forum.nie.com.pl

Forum Tygodnika Nie
Dzisiaj jest 25 cze 2018, 5:24

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 98 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 6, 7, 8, 9, 10
Autor Wiadomość
Post: 13 cze 2018, 7:34 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 mar 2018, 10:14
Posty: 26
stary praktyk pisze:
wprawdzie jestem wędkarzem ale aż tyle cierpliwości by to czytać nie mam.Wolałem obejrzeć na you tubie filmy o transporcie na Syberii.

Najszanowniejszy panie Stary Praktyk, dziękuję za komentarz. Podsunął mi pan pomysł z you tube. Być może zamieszczę tam również odczytane moje listy, ale na razie nie mam na to czasu bo piszę nowe. Wysłałem już ich kilkanaście.
Pozdrawiam najserdeczniej i życzę najlepszości.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 13 cze 2018, 7:37 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 mar 2018, 10:14
Posty: 26
Jacek Kwaśniewski 4 dzień 5 miesiąc 9 rok EY


Najsz,
Najszanowniejszy panie prezydencie Andrzeju Dudo, najszanowniejsi czytelnicy tego listu piszę do pana czwarty list. W pierwszym pisałem o ustawie ograniczającej wybranym przez ustawodawców handlowcom handel w niedzielę. W drugim liście napisałem o dzieciach gorszego sortu, które bywają skrzywdzone zarówno przez los jak i przez podpisaną przez najszanowniejszego pana ustawę. W trzecim liście napisałem o chrześcijańskiej rachubie kłamstw. Kłamstw na przerażająco wielką skalę, w którą uwikłali ludzkość chrześcijanie. Najszanowniejszy panie prezydencie, nie wiem czy listy te docierają do pana. Wiem jednak, że przynajmniej teoretycznie dochodzą do pańskiej kancelarii. Takie bowiem dostaję potwierdzenia:

„Potwierdzamy odbiór listu nadesłanego na skrzynkę poczty elektronicznej Prezydenta RP Andrzeja Dudy. Dziękujemy i uprzejmie informujemy, że list został przekazany do rejestracji. Zapewniamy, iż niezwłocznie zapoznamy się z treścią e-maila. Jednak z uwagi na dużą liczbę korespondencji do Kancelarii Prezydenta RP, odpowiedzi udzielone będą zgodnie z kolejnością wpływania. Prosimy o cierpliwość. (…)

W swoim czwartym liście poruszę temat wiary, tradycji, szacunku i świąt państwowych gwałcących sumienia wielu obywateli naszego kraju. Swojego czasu podczas Święta Trzech Króli najszanowniejszy pan prezydent wziął pan udział w Orszaku Trzech Króli w Skoczowie. Wygłosił pan tam ciekawe kazanie dotyczące wiary, tradycji, przekonań i szacunku. Kazanie rozpoczął pan od złożenia gratulacji:

„(...) Drodzy moi rodacy, przede wszystkim gratuluje i dziękuję.
Bo to najważniejsze.
Ktoś zapyta czego gratuluję?
No, muszę państwu powiedzieć, że kiedy weszliśmy na rynek, to żona powiedziała do mnie:
"O rany, jaką oni mają piękną choinkę."
Rzeczywiście jest ona bardzo piękna. Gratuluję panu Burmistrzowi i gratuluję wszystkim mieszkańcom miasta oczywiście niebywale udanej choinki, pięknej.
I dziękuję za zaproszenie na tą niezwykła uroczystość. Proszę państwa, ona jest niezwykła i ma ogromne znaczenie ponieważ jest wielce wspólnoto-wo twórcza.(...)

W zachwytach nad choinką, pańska małżonka, jak i pana wystąpił mały błąd logiczny.
Jest to bardzo częsty błąd być może wynikający z niedoskonałości istniejącego systemu edukacji. W cytowanej przez pana wypowiedzi pańskiej małżonki dotyczącej choinki, jak i też pańskiej oceny wyglądu choinki, subiektywnej ocenie jej wyglądu nadali państwo obiektywny charakter.
Oceny te powinny brzmieć na przykład tak:
„O rany, tę ich choinkę uważam za piękną”.
„Moim zdaniem ta choinka jest piękna. Macie państwo gust podobny do mojego.”

Jest takie powiedzenie, że dżentelmeni nad gustami nie dyskutują.
Jednym podobają się jodły, innym świerki. Jednym takie, innym inne stroiki.
Są też tacy ludzie, którzy ścinanie choinek i skazywanie ich na powolną śmierć uważają za barbarzyństwo, za przejaw wyjątkowej głupoty połączonej z bestialskim sadyzmem.
Są też chrześcijanie, którzy chrześcijański zwyczaj strojenia choinek uznają za przejaw bałwochwalstwa, za pogańską tradycję urągającą zarówno zdrowemu rozsądkowi jak najszanowniejszemu władcy Jehoszua Masziach (Jezusowi Chrystusowi) oraz samemu najszanowniejszemu Bogu Ojcu.
I tu wyłania się nam pierwszy problem.
Choinki, o której mowa chyba nie widziałem.
Napisałem chyba bo na rynku, na którym pan przemawiał widziałem choinkę moim zdaniem wyjątkowo przeciętną. Uważam, że w lesie można spotkać ładniejsze i to bez żadnych dekoracji wolno rosnące choinki. Ale to jest tylko moje zdanie i ktoś z innym gustem będzie myślał inaczej.
Kolejną kwestią jest to kto ją sfinansował tę choinkę.
Jeżeli zrobili to wielbiciele bałwochwalstwa tylko i wyłącznie za własne dobrowolne składki pieniężne i ustawili choinkę na swoim własnym gruncie, to od strony prawnej sprawy nie ma. Bałwochwalcami zajmie się Bóg i ewentualnie później piekielni sadyści.
Jeżeli jednak została ona sfinansowana z budżetu miasta lub też stanęła na należącym do miasta terenie to sprawa może być kryminalna. Jeżeli w mieście Skoczowa żyła w tym czasie chociaż jedna osoba nie popierająca wystawienia choinki, która tak bardzo panu prezydentowi się spodobała. Bardzo proszę proszę zapoznajmy się z dalszą częścią pana kazania:

„To już dziesiąty raz, kiedy marsze trzech króli są organizowane w Polsce, w wielu Polskich miastach, miasteczkach, wioskach, ale są organizowane również poza granicami Polski, wszędzie tam, gdzie Polacy chcą, mają tę potrzebę, żeby się razem spotkać i w jakimś sensie również zademonstrować, tą wielką wspólność wartości. Właśnie to, że mamy wspólne przekonania.(...)
W 1995 roku nasz ojciec święty, Jan Paweł 2, wspominał o tym skąd wyrośliśmy, jako naród, jako wspólnota.
Tradycja, w której mówimy, że trzej królowie, przybyli z trzech kontynentów, że przybył król z Europy, przybył król z Azji, przybył król afrykański. (...)
Każdy może przyjść i być między nami, jeżeli szanuje naszą tradycję, jeżeli szanuje naszą wiarę, jeżeli szanuje nasze przekonania, jeżeli nie chce ich naruszać. (...)

