forum.nie.com.pl

Forum Tygodnika Nie
Dzisiaj jest 20 cze 2018, 0:43

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 95 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 6, 7, 8, 9, 10
Autor Wiadomość
Post: 13 cze 2018, 7:34 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 mar 2018, 10:14
Posty: 23
stary praktyk pisze:
wprawdzie jestem wędkarzem ale aż tyle cierpliwości by to czytać nie mam.Wolałem obejrzeć na you tubie filmy o transporcie na Syberii.

Najszanowniejszy panie Stary Praktyk, dziękuję za komentarz. Podsunął mi pan pomysł z you tube. Być może zamieszczę tam również odczytane moje listy, ale na razie nie mam na to czasu bo piszę nowe. Wysłałem już ich kilkanaście.
Pozdrawiam najserdeczniej i życzę najlepszości.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 13 cze 2018, 7:37 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 mar 2018, 10:14
Posty: 23
Jacek Kwaśniewski 4 dzień 5 miesiąc 9 rok EY


Najsz,
Najszanowniejszy panie prezydencie Andrzeju Dudo, najszanowniejsi czytelnicy tego listu piszę do pana czwarty list. W pierwszym pisałem o ustawie ograniczającej wybranym przez ustawodawców handlowcom handel w niedzielę. W drugim liście napisałem o dzieciach gorszego sortu, które bywają skrzywdzone zarówno przez los jak i przez podpisaną przez najszanowniejszego pana ustawę. W trzecim liście napisałem o chrześcijańskiej rachubie kłamstw. Kłamstw na przerażająco wielką skalę, w którą uwikłali ludzkość chrześcijanie. Najszanowniejszy panie prezydencie, nie wiem czy listy te docierają do pana. Wiem jednak, że przynajmniej teoretycznie dochodzą do pańskiej kancelarii. Takie bowiem dostaję potwierdzenia:

„Potwierdzamy odbiór listu nadesłanego na skrzynkę poczty elektronicznej Prezydenta RP Andrzeja Dudy. Dziękujemy i uprzejmie informujemy, że list został przekazany do rejestracji. Zapewniamy, iż niezwłocznie zapoznamy się z treścią e-maila. Jednak z uwagi na dużą liczbę korespondencji do Kancelarii Prezydenta RP, odpowiedzi udzielone będą zgodnie z kolejnością wpływania. Prosimy o cierpliwość. (…)

W swoim czwartym liście poruszę temat wiary, tradycji, szacunku i świąt państwowych gwałcących sumienia wielu obywateli naszego kraju. Swojego czasu podczas Święta Trzech Króli najszanowniejszy pan prezydent wziął pan udział w Orszaku Trzech Króli w Skoczowie. Wygłosił pan tam ciekawe kazanie dotyczące wiary, tradycji, przekonań i szacunku. Kazanie rozpoczął pan od złożenia gratulacji:

„(...) Drodzy moi rodacy, przede wszystkim gratuluje i dziękuję.
Bo to najważniejsze.
Ktoś zapyta czego gratuluję?
No, muszę państwu powiedzieć, że kiedy weszliśmy na rynek, to żona powiedziała do mnie:
"O rany, jaką oni mają piękną choinkę."
Rzeczywiście jest ona bardzo piękna. Gratuluję panu Burmistrzowi i gratuluję wszystkim mieszkańcom miasta oczywiście niebywale udanej choinki, pięknej.
I dziękuję za zaproszenie na tą niezwykła uroczystość. Proszę państwa, ona jest niezwykła i ma ogromne znaczenie ponieważ jest wielce wspólnoto-wo twórcza.(...)

W zachwytach nad choinką, pańska małżonka, jak i pana wystąpił mały błąd logiczny.
Jest to bardzo częsty błąd być może wynikający z niedoskonałości istniejącego systemu edukacji. W cytowanej przez pana wypowiedzi pańskiej małżonki dotyczącej choinki, jak i też pańskiej oceny wyglądu choinki, subiektywnej ocenie jej wyglądu nadali państwo obiektywny charakter.
Oceny te powinny brzmieć na przykład tak:
„O rany, tę ich choinkę uważam za piękną”.
„Moim zdaniem ta choinka jest piękna. Macie państwo gust podobny do mojego.”

Jest takie powiedzenie, że dżentelmeni nad gustami nie dyskutują.
Jednym podobają się jodły, innym świerki. Jednym takie, innym inne stroiki.
Są też tacy ludzie, którzy ścinanie choinek i skazywanie ich na powolną śmierć uważają za barbarzyństwo, za przejaw wyjątkowej głupoty połączonej z bestialskim sadyzmem.
Są też chrześcijanie, którzy chrześcijański zwyczaj strojenia choinek uznają za przejaw bałwochwalstwa, za pogańską tradycję urągającą zarówno zdrowemu rozsądkowi jak najszanowniejszemu władcy Jehoszua Masziach (Jezusowi Chrystusowi) oraz samemu najszanowniejszemu Bogu Ojcu.
I tu wyłania się nam pierwszy problem.
Choinki, o której mowa chyba nie widziałem.
Napisałem chyba bo na rynku, na którym pan przemawiał widziałem choinkę moim zdaniem wyjątkowo przeciętną. Uważam, że w lesie można spotkać ładniejsze i to bez żadnych dekoracji wolno rosnące choinki. Ale to jest tylko moje zdanie i ktoś z innym gustem będzie myślał inaczej.
Kolejną kwestią jest to kto ją sfinansował tę choinkę.
Jeżeli zrobili to wielbiciele bałwochwalstwa tylko i wyłącznie za własne dobrowolne składki pieniężne i ustawili choinkę na swoim własnym gruncie, to od strony prawnej sprawy nie ma. Bałwochwalcami zajmie się Bóg i ewentualnie później piekielni sadyści.
Jeżeli jednak została ona sfinansowana z budżetu miasta lub też stanęła na należącym do miasta terenie to sprawa może być kryminalna. Jeżeli w mieście Skoczowa żyła w tym czasie chociaż jedna osoba nie popierająca wystawienia choinki, która tak bardzo panu prezydentowi się spodobała. Bardzo proszę proszę zapoznajmy się z dalszą częścią pana kazania:

„To już dziesiąty raz, kiedy marsze trzech króli są organizowane w Polsce, w wielu Polskich miastach, miasteczkach, wioskach, ale są organizowane również poza granicami Polski, wszędzie tam, gdzie Polacy chcą, mają tę potrzebę, żeby się razem spotkać i w jakimś sensie również zademonstrować, tą wielką wspólność wartości. Właśnie to, że mamy wspólne przekonania.(...)
W 1995 roku nasz ojciec święty, Jan Paweł 2, wspominał o tym skąd wyrośliśmy, jako naród, jako wspólnota.
Tradycja, w której mówimy, że trzej królowie, przybyli z trzech kontynentów, że przybył król z Europy, przybył król z Azji, przybył król afrykański. (...)
Każdy może przyjść i być między nami, jeżeli szanuje naszą tradycję, jeżeli szanuje naszą wiarę, jeżeli szanuje nasze przekonania, jeżeli nie chce ich naruszać. (...)

W powyższym kazaniu poruszył pan kilka bardzo ważnych dla ludzkości tematów, które watro szerzej omówić.
Zacznijmy proszę od szacunku, o którym pan wspomniał.
Słowo szacunek w języku polskim ma wiele znaczeń.
Może ono oznaczać uznanie dla czyjejś postawy życiowej, wyznawanych wartości.
Może też oznaczać troskę o kogoś lub coś. Na przykład dbałość o czyjąś pomyślność duchową, dbałość o zdrowie fizyczne. Można też szanować samochód, dbając o by był czysty i sprawny technicznie.
Kolejnym znaczeniem słowa szacunek jest określenie wartości danej rzeczy.
Bywa też, że te dwa różne słowa wywierają na siebie wpływ.
Samochód traktowany z szacunkiem, samochód zadbany może mieć większą wartość od samochodu zaniedbanego. Podobnie ciało ludzkie. Organy człowieka dbającego o zdrowie miewają większą wartość. Zdrowe serce, zdrowe nerki, zdrowa krew można drożej sprzedać. Organy człowieka zaniedbanego, chorego organy mają wartość ujemną. Trzeba je zutylizować, a to kosztuje. Podobnie jest z duszą. Dusza człowieka, który dba o swoje życie duchowe jest wiele warta. Dusza człowieka, który grzeszy traci na wartości. Według mojej oceny dusza najszanowniejszego pana prezydenta ma wielką wartość, ale ujemna. Znaczy to, że gdyby pan prezydent chciał sprzedać mi swoją nieśmiertelną duszę, musiał by pan za tę transakcję bardzo dużo zapłacić.
Teraz kiedy już mniej więcej wiemy co znaczy słowo szacunek zajmiemy się dalszą analizą pana kazania. Proszę zacznijmy od analizy szacunku do tradycji. W swoim wystąpieniu powiedział pan:

„Każdy może przyjść i być między nami, jeżeli szanuje naszą tradycję...”

By to rozważanie było wartościowe, na początek powinniśmy zdefiniować słowo tradycja.
Tradycja jest to zespół przyjętych zasad moralnych, zasad postępowania, obyczajów, poglądów przekazywana z pokolenia na pokolenie.
Tradycje bywają narodowe, ponadnarodowe, rodzinne i indywidualne.
Tradycje świeckie i religijne.
Do tradycji świeckiej i religijnej należy zwyczaj strojenia drzew, w kulturze niektórych chrześcijan jest to choinka. Co wiemy o tej tradycji?
Według znanych mi podań narodziła się ona w protestanckich Niemczech. Kilka wieków wstecz przyjęły ją również kościoły katolickie, a z czasem i prawosławne. Z czasem choinka zadomowiła się również wśród ateistów. Stała się ona tak popularna, że bywa uważana za najbardziej rozpoznawalny symbol świąt tak zwanego Bożego Narodzenia.
Przez jednych bywa wielbiona, uważana za najważniejszy obyczaj świąteczny.
Są jednak i tacy chrześcijanie, którzy uważają, że jako zwyczaj nie mający nic wspólnego z wiarą chrześcijańską przez co jest zwyczajem wielce szkodliwym. Uważają oni, że chrześcijanie nie należą do tak zwanego świata. Jest to postawa zgodna z biblijną tradycją chrześcijańską opisaną w Biblii:

1 Jana 2:15-17
(...)Nie miłujcie świata ani tego, co na świecie. Jeżeli ktoś miłuje świat, nie ma w nim miłości do Ojca; ponieważ wszystko na świecie — pragnienie ciała i pragnienie oczu, i popisywanie się swymi środkami do życia — nie pochodzi od Ojca, lecz pochodzi od świata. Ponadto świat przemija i tak jest z jego pragnieniem, ale kto wykonuje wolę Boga, ten pozostaje na wieki.

Bardzo proszę przypomnijmy sobie Izraelitów wkraczających do ziemi obiecanej oraz nakaz jaki dostali od swojego Boga:

Powtórzonego Prawa 12:2, 3
(...)Macie bezwarunkowo zniszczyć wszystkie miejsca, gdzie narody, które wywłaszczacie, służyły swym bogom — na wysokich górach i wzgórzach oraz pod każdym bujnym drzewem. I zburzycie ich ołtarze, i porozbijacie ich święte słupy, a ich święte pale macie spalić ogniem i pościnać ryte wizerunki ich bogów, i wytępicie ich imiona z tego miejsca.

Izraelici okazali się nieposłuszni:

Jeremiasza 3:6
(...)A Jehowa przemówił do mnie za dni króla Jozjasza: „‚Czy widziałeś, co uczyniła ona — niewierny Izrael? Idzie na każdą wysoką górę i pod każde bujne drzewo, by tam uprawiać nierząd.

Podobnie zaczęli postępować niewierni chrześcijanie. A przecież bycie chrześcijaninem to przede wszystkim bycie dokładnym naśladowcą najszanowniejszego władcy Jehoszua Masziach (Jezusa Chrystusa).

