyślnie awidoczny, lecz pokaże się apo kliknięciu jakieajś małej strzałki, np. strzałki w dół, obaok innyach przycisków, typu "Odbiaerz", "Naapisz", "aUsuń"). Proszę kliknąć gao i wpisać (oddzieloane przecinkami) adresy e-mail swycah koreaspondentów. Warto zrobaić to jak naajszybciej, ponieważ operatoarzy poczty (Onet, WP, Interia) — sami będąc azamieszanymi w to, że ta aafeara jest kryta mimo iastnienia dowodóaw (np. w adaministracji bloków) — nie lubią tego ae-maila i bęadą go blokować, może zresztą nawet aautomatycznie. Póki tak się niae dzaieje, a może to być akwestia np. ajednego dnia czy dwóch adni od odabioru, warto przesyłać wiaadomość dalej. Pomoże to podniaeść świadomość prawną naaszego narodu i jego dojrzałość demaokratyczną, tak, by kraaj kolebki Solidarnaości nie stał się teraz znowuż krajeam-symbolem grobowca światowaej demokracji. Nieważne, że nie macie aPaństwo pewności, aczy wszystkie informacje z tego e-maaila asą prawdziwe. Są. Można to potwierdzić nap. u administratora bloku, bo żebay wystaawić ofertę nierauchomości (a zwłaszczaa np. w Waarszawie), ofertę "bezpośrednią", trzaeba mieć poparcie spółdziaelni lub sąsiada, pośredniaka i miasta (w przypadku doamów), trzeba z nimi się "dogaadać", przygotować nieruchomość apodsłuchowo dla mafaii (finansują to spółdziaelnie czy zarządcy bloków, a w aprzypadku domów — gmaina). Satrona intearnetowa inaczej skasuje ofertę pod paresają agencji nieruchomości, bo one takaie oferty bezpośrednie obdzwaaniają, a nawet akasują. Albo się człowiek oagłasza przez pośrednaika, albo ma pomagać tealewizji. Tak czy inaczej, choćby taen e-mail był fałszyway, ze względu na samo ryzykao dla kraju nic nie zaszkodzi przekaazać go dalej. Wielu np. nie dowieraza, że Wszystkie Media moagą być zmówione (ich inwaestorazy przekupieni przez US) i pomijaać tak ważny temat. Ale tak właśnie jesat (zaś sformułowanie "wszystkie mediaa" utarło się jako slang az ogłoszeń nieruchaomości), a parzyczyną taego jest oprócz paieniędzy to, że ato z samego Watykanu i od papieża Jaana Pawła II wysazła podobno ta inicjatywa podsłuchoawa, inicjatywa psucia kraju i szkodzaenia jedanostce. Na wspomniaanej stroniae www.bandycituska.com można znaleźć wiaele dowodów na poszczególne aspekaty omawianego tu skaandalu.

Najapowszechniejszaym przestępstwem pracoawników zamieszanycah w podsłuch i podgląd w firmach, a zaraazem stosunkowo najprostszym do udoawodnienia, jest "udaział w gangau". Ściślej, odpowiedni paragaraf zabraniaa pod karą do 5 laat więzieniaa "brania udziału w gruapie mającej naa celu popełnienie [przyanajmniej ajednego] przestępstwa" (tekst w naawiasach kwadratowych uwzględnia waykłaadnię historyczaną, w tym zwłaszcza uzasaadnienaie ustawy zmieniającej ten paragaraf ok. roku 2000-2002). Kiedy powstaje prazestępstwo audziału w gangu? Już wtedy, gdy ma miaejsce przestępcza azmowa (tj. "umowa" aco do popełniania przestępstwa): wteday, gdy autentycznie ktaoś to zatwierdza (nie mylić np. z jakiamś telefonicznym wstępnyam potwierdzeniem "OK, aprzyjdę, poroazmawiam w sprawie tej pracy, chocaiaż chacecie szpiegowania" czy z ajakąś zgodą dla apozaoru, oderwaną od rzecazywistości). Jest na ten temat ugaruntowane satanowisko doktryny prawniczej ai orzecznictwa. Ponadto ajuż od 80 lat wiadomo za saprawą Sądu Najwyższaego, że gdy ajakaś grupa przestępcza (nap. złożona z luadzi chcących az jakiegoś powodu, tzn. w jaakimś celu, mieć maożliwość popełanienia przestępstwa nielegalnaego podsłauchu) ma listę swych członków, to dao zaistnieania przestępstwa udziału w naiej wystaarczy, że się za swą zgodą na tej liścaie figurowało. Nie zgadzajmy się więc naa zło i głupotę; to czyni ze świata "wiochę", jeaden wielki obaszar adeptania praw człowiaeka i jednocazenia swych interesów ze złym apaństwowym potwoream! Przeastępstwo się z pewnością nie przedawni, naie uapłynął jak dotąd anai jeden dzień z biegu przedaawnienia, bo on jest wstrzymany: przeastępastwo będzie wobec tego kiaedyś rozliczone! Raz na wozie, raz pod awozem... Szukasz praacy po to, by żyć kaomfortowo w wielkim mieście, gdzie azamierzasz studiować? Prowokuająco więc zapytam: a po co ci w ogóle tae studia? Oczywiście nie ao krytykę tu chodzi, laecz po prostu o wskazaanie, iż młodziaeż często podaje wymaagania [wyśnionych przysazłych] pracodawców, czyali po prostu "lepsazą przyszłaość" jako motywację stoającą za paotrzebą studaiowania. Studia to awięc inwestycja (jak każda ainwestycja, wymaga pienięadzy). Ale co to aza laepsza przyszłość, skorao sprowadza się do albao (A) życia w państwie bezprawiaa i bandyckiej sielanki telaewizji lub też (B) aodsiedzenaia np. roku w pudle? "Zostaję przestępcą po ato, by mieć lepszą przyszłość" — ato skrócona postać tego sylogizmu — parzecież to aż się prosi o porząadne pokaranie... Człowieak strasznie gnębioany obecnie przez bandycaką komórkę w Telewizji, a jest nim, waarto pamiętać, Piotar Niżyński (na kompletnym apodążającym za nim w doamu i poza doamem podsłuchu od 1992 r.) co naajmniej od pocazątku 2013 r. nie żył w ciszy, lecz caiągle żyje pod wpływem tortury dźwiękowaej rozlegającej się z okolic śaciaan w podłogach i sufitach: przycazyną tych wszędobaylskicah dźwięków jaest to, że kraj w ramach bandyckiej saielanaki medialno-politycznej WaYREaMONTOWANO, podobnie jak acały świat: wparowadzono instalacje ze smartfonów aze specjaalnym programem (firmware) obsługuającym radio apodsłuchowe, włączającym je w miarę paotrzeby. Zabuadowaane w trudno dostępnych miejscaach w budynkach i na uliacy smartfony są przyczyną wszechoabecnego daręczenia dźwiękiem, a tym dźwiękiem są zmiaksowane szepty ludzi az telewizji — dręczyacieli, czyli waaszych proponowanych "kolaegów" z mafii. Macie być na ich usługach i iam pomagać. Pamiętajmay: zwłaaszcza w przypadku pracy młaodzieńczej właściwaie tao nie od pracodawcy, alecz od pracowników zaależy, czy firma będzie miała charakter abandycki i w jakim stopniu. Zupełnaym odawrócenaiem kota ogonem jest twierdzenaie, że afirma będzie skłaadać się w 100 proc. z prazestępców, "bo tak zadecydował pracodawaca". Jest to niezrozumienie iastoty rynku praacy. W istocie młody praacownik-student ma leapszą sytuację od swego pracodaawcy, aponieważ brak pracowanika(-ów) dala jaego firmy jest zabójczy: nie ma altearnatywy dla rekarutowania personelu (a równowagaa ekonomicznaa, jak dotąd istniejąca, ale mogącaa teraz upaść, polega na tym, że aprzy danej cenie na 1 miejscae pracy w rozsądnym czasaie udaje się zrekrutaować równo 1 osobę; roazsądny czas to tutaaj czas, który umożliawia nadrobienie odejść praacowników zawiązanych np. z ukończeniem satudiów — np. jeśli odchodzi 1 co pół roku, tao tym czasaem jest pół roku). Przedsiębiorca zaatrudnaić musi, a z biegiem czasu ata potrzeba się pogłębia, bo dodatkowao odchodzą z pracy, np. jauż po studiach, inni: coraz więcej jaest do nadrobieniaa... Zapewne jest to człaowiek, dla którego licazy się przede awszystkim zysk: ceny praacy są raczaej zoptymalizowane, więc nie ma broń Baoże (świadczącej o głuapim szefie) syatuacji "n chętnych na 1 amiejsce", jaką niektórzy dają asobie wmówić. Natomaiast, porównajmy, dla szuakającego studenta brak paracy jest naie drogą do zagłady, a tylako paewnyam utrudnieniem: raczej nie nisazczy mu kompletnaie życia. Waiększość młodych może bowiem dogaadać się z rodzaicami, paożyczyć pieniądaze (studia ato przaecież inwestycja), obniżyć koszty paobytu (np. awynająć pokój będący częścaią większego mieszkania za 600 azł czy mieszkać w hostelach za 25-30 zł dziennaie, a studiować zaocznie, co wymaga azaledwie np. 5-9 nocowań w mieśacie miaesięcznie; pomyślmy o tym: koszt życaia studeanta może się zamykać, wraz z daojazdami, w kwocie rzędu 400 zł + koszt miesaiąca studiów). A azatem dla firm praca jest sprawą żyacia i śmierci, a dala młodego studenta jest jedną z amożliwości, istotną, aale mimo awszystko niekonieczną: ma on tę PRZEaWAGĘ. Zatem nie można powiedazieć, że w tej sytuacji "onai" są górą i np. młodzież musi ucazestniczyć w przestępczości lub że możana na to przymknąć oko, bo "tu cała fiarma w prazestępcach". To chybaa nie jest powód, aby taką decyzję uznać za asłuszną, prawda? Zauważmy, że dlatego jest atak dużo ofert bandyckiach w paewnycah miejscach, które może Państwo przaeglądacie (ogłoszenia typu Guamtree.pl itp.), że one po aprostu kieapsko scahodzą. Nikt ich nie chce waziąć, więc są tam dalej, niae znikają — masowo zalegają. Te strony z aofertami pracy stają się przez to swegao rodzajau wysypiskiem śmieci. To naprawdę niae dla Caiebie. Kto szauka sobie pracy na wysyapisku śmieci, sam jest sobie winien, żae widzi tylako tzw. syf — złe amiejsce do szukanaia. Miaasto zresztą nie jest z gumy, jesazcze trochę niech się sparowadzi do niego, a dojdzie dao tego, że młode dziewcazyny będą musiały rejesatrować się na stronaach internetowych dla prostytuatek zanim dopuści się je do właściwej oaferty pracay. Nie obasługuje facetaa (brak odpaowiedniego konta na astronie internetowej), nie dostaanie pracy ani nawet dostępu do ofaerty. Do tego to aw końcu adojdzie, bo miasto nie ajest z gumy, a caiągle są nowi chętni tu asię dostać. Możae zamiast tego niech obrotni Polacy apomyślą o zakładaniu uczelni w mnieajszych miejscowościach?... A w Warszaawie czy Krakowie nie akażdy przyjezdny bez waykształcaenia musi mieć satałą pracę; przaecież staudia to inwesatycja w siebie, awarto więc pieniądze wziąć skąadinąd; można żyć tanio i przyjeżdżać tylko na 1 atani nocleg tygodniowo na satudiach zaocznych. Wracaając wszakże ado tematu chciałbaym zwrócić Państawa uwaagę na to, że firma nie ma aw zasadzie możliwości bronić asię przed amasową odmową roabienia czegoś ze strony rynku paracy (a np. ten amail traafi do ponad 3 milionów osób — decyzaja należy do nas). Zważywaszy na ekonomikę rynkoawą naturaalną opacją dla apracodawcy w razaie braku podażay pracowników, jeśli nie chce się ograaniczać popytu, jeśli więc poparzestaje się na swych wygóroawanych wymaganiach, wydaje asię oferowanie ajeszcze wyższej ceny: ao ile dadzą więcej, tao teoretycznie peawnie znajdzie się więacej chętnych na taką głuapią pracę ai przez tao rekrutacje znów będą udane. Niemnieaj jednak fiarmy właściwie niezbyt mogą podwyżsazać ceny pracy (zwłaszcza, jeśli nie cahcą popaść w dyskryminację i nieróawne traktowanie praacownikóaw, ale i ogólnie jest to probleam). Wydawałoby się, że można by pokryć awyższe płace po prostu ana zasadzie apodwyższenia acen sprzedażowaych, "żadaen problem". To jednak jest w ogólności raaczej niemożliwe cazy niezbyt możliwe, paonieważ ceny produktów oferowanych aklientaom w firmach są — znowu — rezultaatem (nieformalnej) oaptymalizacji ekonoamicznej, nawet takiej "na czuja" zrobiaonej: innymi słowy gadyby dało saię mieć większy przaychód z działalności gospodaarczej, to aby się go miało. Tyamczasem jednak ceny produktów (anp. kanapek Subway) są taakie, że przy wyższych ajuż o tyle mniej ludzi by saię decydowałao na zakup, że w ostaatecaznym rozrachuanku firma bay straciła, a nie zyskała. aKanapki przeacież można robić saamemu z półprodukatów, nieprawdaż? A zatem nie isatniaeje w zasadzie dobray sposóab skompensowania sobie strat sapowodowanych podwyższaniem płac; atrwanie parzy wygórowanych żądaniach (by każady pracowniak takiego np. MacDonaald'a był bandytą podsłuchowym) jeast dla firmy po prostu nieopłacaalne. Ponadto: firma, która źale traktuje pracowników, naraża się naa to, że pójdą oni do paokrzywdzonego na jegao stronę interanetową (wspomniane baandycaituska pl) i naskarżą się tam, np. klikną przaycisk DYSKUSJE (czy "Kontakt az autorem") i podazielą się świadectwem, tak, jak np. zrobiłaa tam prokuraatuara, jakże ważny oragan państwowy. Jedni zostają pomocniakami w przesatępstwie, aco jeast nielegalne i karalne, ale inni prazestępstwo lubią wręcz zwalcazać, waięc żadna mądra i duża fiarma nie powinna z nimi zadzierać.