W powyższym kazaniu poruszył pan kilka bardzo ważnych dla ludzkości tematów, które watro szerzej omówić.
Zacznijmy proszę od szacunku, o którym pan wspomniał.
Słowo szacunek w języku polskim ma wiele znaczeń.
Może ono oznaczać uznanie dla czyjejś postawy życiowej, wyznawanych wartości.
Może też oznaczać troskę o kogoś lub coś. Na przykład dbałość o czyjąś pomyślność duchową, dbałość o zdrowie fizyczne. Można też szanować samochód, dbając o by był czysty i sprawny technicznie.
Kolejnym znaczeniem słowa szacunek jest określenie wartości danej rzeczy.
Bywa też, że te dwa różne słowa wywierają na siebie wpływ.
Samochód traktowany z szacunkiem, samochód zadbany może mieć większą wartość od samochodu zaniedbanego. Podobnie ciało ludzkie. Organy człowieka dbającego o zdrowie miewają większą wartość. Zdrowe serce, zdrowe nerki, zdrowa krew można drożej sprzedać. Organy człowieka zaniedbanego, chorego organy mają wartość ujemną. Trzeba je zutylizować, a to kosztuje. Podobnie jest z duszą. Dusza człowieka, który dba o swoje życie duchowe jest wiele warta. Dusza człowieka, który grzeszy traci na wartości. Według mojej oceny dusza najszanowniejszego pana prezydenta ma wielką wartość, ale ujemna. Znaczy to, że gdyby pan prezydent chciał sprzedać mi swoją nieśmiertelną duszę, musiał by pan za tę transakcję bardzo dużo zapłacić.
Teraz kiedy już mniej więcej wiemy co znaczy słowo szacunek zajmiemy się dalszą analizą pana kazania. Proszę zacznijmy od analizy szacunku do tradycji. W swoim wystąpieniu powiedział pan:

„Każdy może przyjść i być między nami, jeżeli szanuje naszą tradycję...”

By to rozważanie było wartościowe, na początek powinniśmy zdefiniować słowo tradycja.
Tradycja jest to zespół przyjętych zasad moralnych, zasad postępowania, obyczajów, poglądów przekazywana z pokolenia na pokolenie.
Tradycje bywają narodowe, ponadnarodowe, rodzinne i indywidualne.
Tradycje świeckie i religijne.
Do tradycji świeckiej i religijnej należy zwyczaj strojenia drzew, w kulturze niektórych chrześcijan jest to choinka. Co wiemy o tej tradycji?
Według znanych mi podań narodziła się ona w protestanckich Niemczech. Kilka wieków wstecz przyjęły ją również kościoły katolickie, a z czasem i prawosławne. Z czasem choinka zadomowiła się również wśród ateistów. Stała się ona tak popularna, że bywa uważana za najbardziej rozpoznawalny symbol świąt tak zwanego Bożego Narodzenia.
Przez jednych bywa wielbiona, uważana za najważniejszy obyczaj świąteczny.
Są jednak i tacy chrześcijanie, którzy uważają, że jako zwyczaj nie mający nic wspólnego z wiarą chrześcijańską przez co jest zwyczajem wielce szkodliwym. Uważają oni, że chrześcijanie nie należą do tak zwanego świata. Jest to postawa zgodna z biblijną tradycją chrześcijańską opisaną w Biblii:

1 Jana 2:15-17
(...)Nie miłujcie świata ani tego, co na świecie. Jeżeli ktoś miłuje świat, nie ma w nim miłości do Ojca; ponieważ wszystko na świecie — pragnienie ciała i pragnienie oczu, i popisywanie się swymi środkami do życia — nie pochodzi od Ojca, lecz pochodzi od świata. Ponadto świat przemija i tak jest z jego pragnieniem, ale kto wykonuje wolę Boga, ten pozostaje na wieki.

Bardzo proszę przypomnijmy sobie Izraelitów wkraczających do ziemi obiecanej oraz nakaz jaki dostali od swojego Boga:

Powtórzonego Prawa 12:2, 3
(...)Macie bezwarunkowo zniszczyć wszystkie miejsca, gdzie narody, które wywłaszczacie, służyły swym bogom — na wysokich górach i wzgórzach oraz pod każdym bujnym drzewem. I zburzycie ich ołtarze, i porozbijacie ich święte słupy, a ich święte pale macie spalić ogniem i pościnać ryte wizerunki ich bogów, i wytępicie ich imiona z tego miejsca.

Izraelici okazali się nieposłuszni:

Jeremiasza 3:6
(...)A Jehowa przemówił do mnie za dni króla Jozjasza: „‚Czy widziałeś, co uczyniła ona — niewierny Izrael? Idzie na każdą wysoką górę i pod każde bujne drzewo, by tam uprawiać nierząd.

Podobnie zaczęli postępować niewierni chrześcijanie. A przecież bycie chrześcijaninem to przede wszystkim bycie dokładnym naśladowcą najszanowniejszego władcy Jehoszua Masziach (Jezusa Chrystusa).