1 Piotra 2:21
(...) Chrystus cierpiał za was, pozostawiając wam wzór, abyście podążali dokładnie jego śladami.

Dla wiernego chrześcijańskiej tradycji chrześcijanina wzorem do zachowania jest najszanowniejszy władca Jehoszua Masziach (Jezus Chrystus) – jego zachowanie, jego nauki.
Czy tradycja ubierania choinki ma coś z tym wspólnego?
Znawcy tematu twierdzą, że nie ma nic.
Jest to tradycja wywodząca się z Niemiec i w naszym kraju może mieć coś wspólnego z tradycją germanizacji ziem polskich.
Spróbujmy jakoś oszacować wartość tej tradycji.
Jeżeli rozumowanie chrześcijan potępiających mieszanie zwyczaju niechrześcijańskiego ubierania choinki z tradycją chrześcijańską jest poprawne to tradycja ta ma wielką wartość w oczach piekielnych sadystów. Każde ścięte czy też wyprodukowane z plastiku drzewko, każda zawieszona świąteczna bombka, każdy stroik wzbudza w ich serce nadzieję, że jeżeli złoczyńca się nie nawróci będą mieli co robić.
Będą mieli kogo dręczyć, męczyć, torturować.
Zastanówmy się nad kolejnym znaczeniem słowa szacunek.
Czyli dbałość o pielęgnowanie tradycji.
W analizowanym przypadku dbałość o zwyczaj ubierania choinki.
Szacunek ten będzie przejawiał się w tym by dopilnować kupna choinki.
By w stosownym czasie ją przyozdobić i zrobić to z jak największą starannością.
Kiedy zaś okres świąteczny dobiegnie końca szacunek będzie pobudzał właścicieli choinki i ozdób do tego by w odpowiednim czasie ozdoby zdjąć, przetrzeć z kurzu i schować.
Drzewko jeżeli było sztuczne, składa się, czyści i chowa. Jeżeli było żywe to można je spalić, jeżeli są ku temu warunki. Można zrobić ognisko i coś poddać przy okazji obróbce cieplnej.
Jeżeli ktoś chce się dostać do Piekła może już zacząć przygotowywać się do skrajnych temperatur panujących w Piekle. Może na przykład wsadzić w ogień rękę i starać się wytrzymać jak najdłużej. Taka zaprawa później – już po śmierci w Piekle może się przydać.
Szacunek dla tej tradycji inaczej będzie okazywał wierny naukom najszanowniejszego władcy Jehoszua Maszich (Jezusa Chrystusa) chrześcijanin.
Zdaje on sobie sprawę z tego, że pielęgnowanie tej tradycji jest jednoznaczne z dążeniem do duchowej ruiny. Dlatego też będzie się starał stroicieli choinek ostrzec przed ewentualnymi piekielnymi konsekwencjami.
Bardzo proszę powróćmy myślami do słów kazania najszanowniejszego pana prezydenta:

„Każdy może przyjść i być między nami, jeżeli szanuje naszą tradycję, jeżeli szanuje naszą wiarę, jeżeli szanuje nasze przekonania...”

Zastanówmy się nad tą deklaracją pod innym kontem. Kiedy usłyszałem słowa pana prezydenta Przypomniał mi się fragment książki najszanowniejszego pana Arkady Gajdara zatytułowanej Czuk i Hek. Bardzo proszę zapoznajmy się z nimi:

„Dawniej, kiedy Hek mieszkał w Moskwie, myślał, że cała ziemia składa się z Moskwy, to znaczy z ulic, domów, tramwajów i autobusów.
Teraz wydawało mu się, że cała ziemia składa się z wysokiego ciemnego lasu.
I w ogóle, jeśli nad głową Heka świeciło słońce, to Hek był pewien, że nigdzie na całej ziemi nie mą chmur ani deszczu, tylko wszędzie jest to słońce.
A jeśli było mu wesoło, to myślał, że wszystkim ludziom na świecie jest wesoło i dobrze.”

Najszanowniejszy pan prezydent mówił o naszej tradycji, naszej wierze, naszych przekonaniach. Tak jakby tradycja, wiara, przekonania były wspólne dla każdego.
Zauważyliśmy już, że nawet należący do jednego kościoła chrześcijanie w kwestii choinki miewają różne tradycje. Jedni preferują żywe drzewka. Jedni wolą świerki, inni preferują jodły, jeszcze inni są zwolennikami sztucznych choinek. Chrześcijanie poważnie traktujący swoją religię i szanujące nauki najszanowniejszego władcy Jehoszua Masziach (Jezusa Chrystusa) żadnych choinek ani kupować ani stroić nie będą, dlatego, że takiego wzoru ich mistrz duchowy nie pozostawił.
W wielu kwestiach nie ma czegoś takiego jak jedna tradycja, jedna wiara, a zwłaszcza jedno przekonanie. Jako społeczeństwo jesteśmy zróżnicowani. Mamy różne tradycje, różne wierzenia, różne przekonania.
Myślę, że właściwszym słowem był by zwrot nasze różne tradycje, nasze różne wierzenia, nasze różne, zmieniające się przekonania.
Aby lepiej wytłumaczyć problem tradycji oraz jej zmiany posłużę się przykładem prastarej chrześcijańskiej, apostolskiej tradycji, która przez wieki była znakiem rozpoznawczym wiernych chrześcijan. Znakiem dla osób mających dobre powonienie łatwo wyczuwalnym. Tradycji, według, której świętość śmierdzi, a chrześcijanie, którzy krzewili swą wiarę na różnych kontynentach stali się znani jako ci co śmierdzą.
Jest taki żart, który powinien nas dobrze w temat wprowadzić:

Turysta pyta znajomego Bacę, wiernego tradycji chrześcijanina - Baco a gdzie wy te owce pędzicie.
Baca odpowiada - A będę je hodował.
Turysta na to - Ale Baco wy przecież nie macie owczarni.
Baca na to - Będę je w izbie trzymał.
Turysta na to - Ale to straszny smród.
Baca na to odpowiada - będą się musiały przyzwyczaić.

A teraz bardzo proszę cofnijmy się do czasów biblijnych i zajrzyjmy do ewangelii. Chrześcijanie odróżniali się od Izraelitów tym, że nie myją rąk przed posiłkami.
Rąk też nie mył najszanowniejszy władca Jehoszua Masziach (Jezus Chrystus):

Łukasza 11:37-40; Mateusza 15:1, 2; Marka 7:1-8
(...) pewien faryzeusz zaprosił go, żeby zjadł u niego obiad. Wszedł więc i ułożył się przy stole. Jednakże faryzeusz był zaskoczony, widząc, że on się najpierw nie umył przed obiadem. Lecz władca rzekł do niego:
„Teraz wy, faryzeusze, oczyszczacie z zewnątrz kielich i miskę, ale wasze wnętrze jest pełne grabieży i niegodziwości. Nierozsądni! Czyż ten, który uczynił to, co na zewnątrz, nie uczynił też wnętrza?
(...)Potem z Jerozolimy przyszli do Jehoszui faryzeusze i uczeni w piśmie, mówiąc:
„Czemu twoi uczniowie naruszają tradycję mężów z dawniejszych czasów? Na przykład nie myją rąk, gdy mają jeść posiłek”.
(...)I zebrali się przy nim faryzeusze oraz pewni uczeni w piśmie, którzy przyszli z Jerozolimy. A gdy ujrzeli niektórych z jego uczniów jedzących posiłek rękami skalanymi, to jest nie umytymi — bo faryzeusze i wszyscy Jehudzi, trzymając się mocno tradycji mężów z dawniejszych czasów, nie jedzą, jeśli nie umyją rąk aż do łokci, a po powrocie z rynku nie jedzą, jeśli się nie oczyszczą przez pokropienie; i jest wiele innych tradycji, które przyjęli, aby się ich mocno trzymać: chrzty kielichów i dzbanów, i naczyń miedzianych — wtedy ci faryzeusze i uczeni w piśmie zapytali go: „Czemu twoi uczniowie nie postępują zgodnie z tradycją mężów z dawniejszych czasów, lecz jedzą posiłek skalanymi rękami?”
On rzekł do nich:
„Izajasz trafnie prorokował o was, obłudnikach, jak jest napisane:
‚Lud ten okazuje mi szacunek swoimi wargami, ale ich serca są ode mnie bardzo oddalone. Lecz na próżno mnie czczą, gdyż jako nauk uczą nakazów ludzkich’.
Odstępujecie od przykazań Bożych, a mocno się trzymacie tradycji ludzkiej”.

Z powyższych wersetów wynika, że ludzką tradycję mycia rąk przed posiłkami najszanowniejszy władca Jehoszu Masziach (Jezus Chrystus) zastąpił nową tradycją.
Tradycją jedzenia skalanymi rękoma.
Tradycja ta przetrwała kilkanaście stuleci do czasu odkrycia drobnoustrojów ich wpływu na śmiertelność ludzi.
Odkrycia te doprowadziło do tego, że słabej wiary chrześcijanie zaczęli myć ręce przed posiłkami i nie tylko. Porzucili tradycję na rzecz higieny.
Ale wiem, że nie wszyscy.
Będąc w publicznej toalecie zaobserwowałem, że niektórzy jej bywalcy po wypróżnieniu się myją ręce inni zaś rąk nie myją.
Poznałem też chrześcijan, którzy spożywali posiłki mocno zbrudzonymi rękoma.
Należą oni jednak do zdecydowanej mniejszości.
Większość znanych mi chrześcijan porzuciło tę prastarą chrześcijańską tradycję na rzecz tradycji ludzkiej, okazując tym samym brak szacunku zarówno najszanowniejszemu władcy Jehoszua Masziach (Jezusowi Chrystusowi) oraz wiernym jemu apostołom i uczniom.
Przestał On być dla tych niewiernych chrześcijan wzorem do naśladowania – jego nauki w kwestii mycia rąk zostały uznane za głupie i szkodliwe.

Najszanowniejszy panie prezydencie nadeszła kolej na analizę terminu wiara.
W swoim kazaniu najszanowniejszy pan prezydent oznajmił:

„Każdy może przyjść i być między nami, (…) jeżeli szanuje naszą wiarę.”

Bardzo proszę zastanówmy się nad tym czym jest wiara.
Przede wszystkim wiara nie jest wiedzą.
Wiara jest to nasz osobisty stosunek do rzeczy nie znanych, nie sprawdzonych.
Nasz stosunek do jakiejś niesprawdzonej informacji, nieudowodnionej teorii.
Wiara może dotyczyć spraw osobistych, naukowych, religijnych.
Wiara nasza może być czysta, nie splamiona naszym osądem.
Zakłada ona, że jakaś informacja czy też teoria może być albo prawdziwa, albo fałszywa. Zakładamy też możliwość, że może ona być po części fałszywa i po części prawdziwa. Przeciwieństwem czystej wiary jest dogmat wiary.
Czyli nasze przekonanie, że ponad wszelką wątpliwość nasz osąd informacji lub teorii jest słuszny.
Oprócz naszej osobistej wiary, którą możemy też nazwać przekonaniem jest też tak zwane oficjalne wyznanie wiary, które może być różne od naszych osobistych przekonań.
Wiara bywa też jednoznaczna z tradycją.
Czasami tradycja wywodzi się z wiary, a bywa i tak, że wiara ma swoje źródło w tradycji.
Rozważymy to na przykładzie z życia i religii wziętym.
W swoim kazaniu najszanowniejszy pan prezydent nauczał:

„Tradycja, w której mówimy, że trzej królowie, przybyli z trzech kontynentów, że przybył król z Europy, przybył król z Azji, przybył król afrykański.”

Kiedyś w telewizji wyświetlany był cykl bajek dla dorosłych.
Jedna z bajek miała tytuł „O trzech Królach”. Opowiadający bajki aktor przekonywał:

„Wszyscy znamy opowieść o trzech królach, mędrcach wschodu, którzy udali się do Betlejem.”