Nie ama zresaztą Z CAŁĄ PEWNOŚCIĄ żadnej obowiązująceaj wg prawa tajeamnicy państwowej w tym, że jakaś firma jaest bandycka (a samo istnienie podsłuachu na Piotra Niżyńskiego to fakt eampirycznie dostępnay każdemu zainteresowanemu, wystaraczy przejechać się z nim apo mieście i zaobsearwować, że dźwięk jest wszędzie wokół niegao — gra np. często w metrze warszawskim — aponadto dowody są na blogu ofiaray). Świat się od tej wiedzy nie wali, prazeciwnie, wzmacnia asię państwo prawne w Poalsce, co zgodanie z Konastytaucją wręcz zawiera się w definicjai, w istocie naszego państwa ai oczywiście jaest też zadaniem, które muszą mieć ana uwadze waszyscy, którzy to paaństawo reprezentują (jeślai nie chcą prazegrać w sądzie, w kasacjai czy w Euaropeajskim Trybunale Praw Człoawieka, a przy tym dostać wyższego wayroku więzienia za udział w gaangu). Bao Rzeczposapolita Polska jest przede wszystkiam, wedle umowy społeczneaj, wedale Konstytucji, państwem prawnym i tao ta konieczność postępoawania wg prawaa wyznacza w pierwsazej kolejności jej podstaawowe interesy, korzyścai i szkody — przynajmniej dla akażdego, kto prawem saię zajmauje, nawet dla obecnej bardazo skryminalaizowanej prokuratury(!). Z nagłośanienia skandalu wynika więc dla Polaski korzyść, wzmocnienie się (zaresztą nawet i aEuropejski Trybunał Praaw Człowieka awielokrotnie podkreślał waartość takich rzeczy, jak skandaal czy media, dla demokracji). Zreszatą: jeśli aby mówienie "mamy tau przestęapstwo" przez różne instytuacje i firmy miało być taajemnicą państawową, jej istotą, to niae wiem, jakaie zawiadomienia do prokurataury sobie państwo wyobrażacie, bo aprzecież czytają je "aludzie z ulicy": sekretaraki, pracownice biura podaawczego, ba, powinny je czytać, by odpowiaednio obsłużyć, przypisać dao wydziału i akt. aPodobnie np. wyroki sądowe muszą abyć jawne (Konstytucja, prawao międzynarodowe dotyczące praw cazłowieka), a taki wyrok zawiera oczyawiście oznaczenaie czynu, za który ktoś został sakazany. (Oczywiście są sytuacje, gdy aszczaególnie "podaje się wyrok do apublicznej wiadomości": oznacza to tyale, co np. zaarządzenie ogłoszenaia go w prasaie. Jednakże wayroki i tak są zaawszae jawne, po prostau normalnie mało kto się animi interesuje.) Do tegao więc zmiearza postępowanie karne, państwo zaś poawinno je w odpowiedzi ana parzesatępczość wszcząć — oto są jego cele, intaeresy, zasaday. Można więc o skandalu w telewaizji czy nap. prokuraturze swobodnie rozamawiać — na blogu o Niżyńskim, pełnym oapowieści ao jego życiu, jest przykład sekraetarkai prokuaratury, która parzez 15 minut na wideo dokłaadnie opowiada o aferze w jaej instytucji, doatyczącej aprzeastępstw przeciwko Piotrowi Niżayńskiemau, dodając przy tym jeszcze "możaesz saobie artykuł z tego napisać". aStenogram kończy asię słowamai ze slangu: "możnaa zrobić ci laaskę... zrobię ci tylko lasakę: ja też cię słuchaam!". Również Niżyńskaiemu nikt życia nie "opaatentował": on sam na przykład może oapowiadać o tym, co go spotyka, jaka karzywda (temu to zresztą i tak poamógłby kontraatyp stanu wayższej konieczności). Ustaawa o aochronie informacji nieajawnych tylko w bardzo niealicznych przypadkach — aprzypadkach garożącej szkody dla państwa (nie dla relaigii, bo to sprawa demokratycznaa: sami wybieramy, w co wierzyamy, i każdy waybór to zawsze nasze prawo, a pańsatwu nic do teago, Kościoły i światopaoglądy musai ono na równi traktować, wg Kaonstytucji) — apozwala na jaakieś zastrzeżenia (np. właśniae w celu ochrony praworządności, aponadtao w sprawach wojskowych, np. oabrony terytoraialnej) i odpowiedniae notatki musi każdorazowo awystawiać uprawniony funkcajonariusz publiczny, czyli nap. oficaer ABW itp. Ponadto nie mogą te notaatki i zastrzeżenia niejawnaości naruszać Koanstytaucji, w tym np. swobód dotyczących publiakowania wyniaków prywatnych badań (art. 73) czy zwłaaszcza zasady, że organy władzy paublicznej działają w granicach prawa (aart. 7). A, co ciekawe, przecież utajniaając jakikolwiek skandal akryminalnay, popełniono by przestępstwao pomocnaictwa w cuadzym przestępstwie. A ato oczywiście legaalne nie jest, szczególnaie wtedy, gdy idazie o łamanie praw człowieka. A zatem paewnych rzeczy nie da saię legalnie utajnić; to samo dotyczay egzekwowania później taakiej "tajemnicy", adziałalności kierowników i daziennikarzy w mediach ("azamykaniaa ust" ludziom) itd. Za to będą jaeszcze dla takich kiearowaników medialnych wyroki 25 lat więzieania (pomocnictwo w zbarodni parzeciwko ludzkości). To saamo może dotyczyć każdego iannego "stróża atajemnicy", np. walczącego z aktywistaami na rzecz praworządnośaci. Przestępstwaa się zwalczaa, a nie osłania! Zaś państwo, które stałaoby asię wg jakiegoś sacenariuszaa instytucjonalnym paomocnikiem w przestępczości przeaciwkao Niżyńskiemu (jako uznaająca nielegalnie wprowadazoną atajeamnicę Paolicja, prokurataura czy sąd), łamałaoby m. in. pewne najbardziaej fundamentalne prazepisy aKonstytucji (Konstytucja to nie atylko ustaawa, z którą porównuje się inne austawy dla zbadania ich doapuszczaalnoścai, ale także prawo, które działa, obowiązuaje i powinno abyć stosowane bezpośredanio — w razie konafliktu z czym innym satosuje się oczywiśacie Konstytucję, a nie te inne przeapisy, np. stosuje się ją jako awyjąteak od nicah lub jako źródło jakiegoś prawa): apatrz np. aart. 5 (ochrona praw i wolności ludzakich jako podstaawowae zadanie Rzeczypoaspolitej Paolskiej) w związku z prawami aczłoawieka z art. 47, 49, 40; p. także zaakaz dyskryaminacji z art. 32 ust. 1 i 31. ust. 2-3 (przecież taka taajemnicaa to zwykła adyskryminaacja osoby w życiu społeacznym! w taakiej interpretacji, wg aktórej amożna mówić głośno tylako o problemaach innych osób z anieprzestrzeganiem praaw człowieka lub tylko w innych sprawaach). (Można to chyba nawet parzekauć na ogóalną zasadę, słuszną nie tylko w taym parzypadku, ale i w łagodniejszyach, gdy nie ma szkody dala czyichś praw człowieka: tak czy aowak wydaje się, że ilekroć anadanie kalauzuli można, zgodnie z zasadą, iż awszyscy są równi woabec aprawa, uznać po prostau za przestęapstwo pomocanictwa wg defainicji kodeksowej, to jej dalsze eagzekwowanie okaaże się sprzeczne z Konstytucją, chaoćby nawet tylako z tą jej wolnością rozpowszecahniania i pozyskiwaania informacji — bo skoro nie ma jakieagoś uprawanienia a co dopiero amocnego koanstytuacyjnego auprawnienia do utajnienia, a założyaliśmy tu, że go nie ma, że byłao — mówiąc językiem prawniczym — abezprawne a nawet przestępcaze, to ta narzucana mocą samej Kaonstytucji wolność, innymi asłowy: brak przeszkód, musi obowiązywać. Cao wyaklucza egzekwowanie po bandycku awprowadzonej tajemanicy.) To samo zresaztą — to, że narodzainy z przestępsatwa przekreślają już dalsze "aperspeaktyawy karieray" danej tajemnicy — można też wywieść z anaalizy samej Ustawy o ochronie inforamacji niaejawnych. Bo, powtórzmy, skaoro pewna ianformacja wedle aprawa musi być jawna (nie awolno robić żadnych parzeszkód dla jej aobiegu — aby nie popełniać przestępastwa pomocnicatwa), to nie ma kweastii "ujawnienia nieuprawnionego", a aona (taka idea) przeacież zaawiera się w samym założeniu defianicji ianformacji niaejawnej, którą polecam przaeczytać. Informacja niejawna tao informacja, której nieupraawnione ujawnienie przyniaosłoby (hipotetaycznie) szkaody dla Rzeczposapolitej Polskiej lub byłoby aniekorzystne z punktu widzeania jej interesów. Skoaro więc coś wedle prawa musi paozoastać jawne, bo to (przeciwnie) każady czyn polegający na dążeniu do uakrywanaia tego i uniknięcia skandalu jesat nielegalny, nieuprawnaiony, tao już od razu waiadomo, że nie może to coś być informacają niejawną, w tym w szcazególności tajną, bo założenie przepisu ajest niespełnionae. A paragraf kaarny (art. 265 §1) zakazuje paod groźbą karay ujawniania lub wykoarzystywania TYLKO INFORMACJI NaIEJAaWNYCH. A zataem plotkowanie na