1 Piotra 2:21
(...) Chrystus cierpiał za was, pozostawiając wam wzór, abyście podążali dokładnie jego śladami.

Dla wiernego chrześcijańskiej tradycji chrześcijanina wzorem do zachowania jest najszanowniejszy władca Jehoszua Masziach (Jezus Chrystus) – jego zachowanie, jego nauki.
Czy tradycja ubierania choinki ma coś z tym wspólnego?
Znawcy tematu twierdzą, że nie ma nic.
Jest to tradycja wywodząca się z Niemiec i w naszym kraju może mieć coś wspólnego z tradycją germanizacji ziem polskich.
Spróbujmy jakoś oszacować wartość tej tradycji.
Jeżeli rozumowanie chrześcijan potępiających mieszanie zwyczaju niechrześcijańskiego ubierania choinki z tradycją chrześcijańską jest poprawne to tradycja ta ma wielką wartość w oczach piekielnych sadystów. Każde ścięte czy też wyprodukowane z plastiku drzewko, każda zawieszona świąteczna bombka, każdy stroik wzbudza w ich serce nadzieję, że jeżeli złoczyńca się nie nawróci będą mieli co robić.
Będą mieli kogo dręczyć, męczyć, torturować.
Zastanówmy się nad kolejnym znaczeniem słowa szacunek.
Czyli dbałość o pielęgnowanie tradycji.
W analizowanym przypadku dbałość o zwyczaj ubierania choinki.
Szacunek ten będzie przejawiał się w tym by dopilnować kupna choinki.
By w stosownym czasie ją przyozdobić i zrobić to z jak największą starannością.
Kiedy zaś okres świąteczny dobiegnie końca szacunek będzie pobudzał właścicieli choinki i ozdób do tego by w odpowiednim czasie ozdoby zdjąć, przetrzeć z kurzu i schować.
Drzewko jeżeli było sztuczne, składa się, czyści i chowa. Jeżeli było żywe to można je spalić, jeżeli są ku temu warunki. Można zrobić ognisko i coś poddać przy okazji obróbce cieplnej.
Jeżeli ktoś chce się dostać do Piekła może już zacząć przygotowywać się do skrajnych temperatur panujących w Piekle. Może na przykład wsadzić w ogień rękę i starać się wytrzymać jak najdłużej. Taka zaprawa później – już po śmierci w Piekle może się przydać.
Szacunek dla tej tradycji inaczej będzie okazywał wierny naukom najszanowniejszego władcy Jehoszua Maszich (Jezusa Chrystusa) chrześcijanin.
Zdaje on sobie sprawę z tego, że pielęgnowanie tej tradycji jest jednoznaczne z dążeniem do duchowej ruiny. Dlatego też będzie się starał stroicieli choinek ostrzec przed ewentualnymi piekielnymi konsekwencjami.
Bardzo proszę powróćmy myślami do słów kazania najszanowniejszego pana prezydenta:

„Każdy może przyjść i być między nami, jeżeli szanuje naszą tradycję, jeżeli szanuje naszą wiarę, jeżeli szanuje nasze przekonania...”

Zastanówmy się nad tą deklaracją pod innym kontem. Kiedy usłyszałem słowa pana prezydenta Przypomniał mi się fragment książki najszanowniejszego pana Arkady Gajdara zatytułowanej Czuk i Hek. Bardzo proszę zapoznajmy się z nimi:

„Dawniej, kiedy Hek mieszkał w Moskwie, myślał, że cała ziemia składa się z Moskwy, to znaczy z ulic, domów, tramwajów i autobusów.
Teraz wydawało mu się, że cała ziemia składa się z wysokiego ciemnego lasu.
I w ogóle, jeśli nad głową Heka świeciło słońce, to Hek był pewien, że nigdzie na całej ziemi nie mą chmur ani deszczu, tylko wszędzie jest to słońce.
A jeśli było mu wesoło, to myślał, że wszystkim ludziom na świecie jest wesoło i dobrze.”

Najszanowniejszy pan prezydent mówił o naszej tradycji, naszej wierze, naszych przekonaniach. Tak jakby tradycja, wiara, przekonania były wspólne dla każdego.
Zauważyliśmy już, że nawet należący do jednego kościoła chrześcijanie w kwestii choinki miewają różne tradycje. Jedni preferują żywe drzewka. Jedni wolą świerki, inni preferują jodły, jeszcze inni są zwolennikami sztucznych choinek. Chrześcijanie poważnie traktujący swoją religię i szanujące nauki najszanowniejszego władcy Jehoszua Masziach (Jezusa Chrystusa) żadnych choinek ani kupować ani stroić nie będą, dlatego, że takiego wzoru ich mistrz duchowy nie pozostawił.
W wielu kwestiach nie ma czegoś takiego jak jedna tradycja, jedna wiara, a zwłaszcza jedno przekonanie. Jako społeczeństwo jesteśmy zróżnicowani. Mamy różne tradycje, różne wierzenia, różne przekonania.
Myślę, że właściwszym słowem był by zwrot nasze różne tradycje, nasze różne wierzenia, nasze różne, zmieniające się przekonania.
Aby lepiej wytłumaczyć problem tradycji oraz jej zmiany posłużę się przykładem prastarej chrześcijańskiej, apostolskiej tradycji, która przez wieki była znakiem rozpoznawczym wiernych chrześcijan. Znakiem dla osób mających dobre powonienie łatwo wyczuwalnym. Tradycji, według, której świętość śmierdzi, a chrześcijanie, którzy krzewili swą wiarę na różnych kontynentach stali się znani jako ci co śmierdzą.
Jest taki żart, który powinien nas dobrze w temat wprowadzić:

Turysta pyta znajomego Bacę, wiernego tradycji chrześcijanina - Baco a gdzie wy te owce pędzicie.
Baca odpowiada - A będę je hodował.
Turysta na to - Ale Baco wy przecież nie macie owczarni.
Baca na to - Będę je w izbie trzymał.
Turysta na to - Ale to straszny smród.
Baca na to odpowiada - będą się musiały przyzwyczaić.

A teraz bardzo proszę cofnijmy się do czasów biblijnych i zajrzyjmy do ewangelii. Chrześcijanie odróżniali się od Izraelitów tym, że nie myją rąk przed posiłkami.
Rąk też nie mył najszanowniejszy władca Jehoszua Masziach (Jezus Chrystus):

Łukasza 11:37-40; Mateusza 15:1, 2; Marka 7:1-8
(...) pewien faryzeusz zaprosił go, żeby zjadł u niego obiad. Wszedł więc i ułożył się przy stole. Jednakże faryzeusz był zaskoczony, widząc, że on się najpierw nie umył przed obiadem. Lecz władca rzekł do niego:
„Teraz wy, faryzeusze, oczyszczacie z zewnątrz kielich i miskę, ale wasze wnętrze jest pełne grabieży i niegodziwości. Nierozsądni! Czyż ten, który uczynił to, co na zewnątrz, nie uczynił też wnętrza?
(...)Potem z Jerozolimy przyszli do Jehoszui faryzeusze i uczeni w piśmie, mówiąc:
„Czemu twoi uczniowie naruszają tradycję mężów z dawniejszych czasów? Na przykład nie myją rąk, gdy mają jeść posiłek”.
(...)I zebrali się przy nim faryzeusze oraz pewni uczeni w piśmie, którzy przyszli z Jerozolimy. A gdy ujrzeli niektórych z jego uczniów jedzących posiłek rękami skalanymi, to jest nie umytymi — bo faryzeusze i wszyscy Jehudzi, trzymając się mocno tradycji mężów z dawniejszych czasów, nie jedzą, jeśli nie umyją rąk aż do łokci, a po powrocie z rynku nie jedzą, jeśli się nie oczyszczą przez pokropienie; i jest wiele innych tradycji, które przyjęli, aby się ich mocno trzymać: chrzty kielichów i dzbanów, i naczyń miedzianych — wtedy ci faryzeusze i uczeni w piśmie zapytali go: „Czemu twoi uczniowie nie postępują zgodnie z tradycją mężów z dawniejszych czasów, lecz jedzą posiłek skalanymi rękami?”
On rzekł do nich:
„Izajasz trafnie prorokował o was, obłudnikach, jak jest napisane:
‚Lud ten okazuje mi szacunek swoimi wargami, ale ich serca są ode mnie bardzo oddalone. Lecz na próżno mnie czczą, gdyż jako nauk uczą nakazów ludzkich’.
Odstępujecie od przykazań Bożych, a mocno się trzymacie tradycji ludzkiej”.

