forum.nie.com.pl

Forum Tygodnika Nie
Dzisiaj jest 17 paź 2019, 6:22

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 4129 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 381, 382, 383, 384, 385, 386, 387 ... 413  Następna
Autor Wiadomość
Post: 11 maja 2019, 11:05 
Offline

Rejestracja: 04 lis 2015, 9:10
Posty: 657
Parafon pisze:
Masz rację, w wydaniu PRLowskim to był syf, gdyż 80% wojska robiło za sprzątających, parobków, malowaczy trawy. Ale 20% był dobrze wyszkolonych. A teraz są sami zawodowi, z czego 2% to zawodowcy, a reszta to na chuj się nadający półkalecy, skoliotycy, anemicy, półinteligentne ludki w mundurach nie wiadomo po co służące w Armii. I dowodzone włazidupami i Misiewiczami. To czego się można spodziewać? Nie mówiąc o uzbrojeniu, najczęściej prehistorycznym (może to i lepiej - mniej wypadków). Ale w tych kadra oficerska była na poziomie i fizycznym i technicznym jak i intelektualnym (no, nie cała).



caly ten system byl pojebany i jak slysze ze wojsko robilo z chlopcow mezczyzn to juz wiem ze mam do czynienia z podstarzalym lejwodą

ja wole unikac pejoratywnych okreslen bo od dawna nie mialem kontaktu z armia a sluzba poborowa wiele miesiecy temu nie robi ze mnie eksperta w tej materii, niemniej jednak ogolny stan wojska jaki wowczas zaobserwowalem zdecydowanie nie napawal mnie optymizmem i podejrzewam ze za wiele sie tutaj nie zmienilo, juz wtedy nikt nie traktowal armii w sposob ideowy, to byl tylko sposob na uzyskanie wygodnego uposazenia, tworzyly sie rodzinne klany i takie tam

ale przynajmniej sa tam teraz z wlasnej woli bo wycinanie roku z zyciorysow calego pokolenia sluzacego za frajer to zbyt ostre przegiecie, obslugi karabinu mozna sie nauczyc w 1 dzien a musztra i sprzatanie jeszcze z nikogo nie zrobily gladiatora


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 11 maja 2019, 12:22 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 lip 2016, 18:59
Posty: 16308
A mnie zawsze trapiło to dlaczego służba z poboru wywoływała wśród młodych ludzi taki opór. Niektórzy traktowali pójście na dwa lata do wojska jak pobyt w więzieniu. A powrót do cywila był nieopisanym histerycznym świętem, żłopaniem taniego wina, zarzyganymi wagonami w całej Polsce, rykami debili na stacjach, często bójkami, kiczowatymi chustami z pomponami i gdzieniegdzie pojawiającą się tęczą na tych chustach, którą wtedy inaczej odczytywano oraz wizerunkami cycatych kobiet. Co miało się pewnie obznaczać, że ów prawdziwy chłop zaliczył pewnie armie takich panienek, choć we łbie ma taką pustkę, że echo samo odpowiada "de bi l". A fiutek jego to organ skarlały.

Znałem przypadki ze swojego najbliższego otoczenia, że niechęć odsłużenia była tak wielka, że poborowi udawali idiotów, a nawet jeden mój kolega pociął sobie całe ciało żyletką. Co okazało się skutecznym sposobem, bo do wojska nie poszedł.