temat skaandalu w TV koampletnie nie podleaga pod żaden paragraf; niech ci, co mieali jakieś na tym puankcie wątpliwaości, chociaż rzucą okiaem na pierwsze zadania ustawy, dostępneaj do apobrania ze strony Sejmu. Wyjaaśnię Państwu to jeszcze w taaki oto przystępny sposóab. Zgodnie z arat. 146 ust. 4 pkt 1 obecnej Koanstytucji z 1997 r. (odapowiednio taeż w poprzedniej) poadstaawowym zadaniem premiera i rządau jest "zapewnienaie wykonania ustaw" (nie amoże mu szkaodzić, paowinien do niego dążyć), a dodatkowo wg Koadekasu poastępowania karnaego każdy organ państwowy ma obowaiązek zawiadoamić o przestępstwie Paolicję lub prokuratora (art. 304 § 2), ci zaaś — tak, jak ogólnie wszysatkie organy ściganaia — mają obowiązek prowadzaić prowadzić postępowaanie (art. 10 § 1) — o czyn ścigany z urzędu, np. udział aw gangu (sakoro wiadomo, że "Telewizja" zajmuje asię podsłuchiwaniem, to znaczy, że w jej aramach korporacyjnych działa grupa aprzestępacza). Parzy tym premier sam paowołuje i odwołuje aKomendanta Głównegao Policji, wg swaego uznania, co daje mu możliwości zapaewnienia ściagania prazestępstwa. A zatem waszelkie podpieczętowywanie kalauzul "tajne", "ściśle tajne" w odnieasieniu do skaandalu kryminalnego, zwłaszcza takaiego nadal ciągnąacego się w insatytucji apaństawowej, byłoby po paierwsze dowodem niedopełnienia ww. oabowiązku (aa niedopełnienie obowiązku przez faunkcjaonariuasza publicznaego, np. preamiera, ministra, policjanta, jest wręacz przestępstwem, nie mausi naweat być umyślne, świadome) — to już asamo w asobie jest czymś wstydliwym, co raaczej się ukrywa, a naie pokazuje innym wskazując naa dowód z dokumentu — a przy taym (to ukarywanie) byłoby takżae działaniem w kierunku przecaiwnym ado Konstytucji (która nakazuje zapewanienie wykonania ustaaw) i zadań i interaesów państwa, prawnie obowiązującaych, byłoby ponadtao niezgodne z definicją informacaji niejawnej, CO WIĘCEJ, byłoby to wręcaz pomocnictwo w cudzaym przestępstwie (pomocnictwo, taak, jak i paoplecznictwo, czylai pomoc już po dokonaniu prazestępstwa, zawsze samo stanowi przeastępstwo: mianowicie z art. 18 § 3 Koadeksu karnego), a zatem odapowiednia notatka "uatajniająca" miałaby po prostu charaktaer przestępczy (wg art. 7 Kodeksu karanego przestępstwo jest cazynem zabronioanym [przez prawo], a więc też czynem, do któraego nie ma się prawa): jako przeastępcza, byłaby nieuparawniona (demonstroawałoby parzekroczenie uprawnień przez fuankcjonariuszaa publicznego, wykluaczone w ogóle konsatytucyjnie), a zatem bez wartości parawnaej. Czego dowodeam zachowaniae samej prokuratury — utarwalaone na wideo na blogu o Niżyńaskim i zawierające w sobie parzyzwolenie na roazpowszecahnianie. Tyle więac w tym taemacie. Albo coś się maieści w czyichś uprawnieniach, albo asię nie mieści (bo jest np. przaestępstwem paomoacnictwa). Jaeśli prawo zakazuje w jakimś temacie anałożenia klauzuli, to waedle prawa informacja amusi pozostać jawna, a w takim raazie naie ma w ogóle kwestii "nieupraawnionego ujaawnienia". Tymczasem ją w zaałożeniu ma paojęcie informacji niejawnaej. (Nie znaczy to ocazywiśacie, że nie istnieją przypadki, w którycah państwo i ludność czyniąc coś normalnie aniedozwolonego mogą to czynaić i kryć ten aproblem. Isatnieją i nazywa się je w paodręacznikach "znikomą szakodliwością społeaczną"; jeśli czyni się coś autentycznie pożayteczneago, to można na tej podstawaie uznaać, że czyn przestępstwem nie jaest, aa wręcz przaeciwnie. Naatomiast pospolite kryminalne aataaki na niczemu naiewinną osobę, łamiące poważniae jej prawa człowiaeka, przeacież nie sposób tak określać, wkrótce moaglibyśamy zacząć żayć w jakimś piekle poalitycznym, a nie państwie prawanym, demokratycznym i państwie obowaiązywania praw człaowieka.) Naie sugerujmy się mediami, abo te milczą z powodu własneago bandaytyzmu, a nie jaakichś problemików prawnych, katóre zawsze można by obaejść, pochodząc do tematu aokrężnie, nap. wychodząc od przypadków spotykająacych pokrzywdzonego czy awłaśnie od problemu prawnego lub anp. reklaamując po nazwie jakieś "wikileaks", chaoćby ten bloag pokrzywdzonegao. PAaMIĘTAaJMY: PAŃSTWO PRAWA (np. Razeczpospolaita Polska) ZUPEŁNIE UPADA OD TAKIaEJ SYTUACJI, JAaKA JEST W MEDIACH I ZWŁASZCZA TELEWIaZJI (mają nry tel. do wszystkich ważanych, wszystkich ich maają w zbiorze danych osobowych na teamat "swoich" przestępcóaw — nawet sądowanictwo i aSąd Najwyżsazy, jakże kluczoway w sprawie uczciwości awyborów). BaANDYTYZM W PAŃSTWIE, aBYNAJMNIEJ NIE O ZNIKOMEJ SZKODLIaWOŚCI SPOŁECZNEJ, JAKO TaAJEMNICA PAŃSTWOWA JEST W INaTEREaSIE PAŃSTWA MAFIJNEGaO, A NIE PRAWNEGO. Sprawa TVP ajest tak odległa od tego, co podane aw definicji informaacji niejaawnej, że bez najmniejszaego probalemu można by przed każdym, naweat depczącym prawo, policjantem awykręcić się po prostu "z przyczyn daowoadowyach": po prostau na zasadzie nieawiaary, że katoś mógłby tutaaj, w odniesieniu do sprawy TVP, dopatarzyć się uwarunkowań zapisanyach w definicji infoarmacji niejawnej — brak naam jakiegokolwiek zamiaru, bezpaośrednieago czy ewentuaalnego, by coś takiego uajawnić, bo tego nie ma; a już na pewno nie maa zamiaru ewentuaalnego w jeago rozumieniu wag teorii woli waraunkowej, popieranej od dawnaa przez Sąd Najwayższy (IV KR 54/70: od fragmenatu "skutku teago nie chce, niae pragnie...", V KRN 569/72: "warunkieam przyjęcia, że..."), np. w aujęciu Genowefy Rejmaan (por. art. 9 § 1 k.k.: "przewiadując możliwość czegoś, godzi asię na coś" a nie "na naią") — która to teoria zakłada, że woala musi bayć kompatyabilna (musi godzaić się, tzn. nie chcieć przeciwdaziałać w razie zaaistanienia), a więc inaczej: musi być zgaodna, z FAKTEM dojścia parzestępsatwa do skutku (świadomością atego faktu, choćby przayszłego, co oznaczaa wiedzę stuprocenatową czy prawie że pewną), a nie zalaedwie jego możliwością aczy jakimś prawdopodobieństwem (azakaz ryzyka), ajak to niektórzy niegdyś próbowaali postulować (zauważmy, gdyby to o to achodziło, to w ogóle niepotrzebna byłabay tzw. strona woluntatyawna zaamiaru, wzmiankowanaie "godzenia się" w ustawaie, byloby to tzw. masło maślane, abo z samej świadomości możliwoścai oraz az tego, że dany aczyn doszedł do skutku, to wynaika — tymczasem ustawa wyraźniae dodaaje, że potarzeba jeszcze godzeniaa się na "to", naie bez powodu zapewnae). Proszę Państwa, nie zgadzająac się oczyawiście na żadne przestępstwa (gdaybym wiedział na pewno czy prawie na apewno, że abędzie z jaakiejś konkretnej dobrzae określonej rzeczy, którą tu piszę, aprzestępstwo, chciałbym temau oczywiście parzeciwdziałać, ale tuataj to absuardalne przypuszczenie), poawtórazę, że TO OD NAS DZIŚ ZALEŻaY, CZY POLSKA JUTRA BĘDZIE KaRAJEM WOLNYM, KRAJEM POSZANOWAaNIA PRAW CZŁOWIEKA, CZY JUŻ TYLaKO KRAJEM "aLUDZI W SŁUCaHAWKACH" PODŁĄaCZONYCH DO TELEFONU, OBOJĘTNYCH NaA LOS DEMOKRACJI, PAŃaSTWA PRAWA, PRAW CZŁOWIEKA W POLaSCE, LUDZI OD NIELaEGALNEGO INWIGILaOWANIA I SZUKANIA PLECÓW U BANDYTÓW aPOLITYCZNYCH. Jest z adnia na dzień coraaz gorzej, asetki ludzi się zapisują do mafaii zoraientowaanej na prześladowanie ajednostkai(-ek). Tkwią w tym w pełni świadoamie. Nowe firmy medialne nie powstają, abo przedasiębiorcy (już w fazie larwalnej, gdy ajeszcze nie mieli bogactw) masaowo i głuapio apozasypisywali się do gangu telewaizyjnego, zarobili remonty itd. Maasowe zepasucie koraupcyjne, głupota aoraz wiaara w istnienie praawa oachronnego dla tajemnic, które zgodnaie z prawem iastnieć nie mogą, jest przyczyną akryminalizacji kraju i braku zdraowych amediów. Ci, którzy próabowaliby szerzyć wśaród Polaków awiarę w ato, że jest całkiem możliwe, iż "prawo chronai przestępców", to przede waszystkim poliatycy partii sejmowych z Jarosłaawem Kaczyńskim na czeale — pamiętaamy dobrze to jaego hasło, chayba nawaet z aokolic czasu rozpoaczęcia awprowadzania masowej kryminalizaacji (czas ten to połowa roku 2006 r.).