Z powyższych wersetów wynika, że ludzką tradycję mycia rąk przed posiłkami najszanowniejszy władca Jehoszu Masziach (Jezus Chrystus) zastąpił nową tradycją.
Tradycją jedzenia skalanymi rękoma.
Tradycja ta przetrwała kilkanaście stuleci do czasu odkrycia drobnoustrojów ich wpływu na śmiertelność ludzi.
Odkrycia te doprowadziło do tego, że słabej wiary chrześcijanie zaczęli myć ręce przed posiłkami i nie tylko. Porzucili tradycję na rzecz higieny.
Ale wiem, że nie wszyscy.
Będąc w publicznej toalecie zaobserwowałem, że niektórzy jej bywalcy po wypróżnieniu się myją ręce inni zaś rąk nie myją.
Poznałem też chrześcijan, którzy spożywali posiłki mocno zbrudzonymi rękoma.
Należą oni jednak do zdecydowanej mniejszości.
Większość znanych mi chrześcijan porzuciło tę prastarą chrześcijańską tradycję na rzecz tradycji ludzkiej, okazując tym samym brak szacunku zarówno najszanowniejszemu władcy Jehoszua Masziach (Jezusowi Chrystusowi) oraz wiernym jemu apostołom i uczniom.
Przestał On być dla tych niewiernych chrześcijan wzorem do naśladowania – jego nauki w kwestii mycia rąk zostały uznane za głupie i szkodliwe.

Najszanowniejszy panie prezydencie nadeszła kolej na analizę terminu wiara.
W swoim kazaniu najszanowniejszy pan prezydent oznajmił:

„Każdy może przyjść i być między nami, (…) jeżeli szanuje naszą wiarę.”

Bardzo proszę zastanówmy się nad tym czym jest wiara.
Przede wszystkim wiara nie jest wiedzą.
Wiara jest to nasz osobisty stosunek do rzeczy nie znanych, nie sprawdzonych.
Nasz stosunek do jakiejś niesprawdzonej informacji, nieudowodnionej teorii.
Wiara może dotyczyć spraw osobistych, naukowych, religijnych.
Wiara nasza może być czysta, nie splamiona naszym osądem.
Zakłada ona, że jakaś informacja czy też teoria może być albo prawdziwa, albo fałszywa. Zakładamy też możliwość, że może ona być po części fałszywa i po części prawdziwa. Przeciwieństwem czystej wiary jest dogmat wiary.
Czyli nasze przekonanie, że ponad wszelką wątpliwość nasz osąd informacji lub teorii jest słuszny.
Oprócz naszej osobistej wiary, którą możemy też nazwać przekonaniem jest też tak zwane oficjalne wyznanie wiary, które może być różne od naszych osobistych przekonań.
Wiara bywa też jednoznaczna z tradycją.
Czasami tradycja wywodzi się z wiary, a bywa i tak, że wiara ma swoje źródło w tradycji.
Rozważymy to na przykładzie z życia i religii wziętym.
W swoim kazaniu najszanowniejszy pan prezydent nauczał:

„Tradycja, w której mówimy, że trzej królowie, przybyli z trzech kontynentów, że przybył król z Europy, przybył król z Azji, przybył król afrykański.”

Kiedyś w telewizji wyświetlany był cykl bajek dla dorosłych.
Jedna z bajek miała tytuł „O trzech Królach”. Opowiadający bajki aktor przekonywał:

„Wszyscy znamy opowieść o trzech królach, mędrcach wschodu, którzy udali się do Betlejem.”

Scenarzysta tej bajki popełnił klasyczny błąd często spotykany u ludzi z mała wyobraźnią.
Założył on, że wszyscy widzowie znają tę opowieść.
Ja w tamtych czasach jej nie znałem, ale nie tym błędem będziemy się zajmować.
Zauważyłem pewną rozbieżność pomiędzy informacją z kazania najszanowniejszego pana prezydenta, a bajką telewizyjną.
W bajce mowa o trzech królach ze wschodu, tymczasem z informacji podanej przez pana prezydenta wynika, że nie wszyscy królowie byli ze wschodu.
Afryka leży na zachód lub południowy zachód od Betlejem.
Europa to też raczej północny zachód.
Mamy dwie różne informacje dotyczące królów.
Jedną z bajki, drugą z kazania najszanowniejszego pan prezydenta.
Która z nich jest prawdziwa?
Jak nam wskazuje nazwa informacji telewizyjnej – bajka, czyli opowieść zmyślona – można by skłaniać się ku temu, że pan prezydent mówił prawdę, a o telewizji nie raz słyszałem, że kłamie, mogła więc podać informację fłaszywą. Ale, że jestem zwolennikiem czystej wiary, nie osądzam, nie oceniam tej kwestii. Przypomniało mi się, że jeden z polskich polityków powiedział o sześciu królach. Mam na myśli wypowiedź najszanowniejszego pana Ryszarda Petru. Cytuję:

„Rozpoczynamy święta. Po świętach przypomnę jest sześciu króli.”

Wypowiedź ta wywołała falę dyskusji na ten temat.
Wielu ludzi śmiało się z tej wypowiedzi.
Ripostowało, że króli było trzech.
Ktoś znający święta obowiązujące w naszym kraju skłonny byłby wierzyć, że było trzech króli.
Tak przynajmniej zdają się twierdzić nasi prawodawcy.
W Internecie znalazłem taką informację:

Ustawa wprowadzająca wolne w święto Trzech Króli
W Dzienniku Ustaw opublikowana została ustawa wprowadzająca dzień wolny od pracy w święto Trzech Króli. (...)