Scenarzysta tej bajki popełnił klasyczny błąd często spotykany u ludzi z mała wyobraźnią.
Założył on, że wszyscy widzowie znają tę opowieść.
Ja w tamtych czasach jej nie znałem, ale nie tym błędem będziemy się zajmować.
Zauważyłem pewną rozbieżność pomiędzy informacją z kazania najszanowniejszego pana prezydenta, a bajką telewizyjną.
W bajce mowa o trzech królach ze wschodu, tymczasem z informacji podanej przez pana prezydenta wynika, że nie wszyscy królowie byli ze wschodu.
Afryka leży na zachód lub południowy zachód od Betlejem.
Europa to też raczej północny zachód.
Mamy dwie różne informacje dotyczące królów.
Jedną z bajki, drugą z kazania najszanowniejszego pan prezydenta.
Która z nich jest prawdziwa?
Jak nam wskazuje nazwa informacji telewizyjnej – bajka, czyli opowieść zmyślona – można by skłaniać się ku temu, że pan prezydent mówił prawdę, a o telewizji nie raz słyszałem, że kłamie, mogła więc podać informację fłaszywą. Ale, że jestem zwolennikiem czystej wiary, nie osądzam, nie oceniam tej kwestii. Przypomniało mi się, że jeden z polskich polityków powiedział o sześciu królach. Mam na myśli wypowiedź najszanowniejszego pana Ryszarda Petru. Cytuję:

„Rozpoczynamy święta. Po świętach przypomnę jest sześciu króli.”

Wypowiedź ta wywołała falę dyskusji na ten temat.
Wielu ludzi śmiało się z tej wypowiedzi.
Ripostowało, że króli było trzech.
Ktoś znający święta obowiązujące w naszym kraju skłonny byłby wierzyć, że było trzech króli.
Tak przynajmniej zdają się twierdzić nasi prawodawcy.
W Internecie znalazłem taką informację:

Ustawa wprowadzająca wolne w święto Trzech Króli
W Dzienniku Ustaw opublikowana została ustawa wprowadzająca dzień wolny od pracy w święto Trzech Króli. (...)

Sprawa wydaje się być przesądzona przez autorytet prawa popartego autorytetem władzy wybranej w wyborach. Żyjemy bowiem w kraju demokratycznym, a na to kto, w jaki sposób i kto ustanawia prawa mają wpływ wybory.
A gdy wyborcy wybiorą nam głupich posłów, głupich senatorów, głupich prezydentów, to w takim wypadku możemy liczyć się z tym, że będziemy mogli mieć głupie prawa.
A kto zaufa głupiemu prawu może z siebie durnia zrobić.
Tak zwane Święto Trzech Króli ma swój kościelny rodowód i zostało ono ustalone w oparciu o wierzenia oparte przynajmniej teoretycznie na Biblii.
Wypowiedź o sześciu królach wywołała nie tylko prześmiewcze a czasami wręcz szydercze wypowiedzi.
Pojawiły się też głosy rozsądku.
Po pierwsze, że nie wiadomo ile było tych tak zwanych 'królów' i że w wierzeniach chrześcijan nie ma wzmianki o tym, że to byli królowie.
Że według wierzeń byli to mędrcy lub astrolodzy lub magowie, ale na pewno nie królowie.
Ktoś więc bezsprzecznie i bezczelnie kłamie.
Sprawa jest poważna, dlatego też bardzo proszę sprawdźmy w Biblii, która przynajmniej teoretycznie powinna być postawą wierzeń chrześcijan:

Biblia Tysiąclecia Mateusza 2:1,
Gdy zaś Jezus (powinno być Jehoszua) narodził się w Betlejem w Judei (powinno być w Jehudei) za panowania króla Heroda1, oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy.

W przypisie do słowa Mędrcy tak napisano: "Mędrcy" (dosł.: magowie) należeli do stanu kapłańskiego. Z powodu swej tajemnej wiedzy byli w wysokim poważaniu na Wschodzie.

Najszanowniejsi Świadkowie Jehowy w swojej Biblii użyli słowa astrolodzy.

Mateusza 2:1, 11, 12
(...)Kiedy już Jezus (powinno być Jehoszua) się narodził w Betlejem Judejskim (powinno być Jehudejskim) za dni króla Heroda, oto astrolodzy ze stron wschodnich przybyli do Jerozolimy(...)
(...)A gdy weszli do domu, zobaczyli dziecię z Marią, jego matką, i upadłszy, złożyli mu hołd. Otworzyli też swe skarby i dali mu w prezencie dary: złoto i wonną żywicę, i mirrę. (…)

Teolodzy różnych, nawet zwalczających się wzajemnie kościołów chrześcijańskich w kwestii 'królów' są zgodni.
Królowie zostali zmyśleni przez twórców tradycji i święta.
Dary najszanowniejszemu władcy Jehoszua Masziach (Jezusowi Chrystusowi) złożyli jacyś mędrcy lub magowie lub astrolodzy, ale na pewno nie królowie.
Ilu ich było?
Trzech czy też sześciu?
Tej informacji nie znamy.
Była ich liczba mnoga, ale niesprecyzowana.
Teoretycznie mogło być ich dwóch, trzech, ale mogło być ich sześciu lub jeszcze więcej.
Tego nie wiemy.
Wiemy natomiast, że ustawa o święcie Trzech Króli obowiązuje i pośrednio lub bezpośrednio dotyczy każdego mieszkańca naszego kraju.
Jest to jawne pogwałcenie konstytucyjnej gwarancji wolności sumienia i wyznania.
Na przykład pracownikom sklepu zamkniętego w święto Trzech Króli może nie odpowiadać to oparte na kłamstwie święto.
Ich sumienie mogło zostać zgwałcone i to ustawowo.
Sytuacja jest bardzo groźna i to zarówno z tego względu, że jak twierdzą teolodzy – królowie to kłamstwo.
Dodatkowo ustawodawcy gwałcą wierzących w prawdę obywateli.
Sprawa jest więc bardzo poważna zwłaszcza dla wszystkich osób, którzy ustawę o święcie Trzech Króli przygotowali, przegłosowali i podpisali.
Mogą oni trafić do Piekła dla VIP-ów. Do Piekła gdzie trafiają najwięksi zwyrodnialcy. A o tym co też tam może ich czekać nie napiszę by czytelnikom zaoszczędzić skrajnie drastycznych opisów.

Powróćmy proszę myślami do kwestii wiary, królów i tradycji.
Wiara oparta na tradycji chrześcijańskiej opartej na biblii w sposób jawny koliduje z tradycją i kazaniem najszanowniejszego pana prezydenta.
Wystąpienia pana prezydenta słuchały też małe dzieci.
Być może dzieci te w przyszłości zaczną się spierać o to ilu króli odwiedziło najszanowniejszego pana Jezusa oraz o to czy byli to mędrcy czy też królowie, oraz o to z jakich kontynentów oni pochodzili. Ci co uwierzyli panu prezydentowi w swej naiwności mogą się upierać, że to byli królowie, a nie żadni mędrcy.
Że było ich trzech.
Jeden z Azji, jeden z Afryki, jeden z Europy.
Zastanówmy się jak takiemu dziecku okazać szacunek.
Przytaknąć i przyznać rację.
Powiedzieć:
Skoro sam pan prezydent tak mówił, to znaczy, że tak było.
Moim zdaniem, nie byłby to szacunek, ale brak szacunku połączony z szyderstwem.
Jakaś złośliwa chęć by dziecko dalej rosło w kłamstwie i kompromitowało zarówno siebie jak i samego prezydenta. Tak mogą postępować przeciwnicy pana prezydenta, którzy chcą jego zguby.

Bardzo proszę wyobraźmy sobie historię zmyśloną, ale teoretycznie możliwą.
Jedno z okłamanych przez najszanowniejszego pana prezydenta dziecko, w kompromitującej dla siebie sytuacji dowiedziało się się, że pan kłamał, że według wiary chrześcijan, nie było żadnych królów, ale mędrcy i że nie wiadomo ilu ich było.
A że dziecko to okazało się pamiętliwe i mściwe o sprawie nie zapomniało.
Gdy podrosło kupiło na targu nóż sprężynowy oraz maczetę i poczęło czekać na sprzyjający czas i miejsce.
A że dziecko było cierpliwe, dopadło pana prezydenta w ciemnych ustronnym zaułku.
Na początek wycięło kłamliwy język.
Potem uszy obcięło. Następnie obcięło nos, a po nim najpierw jądra a potem penisa.
Oczy oszczędziło by pan prezydent mógł się nasycić krwawym widokiem, ale cięło dalej.
Najpierw palce, a potem ręce i nogi. Jeszcze żyjącemu kadłubkowi harakiri zrobiło jelita wypruwając. Na deser najpierw scyzorykiem oczy wydłubało i głowę maczetą odrąbało po to by ją później rozłupać na kawałki by móc mózg z błotem i krwią zmieszać.
Pozostałe części ciała też na drobniejsze części okłamane dziecko posiekało i do walizki schowało. Na miejscu kaźni po panu prezydencie tylko krwawe ślady i czarne lakierki pozostały. Ciało bowiem okłamane dziecko do Wisły wrzuciło. Tam ciałem ryby się pożywiły. Obgryzione zaś kości piach rzeczny zasypał i nikt ich nie odnalazł.
A żona na pana prezydenta z kolacją czekała, ale się nie doczekała.
Z czasem w rozpacz wpadła. Na policję zadzwoniła. Rozpoczęto poszukiwania, ale okazały się daremne. Żona pana portrety na słupach ulicznych zaczęła rozwieszać.
Zadbała też o to by prasie, radiu, telewizji apele o pomoc w znalezieniu męża się znalazły.
Zbudziło to litość w okłamanym dziecku i żonie w serce wbiło ono nóż sprężynowy. Z ciałem postąpiło podobnie. I w taki to romantyczny sposób małżonkowie na dnie Wisły pośmiertnie się spotkali.
Historia to zmyślona, ale teoretycznie możliwa.

Bardzo proszę powróćmy myślami do trzech króli z opowieści najszanowniejszego pana prezydenta.
Jest ona bardzo dobrym przykładem rozbieżności pomiędzy wiarą i tradycją.
Według oficjalnej wiary dary złożyli mędrcy ze wschodu i nie wiadomo ilu ich było.
Według tradycji było to trzech króli, z różnych stron świata.
Wierząc w tradycję oskarżamy wiarę o kłamstwo.
Wierząc w wiarę podważamy podważamy prawdziwość tradycji.
Zastanówmy się nad tym do czego nam jest potrzebna ta informacja o tym ilu było króli i skąd przybyli? Myślę, że do niczego, że to bardzo dobry przykład wiedzy bezużytecznej, do życia nie potrzebnej, potencjalnie szkodliwej. Informacja dla zbawienie chrześcijan wydaje się być niepotrzebna, chociaż wizyta mędrców mogła wywrzeć wielki wpływ na życie najszanowniejszego władcy Jehoszua Masziach (Jezusa Chrystusa).
Dostał dary jak król.
Jego rodzina do niedawna uboga stała się zasobna w złoto, kadzidło i mirę.
Darów tych mogło starczyć na dostatnie życie aż do śmierci.
Są jednak sprawy wiary, które mogą mieć wielkie znaczenie dla ludzi wierzących. W swoim kazaniu powiedział pan:

„W 1995 roku nasz ojciec święty, Jan Paweł 2, wspominał o tym skąd wyrośliśmy, jako naród, jako wspólnota.”