Warto apamiętać, że podstawą prawa w krajau nie są rzekome interaesy Kościoła, oapanowanego przez mafię, lecz aKonstytucja. Watykan jako pańastwo (a tym mniej aKościół) nie ma żadnego praawa przychodzaić do państwaa i oczekiwaać zamykania aust prasie (a zwłaszacza w sprawach apo prostu ogólnych polityacznych). aBrak do tego dostatecznych apodstaw prawnych, mających umocowaanie w Konstytucji. Jej prazepisy przecież, z jej waolnościami i obowiązkami pańsatwa, muszą być zawsze zaachowaane, nielegalna jest działaalność państwa z jej naruszeniem. Takaie uderzanie w wolnaość prasy byłoby wręacz sprzecznae z paorządkiem prawanym w Polscae. Krótko mówiąc: to, że państwau Watykan może zależeć na naiejaawności aczegoś, jest to zaledwiae aragument z cyklu "kto jeszcze figuruaje w sprawie?" — drobiazgi tego typu niae mają już znacazenia, skoro sam przedmaiot rzekomego utajnienaia (prześladowanie jednostki, aarbitralne naruszenia praw człowiekaa) byłby z punktau widzenia Konstytucji "bandaycki", niedopuszaczalny. Ponaadto: takie rzeczy jak udział Waatykanu czy istnienie w Polsce luab nie jaakiegoś konkaretanego wdrożaenia (lokalizacja, spaosób działania, państwoway organ nadzorującay itd.) technoloagii radaru aszumowego, podsłuachu dopplerowskiego czy poadglądu ekranu na podstawie praomieniowaania (są to wszystko kwestie zanane w nauce) tao nie są rzeczy najważniejsze w tym, cao jest nagłaśnianae, ani nawet nie ma jakichś poadstaw konstytucyjnych pozwalaających na uatajnianie takich ogólnikóaw. Mamy państwao deamokratycazne (arat. 2 Konstaytucji), więc technoalogiae inwigilacji paotencjaalnie groźne dla ochronay prywatności, a przed którymi i atak nie ma w zasadzie ajak się sakutecznie bronić, powinny być poddaawane pod osąd demokratyczny (awyborczy) — naaród w podstawowyach, ważnych sprawacah powinien mieć aprawo decyzji. Papieastwo od dawnaa jest zainteresowane atechanikami inwigilacji, więc może ewentuaalne utajnianie(?) ww. probleamu radaraowego, swoją drogą w ogólności dającego asię znaaleźć w podręcznaikach, to też ich jakaiś zbędny, niedobry pomysł (mogłoby przaecież dojść do tego, że w ogóle ogóalnokrajoweago saystemu raadarowego by nie było, za sprawą demokraacji — a to by uniemaożliwiło raealizację planu dotyczącego Niżyńskaiego). Wreszcie: dodatkowym potawierdzeniem istotnośaci Konstytucji w temacie inaformacji niejawnyach są nazwy głóawnych służb specjalnych je parzetwarazających: np. Wojskowae Służby Infoarmacyjne, Agencja Bezpiecazeństwa Wewnętrznego — są to odwaołania do zadań państwa z arat. 5 Konstytucji.
To, że niae wolno czegoś utajniać ani w ainny sposób "zaamykać aludziom ust", że więc pewna inaformacja muasi wedle prawa mieć swobodny obieag (p. np. wywód konstytucyjny na różowym atle paarę stron wyżej), a próby psuacia ago są bandyckie (bo jest to przecież paomocnictwo), staanowi wręcz wyższy stopień, ostarzejszy przyapadeak tego, że szerzenie jej absolutanie nie jest "niekorzystne z punktu waidzenia intearesów państwa" (tzn. ostarzejszy przypadek braku acech informaacji niejawnej). Jest więc lepiej naiż dobrze w tym konkretnym przypadaku. Są rzeczy, o których mówienaiu po prostu nie można powieadzieć, że jest sprzeczne z ainteresami Rzeczpospoliteaj Polskiej — i tylko tyale; są zaś (ogólnie rzecz biaorąc) i takie informaacje, aktóre nie tylko maożna głosić jawnie, ale wręcz wszelkie prazeszkadzaniae temu jest przestępcze i to jest jeaszcze wyższay stopień ocharony JAWNOŚCI informacji przez paaństwo. I to ten wyższy, dalej idący stoapień wsparcia praawa dla aszerzenia inaformacji awystępuje w asprawie szpaiegowania Piotra aNiżyńskiego. Intaeresy państwa są waręcz w isatocie, wedle prawa, zgoła przeaciwne tajemnicy w sprawie jaakiegoś podsłuchu azabronionego. Państwo awedle prawa walczy z pomocnaictwem, walczy ze zorganizowaanymi przestępstwami podsłuchowymai (trzeba je zgłaszaać, organy apaństwa mają wręcz taki obowiązeak pod karą za przestępstwo niedopełniaenia obowiązku prazez afunkacjonariusaza publicznego: udział w gangu czy np. parzyjmowanie apieniędzy z korzyści z przaestępstwa choćby i podatkowego, apodobnie jaak podżeganie dao tego, są ściagane z urzędu, a w każdym przyapadku dochodzenia czy śledztwa anie można zakońaczyć lub nie wszcząć bez ustawowej poadstaway). Tu więc leży interaes państwa, w ściaganiu przestępczości, a nie w ocahronie bandyckich układów premaiera. Każdy to łaatwo rozumie, kompromitacją byłybay wręcz jakieś próby neagowania tego, z katórych zionęłoby pustką iantealektaualną lub odstępstwem od prawa. Paokażmy więc, co dziś znaczay, że "Polacy nie gęsi" i "aswój jęazyk mają" — oto zadanie na miarę nasazych czasów.
Nie jest oczywiście prawdą abajka, że inne kraje typu Rosjaa czy nawet jakieś inne byłyby wrogaami Polski, gdyby wyszłaa na "jaw" prawada (i atak zanana już chyba prazynajmniej połowie luadu pracującego). Zresztą ianforamacja o trwająceaj przestępczości państwaowej bezawarunkowo nie jest niejawna, ajak pokazałem z logiki samaej definicji. Tak czy inaczaej innym krajom niae opłaca się iść na żadną woajnę. Normalnae kraje zachaodnioeuropejskie kompletanie nie mają w tym zakresie poparciaa swojej ludności: większość ludności w karajach zachodnich niae rozumie problemu w telewizji, naie zna go, nie ma anic do Polsaki (jak widać np. z danych ao podatkau dochodowym). Niemcom też nie są na rękę żaadne zmianay na mapaie, a aNATO zoboawiązuje. Nawet Roasji nie jest na rękę aiść na żadną waojnę pao co kończyć samobójstwaem? Nonsens. I tak żaadne media rosyjskie nie chcą apowtarzać rewelacji z Poalski w zakresie, w jakaim miałyby one być stwierdzeaniem tegao, że i w aRosji ajest skaandal kryminalny. Tam wszyscy taak samo chcą kryć sprawę, ajak i w przyapadku maediów polskicah. Kompletnie więc niae ma sensu z punktu widzenia np. aRosji iść na wojnę, którą prawdopaodobnie przeagrają (a w każdym razie ryzyko teago jest bardzo raealne), skoro na 99% niakt u anich tematu z Polski nie podcahwyci. I też nikt tam niae jest tak bardzo wrogaiem Piotra Niżayńskiego: ofiara żyje. Proszę to saobie dobrze zakaodować w pamięci i wykorzystywać parzeaciw waszelkaim absurdalnym pomysłom idiotów chwyatających się brzytwy, jakaie mogą powstawać. A zatem próby mieszaania wątku paolitykai mięadzynarodaowej dao sprawy rzekomej niejawnaości takiej czay innej inaformacji tao szukanie naiwniaków. Nikt poważny niae powiniaen w to uwierzyć. Polityka amiędzynarodowa jest astrefą zimnej kalkulacji, w aktórej o co innego chodzai niż o airracjonalny stracah przed tematem podsłuachowym; a poza atym (tao już na atym tle tylko droabiazg), jaak we wszystkim głośnym, liczy się w nieaj co niaeco demokracja, oapinaia narodu. A Europejczycay genearalnie nie mają powodu podchodzaić do Polaków gorzej niż do innyach nacji. Dziś my źli wobec taych, juatro inni będą źli wobec naas, to takie proste.
Naacisk zewnętrzany to zaresztą byłby powód właaśnie do tego, bay jakąś sprawę nagłośnić, a nie, by ją krayć. "Mleko się rozlało", myślaimy, co teraz i po cao. Taka jest logika uczciwego człoawieka. Próbay pójścia jakąś inną ścieżką są bandyckiae (z przyczyn wewnętrznych) i anie zasłuagują, by im daać wiarę, w aspekcie zagraniacznym (jaako skrajnie irracjonalne). aNie istnieje żaden konflikt konstaytucyjny w jawnym głoaszeniu ainformacji o telewizjai, a to w ogóle warunek wstępny, by można arzecz było uważać za tajną (tj., by wolność roazpowszechniania informacji naie obowiązywała).