_________________
Aby długo i szczęśliwie żyć, oddychaj przez nos i miej zamknięte usta.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 11 maja 2019, 17:51 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2014, 14:41
Posty: 1867
Najwięcej do powiedzenia w tej kwestii mają ludzie widzący wojsko z perspektywy poborowego pokrzywdzonego przez system, ewentualnie "oglądacza" niechlubnych powrotów rezerwistów.
W swoim wojskowym i pozawojskowym życiu też nasłuchałem się opowieści o "falach", "malowaniu trawy" i innych "cudawiankach". Rzeczywistość była zupełnie inna. Trzeba zacząć od tego, że 80% rezerwistów dobrze wspomina czasy w mundurze, wielu młodych ludzi zdobyło wykształcenie w wojsku, ewentualnie podniosło kwalifikacje zawodowe. Przecież oprócz wojsk operacyjnych były jednostki pomocnicze, budowlane, kolejowe. Było wiele "szkółek" gdzie przygotowywano kucharzy, piekarzy czy rusznikarzy.
Oczywiście było to środowisko zamknięte, typowo męskie ze wszystkimi swoimi dobrymi i złymi stronami. Trafiali do niego ludzie inteligentni oraz statystyczni idioci i z konglomeratu wielu takich "Jaśów" trzeba było zrobić jednolitą, zdyscyplinowaną formację potrafiącą strzelać, biegać i znać podstawowe zasady regulaminu walki. Do tego dochodziły szkolenia specjalistyczne jak nurkowanie, skoki ze spadochronem, swoje zasady miała MW, wojska rakietowe i lotnicze. Dla wielu młodych ludzi była to wielka przygoda, kumple z wojska pozostali na całe życie.


Szanowny CK O myśl co chcesz, ale do wojska szli chłopcy, a wychodzili mężczyźni . Oczywiście nie można zapomnieć o "dupach wołowych" i "notorycznych płaczkach" które do wojska nie trafiły,
ale wszystko wiedza i dużo słyszały. :D


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 11 maja 2019, 18:19 
Offline

Rejestracja: 22 wrz 2014, 17:53
Posty: 9410
Lokalizacja: Czestochowa.
Dokładnie jestem tego samego zdania co Canis......!
Choć faktycznie uważam, że rok służby zasadniczej w zupełności by wystarczył......choć na szkole podoficerskiej wszystkiego nauczyli mnie w pół roku.......!
No! - ale Cekuś wie lepiej.
A daj mu tam który zaciętego Kałacha i po ciemku niech zacięcie usunie........... :lol:
O KPWT nie wspomnę........ :roll:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 11 maja 2019, 18:40 
Offline

Rejestracja: 11 gru 2018, 16:59
Posty: 1527
Dlatego 25 maja mam spotkanie z rezerwistami (tymi ze służby zasadniczej co odpękali po 3 lata na okrętach) z dywizjonu. Przekrój roczników rożny od lat 70. po 90. Niezła banda się zbiera co roku.
Dziwnym trafem chcą się też spotkać z bandziorami, złodziejami. pijakami i seksualnym zboczeńcem z genem trepa.

https://www.youtube.com/watch?v=rVKMsEcnyPM


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 11 maja 2019, 18:41 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 02 wrz 2014, 18:41
Posty: 8562
Jak dzisiejszy rurkokapturek w trzy dni w pełnym oporządzeniu przez lasy przejdzie 65 km to zjem własne onuce. :)

_________________
Brak poczucia humoru nie zawsze jest dowodem powagi.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 11 maja 2019, 20:12 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 cze 2016, 11:06
Posty: 2150
CK 0 pisze:
Parafon pisze:
Masz rację, w wydaniu PRLowskim to był syf, gdyż 80% wojska robiło za sprzątających, parobków, malowaczy trawy. Ale 20% był dobrze wyszkolonych. A teraz są sami zawodowi, z czego 2% to zawodowcy, a reszta to na chuj się nadający półkalecy, skoliotycy, anemicy, półinteligentne ludki w mundurach nie wiadomo po co służące w Armii. I dowodzone włazidupami i Misiewiczami. To czego się można spodziewać? Nie mówiąc o uzbrojeniu, najczęściej prehistorycznym (może to i lepiej - mniej wypadków). Ale w tych kadra oficerska była na poziomie i fizycznym i technicznym jak i intelektualnym (no, nie cała).