O kwestii kłamstwa dotyczącego roku już list napisałem, więc nie będę się powtarzał.
Skupię się na słowie ojciec.
Słowo to w języku polskim ma wiele znaczeń.
Może ono oznaczać ojca fizycznego, dawcę plemnika, może też oznaczać wychowawcę dziecka adoptowanego, może oznaczać twórcę, wynalazcę, może oznaczać samca zwierząt mającego potomstwo.
Słowo ojciec może też być tytułem nadawanym sobie przez niewiernych chrześcijan nie szanujących nauk najszanowniejszego władcy Jehoszu Masziach (Jezusa Chrystusa).
Słowo Ojciec jest też imieniem jednego z Bogów opisanych w Biblii.
Ja nie wiem, którego też znaczenia używał pan prezydent mówiąc 'nasz ojciec święty, Jan Paweł 2'. Być może żadnego konkretnego. Formułka ta mogła być bezmyślnym powtórzeniem obiegowego zwrotu, ale z kontekstu wynika, że na pewno pan prezydent nie mówił o Bogu Ojcu.
Tymczasem jednym z przykazań najszanowniejszego władcy Jehoszua Masziach (Jezusa Chrystusa) był nakaz by nikogo na ziemi nie nazywać ojcem. Bardzo proszę sprawdźmy w Biblii:

Mateusza 23:9
(...)I nikogo na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem, bo jeden jest wasz Ojciec,(...)

Przykazanie to jest bardzo proste, jasno sformułowane i łatwe do zastosowania w życiu.
Ja pomimo tego, że urodziłem się w rodzinie ateistycznej nie miałem problemu z jego stosowaniem.
Chociaż nie znałem tego przykazania nazywałem swojego rodzica płci męskiej tatą lub tatusiem. Słowo ojciec jakoś mi nie pasowało, chociaż niektórzy moi chrześcijańscy koledzy tak mawiali o swoich rodzicach, grzesząc przy tym. A przecież oni na religię chodzili, ale czego się tam uczyli tego nie wiem bo ja na lekcje religii nie chodziłem. Przypuszczam jednak, że grzeszyli oni nieświadomie. Wygląda na to, że wśród polskich chrześcijan (jak jest w innych językach tego nie wiem) przykazanie to poszło w zapomnienie. Zostało wzgardzone i się go nie przypomina. Mało tego, niektórzy niewierni chrześcijanie nagminnie je łamią. Niektórzy nawet przyjmują tytuł ojciec. Tymczasem analizowane przykazanie najszanowniejszego władcy Jehoszua Masziach (Jezusa Chrystusa) jest bardzo proste i łatwe do zastosowania. Słowo ojciec ma wiele słów bliskoznacznych, którymi może zostać w banalnie prosty sposób zastąpione. Do rodzica płci męskiej zamiast ojciec możemy mówić tata. To jest naprawdę łatwe. Słowa ojciec powinno się używać tylko w określeniu do Boga Ojca. Na przykład w modlitwie.

Mateusza 6:9
(...)Macie więc modlić się w ten sposób:
„‚Nasz Ojcze w niebiosach, niech będzie uświęcone twoje imię.

Skoro analizujemy już ten temat, to warto zwrócić uwagę na fakt, że według Biblii jako pierwszy zaczął łamać przykazania najszanowniejszego władcy Jehoszua Masziach (Jezusa Chrystusa) najszanowniejszy pan apostoł Paweł, przez wielu chrześcijan uważany za największego odstępcę, antychrysta szerzącego nauki sprzeczne z naukami najszanowniejszego władcy Jehoszua Masziach (Jezusa Chrystusa). Warto też dodać, że w Biblii znajdziemy ostrzeżenie przed naukami najszanowniejszego pana apostoła Pawła:

2 Piotra 3:15, 16
(...)napisał do was umiłowany nasz brat Paweł, wypowiadając się o tych rzeczach, jak to też czyni we wszystkich swych listach. Są w nich jednak pewne sprawy trudne do zrozumienia, które ludzie nieuczeni i niestali przekręcają — podobnie jak pozostałe Pisma — ku własnej zgubie.

Bardzo proszę zajrzyjmy teraz z należytą, wielką ostrożnością do jednego z jego listów:

1 Koryntian 4:15, 16
(...)Choćbyście bowiem mieli dziesięć tysięcy wychowawców w Chrystusie, na pewno nie macie wielu ojców; bo w Chrystusie Jezusie ja zostałem waszym ojcem przez dobrą nowinę. Toteż upraszam was, stańcie się moimi naśladowcami.

Proszę zwróćmy uwagę, że najszanowniejszy pan apostoł Paweł nie tylko nazwał on sam siebie ojcem, ale także zaczął upraszać by chrześcijanie stali się jego naśladowcami.
W kwestii nie nazywania nikogo ojcem najszanowniejszy pan prezydent stał się naśladowcą najszanowniejszego pana apostoła Pawła. I chociaż nie wiem dlaczego najszanowniejszego pana papieża Jana Pawła 2 nazwał pan prezydent ojcem, to wiem, że złamał pan przykazanie najszanowniejszego władcy Jehoszua Masziach (Jezusa Chrystusa) okazując tym samym brak szacunku jego naukom jak również samemu Bogu Ojcu:

Jana 5:23
(...)Kto nie szanuje Syna, ten nie szanuje Ojca, który go posłał.

Najszanowniejszy panie prezydencie, nie wiem co jest przyczyną tego, że zachowując z jednej strony pozory religijności jednocześnie okazuje pan brak szacunku samemu najszanowniejszemu władcy Jehoszua Masziach (Jezusowi Chrystusowi) tym samym nie szanując najszanowniejszego Boga Ojca.
Przyczyną tą może być brak znajomości chrześcijańskich przykazań.
Przyczyną też może być to, że wyżej stawia pan złą tradycję od dobrej wiary.
Jaka jest prawda w tej kwestii tego nie wiem.
Bardzo proszę przejdźmy do dalszej analizy pańskiego świątecznego kazania. Tym razem zajmiemy się kwestią przekonań:

Każdy może przyjść i być między nami, (…) jeżeli szanuje nasze przekonania

Słowo przekonanie jest słowem znaczeniowo zbliżonym do słowa wiara.
Jest to nasz osobisty osąd jakiegoś problemu. I chociaż praktycznie znaczy to samo, to może znaczyć coś przeciwnego.
Bywa bowiem i tak, że kaznodzieje głoszą w to co nie wierzą, a wierzą w o czym nikomu nie mówią.
Weźmy na przykład Święto Trzech Króli.
Według tego co głosił najszanowniejszy pan prezydent – według tradycji - najszanowniejszego władcę Jehoszua Masziach (Jezusa Chrystusa) odwiedziło trzech królów z różnych stron świata.
Dla tych, którzy uwierzyli w słowa prezydenta, słowa te mogą stać się wyznaniem wiary.
Według wiary chrześcijan opartej na Biblii nie byli to królowie, ale mędrcy i liczba ich jest nieznana. Nie przyszli oni z różnych części świata ale z jednej.
Oprócz tradycji i wiary mamy też przekonania.
Mogą się one pokrywać z wiarą lub z tradycją, mogą też być inne.
W swoim życiu spotkałem praktykującego katolika nie wierzącego w Boga, spotkałem też zadeklarowanego ateistę, w którym pod oficjalnym wyznaniem wiary ateistycznej odnalazłem ukrytą wiarę w duszę nieśmiertelną.
Jakie są pana prezydenta przekonania, tego nie wiem, ale wiem, że chce pan by były one szanowane, chociaż nie wiem co pan dokładnie ma na myśli, bowiem słowo szacunek ma wiele znaczeń.

Przypomnijmy sobie teraz całe przeanalizowane zdanie z trochę poszerzonym kontekstem:

„Każdy może przyjść i być między nami, jeżeli szanuje naszą tradycję, jeżeli szanuje naszą wiarę, jeżeli szanuje nasze przekonania, jeżeli nie chce ich naruszać.”

Zaprosił pan każdego, do bliżej nie określonego grona, ale pod warunkiem, że nie będzie chciał on naruszać tradycji, wiary i przekonań.
Obawiam się, że najszanowniejszy pan prezydent oczekuje od życia rzeczy niemożliwych.
Gdyby znał pan historię swego kościoła to wiedział by pan, że jego wiara się zmieniała i prawdopodobnie mogą następować dalsze zmiany.
Zmianom podlegają też tradycje. Jedne tradycje zanikają, inne się pojawiają i zyskują na popularności, czego przykładem może porzucona prastara chrześcijańska tradycja jedzenia skalanymi rękoma oraz stosunkowo nowa tradycja ubierania świątecznej choinki, która to tradycja w niektórych krajach zrobiła zawrotną karierę.
A z przekonaniami zdarza się i tak, że podczas jednej dyskusji na jakiś temat mogą się one zmieniać wielokrotnie pod wpływem różnych przekonujących argumentów.
Mówi się, że tylko krowa poglądów nie zmienia, ale czy to jest prawda tego nie wiem.
Krową nie jestem i myślę, że i krowa może zmieniać poglądy, ale jaka jest prawda w tym temacie nie wiem.

Proszę zastanówmy się nad skrajnym przypadkiem człowieka bardzo, a to bardzo głupiego.
Durnego tak, że bardziej głupszym być już nie można
Uwierzył on w kłamstwo, praktykuje złe tradycje szkodzące zarówno jemu samemu jak i otoczeniu, stanowiąc tym samym zagrożenie zarówno dla życia swego jak i dla życia innych ludzi.
By było jeszcze gorzej według jego przekonań, jego wierzenia i jego tradycje chociaż - czasami w sposób jawny sprzeczne ze sobą - uznaje on za najlepsze na świecie.
Takie schizofreniczne poglądy u chorych umysłowo ludzi się zdarzają.
Na dodatek człowiek ten żąda od wszystkich tego by szanowali jego wierzenia, tradycje i przekonania i by nikt nie chciał ich naruszać.
Bardzo proszę zastanówmy się jak takiemu człowiekowi okazać szacunek?
Może najszanowniejszy pan prezydent napisze co o tym myśli?
Jak najszanowniejszy pan prezydent okazał by szacunek takiej osobie?

Ja myślę, że nadeszła pora na podsumowanie i zakończenie tego listu.
Po pierwsze święta typu Święto Trzech Króli, Wielkanoc, Boże Narodzenie przez to, że są państwowe są sprzeczne s konstytucją i w ogóle nie powinny istnieć w kraju, który chce gwarantować wolność sumienia i wyznania. Dotyczy to absolutnie każdych świąt, czy to kościelnych czy jakichkolwiek innych.
Osobiści nie mam nic przeciwko temu, by ktoś coś świętował.
Uważam, że każdy ma do tego prawo i oprócz cotygodniowego dnia wolnego od pracy każdy obywatel powinien mieć też prawo do świętowania na przykład przez 13 dodatkowych dni w roku według swego uznania.
Nawet jeżeli będzie chciał uświęcać jakieś święto urągające jego wierze i zdrowemu rozsądkowi niech świętuje. Jeżeli ktoś chce z siebie robić błazna i pośmiewisko ma do tego prawo podobne do tego jakie mają prawo aktorzy, komicy, błaźni, komedianci...
Jednak zmuszanie do podobnych zachowań wszystkich obywateli państwa ustawą nakazującą powstrzymywanie się od pracy by propagować tradycję opartą na kłamstwie uważam za skrajny przykład i głupoty i niegodziwości.
Rozumiem jednak, że istnieje całkiem spore grono apostołów zła, siewców głupoty i nienawiści oraz piekielnych sadystów którym taka sytuacja bardzo odpowiada, a panujący w naszym kraju ustrój – totalitarna demokracja sprzyja tej grupie społecznej.
Czy taka rzeczywistość jest dobra?
Moim zdaniem jest bardzo zła, dlatego też napisałem ten list.
Mam też największą prośbę do najszanowniejszego pana prezydenta Andrzeja Dudy – najszanowniejszy panie prezydencie ma pan możliwości ustawodawcze.
Może się pan zapisać na kartach historii jako wielki reformator społeczny i religijny.
Bardzo proszę o zmienienie prawa dotyczącego dni wolnych od pracy na prawo zgodne z prawem i sprawiedliwością. Bardzo proszę spróbować. Proszę się nie bać. Życzę panu odwagi.
By dopomóc panu postanowiłem się pomodlić w intencji pana oraz innych prawodawców tworzących prawo.