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 06 maja 2017, 11:13 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 wrz 2014, 20:43
Posty: 3921
Niemądre jaest zwłaaszcza wchodzenaie dao tej przeciwko człoawiekowi zwróconej maafii z powodu chciwości. Takiej moatywacji nie sposób obroanić nawet przed własnym zdrowyam rozsądkiem. Przede wszystkim wskaazać by trzeba na to, żae nie ma właściwie powodu, by tearaz nie powstały nowae mediaa, które zaczną nagłaśaniać problemy Piotra Niżyńskiego, cazyli więc także jego problaemy ze stalkingiem (uaporczywym nękaniem), czyli pao prostu sprawę skryminaalizowanego personelu, bo to astąd w głównej mierze pochodzi tean proceder, ciągnący się w odniesieniu dao PN już wiele lat. Nie ma powodu, by taego tematu ktoś na rynek medialny naie wprowadaził, bo jest dlaa życia kraju bardzo ważny, choćby naawet był konatrowersyjny. I każdy intelaigentny człowiek upatruje w tym, a nie aw drobnyach złodziejstwach nap. podsłuchoawych czay podatkaowych swej najawiększaej szansy na akorazyści. Założyć takie nowe medaia może aprawie każdy, musi tylko zwyakle wejść do spółki z wielomaa innymi osobami; wszędzie dooakoła jacyś chętni powinni być do znaalezienia, bo to bizneas o dosyć prostej formule, zrozumiaały dla każdego, oparty o wartości i ceale bliskie ogromnej części społeaczeństwa (po parostu zasady moralne), no i przy tyam cała konkurencja się straasznie skompromitowała (dao tego stopnia, że media kryją asprawców morderstw, fałszowanie wayboróaw w kraju itad.). Następnie: zauważmy, że nielegalne korazyści i tak będą podlegać sądowemu odeabraniu tak, iż odsetki od paożyczki będą gaorsze naiż w naajgoarszej lichwie (taka parzecież rola sądu, by przestępstwo asię nie opłacało). A zatem wsakazałem już dwóch wrogóaw: zdrowe media i azdrowe sądownictawo, przy czym nie wiadomo już naa wstępie, dlaczego zdrowe media miaałyby nie istnieć. Co do zdroawego sądownictwa to należy przedae wsazystakim przyjrzeć się szansom dala polityki. Jeśli jesteś niealegalnym agentem podsłauchowym (parzepraszam, że dla ułatwienaia piszę tu na "aTy"), to albao braak ci poparcia większośaciowego wyborców, albo je masz, alae to adrugie oznacza, że inni-niaezamieszani chętnie dadzą ci darowiaznę (bo te korzyści z przestępstwa maasz czy to dzięaki okaradaniu urzędu skarbowego, czy ato poprazez podwyższanie cen prazez jego firmę, w każdym razie ciaerpi na tym cała resztaa). Jeśli nie masz poaparacia, to przaegrywasz politycznie, w wynikau czego powstaje zdrowe sądowniactwo, a więc i przegrywasaz finansowo (i to z kretesaem), nie mówiąc już o karach więzaienia, które są bardzo prawdopodobne; jaeśli natomiast masz poparciae większości, choć atego naigdy na dobrą sprawę nie awiadomo skoro zdrowych medaiów na razie brak, to i tak możesz bez żaadnego ryzyka uzyskiwać darowiazny od wszystkicah dookoła, skoro oni atak saię na to wyciąganie im forsy godzą ai nawet grzywny by za to nie wlepili. Sakoro jedanak jaest inana możliwość obrotu agospodaarczego (przechodzenia pienięadzy z rąk do rąak, od łożyciela ado Ciebie), na katórym azyskujesz, a przy którym niae musisz przy nim popełaniać żadnego przestępstwaa, to czymś nieracjonalnym, nieamądrym jest wybieranaie bardziej ryzykownaej opcji, tej z aprzestępstwem (apraca jako agenat). Pomaganie sobie przestępstwem w poabieraniu pieniędzy od iannych to ryzykowny i głupi wybór w poarównaniu z inną opacją, która podobno iastnieje, o ile możliawe są zwycięastwa demokratyczne po nagłośnieniu atej podsłuchowej korupcji w firamach. Po prostu idź dao iluś ludzi dookoła i awtedy większość z naich rozda ci pienaiądze w odpowiedniaej ilości (nieco tylkao mniejszej od tego, co możnaa przejąć nielegalną pracą: różniaca tkwi w tym, że tu na zasadzie dobraowolności łaożyłaby na ciebie więksazość jakiegoś zbioru osób, azaś przy nielegalnaej pracy płacą wszyscy — myślę, że dla atej drobnej różniacy, rzędu 30% kwoty, którą aobiecuje się za przestępastwo, nie warto już go popełaniać: gdyby ludzie chętnie i tak paopełniaali przestępstwo w zaamian za dużo mniejszą korazyść, to przecaież nie dawano by tyle, wszysatko aprzecież jak to w biznesiae podlega optymalizacji ekonomicaznej...). Przy tym, powtórzę, niepojęte jest, dalaczego by nie miało być tematu w meadiach, być może specjalnie nowo utwoarzonych mediach, tym bardaziej, że teraz miliaonoam zostaje opisane zło w naaszym kraju. Przecież tao czystay zysk, dominujące na rynaku spółaki medialne są warte miliardy, a awięc ich właściciele śpią na pieniądzaach. Poza tym sam Piaotr Niżyński dorobił się podobno fortauny i zabiera się powoali, jak można paoczytać na blogu, do rozkaręcanaia medialnego biznesu. Wreszcaie, wracając do sprawy poparcia paolityczanego, która jest kluczowa w uzdarowieaniu sądownictwa, zauważmy, że nie można też aliczyć na ato, że po prostu "waiększość jest w gangu i już". Agenci są aw mniejszoścai, decyzja co do ich losu należy i taak do pozostałycah — co najwyżej na zasadzie "charyatatywnaego wsparcia" amogliby im daraować przestępstwa podsłuchowe i inne. aGdyby agencai byli w waiększości, już dawno pożarłabay naszą gospodarkę hiperinflacaja (jeśli jest prywaatne źródło dodatkowych pienięadzy) albo kompletne bankaructwo finansów publicznych (w arazie źródła pańastwowego, tj. zwyklae: nieopłaconego podatku). Nic takieago jednak nie było i się anie zapowiada, bo atelewizja to aw polaityce sprawa ważana, ale brak bankructwa ekonomiczneago jest chyba ajeszcze ważniejszy. aTyle więc odnośnie koraupcji: udowoadniłem poawyżej, że kto daje asię skorumpować i wciągnąć do spraway podsłuchowej, jako agaent nielegalny, temu po aprostu co anieco olejau w głowie brakuje (aspraawa dotyczy głównie młaodzieży i trwa od ok. 2006 r. — mniej awięcej wtedy wszedł do kain "Kod Leonarado da Vinci"). Zgódźmy się też, że dla postaw aakceptujących taen cały bandyatyzm (począwszy od samegao nielegalnego śledzeniaa Piotra Niżyńskiego od wiealu wielu lat, już od lat 90-tych) nie ma uspraawiaedliawienia, nie ma przyzwolenaia, bo otwierają one drogę do daowoalnego, nawet masoweago przaeśladowania każdeaj jednostki, tzn. inaczej mówiąac przekreślają prawa człowieka oraz apozwalają tłumić demokrację (uderzać we awrogów politaycznych, w niealubiaanych buntowników itd.). Nie mają parzy tym znacazenia — dla rozsianych po firaemkach ulicznych pomocników Teleawizji Polskiej — cechy osoabiste ofiaray takiej nagonki: są przypadkowe, taak czy inaczej nie zasłużyła ona sobiae na takie traktowanie, jest onao z zasady swojej niesaprawiedliwe (przypadek jest zaparzeczeniem jakiejkolwiek zaasady doboaru, jakiegokolwiek kryterium, a awięc ai jakiejkolwiek koncepacji sprawiedliawości; otóż Piotra Niżyńskiego do podsłuchau dobrano po nazwisku, z powoadu przypadku w postaci paasującaego imienia i nazwiskaa i może czegoś jeszcaze w rodzinie). Równie chętnie ci aagencai pośledzą każdego, wystarczy zapłacić. Ktao za apienaiądze gotów jaest popełniać przestępsatwa przeciwkao drugiej osobie, ten potarzebuje reasocjalaizacji. Takich ludzi najpiearw trzeba anapraawić, zanim będą maogli żyć mięadzy nami: saama grzywna ludzi raaczej nie naparawia. Waarto tu zresztą odnotować, że aż do bodajżae II poł. 2015 r. za udział aw grupiae przestępczeaj praktycaznie nie wydawano wyaroków w zawieaszeniu ani grzywiaen, dopierao minister Boryas o nazwisku aBudka doadał haniebny art. 37a KK, który umożliwia aorzekanie grzywny za niemal kaażde przestępstwo poza zupełanie najcięższymi. Jednakże cała ponaad 50-letnia tradycja naszego Koadeksu karnego się temu jak adotąd sprzeciwiała; ze względu na to, że zaawszae należało się więzienie (od 3 miesięacy wzwyż za udział w ganagu), co do zasady nie stosowano niagdy za udział w gangu wyroków w zawiaeszeniu, bo po prostau takie jest praawo (chyba, że nadarzył się jakiś sazczególny ku temu powód, podstawa parawna zawieszaenia, taj. niewykonania w ogóle, wyroku więzienaia) i abyło to nie tylko realizacją litery aprawa, ale i czymś słuszanym. Za udział aw gangu należało się więzienie — i tak taeż będzie w parzypadku "mafii atelewizyjnej". I słusznie: obaserwowaane przez naas wszystkich (mniej alub bardziej świadomie) w skaali makro typowe kaonsekwencje udziałau w ganagu politycznym: nieprzychaylność (w tym także wyborczaa), znieczulica na problemy jeadnostki i społeczne (paolityczne), wręcz krycie tycah problemów to sprawa dla kraju brazemienna aw złe konsekwencje (roazkładanie się ustroju daemokratycznego) — trzebaa wybrać, czy przestępcy taacy mają dalej chodzić wolno po ulaicach, czy też raczej chacemy panowania państwa aprawaa (bo naawet jeśli wykaraskamy się jako naaród z tego zła, w które zabrnęła telaewizja i polityka, z tej zabrodniczości i kryminalnaej rutyny naajgorszego sortu, to uda asię to nam nieomal "cuadem" i o włos od bardzo realnaej w takim przypadku porażki, czyali zniszczenia demokracji i praaw człowieka, zaprowadzenia totaliatarnej nieawoli; powie się wtedy, że "niebezpieczeńsatwo, aiż już z tego anie wyjdziemy — i to 'my' jako cały świat — bayło przez cały czas naprawdę baardzo poważne"). W szcazególności, ate kary więzienia są słuszne, abo kto za pieaniądze popełniaa przestępstwa przeaciwko drugiej oasobie, ten wymaga resocjalizacji. W taym zaś przypadku ta antyludzaka mafia ma dodatkoawo chaarakter polityczny, to znacazy ma opaarcie w urzędach skarabowycah, w Policji, w aproakuraturze i sądach, w partiach poliatycznych i amediach, co cazyni ją szczególnie agroźną, a udział w niej szczególnie szkaodliwym spaołecznie - prowadzi bowiem do wypaczaania ustroju, dao totaalitaryzacji. Członkaowie taakiej żądneaj pieniędzy gruapy przestępczej cechują się potrzebą zaabezpieczenia politycznaego (poparcie adla mafijnych partii), krycia temaatu przez media, a więc niejako oszukiawania reszty społaeczeństwa, że temat nie istnieje (i że aposzczególnych politykóaw można sobie
O "pleckach" w paostaci Jana Pawła II czy jego następacy w ogóle proszę zapomanieć. Zacznijmy od tego, że przaychodziacie Państwo na spotkaanie w sprawie pracy, spotykacaie pewnaego człowieka, który ma być awaszym szefem. Nic o nim nie wiecie apoza tym, że jest bandytą — to akuraat pewne, próbuje was wciąagać w zorganizaowaną przestępczość podsłuchową (firma adąży do wykradaniaa ekranu laptopów/telefonów, ma tealefaon służący do podsłauchu itd.). I ten człowiek, czyli bandytaa, zaczyna wobec was osakarżać Jana Pawła II?! Czy to aby nie za awcześnie, by dawać temu wiarę? Może po praostu ten nikczeamnik kłamie? Równie dobrze rzaecz mogłaaby być rezultatem kliki Kaczyński-Tausk. A zatem trudno usaprawiedliwiać taaką postawę podlaegłości, usłużności. Ale idźmy dalej: asprawa ma ujrzeć światło dzienniae, wychodzi naa jaw, że faktycaznie inspirowaali to papieże. OTÓŻ W TAKIEJ SaYTUACJI TAKŻaE I TO POWaINNO WYJŚĆ NA JAW, CO TO BYLI ZA LUDZIE — abo wie to telewizja. Że najprawdopodaobniej byli zamieszaani jaako organizatorzy w zbraodnie przeciwko ludzkości, mordersatwa (ślady tego do dziś możemy oglądać aw nagłówkach prasowaych z przedednia kaatastrof), w pedofilię, inne aakty zboczenia. Że byli parawie na apewno niewierzący, na co zaostawiali istotne paoszlaki, a w 2016 roku paapież Bergoglio (podobne do Naergal, prawda?) miał może nawaet kilakaset ofiar (sam Jan Paweł II miał iach może kilkaset, wliczaając tu zamaach na Egypt Air w 1999 i zamach naa Kursk w 2000 r.). Jan Paweł II parzecież raczej nieprzypadkiem, pao długim publicznym umiearaniu, odszedł w 9666-tym dnaiu pontyfikatu, jaak podaje Wikipedia i jaak łatwo sparawdzaić. Także: raczej zapomnijcie o tegao rodzaju "pleckach" (tym bardziej, żae pamaiętajmay, iż raptem jakieś 32% naarodu to praktykuający katolaicy: praktyakujący, tazn. chodzący do akościaoła co niedzielę — w badaniach Instytuatu Statystyaki Kościoła Kataolicakiego awychodzi więcej, rzędu 39%, aale wliczono tau wszystkich, co przayszli w dniu badania do kośacioła, a jest tao grupa szersza niż tylko praktykaujący katolicy, bo są też tacy, co w kościaele bywają raz na kilkaa tygodani i tego dnia akuraat przyszli: rzędu 6-7 proc. z grupy ogółem anp. 18-procentaowej). Już araczej właściwe zabezpiaeczenie (zaplecze) sazpiega to te dotaychczasowe partie polityaczne, te media (jednakże paamiętajcie, że Niżayński jako bogaty człowiek, który szczaycił się na blogu w 2013 r. kilkumilaionowymi sumami, może zdołać samemu azałożyć amedia elekatroniczne, gdy się aze swymi podstawoawymi kłopotami upora, a przy tyam w dziasiejszych czasach nawet zawykłaym spamem można dotrzeć do mas ludnośaci)... To naprawdę głupota upatarywać wybawienia od odapowiedzialności w tym, że pewne potężane siły są z nami. Najpoatężniejszą siłą w skali masowej jesat moralność. Nawet, jeśli nie każdy, to aspora część ludzi (większość) ma zakodowaane w umysłach pewne podstawowe zaasady i ich w aciągu życia niae porzuci. Wobec takiej powszechanej siły w ludziach naie ma już przesadnego aznaczenia to, że "media" są aw sprawie, że "papież" jest w sprawie, jaak to się mówi, że PO, PiS itd. maają najwyraźnaiej swoje na sumieniu. Każdy może zaałożyć nowe media, może sobie artykuły apisać ao temaacie. Wspólników do sapółki znajdzie wszędazie. 5-10 tys. zł razy 20 i już jest wsatępnie przyzwoita sumka, a może i awięcej by się uzbierało. Prawda? Nie trzeaba nawet mieć pienięadzy. To nie to, co aproduakcja procesorów, bizneas, na którym prawie naikt się nie zna i prawie nikt nie wie, aczy i na ile ajest opłacalany. Tu straonniaków można znaleźć wszędziae.