caly ten system byl pojebany i jak slysze ze wojsko robilo z chlopcow mezczyzn to juz wiem ze mam do czynienia z podstarzalym lejwodą

ja wole unikac pejoratywnych okreslen bo od dawna nie mialem kontaktu z armia a sluzba poborowa wiele miesiecy temu nie robi ze mnie eksperta w tej materii, niemniej jednak ogolny stan wojska jaki wowczas zaobserwowalem zdecydowanie nie napawal mnie optymizmem i podejrzewam ze za wiele sie tutaj nie zmienilo, juz wtedy nikt nie traktowal armii w sposob ideowy, to byl tylko sposob na uzyskanie wygodnego uposazenia, tworzyly sie rodzinne klany i takie tam

ale przynajmniej sa tam teraz z wlasnej woli bo wycinanie roku z zyciorysow calego pokolenia sluzacego za frajer to zbyt ostre przegiecie, obslugi karabinu mozna sie nauczyc w 1 dzien a musztra i sprzatanie jeszcze z nikogo nie zrobily gladiatora

Może i lejwodą... 12 lat w Armii, zaliczony Afgan, nasrane na pagonach (już rezerwy). No ja się na wojsku nie znam. Służyłem w jezuitach :lol:

_________________
Nic nie jest takie, jakim to widzimy...


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 12 maja 2019, 0:08 
Offline

Rejestracja: 22 wrz 2014, 17:53
Posty: 9410
Lokalizacja: Czestochowa.
Puszczański lejwoda.......ale jaja....... :oops:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 12 maja 2019, 15:11 
Offline

Rejestracja: 04 lis 2015, 9:10
Posty: 657
canislupus pisze:
Najwięcej do powiedzenia w tej kwestii mają ludzie widzący wojsko z perspektywy poborowego pokrzywdzonego przez system, ewentualnie "oglądacza" niechlubnych powrotów rezerwistów.
W swoim wojskowym i pozawojskowym życiu też nasłuchałem się opowieści o "falach", "malowaniu trawy" i innych "cudawiankach". Rzeczywistość była zupełnie inna. Trzeba zacząć od tego, że 80% rezerwistów dobrze wspomina czasy w mundurze, wielu młodych ludzi zdobyło wykształcenie w wojsku, ewentualnie podniosło kwalifikacje zawodowe. Przecież oprócz wojsk operacyjnych były jednostki pomocnicze, budowlane, kolejowe. Było wiele "szkółek" gdzie przygotowywano kucharzy, piekarzy czy rusznikarzy.
Oczywiście było to środowisko zamknięte, typowo męskie ze wszystkimi swoimi dobrymi i złymi stronami. Trafiali do niego ludzie inteligentni oraz statystyczni idioci i z konglomeratu wielu takich "Jaśów" trzeba było zrobić jednolitą, zdyscyplinowaną formację potrafiącą strzelać, biegać i znać podstawowe zasady regulaminu walki. Do tego dochodziły szkolenia specjalistyczne jak nurkowanie, skoki ze spadochronem, swoje zasady miała MW, wojska rakietowe i lotnicze. Dla wielu młodych ludzi była to wielka przygoda, kumple z wojska pozostali na całe życie.


Szanowny CK O myśl co chcesz, ale do wojska szli chłopcy, a wychodzili mężczyźni . Oczywiście nie można zapomnieć o "dupach wołowych" i "notorycznych płaczkach" które do wojska nie trafiły,
ale wszystko wiedza i dużo słyszały. :D


piszesz jak rzecznik Polskich Sil Zbrojnych

dobrze, powiedz czego takiego nauczyles sie w wojsku co wykorzystujesz teraz w zyciu codziennym?