Sprawa wydaje się być przesądzona przez autorytet prawa popartego autorytetem władzy wybranej w wyborach. Żyjemy bowiem w kraju demokratycznym, a na to kto, w jaki sposób i kto ustanawia prawa mają wpływ wybory.
A gdy wyborcy wybiorą nam głupich posłów, głupich senatorów, głupich prezydentów, to w takim wypadku możemy liczyć się z tym, że będziemy mogli mieć głupie prawa.
A kto zaufa głupiemu prawu może z siebie durnia zrobić.
Tak zwane Święto Trzech Króli ma swój kościelny rodowód i zostało ono ustalone w oparciu o wierzenia oparte przynajmniej teoretycznie na Biblii.
Wypowiedź o sześciu królach wywołała nie tylko prześmiewcze a czasami wręcz szydercze wypowiedzi.
Pojawiły się też głosy rozsądku.
Po pierwsze, że nie wiadomo ile było tych tak zwanych 'królów' i że w wierzeniach chrześcijan nie ma wzmianki o tym, że to byli królowie.
Że według wierzeń byli to mędrcy lub astrolodzy lub magowie, ale na pewno nie królowie.
Ktoś więc bezsprzecznie i bezczelnie kłamie.
Sprawa jest poważna, dlatego też bardzo proszę sprawdźmy w Biblii, która przynajmniej teoretycznie powinna być postawą wierzeń chrześcijan:

Biblia Tysiąclecia Mateusza 2:1,
Gdy zaś Jezus (powinno być Jehoszua) narodził się w Betlejem w Judei (powinno być w Jehudei) za panowania króla Heroda1, oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy.

W przypisie do słowa Mędrcy tak napisano: "Mędrcy" (dosł.: magowie) należeli do stanu kapłańskiego. Z powodu swej tajemnej wiedzy byli w wysokim poważaniu na Wschodzie.

Najszanowniejsi Świadkowie Jehowy w swojej Biblii użyli słowa astrolodzy.

Mateusza 2:1, 11, 12
(...)Kiedy już Jezus (powinno być Jehoszua) się narodził w Betlejem Judejskim (powinno być Jehudejskim) za dni króla Heroda, oto astrolodzy ze stron wschodnich przybyli do Jerozolimy(...)
(...)A gdy weszli do domu, zobaczyli dziecię z Marią, jego matką, i upadłszy, złożyli mu hołd. Otworzyli też swe skarby i dali mu w prezencie dary: złoto i wonną żywicę, i mirrę. (…)

Teolodzy różnych, nawet zwalczających się wzajemnie kościołów chrześcijańskich w kwestii 'królów' są zgodni.
Królowie zostali zmyśleni przez twórców tradycji i święta.
Dary najszanowniejszemu władcy Jehoszua Masziach (Jezusowi Chrystusowi) złożyli jacyś mędrcy lub magowie lub astrolodzy, ale na pewno nie królowie.
Ilu ich było?
Trzech czy też sześciu?
Tej informacji nie znamy.
Była ich liczba mnoga, ale niesprecyzowana.
Teoretycznie mogło być ich dwóch, trzech, ale mogło być ich sześciu lub jeszcze więcej.
Tego nie wiemy.
Wiemy natomiast, że ustawa o święcie Trzech Króli obowiązuje i pośrednio lub bezpośrednio dotyczy każdego mieszkańca naszego kraju.
Jest to jawne pogwałcenie konstytucyjnej gwarancji wolności sumienia i wyznania.
Na przykład pracownikom sklepu zamkniętego w święto Trzech Króli może nie odpowiadać to oparte na kłamstwie święto.
Ich sumienie mogło zostać zgwałcone i to ustawowo.
Sytuacja jest bardzo groźna i to zarówno z tego względu, że jak twierdzą teolodzy – królowie to kłamstwo.
Dodatkowo ustawodawcy gwałcą wierzących w prawdę obywateli.
Sprawa jest więc bardzo poważna zwłaszcza dla wszystkich osób, którzy ustawę o święcie Trzech Króli przygotowali, przegłosowali i podpisali.
Mogą oni trafić do Piekła dla VIP-ów. Do Piekła gdzie trafiają najwięksi zwyrodnialcy. A o tym co też tam może ich czekać nie napiszę by czytelnikom zaoszczędzić skrajnie drastycznych opisów.

Powróćmy proszę myślami do kwestii wiary, królów i tradycji.
Wiara oparta na tradycji chrześcijańskiej opartej na biblii w sposób jawny koliduje z tradycją i kazaniem najszanowniejszego pana prezydenta.
Wystąpienia pana prezydenta słuchały też małe dzieci.
Być może dzieci te w przyszłości zaczną się spierać o to ilu króli odwiedziło najszanowniejszego pana Jezusa oraz o to czy byli to mędrcy czy też królowie, oraz o to z jakich kontynentów oni pochodzili. Ci co uwierzyli panu prezydentowi w swej naiwności mogą się upierać, że to byli królowie, a nie żadni mędrcy.
Że było ich trzech.
Jeden z Azji, jeden z Afryki, jeden z Europy.
Zastanówmy się jak takiemu dziecku okazać szacunek.
Przytaknąć i przyznać rację.
Powiedzieć:
Skoro sam pan prezydent tak mówił, to znaczy, że tak było.
Moim zdaniem, nie byłby to szacunek, ale brak szacunku połączony z szyderstwem.
Jakaś złośliwa chęć by dziecko dalej rosło w kłamstwie i kompromitowało zarówno siebie jak i samego prezydenta. Tak mogą postępować przeciwnicy pana prezydenta, którzy chcą jego zguby.

Bardzo proszę wyobraźmy sobie historię zmyśloną, ale teoretycznie możliwą.
Jedno z okłamanych przez najszanowniejszego pana prezydenta dziecko, w kompromitującej dla siebie sytuacji dowiedziało się się, że pan kłamał, że według wiary chrześcijan, nie było żadnych królów, ale mędrcy i że nie wiadomo ilu ich było.
A że dziecko to okazało się pamiętliwe i mściwe o sprawie nie zapomniało.
Gdy podrosło kupiło na targu nóż sprężynowy oraz maczetę i poczęło czekać na sprzyjający czas i miejsce.
A że dziecko było cierpliwe, dopadło pana prezydenta w ciemnych ustronnym zaułku.
Na początek wycięło kłamliwy język.
Potem uszy obcięło. Następnie obcięło nos, a po nim najpierw jądra a potem penisa.
Oczy oszczędziło by pan prezydent mógł się nasycić krwawym widokiem, ale cięło dalej.
Najpierw palce, a potem ręce i nogi. Jeszcze żyjącemu kadłubkowi harakiri zrobiło jelita wypruwając. Na deser najpierw scyzorykiem oczy wydłubało i głowę maczetą odrąbało po to by ją później rozłupać na kawałki by móc mózg z błotem i krwią zmieszać.
Pozostałe części ciała też na drobniejsze części okłamane dziecko posiekało i do walizki schowało. Na miejscu kaźni po panu prezydencie tylko krwawe ślady i czarne lakierki pozostały. Ciało bowiem okłamane dziecko do Wisły wrzuciło. Tam ciałem ryby się pożywiły. Obgryzione zaś kości piach rzeczny zasypał i nikt ich nie odnalazł.
A żona na pana prezydenta z kolacją czekała, ale się nie doczekała.
Z czasem w rozpacz wpadła. Na policję zadzwoniła. Rozpoczęto poszukiwania, ale okazały się daremne. Żona pana portrety na słupach ulicznych zaczęła rozwieszać.
Zadbała też o to by prasie, radiu, telewizji apele o pomoc w znalezieniu męża się znalazły.
Zbudziło to litość w okłamanym dziecku i żonie w serce wbiło ono nóż sprężynowy. Z ciałem postąpiło podobnie. I w taki to romantyczny sposób małżonkowie na dnie Wisły pośmiertnie się spotkali.
Historia to zmyślona, ale teoretycznie możliwa.