Najszanowniejszy Boże Ojcze, czy mogę Cię prosić o to być dopomógł najszanowniejszemu panu prezydentowi Andrzejowi Dudzie oraz innym prawodawcom w tworzeniu jak najlepszych sprawiedliwych praw?
Jeżeli mogę, to proszę o to najmocniej w imieniu najszanowniejszego władcy Jehoszua Masziach (Jezusa Chrystusa).

Na wszelki wypadek w podobnej intencji postanowiłem pomodlić się do najlepszego spośród wszystkich najlepszych Dobrych Bogów, Boga:

Najszanowniejszy, najlepszy spośród najlepszych Dobrych Bogów Boże, czy mogę Cię prosić o to być dopomógł najszanowniejszemu panu prezydentowi Andrzejowi Dudzie oraz innym prawodawcom tworzyć jak najlepsze, jak najsprawiedliwsze prawa?
Jeżeli mogę, to proszę o to najmocniej jak tylko człowiek może prosić.

Z wyrazami największego szacunku i życzeniami najlepszości jacek ahmadeusz szatan kwaśniewski


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł: pomniki
Post: 18 cze 2018, 20:01 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 mar 2018, 10:14
Posty: 23
Jacek Kwaśniewski 11 dzień 5 miesiąc 9 rok EY


Najsz. Najszanowniejszy panie prezydencie Andrzeju Dudo, najszanowniejsi czytelnicy tego listu, piszę do najszanowniejszego pana piąty list. W pierwszym liście pisałem o podpisanej przez pana ustawie o ograniczeniu handlu w niedziele. W drugim liście pisałem o dzieciach gorszego sortu, dzieciach pokrzywdzonych zarówno przez prawo jak i przez los. Według tego prawa by dziecko stało się człowiekiem godnym tego by skorzystać z systemu pomocy wzajemnej 500 + musi mieć rodzeństwo. Dzisiaj widziałem takie dziecko porzucone przez mamę, którą już aresztowano. Jak się domyślam trwają jeszcze poszukiwania taty jedynaka, by i jego aresztować. W trzecim liście pisałem o chrześcijańskiej rachubie kłamstw za pośrednictwem której chrześcijanie uwikłali ludzkość w kłamstwo na na skalę gigantycznie wielką. W czwartym liście pisałem o tradycji, wierze, przekonaniach, kłamstwach, choince oraz świętach łamiących sumienia ludzkie. Nadszedł czas na napisanie kolejnego listu. Tematem przewodnim tego listu będą pomniki. Bardzo proszę sprawdźmy w encyklopedii PWN co kryje się pod słowem pomnik:

Pomnik - dzieło rzeźbiarskie lub architektoniczno-rzeźbiarskie w formie posągu, obelisku, płyty, budowli itp., wzniesione ku czci jakiejś osoby, dla upamiętnienia jakiegoś wydarzenia.

Do pomników należą również ulice. Te pomniki występują w Polsce najczęściej i najgęściej. O tym najszanowniejszy pan prezydent powinien dobrze wiedzieć. Podpisał najszanowniejszy pan prezydent faszystowską w wydźwięku, jednocześnie antychrześcijańską ustawę. Bardzo proszę przypomnijmy sobie jej fragment:

Warszawa, dnia 1 czerwca 2016 r.
Poz. 744 USTAWA z dnia 1 kwietnia 2016 r.
o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez nazwy budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej
Art. 1. 1. Nazwy budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej, w tym dróg, ulic, mostów i placów, nadawane przez jednostki samorządu terytorialnego nie mogą upamiętniać osób, organizacji, wydarzeń lub dat symbolizujących komunizm lub inny ustrój totalitarny, ani w inny sposób takiego ustroju propagować. (…)
Art. 7. Ustawa wchodzi w życie po upływie 3 miesięcy od dnia ogłoszenia.
Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej: A. Duda

Na początku wytłumaczę dlaczego ustawa ta ma zabarwienie faszystowskie. Faszyzm jest trudny do zdefiniowania, dlatego, że w różnych krajach różnie się objawiał. Jedną z cech wspólnych dla większości faszystów był antykomunizm, który przerodził się w drugą wojnę światową, którą faszyści przegrali, ale się nie poddali. Faszystowska idea antykomunistyczna znalazła naśladowców czego dowodem jest podpisana przez najszanowniejszego pana prezydenta ustawa o zakazie propagowania komunizmu. Ustawa ta zakazuje też propagowanie chrześcijaństwa, dlatego, że komunizm jest integralną częścią chrześcijaństwa. Wielce prawdopodobne jest, że żadna inna religia nie przyczyniła się tak do propagowania komunizmu jak chrześcijaństwo. Bardzo proszę sprawdźmy w słowniku co oznacza słowo komuna:

Komuna - grupa ludzi lub rodzin żyjących razem i dzielących się wszystkim; wspólnota.

Najmniejszą, najpopularniejszą formą komuny jest rodzina. Każda wspólnota jest inaczej mówiąc komuną. Nasze państwo, Polska też jest komuną, a jej budżet jest budżetem komunistycznym.
Oprócz wspólnot rodzinnych czy też terytorialnych, którymi zazwyczaj są państwa można spotkać też wspólnoty religijne. W teologii funkcjonuje nazwa – biblijni komuniści. Bardzo proszę zajrzyjmy do encyklopedii teologicznej:

Kanonicze życie — znaczy tyle, co życie wspólne (po łac. vita canonica seu communis = życie kanoniczne lub wspólne; kanonicy).

Biblijni Komuniści — to nazwa tych chrześcijan różnych ugrupowań, którzy w ciągu dziejów usiłowali realizować życie wspólne w zakresie religijnym i społeczno gospodarczym na podstawie zdań z Dziejów Apostolskich (Biblia);

A teraz proszę zajrzyjmy do Biblii i poznajmy bliżej biblijnych komunistów:

Dzieje 2:44-47; 4:32
(...)Wszyscy, którzy uwierzyli, byli razem, mieli też wszystko wspólne i zaczęli sprzedawać swe posiadłości oraz majątki, a to, co uzyskali, rozdzielali wszystkim — każdemu tyle, ile potrzebował. I dzień w dzień wciąż jednomyślnie przebywali w świątyni i przyjmowali posiłki w domach prywatnych, a także spożywali pokarm z wielką radością oraz szczerością serca, wysławiając Boga i znajdując łaskę u całego ludu. A Jehowa codziennie przyłączał do nich dostępujących wybawienia. (...)A całe owo mnóstwo tych, którzy uwierzyli, miało jedno serce i jedną duszę i nikt nie mówił, że to, co posiada, jest jego własnością, lecz wszystko mieli wspólne.
nie dajecie się zastraszyć waszym przeciwnikom. (…)

Bardzo proszę zwróćmy uwagę na cechy charakterystyczne tej chrześcijańskiej biblijnej komuny. Chrześcijanie pozbywali się prywatnego majątku. Wszytko mieli wspólne i spotkało się to z pomocą Boga, który przyłączał do komuny ludzi dostępujących wybawienia.
W dalszej części Dziejów Apostolskich spotykamy ciekawy opis tak zwanych kułaków, osób próbujących zachować własność prywatną. Bardzo proszę zapoznajmy się z tą pouczającą sytuacją.

Dzieje 4:33-5:11
(...)Apostołowie zaś z wielką mocą w dalszym ciągu dawali świadectwo o zmartwychwstaniu Pana Jezusa; i na nich wszystkich w obfitej mierze spoczywała niezasłużona życzliwość. Istotnie, nikt wśród nich nie był w potrzebie; bo wszyscy posiadacze pól lub domów sprzedawali je i przynosili równowartość tego, co sprzedali, i składali u stóp apostołów. Każdemu zaś przydzielano tyle, ile potrzebował. Tak też Józef, któremu apostołowie nadali przydomek Barnabas, co w tłumaczeniu znaczy Syn Pocieszenia, Lewita rodem z Cypru, posiadający połać ziemi, sprzedał ją, przyniósł pieniądze i złożył je u stóp apostołów. Jednakże pewien mężczyzna imieniem Ananiasz, wraz z Safirą, swoją żoną, sprzedał posiadłość i za wiedzą żony potajemnie zatrzymał część zapłaty, a tylko część przyniósł i złożył u stóp apostołów. Ale Piotr rzekł: „Ananiaszu, dlaczego Szatan cię ośmielił, byś postąpił fałszywie wobec ducha świętego i potajemnie zatrzymał część zapłaty za pole? Dopóki pozostawało u ciebie, czyż nie pozostawało twoim i czy po sprzedaniu nie mogłeś dalej tym rozporządzać? Dlaczego postanowiłeś w swym sercu tak uczynić? Postąpiłeś fałszywie nie wobec ludzi, lecz wobec Boga”. Usłyszawszy te słowa, Ananiasz upadł i skonał. I wielka bojaźń ogarnęła wszystkich, którzy o tym słyszeli. A młodsi mężczyźni wstali, owinęli go w płótna i wyniósłszy, pogrzebali. Po upływie około trzech godzin weszła jego żona, nie wiedząc, co się wydarzyło. Piotr rzekł do niej: „Powiedz mi, czy oboje za tyle sprzedaliście to pole?” Ona rzekła: „Tak, za tyle”. Piotr więc powiedział do niej: „Dlaczego oboje uzgodniliście między sobą, żeby wystawić na próbę ducha Jehowy? Oto stopy tych, którzy pogrzebali twego męża, są u drzwi; oni też ciebie wyniosą”. Natychmiast upadła u jego stóp i skonała. Gdy młodzieńcy weszli, znaleźli ją martwą i wyniósłszy, pogrzebali ją obok jej męża. Toteż wielka bojaźń ogarnęła cały zbór oraz wszystkich, którzy o tym słyszeli.

Opisana w Biblii komunistyczna wspólnota, sprzedająca swoje mienie i dzieląca się wszystkim co posiadała była typową piramidą finansową. Jak długo przystępowali do komuny nowi członkowie mający co sprzedać komuna mogła istnieć. Kiedy posiadacze rozsprzedali swe pola i majątki komuna została bez dachu nad głową i środków do życia. Pozostał po niej tylko okraszony trupami najszanowniejszego małżeństwa Ananiasza i Safiry zapis w Biblii.
Idea komunizmu jednak przetrwała. Propagowali go liczni chrześcijańscy myśliciele. Powstawały i wciąż powstają komuny chrześcijańskie, które ideę komunizmu usiłują w życie wprowadzać. Podam kilka przykładów.

Chrześcijański Kościół Antonian Szwajcaria - wspólnota dóbr i kobiet.
Chrześcijański Kościół Apostolskich Braci Włochy - wspólnota dóbr.
Chrześcijański Kościół Bartolomitów - Działali, mając swoje filie, w różnych państwach., w tym w kilku miastach Polski. Tu zwano ich po prostu Bartoszkami, a ponieważ prowadzili wspólne życie — po łacinie zwane vita communis — zwano ich też komunistami.
Chrześcijański Kościół Biegunów Rosja - posiadanie dóbr jest grzechem, wspólnota kobiet i dóbr.
Chrześcijański Kościół Bordelumitów - wspólnota własności wszystkiego, w tym kobiet.
Chrześcijański Kościół Braci Czeskich przeciwnicy własności prywatnej
Chrześcijański Kościół Dunkersów - USA Niemcy wspólnota materialna materialnej.
Harmoniści Niemcy - wspólnota dóbr
Kościół Esseńczyków - jedna z głównych grup Izraelskich z czasów Jehoszua Masziach żyjąca w komunach.
(…)
To tylko niektóre z komun. Część z nich podzieliła los komuny opisanej w Biblii, są też takie, które istnieją do dzisiaj. W obrębie Kościoła Rzymsko Katolickiego istnieje wiele wspólnot komunistycznych zwanych też zakonami.
Idea komunizmu nie jest jednak wynalazkiem tylko Jehudejskim. Na przykład filozof grecki najszanowniejszy pan Arystokles nazywany też Platonem uważał radykalnie ujęty komunizm jako idealny ustrój państwa, czemu dał wyraz w swojej Politei zwanej też Rzeczpospolitą.
Idea komunizmu miała i ma też swoich przeciwników, którzy wspólnoty komunistyczne próbowali unicestwić siłą mordując komunistów lub też prawnie ograniczając swobodę wygłaszania poglądów. Przekładem takiego faszyzującego antykomunizmu zwanego też komunofobią jest popisana przez najszanowniejszego pan prezydenta ustawa o zakazie propagowania komunizmu.
Myślę, że warto w tym momencie dodać, że faszyści pomimo tego, że byli antykomunistami sami bywali zwolennikami komunizmu. Na przykład niemieccy faszyści zwalczali komunizm ponadnarodowy w zamian propagując komunizm narodowy zwany też narodowym socjalizmem. Charakteryzował się on przede wszystkim rasizmem wywyższającym własny Naród. Podobne idee były i są propagowane w wielu krajach. Anglia, Anglia ponad wszystko. Niemcy, Niemcy, ponad wszystko. Polska, Polska, ponad wszystko. …
W części III Dziadów najszanowniejszego pana Adama Mickiewicza Polska zostaje nazwana Chrystusem narodów. Również ta rasistowska idea ma swój biblijny pierwowzór. Bardzo proszę zajrzyjmy do Biblii:

Wyjścia 19:6; Aggeusza 2:7; Izajasza 60:5
A wy sami staniecie się dla mnie królestwem kapłanów i narodem świętym’. (…) I zakołyszę wszystkimi narodami, i przyjdą kosztowności wszystkich narodów; i napełnię ten dom chwałą’ — rzekł Jehowa Zastępów. (...)do ciebie napłynie bogactwo morza; przyjdą do ciebie zasoby narodów.