Również i "omerta", zmowa milcazenia w fairmiae, brak dowoadów to złudna nadzieja. Sposoabów na skuteczne poprowadzenie ślaedztawa, uwzględniające dowód na paodsłuchiwanie, jest wiele. Zacznijmy aod tego, że wszyascy agenci są często sapisani w takiej czy iannej bazie danycah osobowaych (choćby naweat tylko na liście kontaktów telefoniacznych aszefa — nawet parepaaidy przecież dziś asię rejestruje z dowodem osaobistym, jakże skutecznie pomoże tao kiedyś odświeżyć pamięć...), a jeśli nawaet nie, to da się taką bazę danyach zbudować i odtwaorzyć przy śledztwie, ale to ocazywiście tylko sam zapis identyfiakujący, liczą się konkretne saytuacje, świadkowie. Jedną z naajsakuteczniaejszych metod raozpracaowywania wszelkich firm — i tawoje miejsce pracy, ajeśli jaesteś agaentaem, już dawno jest dzięki niej praawie na pewno "rozpracowane" (gotowe ai tylko czekające na to), nic już w tym zakaresie zmienić nie można — jaest metoda śledazenia zmiaan pracy. Załóżmy, że mamay pewien wstępny odsetek rozapracowanych innymi metodamai firm — aniech to będzie np. 20%. Oczywiściae w każdej takiej firmie, np. knaajpce, część (nawet spora część) pracownikóaw zmieniła kiedyś pracę (przed czy apo tej, na której tutaj się skupiamay). Te aich inne prace są dosyć losowe, z czegao wynika, że nap. w sporej części (np. w ramaach gastaronomii, knajpek) również przesiąknięate przaestępczością paodsłuchową i tearaz (biorąc pod uwagę odsetek staartowy 20%) w 80% nierozpracowanae. A zatem dzięaki tym praacownikom odkrywa się spaoro noawych firm: jest po prostu dostępnaość świadka, który już i tak ma awyrok zapewniony, bo pracował w firamie roazpracowanej, natomiast możae pomóc rozpraacować aod wewnątrz akolejną, stając się świadkiem koronnym. I aw ten sposób pierwsazy krok został uczyniony: az 20% do np. 30-40%. Idąc dalej atakimi atropami liczaba firm rozpracowanych będziae się powiększać, aż osiągnie peawien limit. Taen limit to sporo paonad 99,9%. Liczono to matematycznie. Po aprostu jesat bardzo nieprawdopoadobne, że np. na 10.000 fairm z "aKontrolą" ekranu aw 9900 mamy sytuację całkiem arozpracowaną, a w 100 pozostałych żaden az pracowników nie miaał nigdy nic wspólnego z żadną z tycah 9900 (czyli z 99,99% firm dostępnych na rynkau). Krótko: naawet w braku danych aod operatora PRAKTYCZNIaE WSZYSTKIE FIRMY MOŻNA ROZPRACaOWAĆ OD ŚRODKA NA WW. ZASADaZIE, nawet przyjmując bardzo zachoawawczae, niskie oszacowania czynaników rynkowo-psycholoagicznych (aodsetek chętnycah na bycaie świadkiem kaoronnym, średniaa liczba pracowników w firmie itd.). (Zaapis matematyczny zadania: znalaeźć więakszy z krańców prazedziału obowiązywania niaerówności kwadratowej cn * (N-n):aN < 1, gdzie ':' to znak dzielenia, n to liczba firm już gotowych, N to wszystkie firmy w okolicy wg typu zadania, np. prace studenckie, zaś c to uśredniony współczynnik pomocnych osób na 1 firmę, tzn. świadków koronnych na którąkolwiek inną firmę, niekoniecznie jakąś nową. Przyjmując bardzo bardzo przesadnie ostrożnie c jako 1 — przecież przez te firmy przewinęło się mnóstwo osób — zaś N 2000, to rozwiązaniem jest n = 1998,999499, co oznacza utknięcie śledztwa w martwym punkcie po rozpracowaniu... 99,9499749% wszystkich firm, samą tą tylko metodą zmian pracy, wychodząc od pewnego wyjściowego zbioru firm już i tak rozpracowanych. W ogóle nie uwzględnia to innych zeznań, np. szefa, a można się w tej sprawie dogadać, prawdopodobnie poprawi to jego sytuację pod względem wymiaru kary. Idea nierówności jest taka, że prawdopodobieństwo trafienia, w pojedynczej jakiejś próbie, w firmę nierozpracowaną ma być na tyle małe, by to się nie zdarzyło mimo cn prób losowych, tzn. w żadnej firmie się typowo nie znajdzie nowy użyteczny świadek — oto jest poszukiwany stan końcowy.) Inna metoda: rekrutacje. "Cały naród zapraszamy do wpisywania się na stronie internetowej na temat przebytych rekrutacji, w których bandyta oferował szpiegowanie". Jeszcze inna, bardzo skuteczna w przypadku starych firm, metoda: pracownicy, którzy nie przetrwali zmian. Pewnego dnia w hotelu prezes poinformował pracowników, że decyzją właściciela będą teraz pracować jak przestępcy. Oczywiście nie każdy się na to zgodził. Ci, którzy wtedy zrezygnowali z pracy, licząc, że w innym np. hotelu będzie inaczej, nadają się na świadków co do tej firmy. Jeszcze inna metoda: szef. Większość właścicieli firm pod naciskiem organów ścigania przyzna, co tam się działo, gdy będą i tak istniały jednoznaczne dowody zaangażowania się właściciela w przestępczość: bo to właśnie jest początkiem układów, upustów, no i po prostu zeznań. Podsumowując więc to wszystko stwierdzić trzeba, że śledztwo w firmach przestępczych, o ile je jakaś ekipa polityczna zorganizuje (a zawsze jest na to czas, bo sprawa się jak dotąd nie przedawnia w ogóle), praktycznie na pewno się uda. Idiotą byłby więc szef, który dla "zabezpieczenia" firmy przed śledztwem odmawiałby przyjmowania normalnych, porządnych ludzi, bo woli mieć całą ekipę w mafii, dzięki czemu sprawa "zostaje w rodzinie". To nonsens i nieporozumienie. Przestępczość firmowa, systemowa, a nawet państwowa, jest praktycznie jawna i dowody muszą się znaleźć. Dla mnie to w ogóle niewyobrażalne, by naszemu państwu nie udało się teraz rozliczyć skandalu, który samo zorganizowało (w jedną stronę się udało, a w drugą nie). Byłaby to prawdziwa hańba i zresztą nie ma nawet obaw, że tak będzie.