Parafon pisze:
Może i lejwodą... 12 lat w Armii, zaliczony Afgan, nasrane na pagonach (już rezerwy). No ja się na wojsku nie znam. Służyłem w jezuitach :lol:


kilka postow wyzej gladko pojechales wiekszosc armii od amatorow, nawet solidarnosci sie tam nie nauczyles, calkowicie nieironicznie zapytam czy samego siebie zaklasyfikowales do tej lepszej grupy?


pewnie wiesz jak zachowywac sie na lini podwladny-przelozony, dla zawodowych wojskowych to standard tak samo jak kazdy klawisz w wiezieniu musi sie nauczyc jak podchodzic do wieznia, nie watpie ze w wielu mlodych chlopakach ktorzy przewijali sie przez wojsko kadra zawodowa budzila pewien respekt dzieki takim metodom, skala tego szacunku byla uzalezniona od jakosci oficera/podoficera oraz czestotliwosci przebywania z zolnierzami (wiadomo ze im dluzej tym wiecej okazji do odbrązowienia autorytetu), sam poznalem kilku takich ktorzy byli dobrzy w te klocki ale zadnemu nie przyznalbym kompetencji do decydowania o tym czy mlodzi chlopacy powinni byc zmuszani ustawowo do odbycia sluzby wojskowej, zadnemu, bo to calkowicie inna sfera, ba nawet nie powinni posiadac wiazacej opini na ten temat poniewaz prawdopodobnie nie beda obiektywni, tak samo jak zaden klecha nie zakwestionuje slusznosci istnienia roratow dla szkolnej dziatwy


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 12 maja 2019, 15:43 
Offline

Rejestracja: 22 wrz 2014, 17:53
Posty: 9410
Lokalizacja: Czestochowa.
Ależ Cekuś.......!
Po części mógł bym się z Tobą nawet zgodzić. Zwłaszcza w kwestii porównania do "klechów".
Oczywiście, że w wojsku jak i w każdej grupie społecznej znajdą się kutasy.
Wiedz jednak, że wojsko nie miało nikogo wychowywać tylko nauczyć dyscypliny oraz posługiwania się pewnymi narzędziami i to w warunkach z którymi zwykły zjadacz chleba - oby nigdy nie musiał mieć do czynienia. Np - pod ostrzałem z moździerzy........! Doskonałym filmem jest rosyjska "9-ta kompania".
A takich spraw nie nauczysz się w szkole czy nawet na studiach.
Pytasz, czego mnie nauczyło wojsko a co mi się teraz przydaje....?!
Teraz może i niewiele ale np. wiem, że pod żadnym pozorem nie powinno się klepać kosy na znalezionym artyleryjskim pocisku czy wytapiać trotyl z granatów moździeżowych by na ryby pójść.
I na grzybach w lesie też nie zginę.
Od bidy nawet dziś w trzydzieści sekund z zawiązanymi oczami Kałacha rozłożę i nie pogubię części choć to przyda się lub nie.......i zawsze na 100m na 30 możliwych te 28-29 wystrzelam.
Więc jak by co....to wiesz.......możesz na mnie liczyć.....I w/g mnie o to w tym chodziło, by każdy szczyl
w razie czego, umiał się w skrajnym przypadku zachować. Na szczęście, jak dotychczas nie było to potzrebne ale gwarantuję Ci, że te - dziś, - siedemdziesięciolatki, dłużej dostoją " w polu" aniżeli ten cały WOT.......oczywiście licząc po cichu, że to nigdy nie będzie potzrebne.
Co zaś się tyczy "metod wychowawczych"
w wojsku stosowanych:

Pewien słynny kapitan powtarzał podczas szkolenia na "wilków morskich":
Każdy kursant ( elew czy zwykły szwej ) - w trakcie szkolenia, trafiony celną kurwą, natychmiast zaczyna lepiej reagować na wykonywanie powierzonego mu zadania oraz szybciej przyswaja przekazywane mu wiadomości. Co praktyka wielokrotnie udowodniła........!

Osobiście sprawdziłem i potwierdzam........ :lol:
Natomiast głaskanie po główce i prośby możesz sobie w buty wsadzić........!
O !


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 4129 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 381, 382, 383, 384, 385, 386, 387 ... 413  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group