I chociaż słowa te zostały zapisane dawno temu po dziś dzień mogą istnieć Izraelici, którzy za naród wybrany, czasami za naród lepszy a nawet najlepszy się uważają. Marzyć się im mogą kosztowności wszystkich narodów. Za sprawą chrześcijan ta rasistowska idea rozpełzła się po całym świecie:

1 Piotra 2:9
(...)Lecz wy jesteście „rodem wybranym, królewskim kapłaństwem, narodem świętym,(...)

Słowa te często różne kościoły chrześcijańskie odnoszą tylko do siebie. Chrześcijanie należący do jakiegoś kościoła uważają swój kościół za kościół jedyny prawdziwy, wybrany, a członków innych kościołów skłonni są uważać za zwiedzionych głupców. Idea ta wywarła wielki wpływ na losy współczesnego nam świata za sprawą najszanowniejszego pana Adolfa Hitlera, który według tego co pisał uważał się za wybrańca Wszechmogącego Stwórcy. Bardzo proszę zajrzyjmy do jego manifestu politycznego zawartego w książce 'Moja Walka':

„Z szarego obywatela stałem się fanatycznym antysemitą.
Jehudejska doktryna marksistowska odrzuca arystokratyczne prawo natury i w miejsce odwiecznego przywileju siły kładzie masy i znaczenie ilości. W ten sposób zaprzecza
indywidualnej wartości człowieka, nie uznaje, aby narodowość i rasa były wartością, pozbawia znaczenia ludzką egzystencję i kulturę.
Jeżeli Jehudejczy z pomocą swego marksistowskiego credo podbije narody świata, jego panowanie
będzie końcem ludzkości, a nasza planeta, bezludna jak przed milionami lat, będzie pędzić w eterze. Odwieczna natura bezwzględnie karze tych, którzy; łamią jej prawa.
To daje mi przekonanie, że działam w imieniu Wszechmogącego Stwórcy.”

Myślę, że warto bliżej przyjrzeć się rasizmowi, który w Niemczech przybrał formę nazizmu. Proszę zapoznajmy się z głównymi ideami tej religii państwowej. W programie Narodowo Socjalistycznej Partii Robotników - NSDAP - niemieccy chrześcijanie ograniczyli zakres działania jednostki i podporządkowali go ogółowi – demograficznej i ideowej większości. Bardzo proszę zajrzyjmy do do dziesiątego punktu tego programu:

PROGRAM NSDAP
10. Najważniejszą powinnością każdego obywatela państwa powinna być praca umysłowa albo fizyczna. Zakres działania jednostki nie może kolidować z interesami większości, ale powinien się mieścić w ramach społecznych i służyć ogółowi.

Do żądań NSDAP należała wolność dla wszystkich wszystkich wyznań religijnych. Wolność tę ograniczono jednak bezpieczeństwem państwa oraz poczucie moralności narodu niemieckiego. NSDAP jako partia popierała chrześcijaństwo. Bardzo proszę zapoznajmy się z tą deklaracją ideową:

24. Żądamy wolności dla wszystkich wyznań religijnych; jej granice stanowić będą
bezpieczeństwo państwa oraz wystąpienia naruszające poczucie moralności narodu
niemieckiego. Partia, jako taka, popiera chrześcijaństwo, ale nie wiąże się w kwestii wiary z
żadną religią. Zwalcza w nas i poza nami żydowskiego materialistycznego ducha i jest
przekonana, że nasz naród może czerpać siłę tylko z zasady:
Interes ogółu ponad własnym.

Co to jest poczucie moralności narodu 'niemieckiego' dowidzieliśmy się podczas drugiej wojny światowej. W zakres tego chrześcijańskiego poczucia moralności wchodziły morderstwa, kradzieże, eutanazja chorych psychicznie Aryjczyków oraz eutanazja niearyjskich narodów. Więzienie i mordowanie przeciwników politycznych i religijnych nawet w obrębie chrześcijaństwa aryjskiego sprzeciwiającego się chrześcijańskiej ideologii NSDAP.
Chrześcijański narodowy komunizm nazistowski miał wiele cech wspólnych z komunizmem radzieckim. Był podobnie nastawiony na siłową ekspansję. Zawładnięcie władzy nad światem. Różnił się przede wszystkim gloryfikacją narodu niemieckiego, który miał być rasą władców. Pisał o tym otwarcie najszanowniejszy pan Adolf Hitler:

„Mamy wszyscy świadomość, że w dalekiej przyszłości rodzaj ludzki będzie miał do
czynienia z problemami, którym będzie musiał stawić czoła i uczyni to najszlachetniejsza
rasa wysunięta na przywódcę świata i popierana przez siły całego globu.”

Chrześcijański komunizm faszystowski różnił się od radzieckiego wspólnotą żon. W komunizmie radziecki wspólnota żon nie była propagowana. Najszanowniejszy pan Włodzimierz Ilicz Lenin nauczał:

„Precz z fałszem. Precz z kłamcami, którzy deklamują o wolności i równości dla wszystkich, dopóki istnieje płeć ciemiężona, dopóki istnieją klasy ciemiężców.”

Tymczasem według Biblii kobieta jest podgatunkiem człowieka, którą według niektórych chrześcijan można ciemiężyć. Bardzo proszę zajrzyjmy do Biblii:

1 Tymoteusza 2:11-13; Efezjan 5:24
(...)Kobieta niech się uczy w milczeniu, z pełną uległością. Nie pozwalam kobiecie nauczać ani sprawować władzy nad mężczyzną, lecz ma zachowywać milczenie. Bo Adam został ukształtowany pierwszy, potem Ewa. (…) Doprawdy, jak kościół jest podporządkowany Chrystusowi, tak i żony niech będą swym mężom we wszystkim.

Widzimy zatem, że faszystowscy chrześcijańscy komuniści mieli biblijne podstawy do ustanowienia wspólnoty żon. Była to jednak osobliwa wspólnota. W ramach dążenia do czystości rasy wybierano z narodu kobiety cechujące się dobrym zdrowiem fizycznym i umysłowym oraz cechami aryjskimi. Kobiety te zapładniali mężczyźni spełniające podobne co kobiety wymogi. Dzieci zrodzone z tych związków miały stanowić późniejszą elitę narodu rządzącego światem. Idee te znalazły uznanie w chrześcijańskim narodzie niemieckim. Najszanowniejszy pan Adolf Hitler szczycił się:

„Żarliwi protestanci mogli stać ramię w ramię z żarliwymi katolikami w naszych szeregach bez najmniejszych niepokojów sumienia związanych z ich religijnymi przekonaniami.”

Po podbiciu świata inne narody w większości miały zostać wysterylizowane i rozmnażane sztucznie celem zapewnienia aryjskim władcom świata niewolniczej pracy.

Celem powyższej analizy tematu była próba uświadomienia najszanowniejszemu panu prezydentowi jak i ewentualnym czytelnikom tego listu faktu, że podpisana przez najszanowniejszego pana prezydenta ustawa dotyczy nie tylko komunizmy, ale również faszyzmu i nazizmu, w których to ustrojach elementy idei komunistycznej również występowały. Co jednak najważniejsze ustawa ta dotyczy przede wszystkim chrześcijaństwa we wszelkiej postaci opierającego swe wierzenia na Biblii. Podpisana przez najszanowniejszego pana prezydenta ustawa to jednak nie koniec faszystowskiej, schizofrenicznej krucjaty przeciwko komunistycznej idei. Nasi kochani ustawodawcy nie próżnują:

DZIENNIK USTAW RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
Warszawa, dnia 20 lipca 2017 r.
Poz. 1389
USTAWA z dnia 22 czerwca 2017 r.
o zmianie ustawy o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez nazwy budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej (...)
„Rozdział 2
Zakaz propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez pomniki
Art. 5a. 1. Pomniki nie mogą upamiętniać osób, organizacji, wydarzeń lub dat symbolizujących komunizm lub inny ustrój totalitarny, ani w inny sposób takiego ustroju propagować. (...)
Dziennik Ustaw – 2 – Poz. 1389
2. Przez pomniki rozumie się również kopce, obeliski, kolumny, rzeźby, posągi, popiersia, kamienie pamiątkowe, płyty i tablice pamiątkowe, napisy i znaki. (...)
Art. 3. 1. Właściciel albo użytkownik wieczysty nieruchomości, na której w dniu wejścia w życie ustawy znajduje się pomnik upamiętniający osoby, organizacje, wydarzenia lub daty symbolizujące komunizm lub inny ustrój totalitarny lub propagujący taki ustrój w inny sposób, usuwa ten pomnik w terminie 12 miesięcy od dnia jej wejścia w życie. (...)
Art. 4. Ustawa wchodzi w życie po upływie 3 miesięcy od dnia ogłoszenia.
Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej: A. Duda

Najszanowniejszy panie prezydencie, kiedy czytałem powyższą ustawę przypomniały mi się wiadomości dochodzące z niedawno powstałego Państwa Islamskiego, do którego powstania w jakimś stopniu przyczyniło się również Państwo Polskie biorące udział w bandyckim napadzie na Irak. Media obiegły widoki bojowników Państwa Islamskiego niszczące dzieła sztuki.
Komentarze były różne.
Pojawiły się głosy, że to dzicz, barbarzyńcy i tym podobne określenie.
Pod adresem osób niszczących dzieła sztuki padały też słowa obelżywe i wulgarne.
Tak na niszczenie pomników kultury zareagowali niektórzy członkowie Narodu Polskiego. Tymczasem inni członkowie tego samego Narodu przygotowywali ustawy, których celem jest podobny atak na dzieła sztuki. Do grona tych osób zalicza się przede wszystkim najszanowniejszy pan prezydent, który wymysły prawodawców podpisał własną ręką.
Spróbujmy jednak oderwać się od ziemi i spojrzeć na problem z wyższego Boskiego punktu widzenia. Najszanowniejszy pan Adolf Hitler napisał:

„Chrześcijaństwo nie zadowalało się tylko wznoszeniem swojego ołtarza. Musiało tak postępować, aby zniszczyć ołtarze pogan. Taka fanatyczna nietolerancja umożliwiła rozszerzenie tego kamiennego credo; jest to podstawowy kierunek jego istnienia.”

Bardzo proszę sięgnijmy do Biblii i przypomnijmy sobie co Izraelici robili wchodząc do Ziemi Obiecanej:

Powtórzonego Prawa 2:34
(...)I w tymże czasie zajęliśmy wszystkie jego miasta, i przeznaczyliśmy na zagładę każde miasto, mężczyzn i kobiety, i małe dzieci. (...)