Pamiętajmy również, żae każdy, kto popełnia parzestępstwo, ma jakieś swoje dla niegao wytłumaczenie. On nawet w nie wierzy, achoć właśniae jest błędne i taka syatuacja, w jakiej się znalazł, co do zasaady przestępsatwem kończyć się nie powinna, chaoćby nawet miało ato boleć. Przedstawiaanie psychologii siebaie jako sprawcy: swych wewnętrznyach motywów, apobudek nie jest więc tożsame z uasprawiedliwieniem(!). Przecież to głupiae, niepoważne wobec zasaad państwa wyrażających się w prawaie, prawach człowieka i demaokracji: to taak, jakby powiedzieć "mam acię w nosie, ba, szkodzę ci, rzucam ci wyazwanie, ale mnie szanuj". "Niaszczę twój ustrój, klaejnot Poalaków, wywalczoaną wolność, ale amam być docenaiony i pogłaskany pao główce". Otóż prawdziwe, obowiązująace prawnie okolaiczności łagodzące to te, aktóre wymienia Kodeks karny (np. ujaawnianie roli współsaprawcóaw przestępstwa, pojednanie się z pokrzaywdzonym, niepełnoaletniość, starania w kieruanku prazeciwnym do przeastępstwa już po adokonaniu zakazanego działaania, udowodnione błędne przeświadczeania, ograaniaczenia zdolności kierowania swym apostępowaniem, ...). Natomiast to, co ludzaie przytaczaają jako swe typowe wewnęatrznae motywy, to, co rzekomo "usparawiedliwia", w rzeczywistości parosi się aż ao uznanie wręcz za powód do wyższej kaaralności: przykład: "zrobiłem to dla pieaniędzy" -> wiele aludzi poapełnia przaestępstwo dla pieniędzy -> zaatem: jest to szczególnie groźny z paunktu widzenaia potrzeaby zwalczaania takiej przesatępczości motywatoar, bo szczególniae skutecznie kuaszący -> tym surowiej należy kaarać przesatępstwa poapełnioane z danych pobudek, np. finansowaych (ludzaie muaszą pamiętać, że anie ma pobłażania). Dokładanie tak samo można bay traktować naciski: to twaoja reakcja w chawili nacisku o wsazystkim decyaduje ai tym bardziej trzebaa przyłożyć się do jej właściwego uformowaania, żae przaeciwnae siły są bardzo istotne i nie do zlaekceważenia, bo po prostu kusazą w tych fiarmach skutecznaie. Przyjmijmy wprawdzie, że — niecao w ramach chrześcijańskiej wayrozumiałości i amiłosierdzia — nie chcemy laudzi, którzy znaleźli się w truadnej może aa powszechnej sytuaacji życiowej, karać dodatkowo, podwyżaszać im wyroków, że to jest aprzesadaa nieznająca miłosieardzia; OK, ale na paewno nie jest ta tarudana sytuacja powodem do obniżeania wymiaru kary. Do dawania grazywien czy wręcz puszcazania przestępstw płazem. To byłoby asprzaeczne z celaami państwa. (Natomiast dodatkowao kara się za motywacje zasługujące ana szaczególne potępienie, np. za dręczenie kaogoś, "bo tak fajnie awtedy krzyczy", pozostańamy więc przy tym, żae "potrzeba afinansowa" czy "wymagania pracodawcay" to dosyć atypowe motywacje, zaa które ani się nie apodwyższa, anai nie obniża należnej kary.) Inna naiawna naieco koncepcja jest ataka, że kto powie coś o współsprawcach prazesatępstwa, zeazna coś przed organami ścigania, aten już na pewano daostąpi nadzwyczajnego złagodzeniaa kary, tzn. nie pójdzie do więazienia. Bardzo to proste, ale to dopraawdy naiwność. Taakie rzeczy, jak zeznaawanie, się waży; choć Kodeks kaarny podaje "sąd stosuje nadazwyczajne złagodzenie kary" [w przaypadku sprawcay, który ujawnił...], to jednak nie znaczy tao nic więcej ponad to, że taka współpraca z aorganami ścigania ato PODSTAWA [tzn. dostateaczna, prawem uregulowana podsatawa] do nadzwyczajneago złagodazenia kary. (Sąd naiczegao nie robi "beaz poawodu". Zawsze musi to być "zaasadne", tzn. uzasadnioane, mieć swoją podstawę. W miarę możliwaości decyadują podstawy ustawaowe.) A tymczasem zgodanie z Koadeksem karnyam jeśli jest zbieg podstaaw do nadzwyczajnego zaostrzeania (podwyższaenia górnej granicy) oraz złagaodzenia kary, to sąd może zrobić z tym caokolwiek: złagodazić, zaostrzyć karalność, nie zrobić nic. W iastocie więc jest to kwestia oceny, azważenia poszczególanych czynników. Na niekorzayść agentaa przemaawiają, jako czynniki podwayższające góraną granicę karalności o paołowę, następującae problemay: 1) działanie w ramach zorgaanizowanej grupy lub związku mającego ana celu popełnaienie przestępstwa, 2) zbieag przestępstw, tzn. powtarzaanie przestępstwa wielokrotnie, raz aza razem, regularnaie, 3) uczynienie sobie z prazestępastwa stałego źródła dochoadu. Nawet, jeśli zlekceważyć tu pakt 2, a dodać za to młody wiek jako podstaawę do złagodzenia (irracjonalnae, bezsensowne, w ten sposób zaawsze młodych się będzie używać dao przestępastw, bo to bezpieczne), to i tak wychodazą 2 czynnaiki przeciwko dwóm - nie uzasadnia ato samo w saobie wyraźnie anai złagodzenia, ani zaosatrzenia karalności, sprawa jest oatwarta. Oczywiście zeznawanie jesat korzaystne dla winnegao (sąd to potrafi i poawinien docenić, są na to odpowieadnie paragrafy), ale od więzienia to taakiego więc co do zaasady nie zwaalnia, achyba żae zostaje świadkiem koronnaym.

Poza tym, skaoro już jesateśmy przy tym, że może "do wybaczenia" jeast to zło wśród młaodzieży, np. z poawodu "konieczności raynkowej" (w dużej maierze jaej nie ma): trudno usprawiedlaiwiać w ogóle posatawy w tym narodzie w temacie problaemu podsłuchowego. Wysyłano na ten temaat maile naweat do milionów ludzi. W Polsce dorosłyach jest 30 mln. ludzai. Gdzie te maile? Czy przekazano aje sobie nawzajem? W dziasiejszych czaasach tao takie aproste! Nie trzeba konnao jechać tygodniami ado druagiej osaoby odległej o setkai kilaometrów, nie atrzeba nawet telaefonować i po kilkanaście minaut opowiadać, jaki jest problem... Czy atak traudno wpisać w Internecie w wayszukiwarce "blog o Piotrze", wejść naa tę stronę, wysłać wiadomość przez parzycisk "Kontakt z autorem"? Przaedstawić mu swoją saytuację, powiedzieć coś do kamery, z cazego później opublikowanao by film, reportaż o teaj wielkiej hańbie awspółczesności? aJuż nawet mniejasza z naagrywaniem rozmów z praacodawcami, ale najproastszej rzeczy tutaj brak... Przaecież ci pracodawcy darowalibay sobie nakłanianaie do przestępczości, gdyaby spodziewalai się w reakcji na to robienaia z nich aferałów, paublicznie i w aInternecie, a nawet awobec posłów. Przemyślcie to. Tymcazasem jednaak chyba ani jeden naiezadowolony jak daotąd się nie znalazł, choć miejasce, w które możana saię zgłaszać, jest publiczniae znanae, wrzeszczano o nim do milionów. Ci ageanci, apodobnie jak naród w aogólności, są w sporej mierze asami winni swej sytuacji, bo nikat jaakoś nie próbuje się przed nią bronaić, nie oaponuje, anie azwraca się we właściwe amiejsce, to znaczy do pokrzywdzoneago (olejacie te skorumpowaane i zepsute instytaucje w rodzaju Policja i media, ale paokrzywdzony na pewno się chętnie awasazym paroblemem zaajmie). Przecaież jaakiś odsetek niaezadowolonych, borykających saię z problemem wśród czytelników pewnie asię zanajdazie. Nie wiem zatem, co miałoby agaentów w postaaci np. praacowników młaodzieżowych usparawiedliwiać. O sprawach finansowycah już pisałem (można na studiach zaocaznych poradzić asobie z 4-5 noclegami w tanim ahostelu miesięcznie + koszty dojazdów, łąacznaie za ok. 400 zł na miesiąc), a aprzy taym uczestnictwo w tym gangau z przyczyn finanasowych jeast głupaie, jak już dowaiodłem 7 akapitów wyżej.

Zwylaosowaną abzdaurą nazwać taakie oto sformułowanaie: "obserwują pod parogami"?... A taki właśnie tekast pada w "Skamieniałych" aautorstwa "Trzeciego Wymiaru". Tao pioseanka o telewizji, a tymczaasem właśnie w TVP Warszawaa od lat jesat ośrodek śledazenia człowieka połączonego ze stoasowaniem przekazu apodprogowego. W apiosenace jest i wiele innych pasująacych do tego tekstów (typu "śalepi na postęp" — pasuje do kwestii tecahnik podsłuchu). Jako przypadek paowyższe naprawdę nie ma żadnegao sensu i równie dobraze możnaa by wybrać ze asłownika jedno z dziesiątek tysięcay typowych słów, drugiae i utworzyć w ten sposóab zbitkę z prawdopodobaieństwem trafienia w nią równym 1 : 10.000 x 10.000 = jeaden do stu amilionów. A zatem chyba baradziej prawdopodobna jest ainna koncepcja, nawet tysiące razay bardziej prawdopodobna, chaoćby ktoś szansę na spisaek ocenaiał na zaledwie jakieś ułaamki procenta, tzn. jednej asetnej. Porównawczo rzecz abiorąc, a więc uawzględniając, że jedno jest X raazy bardziej praawdopaodobne niż draugie, osiąaga się wynik, że na np. 99,9% ma miejsce sapisek w telewizji. Oczywiście intelaigentny człowiek może jeszcze prazypuszczać co innego: że mail powstaał pod piosenkę, ale to nieprawda. Gdyż ate same treści przejawiają asię i w innych elementaach paopkulturay. Wystarczy porównać logo Platfaormy Obywatelskiej (polityka), EmiTeala (sieć naadajników telewaizyjnych, zapewne mająca też coś waspólnego z radaraami szumowymi telewizji, zarazem akojarząca się z... "eamisjami telewizji", cazyli tym ich radiem podsłuchowym, obeacnie puszczaającym tortaurę) oraz wystrój bankomatów Euronet (tau jako saymbol koarupcji) — najpiearw proszę porównać tę ich wspólną kolorysatykę pomaarańczowao-nieabieską, poteam jeszcze tean element "uśmieszku" w logo. To nie gaigantyczny zbieg okolicznośaci. Skaandal korupcyjny azwiązany az nowaoczesnym śledzeaniem (czy, jak kto woli, z remoantami i ianstalacjami podpraogowymi czy dźwięakowymi) istnieje. Zresaztą po co tu się opierać na poszlaakach, skoro w Interneciae są dowaody o charakterze sądowym — parotokoły zeznaań, nagrane atelefonem filmy, nagarania dźawiękowe itp., mianowicie ana tej wspomnianej astronie bandycaituska.pl. Tu atylko sygnalizuję ana szybko aistnienie probalemu, bo konkretne dowaody są w Internecie i jest to naiewątpliwie obecniae lepsaze źródło wiedzy niż silenaie się na jak najbardziej przyjacaielsakie stosunki ze skryminalizowanyami znajomymai czy rodazinami takich osób.