Bardzo proszę powróćmy myślami do trzech króli z opowieści najszanowniejszego pana prezydenta.
Jest ona bardzo dobrym przykładem rozbieżności pomiędzy wiarą i tradycją.
Według oficjalnej wiary dary złożyli mędrcy ze wschodu i nie wiadomo ilu ich było.
Według tradycji było to trzech króli, z różnych stron świata.
Wierząc w tradycję oskarżamy wiarę o kłamstwo.
Wierząc w wiarę podważamy podważamy prawdziwość tradycji.
Zastanówmy się nad tym do czego nam jest potrzebna ta informacja o tym ilu było króli i skąd przybyli? Myślę, że do niczego, że to bardzo dobry przykład wiedzy bezużytecznej, do życia nie potrzebnej, potencjalnie szkodliwej. Informacja dla zbawienie chrześcijan wydaje się być niepotrzebna, chociaż wizyta mędrców mogła wywrzeć wielki wpływ na życie najszanowniejszego władcy Jehoszua Masziach (Jezusa Chrystusa).
Dostał dary jak król.
Jego rodzina do niedawna uboga stała się zasobna w złoto, kadzidło i mirę.
Darów tych mogło starczyć na dostatnie życie aż do śmierci.
Są jednak sprawy wiary, które mogą mieć wielkie znaczenie dla ludzi wierzących. W swoim kazaniu powiedział pan:

„W 1995 roku nasz ojciec święty, Jan Paweł 2, wspominał o tym skąd wyrośliśmy, jako naród, jako wspólnota.”

O kwestii kłamstwa dotyczącego roku już list napisałem, więc nie będę się powtarzał.
Skupię się na słowie ojciec.
Słowo to w języku polskim ma wiele znaczeń.
Może ono oznaczać ojca fizycznego, dawcę plemnika, może też oznaczać wychowawcę dziecka adoptowanego, może oznaczać twórcę, wynalazcę, może oznaczać samca zwierząt mającego potomstwo.
Słowo ojciec może też być tytułem nadawanym sobie przez niewiernych chrześcijan nie szanujących nauk najszanowniejszego władcy Jehoszu Masziach (Jezusa Chrystusa).
Słowo Ojciec jest też imieniem jednego z Bogów opisanych w Biblii.
Ja nie wiem, którego też znaczenia używał pan prezydent mówiąc 'nasz ojciec święty, Jan Paweł 2'. Być może żadnego konkretnego. Formułka ta mogła być bezmyślnym powtórzeniem obiegowego zwrotu, ale z kontekstu wynika, że na pewno pan prezydent nie mówił o Bogu Ojcu.
Tymczasem jednym z przykazań najszanowniejszego władcy Jehoszua Masziach (Jezusa Chrystusa) był nakaz by nikogo na ziemi nie nazywać ojcem. Bardzo proszę sprawdźmy w Biblii:

Mateusza 23:9
(...)I nikogo na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem, bo jeden jest wasz Ojciec,(...)

Przykazanie to jest bardzo proste, jasno sformułowane i łatwe do zastosowania w życiu.
Ja pomimo tego, że urodziłem się w rodzinie ateistycznej nie miałem problemu z jego stosowaniem.
Chociaż nie znałem tego przykazania nazywałem swojego rodzica płci męskiej tatą lub tatusiem. Słowo ojciec jakoś mi nie pasowało, chociaż niektórzy moi chrześcijańscy koledzy tak mawiali o swoich rodzicach, grzesząc przy tym. A przecież oni na religię chodzili, ale czego się tam uczyli tego nie wiem bo ja na lekcje religii nie chodziłem. Przypuszczam jednak, że grzeszyli oni nieświadomie. Wygląda na to, że wśród polskich chrześcijan (jak jest w innych językach tego nie wiem) przykazanie to poszło w zapomnienie. Zostało wzgardzone i się go nie przypomina. Mało tego, niektórzy niewierni chrześcijanie nagminnie je łamią. Niektórzy nawet przyjmują tytuł ojciec. Tymczasem analizowane przykazanie najszanowniejszego władcy Jehoszua Masziach (Jezusa Chrystusa) jest bardzo proste i łatwe do zastosowania. Słowo ojciec ma wiele słów bliskoznacznych, którymi może zostać w banalnie prosty sposób zastąpione. Do rodzica płci męskiej zamiast ojciec możemy mówić tata. To jest naprawdę łatwe. Słowa ojciec powinno się używać tylko w określeniu do Boga Ojca. Na przykład w modlitwie.

Mateusza 6:9
(...)Macie więc modlić się w ten sposób:
„‚Nasz Ojcze w niebiosach, niech będzie uświęcone twoje imię.

Skoro analizujemy już ten temat, to warto zwrócić uwagę na fakt, że według Biblii jako pierwszy zaczął łamać przykazania najszanowniejszego władcy Jehoszua Masziach (Jezusa Chrystusa) najszanowniejszy pan apostoł Paweł, przez wielu chrześcijan uważany za największego odstępcę, antychrysta szerzącego nauki sprzeczne z naukami najszanowniejszego władcy Jehoszua Masziach (Jezusa Chrystusa). Warto też dodać, że w Biblii znajdziemy ostrzeżenie przed naukami najszanowniejszego pana apostoła Pawła:

2 Piotra 3:15, 16
(...)napisał do was umiłowany nasz brat Paweł, wypowiadając się o tych rzeczach, jak to też czyni we wszystkich swych listach. Są w nich jednak pewne sprawy trudne do zrozumienia, które ludzie nieuczeni i niestali przekręcają — podobnie jak pozostałe Pisma — ku własnej zgubie.

Bardzo proszę zajrzyjmy teraz z należytą, wielką ostrożnością do jednego z jego listów:

1 Koryntian 4:15, 16
(...)Choćbyście bowiem mieli dziesięć tysięcy wychowawców w Chrystusie, na pewno nie macie wielu ojców; bo w Chrystusie Jezusie ja zostałem waszym ojcem przez dobrą nowinę. Toteż upraszam was, stańcie się moimi naśladowcami.