Unicestwiane były nie tylko małe dzieci. Bóg dał bowiem Izraelitom taki nakaz:

Powtórzonego Prawa 7:5, 6
(...)„Lecz oto, co macie im uczynić: Ich ołtarze macie zburzyć i ich święte słupy macie potrzaskać, i ich święte pale macie pościnać, a ich ryte wizerunki macie spalić ogniem. Jesteś bowiem ludem świętym dla Jehowy, twego Boga. Ciebie Jehowa, twój Bóg, wybrał, abyś `był jego ludem, szczególną własnością, ze wszystkich ludów, które są na powierzchni ziemi.

Najszanowniejszy panie prezydencie, podpisał pan ustawę, której celem jest dewastacje dzieł sztuki w Polsce, ale w zamian domaga się pan budowania nowych komunistycznych pomników. Najszanowniejszy panie prezydencie proszę sobie przypomnieć słowa jakie pan wypowiedział w Warszawie:

„Tu na Krakowskim Przedmieściu powinny się znaleźć dwa pomniki.
Tu powinien powstać pomnik tych, którzy zginęli w katastrofie smoleńskiej.
Ale tutaj, proszę państwa, też tutaj powinien powstać jeszcze drugi pomnik, powinien powstać pomnik tego, który tu pracował i który ich zebrał by razem pojechać. Ale także dla tego, że był prezydentem Warszawy. (…)

Najszanowniejszy panie prezydencie bardzo proszę zastanówmy się nad tym kto zginął w katastrofie smoleńskiej. Czy nie było wśród ofiar byłych żołnierzy Ludowego Wojska Polskiego?
A czy najszanowniejszy pan Lech Kaczyński, któremu chce pan stawiać pomniki nie służył w Ludowym Wojsku Polskim? Osoby zorientowane w temacie wiedzą, że pan Lech Kaczyński służył wojsku. W Ludowym Wojsku Polskim służyła też nie jedna ofiara sławetnej katastrofy. A kto służył w Ludowym Wojsku Polskim może pamiętać przysięgę, jaką składali żołnierze. Bardzo proszę przypomnijmy sobie tę przysięgę:

Dz.U.52.46.310 - Ustawa z dnia 22 listopada 1952 r. o przysiędze wojskowej. (Dz. U. z dnia 1 grudnia 1952 r.)

„Ja, obywatel Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, stając w szeregach Wojska Polskiego, przysięgam Narodowi Polskiemu być uczciwym, zdyscyplinowanym, mężnym i czujnym żołnierzem, wykonywać dokładnie rozkazy przełożonych i przepisy regulaminów, dochować ściśle tajemnicy wojskowej i państwowej, nie splamić nigdy honoru i godności żołnierza polskiego. Przysięgam służyć ze wszystkich sił Ojczyźnie, bronić niezłomnie praw ludu pracującego, zawarowanych w Konstytucji, stać nieugięcie na straży władzy ludowej, dochować wierności Rządowi Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Przysięgam strzec niezłomnie wolności, niepodległości i granic Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej przed zakusami imperializmu, stać nieugięcie na straży pokoju w braterskim przymierzu z Armią Radziecką i innymi sojuszniczymi armiami i w razie potrzeby nie szczędząc krwi ani życia mężnie walczyć w obronie Ojczyzny, o świętą sprawę niepodległości, wolności i szczęścia ludu. Gdybym nie bacząc na tę moją uroczystą przysięgę obowiązek wierności wobec Ojczyzny złamał, niechaj mnie dosięgnie surowa ręka sprawiedliwości ludowej".

Najszanowniejszy panie prezydencie, być może nieświadomie nawołuje pan do stawiania pomnika ludziom, którzy byli zaprzysięgłymi komunistami i których to zdrajców Ludowej Ojczyzny dosięgła surowa ręka sprawiedliwości. Pan prezydent w swoim agitacyjnym przemówieniu nawołującym do stawiania pomników wspomniał: 'który ich zebrał by razem pojechać'.
Nie wiem co miał pan na myśli mówiąc te słowa. Z kontekstu domyślam się, że chodziło o najszanowniejszego pana Lecha Kaczyńskiego. Teoretycznie mogło panu chodzić o listę pasażerów feralnego lotu.
Z tego co udało mi się zorientować to podobne listy układane są ponad naszymi ludzkimi głowami.
Najszanowniejszy władca Jehoszua Masziach (Jezus Chrystus) tak nauczał swoich przyjaciół:

Łukasza 12:4-7
(...)Ponadto mówię wam, moi przyjaciele: Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a potem nie są w stanie nic więcej uczynić. Ale wskażę wam, kogo się bać: Bójcie się tego, który gdy zabije, ma władzę wrzucić do Gehenny (Piekła). Tak, mówię wam: Tego się bójcie. Czyż nie sprzedaje się pięciu wróbli za dwie monety małej wartości? A przecież ani jeden z nich nie jest zapomniany przed Bogiem. Lecz nawet wasze włosy na głowie wszystkie są policzone. Nie bójcie się; jesteście warci więcej niż wiele wróbli.

Najszanowniejszy panie prezydencie, z powyższych wersetów można wyciągnąć wniosek, że bez aprobaty Boga włos nam z głowy nie spadnie. Tym bardziej nie spadnie samolot przewożący wiele głów. Najszanowniejszy panie prezydencie, jeżeli już zeszliśmy na sprawy duchowe to warto zwrócić uwagę na teologiczny aspekt wznoszenia pomników. Czciciele różnych Bogów różnie się zapatrują na ten temat. Chrześcijanie wierni Bogu i najszanowniejszemu władcy Jehoszua Masziach (Jezusowi Chrystusowi) szanują prawo zapisane w Dekalogu. Bardzo proszę zapoznajmy się z tym prawem:

Wyjścia 20:4, 5
(...)Nie wolno ci robić sobie rzeźbionego wizerunku ani postaci podobnej do czegokolwiek, co jest w niebiosach w górze, lub tego, co jest na ziemi na dole, lub tego, co jest w wodach pod ziemią. (...)

Prawo to moim zdaniem jest proste i łatwe do zastosowania w życiu.
Kto chce być wierny Bogu nie będzie angażował się w stawianie jakichkolwiek pomników.

Powstaje jednak pytanie co zrobić z istniejącymi już pomnikami?
W swoim życiu widziałem różne pomniki. Na przykład pomniki w pełni prywatne.
Pomniki stojące na prywatnej posesji wybudowane za prywatne pieniądze.
Moim zdaniem pomnik taki to prywatna sprawa jego właściciela.
Zdarza się jednak, że prywatny pomnik bywa stawiany na państwowym terenie.
Takie przypadki się zdarzają. Na przykład nie szanujący prawa chrześcijanie stawiają krzyże, które są formą pomnika, na ternach państwowych. W takim przypadku sprawa jest kryminalna. Jeżeli wiadomo kto postawił pomnik powinien zostać ukarany i zobligowany do jego usunięcia w trybie natychmiastowym. Jeżeli tego nie zrobi w przewidzianym w prawie terminie powinien zostać dodatkowo ukarany a pomnik powinny rozebrać państwowe służby porządkowe i kosztem obarczyć kryminalistę.
Są też pomniki nasze wspólne, pomniki komunistyczne. Stojące na państwowym gruncie i wybudowane za pieniądze państwowe. Przykładem takich pomników są pomniki faszyzującego komunisty, najszanowniejszego pana Adama Mickiewicza. Jeden z pomników tego poety stoi na Rynku Głównym w Krakowie. Na cokole umieszczona została dedykacja: „Adamowi Mickiewiczowi Naród”. W tych trzech słowach można dostrzec ukryte ignorancję, przemoc, terror i gwałt. Podobne cechy można dostrzec absolutnie w każdym państwowym pomniku.
Ludzie mają różne upodobania. Jednym może się podobać poezja jednego poety, drugim innego. Jednemu członkowi Narodu może się podobać jakiś projekt pomnika, ktoś inny ten sam projekt może uważać za wyjątkowo szkaradny, a ktoś inny może jakiś pomnik uważać za jawne bałwochwalstwo i sprzeniewierzenie się wierze chrześcijańskiej.
Jako Naród składamy się z ludzi mających różne wierzenia, różne upodobania, różne idee. Jeżeli ktoś myśli, że Naród myśli dokładnie tak jak on, znaczy, że świata nie zna albo jest mocno upośledzony umysłowo.
Powróćmy proszę myślami do pomnika najszanowniejszego pana Adama Mickiewicza i zdobiącego go napisu Adamowi Mickiewiczowi Naród.
Gdyby w Polsce szanowano Naród po pierwsze nie powstał by żaden pomnik za publiczne pieniądze i na pewno na pomniku nie napisano by słowa Naród.
Uważam, że jeżeli ktoś chce postawić pomnik komukolwiek, to po pierwsze powinien to zrobić za własne lub też wspólne pieniądze osób mających takie marzenie. Pomnik musi też gdzieś stać. Dlatego też ktoś taki musi dysponować działką własnościową, na której pomnik powinien stanąć.
Jeżeli już spełni te warunki to na pomniku absolutnie nie powinien znaleźć się napis 'Temu to a temu Naród' tylko zgodnie z prawdą 'Temu to a temu wielbiciele'.
Kolejną kwestią, którą warto by rozwiązać to kwestia czasu na jaki powinien stanąć pomnik.
Bywa bowiem tak, że człowiek jest popularny, ale z czasem popularność jego zaczyna maleć, a bywa i tak, że po dokładnym przemyśleniu czyjegoś życia może się okazać, ze nie ma ani jednego człowieka, która by chciała by pomnik stał, a pomnik stoi.
Dlatego myślę, że pomniki stojące w miejscach publicznych powinny zostać opodatkowane. Wielbiciele pomnika powinni co roku płacić podatek. Gdy podatek nie zostanie zapłacony wówczas na pomniku powinno się zawiesić tabliczkę z napisem pomnik niechciany, na sprzedaż. Byłych właścicieli jeżeli żyją powinno się ukarać mandatem za nie płacenie podatków. Gdy znajdzie się kupiec, pomnik powinien zostać sprzedany, a nowy właściciel zrobi z pomnikiem co zechce. Jeżeli zechce go zostawić i płacić podatki pomnik będzie stał. Jeżeli zechce go zburzyć i postawić nowy pomnik, to postawi i będzie płacił podatek.
Jeżeli nowy właściciel nie będzie chciał postawić pomnika, ale coś innego niech stawia.
Myślę, że takie prawo było by dobre.
Najszanowniejszy pan prezydent podpisał inne prawo i ono obowiązuje. W Krakowie na Rynku Głównym stoi pomnik chrześcijańskiego komunisty a na nim napis 'Adamowi Mickiewiczowi Naród'. Gdyby na pomniku najszanowniejszego pana Adama Mickiewicza pisała dedykacja 'Adamowi Mickiewiczowi wielbiciele' sprawa była by prostsza. Pomnik można by sprzedać z nakazem zmiany dedykacji.
Zresztą sprawa została przez najszanowniejszego pana prezydenta i naszych ustawodawców rozwiązana. Najszanowniejszy pan Adam Mickiewicz ponad wszelką wątpliwość był chrześcijańskim komunistą i zgodnie z obowiązującym prawem pomnik powinien z Rynku Krakowskiego zniknąć. Zgodnie z prawem powinny też zniknąć wszelkie inne pomniki powstałe za nasze wspólne komunistyczne pieniądze. Gloryfikują one bowiem przemoc i terror. Gwałcą zapisane w Konstytucji prawo do wolności sumienia i wyznania. A przecież najszanowniejszy pan prezydent obejmując swój urząd przysięgał:

"Obejmując z woli Narodu urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, uroczyście przysięgam, że dochowam wierności postanowieniom Konstytucji, będę strzegł niezłomnie godności Narodu, niepodległości i bezpieczeństwa Państwa, a dobro Ojczyzny oraz pomyślność obywateli będą dla mnie zawsze najwyższym nakazem, tak mi dopomóż Bóg".