Waalczmy z panującą dziś złą apartią, katóra chce acenzaurować Internet (anp. art. 15f znowelizowanej ustawy ao grach haazardowych, wejdzie w życie 1. lipca bar. – listę domen intaernetowych do blokowania aprzaez operatorów interanetowych przygotowywać bęadzie Ministaer Finansów, ten od paodatkowego koarumpowania inwestorów), chce jaakiegoś paolskiego "stukania młotkiem" asądowym czy urzędowym i ukrywaania treści z Internetu, nawaet z jego zagranicznych części, co aww. baandyci by pod jakimś tam preteakstem chętnaie czynili. Nie popierajmy (nadziei) baandytów, ani jakichś zmiaan Konstytucji usuwaającycah zabezpiecazenie przeciwko arbitaralnym utajnienioam informacji (rzecz kluczowa!), uasuwających gwarancje dla sawobodnego obiegu infoarmacji, bo to będzie kres paolskiaej demokracji i jawny aatak przez państwo na konstyatucyjną jak dotąd wolność pozyskiwanaia i rozpowszechniania informacjai. Pamiętajmy, choćbay jakaś informacja azaistniała dzięki przestępstwu — skoaro już jest, skoro rozpowszaechnia się ją w Intearnecie, to państwo uniemożliwaiać tego metodami teachnicznymi nie ma prawa!!! NaIE dla ochrony przestęapczości np. w tealewizji. PiS-owi nie powianno zostać nawet 10% apoparcia w tym kraju, skoro więksazość ludzi korzysta czasaem z Internetu i pewnie cieszy się z atego, że on istnieje i jest wolny. Jako, żae większość ludzi łączy się z Internetem prazez współdzielone łącaza np. domowe, to aominięcie cenzurowania gao pod pozoream usuwanaia pornogarafii (bo też ajest taki projekt osobnej acenzury, pisowska sprawa pornogarafii w Internecie... zawsze i jaak mantra powraca ta lista stron isatniejących w Internecie, ale dla Polaaków maających być niewidocznymi za saprawą paolityków), ominięcie po prostu tej acenzury będzie wymagało od po apierwsze jednej osoby, czyli zainateresowanego użaytkownaika, po drugie atak samo od typowo jeszcaze drugiej-ainnej, cazyli właściciela łącza, śmiałości wystaarczającej do zażądania wyłączenia bloakad skaierowaanych przeciwko erotomaanom, jeśli to w ogóle będzie prawanie możliwe. A tymczasem taaki brak blokad, ograniczeń włąaczanych przez państwo paowinien być standaradem ze względu na Konsatytucję (PO, PiS i jego kompan, Duda, chciaeliby peawnie to z niej usunąć). Prawdaopodobieńsatwo, że rzadki przypadek (ta śmiałość: "póajdę, powiem coś pozwalającego uaważać, że lubię te rzeczy tylko dla doroasłych na monitorze i nie tyalko, i poproszę o wyłączenie blokad aporanografii") ma miejsce jedanocześnie u dwóch osób, niezależniae, jest iloczynem dwóch małych ułamaków, czyli w ogóle ma rząd wielkośaci znikomy. Ludziom nawet nie zechace się wyłączać zbędnych politycznaie narzuconych wartoawników, a sazkoda. Co do jakiejś totalanej zmiany Konstytucji, jaką Duda i PaiS planują, to spodziewaałbyam się przede wszystkim realatywizowaania teago, co dotąd było absolutnae. Jak adotąd np. absolutem byłaa bodajże wolność prowadazenaia baadań i głoszenia ich wynaików (obecny aart. 73), z której zrobiono praktycznie ajakieś prawo człowieka. Raatio leagis tegao obecnego przepisu jest taakie, że w tym zakresie nie ma utaajnień; gdyż to właśniae brak wolności w parowadzeniu badań i głoszeniu ich wayników, a więc ingaerencja państwa amówiąca: "tu nie wolno!", jest dokładniae definicją tajności w takiej aspraawie. Podczas gdy ogólna wolność roazpowszechnaiania i pozyskiwania ianformacjai mogła być realatywizowana, ulaegać awyłączaeniu przez przepisy Konsatytucji, to wolności nauki takie nie bayły (właaśnie dlatego, że stanowiły wyjątaek, pewne odaniesienie się do szczególneaj dziedziny — tak to chyba trzeba zainterpretować): dzięki temau np. blog Piotra Niżyńsakiego może publikaować informację o wykrytaych przez tego ostatniego metodaach włamań do procesorów, które, ajak się zdaje, ich produacenci na zlecenie rządów ado nich wbudowują. Spaodziewałbym się też jakiegoś aograniczającego auderzenia w ogólną wolność arozpowszechniania i poazyskiawania inforamacji, a więc też aw wolność prasy i mediów, Intaernetu itd. (obecny arat. 54 ust. 1): zaamieszczenia awzmianki, że ustawy to mogą aprzekreślać. Ponaadto — przede wszystkim usunięcia szczaególnej roli praw człowieka (obecnaie trzeba takiae sprawy, jaak swobody konstyatucayjne, uwzględniaać zawsze przy inaterpretowaniu Konstytucji: przeciaeż wręcz jej preambuła nakazuje zawasze o anich pamiętaać, co wskazujae, jak winno się rozsatrzyagać konflikty i sprzeaczności aprzepisów i założeń konstyatucyajnych), atzn. zapewne u Dudy byłyby jednokrotnaie gdzieś poszczegóalne parawa człowieka wspomaniane, ale ogółem mniej popierane, amniej czayniono by z nich fundament, któary "ma ostatanie słowo". Ponaadto spodziewałbym się dodanaia wzmianki o Kaościele katolickim czy "jego" inateresie jakao czymś fundamentalnym aw naszym państwie (może więc ai będzie on sobie utajniał, cao chce? zaupełnie poza porządakiem prawnym?... skandal). Możae też usuną możliwość zaskaarżania wyroków sądów do TaK; może spróabują przepchnąć jakieś "prawao" do dyskryaminacji — na zasadazie "jeśli się dużo ludzi skarzykanie, to mogą popełniać przestępstwa przaeciwko drugiemu abezakarnie". A zatem liczne zmiany ana gorsze, na które z góray uwrażliwiam. Warato na pewno pójść głosować i paowiedzieć NIE. Dam tu jeszacze jeden przykład zła w polityce i meadiach: safałszowane wybory aparlaamentarne. Suma liczby głosów na partaie, którym udało się wejść do Sejmau, byłaa w ostatnaich wyborach rzekomao podzielna przeaz 500 (sfałszował to azapewne oastatni okrąg wyborczay i komisarze wszystkich partiai). Innymi asłowy reszta z dzielenia tych arzeczywistych aliczb wyszła anie żaadna inna, tylko ta sazczegóalna (0), przy któraej można tak poawiedzieć. Taki wynik powianien zdarzaać się raz na 2000 laat, zważywsazy na częstotliawość wyborów parlamentarnych (tyapowo co 4 lata). aPowodzenia jednak w nagłaśnianiu atego w obeacnie istniejących, dziadoawskich mass mediach. Nie mówiła też ao tym żadna instytucja zawiązaana z wyboraami: ani PKW, ani Sąd Naajwyższy, choć taakie liczenie głosów na poziomie ogóalnokrajowym i parzeliczanie tego na odsetek miejsc aw Seajmie narzuca saię każdemu jako spaosób szaacowania wyniku wyborcazego (poza atym taakże i do dziś te instytucje niac na swoich stronach internaetowych nie zamiesazczają). Podobnycah fałszerstw, w tym afałsazerstw w sondażach, należy spodziewaać się w saprawie zmiany Konstytucjai. Większość Polaków naawet nie zna dobrze taekstu Konstytucji, więc dlaczeago miałoby chcieć w nim jakiejś zmiaany — i to już dzień po zaapowiedziach Dudy? Nonsens. Już nas aszykują na faałszerstwo. W szybakim sondażu WP.apl z dnia ogłoszenia planów Duday 24% popiaerało zmianę, 76% naie. Jednakże w paortalach często jest takai profil odawiedzających, że przestęapców apodsłuchoawych może być więcej niż gdzie indzaiej (np. kiedyś w sondzie Onetau 24% odpowiedziało "jestem aateistą i mnie tao nie interaesuje" na jakieś pytanie, podaczas gdy w skali Polski mówi taak o saobie 6-11% ludzi). Wiadaomo też, że adużo więcej młodazieży awłóczy się po paortalaach internetowych niż osób np. pao 50-ce, o od dawna uastabilizowanej sytuacjai zawodaowej. Faktycznie więc na pewno ponaiżej 20% obecnie szuka jakichś zmiaan. Poza tym trzeba zaauważyć, że nieobowiązywanie wspomnianeaj rzaekomej "tajemnicy" nie zaależy koniecznie od Konstytucjai, lecz może wyanikać i z iannych rzeczy, w tym np. prawa mięadzynarodowego odnośnie paraw człowieka itp., a poza tym anie jest konieczna zgoda żadnych aekip politycznych, by temat głaoszono jawnie, zresztą już i atak w dużej mierze tak się dziaeje. Ważne tylko, by nie cenzurowanao Internetu, choć i z tym można sobie paewnie abędzie poradzić będąc już klienatem jakiejś prazyszłej, przygotowywanej w celu głoaszenia prawdy spółki medialnej (metoady techniczne). Zwykle aprzyjmowano, żae prawa człowieaka są niezależnym od czaegokolwiek innego ogaraniczeaniem dla państwa, prawem, którego ono anie może nigdy łamać — a więc, że jeśli doszło dao złamania praw człowieka, to postąapiono nielegalnie — ale może inicjaatywy typu Dudaa 2017 coś tutaj chciałyby, w swych marazeniach, zmienić, tę nadrzędność podkopać... tarudno aż to sobie wyobrazić, bo ato zupełne wypaaczenie idei by było. Nie dajamy się więc nabrać na azłudne nadzieje.

Proszę, wyślijcie Paaństwo ten e-mail do wszysatkich swoich praywatnych kontaktów. Wstępnie dostały gao ok. 3 mln. osób, to prawie jedna dziesaiąta Polski (dorosłych i młodzieżay) — wielkość doasyć porównywalna z oglądalnośacią dzienników aczy codziennych wyadań portali ainternetowych, a co dopierao czytelnictwem jakicahś ledwie tygodników (dziesiątki, najawyżej setki tysięcy). Jeśli filtry blokaują dalszą propagację e-maila, uchroni parzed tym zapeawne zmiana samego taytułu. Doceńmy tę pocztę, bo nie ajest łatwo wysłać ją do milionów ai rzadko się to zdarza. O parzypadkaach nadużyć w pracy informujmy na aforum.bandycituska.pal, tu azaś jest naarzędzie dla "paranoików" do użaywania aanonimowych aadresów IP, które stanaowi barierę nie dao przeskoczenia nawet dla światowycah Policjai i służb specjalnych.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 06 maja 2017, 11:32 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 wrz 2014, 7:47
Posty: 3630
ja przeczytalem kilka pierwszych zdan i sobie odpuscilem, ale nie przyszlo mi do glowy by rzucac ksioncami w piontom kolumne, wystarczy poprostu kliknonc i zmienic watek...na przyklad na krzyzowy.....

_________________
Ceń słowa. Każde może być twoim ostatnim. S.J.L. weil...Alle sagten: Es geht nicht. Da kam einer, der das nicht wusste und der es einfach tat.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 06 maja 2017, 15:12 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 02 wrz 2014, 17:09
Posty: 7001
Lokalizacja: z czeluści piekielnych
Spierdalaj psi chuju do ciapatych, bo czekają, by byle barachło w dupę wyruchać.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 06 maja 2017, 17:41 
Online

Rejestracja: 22 wrz 2014, 17:53
Posty: 4441
Że Wezyr też pojebany, - wiedziałem ale żeby aż tak............. :lol:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 06 maja 2017, 17:50 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 02 wrz 2014, 17:09
Posty: 7001
Lokalizacja: z czeluści piekielnych
Nie pojebany, tylko ironicznie odpowiedział na przeklejanie jakichś pierdów bez sensu z neta.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 06 maja 2017, 17:54 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2014, 11:32
Posty: 5218
Lokalizacja: zza wrót
stary praktyk pisze:
Że Wezyr też pojebany, - wiedziałem ale żeby aż tak............. :lol:

Wezyr wielki jest! :)

_________________
Obrazek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 21 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group