Proszę zwróćmy uwagę, że najszanowniejszy pan apostoł Paweł nie tylko nazwał on sam siebie ojcem, ale także zaczął upraszać by chrześcijanie stali się jego naśladowcami.
W kwestii nie nazywania nikogo ojcem najszanowniejszy pan prezydent stał się naśladowcą najszanowniejszego pana apostoła Pawła. I chociaż nie wiem dlaczego najszanowniejszego pana papieża Jana Pawła 2 nazwał pan prezydent ojcem, to wiem, że złamał pan przykazanie najszanowniejszego władcy Jehoszua Masziach (Jezusa Chrystusa) okazując tym samym brak szacunku jego naukom jak również samemu Bogu Ojcu:

Jana 5:23
(...)Kto nie szanuje Syna, ten nie szanuje Ojca, który go posłał.

Najszanowniejszy panie prezydencie, nie wiem co jest przyczyną tego, że zachowując z jednej strony pozory religijności jednocześnie okazuje pan brak szacunku samemu najszanowniejszemu władcy Jehoszua Masziach (Jezusowi Chrystusowi) tym samym nie szanując najszanowniejszego Boga Ojca.
Przyczyną tą może być brak znajomości chrześcijańskich przykazań.
Przyczyną też może być to, że wyżej stawia pan złą tradycję od dobrej wiary.
Jaka jest prawda w tej kwestii tego nie wiem.
Bardzo proszę przejdźmy do dalszej analizy pańskiego świątecznego kazania. Tym razem zajmiemy się kwestią przekonań:

Każdy może przyjść i być między nami, (…) jeżeli szanuje nasze przekonania

Słowo przekonanie jest słowem znaczeniowo zbliżonym do słowa wiara.
Jest to nasz osobisty osąd jakiegoś problemu. I chociaż praktycznie znaczy to samo, to może znaczyć coś przeciwnego.
Bywa bowiem i tak, że kaznodzieje głoszą w to co nie wierzą, a wierzą w o czym nikomu nie mówią.
Weźmy na przykład Święto Trzech Króli.
Według tego co głosił najszanowniejszy pan prezydent – według tradycji - najszanowniejszego władcę Jehoszua Masziach (Jezusa Chrystusa) odwiedziło trzech królów z różnych stron świata.
Dla tych, którzy uwierzyli w słowa prezydenta, słowa te mogą stać się wyznaniem wiary.
Według wiary chrześcijan opartej na Biblii nie byli to królowie, ale mędrcy i liczba ich jest nieznana. Nie przyszli oni z różnych części świata ale z jednej.
Oprócz tradycji i wiary mamy też przekonania.
Mogą się one pokrywać z wiarą lub z tradycją, mogą też być inne.
W swoim życiu spotkałem praktykującego katolika nie wierzącego w Boga, spotkałem też zadeklarowanego ateistę, w którym pod oficjalnym wyznaniem wiary ateistycznej odnalazłem ukrytą wiarę w duszę nieśmiertelną.
Jakie są pana prezydenta przekonania, tego nie wiem, ale wiem, że chce pan by były one szanowane, chociaż nie wiem co pan dokładnie ma na myśli, bowiem słowo szacunek ma wiele znaczeń.

Przypomnijmy sobie teraz całe przeanalizowane zdanie z trochę poszerzonym kontekstem:

„Każdy może przyjść i być między nami, jeżeli szanuje naszą tradycję, jeżeli szanuje naszą wiarę, jeżeli szanuje nasze przekonania, jeżeli nie chce ich naruszać.”

Zaprosił pan każdego, do bliżej nie określonego grona, ale pod warunkiem, że nie będzie chciał on naruszać tradycji, wiary i przekonań.
Obawiam się, że najszanowniejszy pan prezydent oczekuje od życia rzeczy niemożliwych.
Gdyby znał pan historię swego kościoła to wiedział by pan, że jego wiara się zmieniała i prawdopodobnie mogą następować dalsze zmiany.
Zmianom podlegają też tradycje. Jedne tradycje zanikają, inne się pojawiają i zyskują na popularności, czego przykładem może porzucona prastara chrześcijańska tradycja jedzenia skalanymi rękoma oraz stosunkowo nowa tradycja ubierania świątecznej choinki, która to tradycja w niektórych krajach zrobiła zawrotną karierę.
A z przekonaniami zdarza się i tak, że podczas jednej dyskusji na jakiś temat mogą się one zmieniać wielokrotnie pod wpływem różnych przekonujących argumentów.
Mówi się, że tylko krowa poglądów nie zmienia, ale czy to jest prawda tego nie wiem.
Krową nie jestem i myślę, że i krowa może zmieniać poglądy, ale jaka jest prawda w tym temacie nie wiem.

Proszę zastanówmy się nad skrajnym przypadkiem człowieka bardzo, a to bardzo głupiego.
Durnego tak, że bardziej głupszym być już nie można
Uwierzył on w kłamstwo, praktykuje złe tradycje szkodzące zarówno jemu samemu jak i otoczeniu, stanowiąc tym samym zagrożenie zarówno dla życia swego jak i dla życia innych ludzi.
By było jeszcze gorzej według jego przekonań, jego wierzenia i jego tradycje chociaż - czasami w sposób jawny sprzeczne ze sobą - uznaje on za najlepsze na świecie.
Takie schizofreniczne poglądy u chorych umysłowo ludzi się zdarzają.
Na dodatek człowiek ten żąda od wszystkich tego by szanowali jego wierzenia, tradycje i przekonania i by nikt nie chciał ich naruszać.
Bardzo proszę zastanówmy się jak takiemu człowiekowi okazać szacunek?
Może najszanowniejszy pan prezydent napisze co o tym myśli?
Jak najszanowniejszy pan prezydent okazał by szacunek takiej osobie?