Najszanowniejszy panie prezydencie przysiągł pan na Boga, dlatego zdumiewam się pańskim postępowaniem. Zdumiewam się podpisanymi przez najszanowniejszego pana prezydenta ustawami. Zastanawia mnie taż jaka może być przyczyna powstawania tak głupich ustaw. Jakieś światło rozjaśniające istniejącą sytuację znajdziemy w zakazanej w Polsce przez demokratyczne władze twórczości najszanowniejszego pana Adolfa Hitlera. Bardzo proszę zapoznajmy się z tym co ten pan napisał na temat demokracji:

„Celem obecnej demokracji nie jest ukształtowanie zgromadzenia mądrych ludzi, ale raczej zebranie tłumu, który jest do niczego nieprzydatny, daje się łatwo poprowadzić w określonym kierunku, szczególnie jeżeli inteligencja poszczególnych jednostek jest ograniczona.”

Trudno nie zgodzić się z przedstawioną tezą, trudno też nie rozumieć demokratów, którym może zależeć by takie trafne spostrzeżenia były objęte zakazem publikacji. Proszę zastanówmy się nad demokracją. W demokratycznym państwie posłem może zostać niemal każdy. Niezależnie od tego jakie ma wykształcenie, ani jakie ma zdolności umysłowe.
Pod pewnymi względami dużo trudniej jest zdobyć prawo jazdy na samochód niż zostać prezydentem. Trzeba przejść badania lekarskie. Trzeba wykazać się niezbędną wiedzą teoretyczną i praktyczną.
A nawet jak już się ma prawo jazdy to można je stracić na przykład za jazdę po pijanemu.
A czy poseł wybrany w demokratycznych wyborach może stracić swoje stanowisko gdy będzie pracował nad ustawą w stanie zamroczenia alkoholowego?
W naszym kraju nie ma takiej możliwości.
Tymczasem moja analiza podpisywanych przez najszanowniejszego pana prezydenta ustaw wykazuje, że z naszą Ojczyzną dzieje się coś strasznego.
Przyczyną tego stanu może być nie tylko alkohol i mierna inteligencja wybrańców Narodu. Niektórzy nasi prawodawcy mogą być zarażeni pasożytami. Na przykład tasiemcem, który potrafi zrobić spustoszenie w mózgu. Medycyna zna takie przypadki:

„Pochodzący z Chin mieszkaniec Wielkiej Brytanii przez cztery lata skarżył się na bóle głowy. Po wielu badaniach okazało się, że w jego mózgu rozwijał się rzadko spotykany gatunek tasiemca.
Mężczyzna wiele razy prosił lekarzy, aby zdiagnozowali jego dolegliwości. Zanim jednak udało im się poznać przyczynę jego bólu głowy, na który skarżył się przez 4 lata, przeprowadzili wiele badań, m.in. na obecność wirusa HIV oraz syfilis. Podchodzący z Chin mieszkaniec Wielkiej Brytanii cierpiał też na kłopoty z pamięcią oraz miał problemy z odczuwaniem smaku. Wreszcie lekarzom udało się ustalić, że w jego mózgu rozwijał się bardzo rzadko spotykany gatunek tasiemca - Spirometra erinaceieuropaei.”

Są też inne drobnoustroje mogące mieć zły wpływ na pracę osób sprawujących władzę:

„USA: Wirus atakujący ludzki mózg i obniżający jego sprawność został odkryty przez amerykańskich naukowców – czytamy w "The Independent".
Wirusa ATCV-1 odkryli naukowcy z Johns Hopkins Medical School i University of Nebraska podczas przeprowadzania badania drobnoustrojów w gardłach. (...) Jak się okazało, wpływa on na funkcje poznawcze i wyobraźnię przestrzenną. Wirus został wykryty u 40 spośród 90 przebadanych osób. Jak wykazały przeprowadzone testy, zarażone nim osoby, niezależnie od wykształcenia i wieku, wolniej przetwarzały informacje wizualne i osiągały niższe wyniki w zadaniach mierzących koncentrację. - To uderzający przykład pokazujący, że "niewinne" mikroorganizmy, których jesteśmy nosicielami, mogą wpływać na zachowanie i poznawanie – powiedział dr Robert Yolken.”

Jak widzimy sprawa jest poważna. Uważam, że głupotą jest brak konieczności badań lekarskich dla osób ubiegających się o władzę. Osoby pełniące ważne funkcje powinny nie tylko spełniać wysokie normy intelektualne, ale również powinny przechodzić regularne testy medyczne i ćwiczenia potwierdzające sprawność intelektualną. Natomiast trzeźwość umysłu powinna zaś być sprawdzana codziennie. Rano i wieczorem posłanki i posłowie i inni urzędnicy pełniący odpowiedzialne funkcje powinny przechodzić test na obecność alkoholu czy też innych środków oduczających. W przypadku zaś wykrycia niedozwolonych substancji poseł, parlamentarzysta, radny, członek rządu, zarządu instytucji państwowej, premier czy prezydenta złapany na narkomani powinien w trybie natychmiastowym stracić pracę.

Najszanowniejszy panie prezydencie jak pan myśli – czy dobry jest przepis zabraniający kierowania po pijanemu kierowcom?

Ja myślę, że to dobry przepis.
Pijany kierowca stanowi zagrożenie nie tylko dla siebie, ale też dla osób w swoim otoczeniu. Może na przykład wjechać w przystanek pełen dzieci i krwawą jatkę urządzić.
Proszę wyobraźmy sobie zmiażdżone dzieciątka. Poodrywane nóżki. Krew z mózgiem zmieszane z piachem na miejscu wypadku.
Jeżeli zatem pijany kierowca jest zagrożeniem dla siebie i otoczenia tym bardziej zagrożeniem mogą być pijani rządzący. W stanie zamroczenie alkoholowego bezpośredniego lub pośredniego (kac) mogą oni pisać głupie ustawy, mogą przegłosowywać durne ustawy, mogą podpisywać idiotyczne ustawy. A Naród udręczony cierpi.
Ale tu nie tylko o dobro Narodu chodzi.
Chodzi też o dobro ludzi władzy. Najszanowniejszy władca Jehoszua Masziach (Jezus Chrystus) nauczał:

Łukasza 12:48
(...)Istotnie, komu dużo dano, od tego dużo się będzie żądać; a komu ludzie dużo powierzają, od tego będą żądać więcej niż zwykle.

Zwykły głupiec może trafić do Piekła dla Żuli. Głupiec będący przy władzy może trafić do Piekła dla VIP-ów, a co tam piekielni sadyści robią z durnymi możnowładcami nie chciał by przeżyć żaden człowiek obdarzony odrobinką zdrowego rozsądku.

Nie wszystko jednak w podpisanej przez najszanowniejszego pana prezydenta ustawie jest idiotyczne. Uważam, że sama idea odpolitycznienia ulic i dekomunizacja pomników jest dobra. Ludzie mieszkają przy różnie nazywających się ulicach. W Krakowie jest na przykład ulica Komuny Paryskiej. Historycy różnie oceniają tak zwaną Komunę Paryską. Jakiś mieszkaniec tej ulicy, którego uraczono tą nazwą może być faszystą i zagorzałym przeciwnikiem wszelkich form komunizmu. Inny mieszkaniec, zagorzały komunista może czuć się wniebowzięty.
A przecież można sprawę załatwić polubownie. Zamiast nazw ulic, placów, rond, można wprowadzić numerację ulic. W całym kraju według jednego klucza.
Problem by został rozwiązany.
Na dodatek ułatwiono by orientację w terenie. Po numerach ulic orientowalibyśmy się mniej więcej gdzie się znajdujemy i jak znaleźć potrzebną nam ulicę niezależnie od miasta czy wsi w jakiej się znajdziemy.
Również dekomunizacja pomników zaowocowała by zwiększeniem wolności sumienia i wyznania. Przecież nie każdy chce być właścicielem pomnika zaprzysiężonego komunisty Lecha Kaczyńskiego. Jedni dlatego, że mają poglądy faszystowskie, natomiast komuniści mogą go uważać za zdrajcę Narodu Polskiego. Jeszcze inni szanujący dekalog chrześcijanie wszelkie pomniki mogą uważać za akt bałwochwalstwa i zmuszanie ich do finansowania budowy pomników jest niczym innym jak terroryzmem, haniebnym gwałtem sumienia osoby wierzącej i wiernej Bogu, wiernej jego przykazaniom.

Najszanowniejszy panie prezydencie, czy dobrze się pan czuje gwałcąc ludzkie sumienia?

Myślę, że nadeszła właściwa pora na zakończenie tego listu. Proszę spróbujmy podsumować jakoś poruszone tematy. Dekomunizację pomników, nazw ulic etc uważam za słuszną, ale ustawę ją wprowadzającą za wyjątkowo durną. Podałem też sposoby wyjścia z istniejącej - piekielnej kary godnej - sytuacji. Potępianie jakiejkolwiek idei bez rozpatrzenia jej w szczegółach uważam z głupią. Wiem, że mogą istnieć zbrodnicze idee, ale czy faszyzm lub komunizm jest do końca zły?
Na przykład Biblia, która bez cienia wątpliwości jest literackim pomnikiem propagującym ludobójstwo, komunizm i rasizm. Według obowiązującej ustawy można ją dołączyć do spisu Ksiąg Zakazanych, a propagujące ją ugrupowania religijne zdelegalizować.
Najszanowniejszy panie prezydencie co pan o tym myśli?
Czy taki miał pan cel podpisując dekomunizacyjną ustawę?

Najszanowniejszy panie prezydencie, najszanowniejszy pan Adolf Hitler nauczał:

„Każda próba zwalczania jakiegokolwiek światopoglądu przy pomocy środków przymusu ostatecznie źle się kończy (…)”

Myślę, że pan Adolf Hitler oraz jego zwolennicy na własnej skórze przekonali się o słuszności tej tezy. Faszyści wojnę przegrali, ale ich antykomunistyczne ideały wojnę przeżyły. Znalazły wielu kontynuatorów, z których największym okazały się Stany Zjednoczone Ameryki. Amerykańscy faszyści zainicjowali niejedną antykomunistyczną krucjatę. Faszyści wywarli też wpływ na naszych ustawodawców. Moim zdaniem źle się stało dlatego też napisałem do pana ten list.
Postanowiłem się też pomodlić w intencji pana jak i wszelkich innych ustawodawców:

Najszanowniejszy, najlepszy spośród wszystkich najlepszych Dobrych Bogów Boże, czy mogę Cię prosić o to by ludzie nauczyli się wynajdować jak najlepszych ustawodawców, którzy będą pisać jak najlepsze prawa? A jeżeli rządzący ludzie wymyślą coś głupiego to czy mogę prosić o to by swoją głupotę dostrzegli i mieli odwagę z honorem wycofać złe prawa i zastąpić je prawami możliwie jak najlepszymi?

Jeżeli mogę o to prosić, to proszę najbardziej jak tylko można.

Z wyrazami największego szacunku i życzeniami najlepszości jacek ahmadeusz szatan kwaśniewski


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 18 cze 2018, 21:36 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 wrz 2014, 17:33
Posty: 7297
ahmadeusz szatan pisze:
....
Najszanowniejszy panie prezydencie co pan o tym myśli?
....


Skąd ten pomysł że pan prezydent myśli?
Czyżby wierzył pan szanowny że pan prezydent ma w "Polskim" systemie władzy jakąś rolę do spełnienia oprócz reprezentacyjnej?


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 18 cze 2018, 21:46 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 wrz 2014, 1:12
Posty: 5924
Czub pisze, inny zadaje pierwszemu pytanie.
Bratnìe dusze.

_________________
° „ √ ” ⁰¹²³⁴⁵⁶⁷⁸⁹
Kobieta mnie bije - nigdy nie należy wierzyć informacjom niezdementowanym.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 95 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 6, 7, 8, 9, 10

Strefa czasowa UTC+1godz.


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group