Ja myślę, że nadeszła pora na podsumowanie i zakończenie tego listu.
Po pierwsze święta typu Święto Trzech Króli, Wielkanoc, Boże Narodzenie przez to, że są państwowe są sprzeczne s konstytucją i w ogóle nie powinny istnieć w kraju, który chce gwarantować wolność sumienia i wyznania. Dotyczy to absolutnie każdych świąt, czy to kościelnych czy jakichkolwiek innych.
Osobiści nie mam nic przeciwko temu, by ktoś coś świętował.
Uważam, że każdy ma do tego prawo i oprócz cotygodniowego dnia wolnego od pracy każdy obywatel powinien mieć też prawo do świętowania na przykład przez 13 dodatkowych dni w roku według swego uznania.
Nawet jeżeli będzie chciał uświęcać jakieś święto urągające jego wierze i zdrowemu rozsądkowi niech świętuje. Jeżeli ktoś chce z siebie robić błazna i pośmiewisko ma do tego prawo podobne do tego jakie mają prawo aktorzy, komicy, błaźni, komedianci...
Jednak zmuszanie do podobnych zachowań wszystkich obywateli państwa ustawą nakazującą powstrzymywanie się od pracy by propagować tradycję opartą na kłamstwie uważam za skrajny przykład i głupoty i niegodziwości.
Rozumiem jednak, że istnieje całkiem spore grono apostołów zła, siewców głupoty i nienawiści oraz piekielnych sadystów którym taka sytuacja bardzo odpowiada, a panujący w naszym kraju ustrój – totalitarna demokracja sprzyja tej grupie społecznej.
Czy taka rzeczywistość jest dobra?
Moim zdaniem jest bardzo zła, dlatego też napisałem ten list.
Mam też największą prośbę do najszanowniejszego pana prezydenta Andrzeja Dudy – najszanowniejszy panie prezydencie ma pan możliwości ustawodawcze.
Może się pan zapisać na kartach historii jako wielki reformator społeczny i religijny.
Bardzo proszę o zmienienie prawa dotyczącego dni wolnych od pracy na prawo zgodne z prawem i sprawiedliwością. Bardzo proszę spróbować. Proszę się nie bać. Życzę panu odwagi.
By dopomóc panu postanowiłem się pomodlić w intencji pana oraz innych prawodawców tworzących prawo.

Najszanowniejszy Boże Ojcze, czy mogę Cię prosić o to być dopomógł najszanowniejszemu panu prezydentowi Andrzejowi Dudzie oraz innym prawodawcom w tworzeniu jak najlepszych sprawiedliwych praw?
Jeżeli mogę, to proszę o to najmocniej w imieniu najszanowniejszego władcy Jehoszua Masziach (Jezusa Chrystusa).

Na wszelki wypadek w podobnej intencji postanowiłem pomodlić się do najlepszego spośród wszystkich najlepszych Dobrych Bogów, Boga:

Najszanowniejszy, najlepszy spośród najlepszych Dobrych Bogów Boże, czy mogę Cię prosić o to być dopomógł najszanowniejszemu panu prezydentowi Andrzejowi Dudzie oraz innym prawodawcom tworzyć jak najlepsze, jak najsprawiedliwsze prawa?
Jeżeli mogę, to proszę o to najmocniej jak tylko człowiek może prosić.

Z wyrazami największego szacunku i życzeniami najlepszości jacek ahmadeusz szatan kwaśniewski


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł: pomniki
Post: 18 cze 2018, 20:01 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 mar 2018, 10:14
Posty: 26
Jacek Kwaśniewski 11 dzień 5 miesiąc 9 rok EY


Najsz. Najszanowniejszy panie prezydencie Andrzeju Dudo, najszanowniejsi czytelnicy tego listu, piszę do najszanowniejszego pana piąty list. W pierwszym liście pisałem o podpisanej przez pana ustawie o ograniczeniu handlu w niedziele. W drugim liście pisałem o dzieciach gorszego sortu, dzieciach pokrzywdzonych zarówno przez prawo jak i przez los. Według tego prawa by dziecko stało się człowiekiem godnym tego by skorzystać z systemu pomocy wzajemnej 500 + musi mieć rodzeństwo. Dzisiaj widziałem takie dziecko porzucone przez mamę, którą już aresztowano. Jak się domyślam trwają jeszcze poszukiwania taty jedynaka, by i jego aresztować. W trzecim liście pisałem o chrześcijańskiej rachubie kłamstw za pośrednictwem której chrześcijanie uwikłali ludzkość w kłamstwo na na skalę gigantycznie wielką. W czwartym liście pisałem o tradycji, wierze, przekonaniach, kłamstwach, choince oraz świętach łamiących sumienia ludzkie. Nadszedł czas na napisanie kolejnego listu. Tematem przewodnim tego listu będą pomniki. Bardzo proszę sprawdźmy w encyklopedii PWN co kryje się pod słowem pomnik:

Pomnik - dzieło rzeźbiarskie lub architektoniczno-rzeźbiarskie w formie posągu, obelisku, płyty, budowli itp., wzniesione ku czci jakiejś osoby, dla upamiętnienia jakiegoś wydarzenia.

Do pomników należą również ulice. Te pomniki występują w Polsce najczęściej i najgęściej. O tym najszanowniejszy pan prezydent powinien dobrze wiedzieć. Podpisał najszanowniejszy pan prezydent faszystowską w wydźwięku, jednocześnie antychrześcijańską ustawę. Bardzo proszę przypomnijmy sobie jej fragment:

Warszawa, dnia 1 czerwca 2016 r.
Poz. 744 USTAWA z dnia 1 kwietnia 2016 r.
o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez nazwy budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej
Art. 1. 1. Nazwy budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej, w tym dróg, ulic, mostów i placów, nadawane przez jednostki samorządu terytorialnego nie mogą upamiętniać osób, organizacji, wydarzeń lub dat symbolizujących komunizm lub inny ustrój totalitarny, ani w inny sposób takiego ustroju propagować. (…)
Art. 7. Ustawa wchodzi w życie po upływie 3 miesięcy od dnia ogłoszenia.
Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej: A. Duda

Na początku wytłumaczę dlaczego ustawa ta ma zabarwienie faszystowskie. Faszyzm jest trudny do zdefiniowania, dlatego, że w różnych krajach różnie się objawiał. Jedną z cech wspólnych dla większości faszystów był antykomunizm, który przerodził się w drugą wojnę światową, którą faszyści przegrali, ale się nie poddali. Faszystowska idea antykomunistyczna znalazła naśladowców czego dowodem jest podpisana przez najszanowniejszego pana prezydenta ustawa o zakazie propagowania komunizmu. Ustawa ta zakazuje też propagowanie chrześcijaństwa, dlatego, że komunizm jest integralną częścią chrześcijaństwa. Wielce prawdopodobne jest, że żadna inna religia nie przyczyniła się tak do propagowania komunizmu jak chrześcijaństwo. Bardzo proszę sprawdźmy w słowniku co oznacza słowo komuna:

Komuna - grupa ludzi lub rodzin żyjących razem i dzielących się wszystkim; wspólnota.

Najmniejszą, najpopularniejszą formą komuny jest rodzina. Każda wspólnota jest inaczej mówiąc komuną. Nasze państwo, Polska też jest komuną, a jej budżet jest budżetem komunistycznym.
Oprócz wspólnot rodzinnych czy też terytorialnych, którymi zazwyczaj są państwa można spotkać też wspólnoty religijne. W teologii funkcjonuje nazwa – biblijni komuniści. Bardzo proszę zajrzyjmy do encyklopedii teologicznej:

Kanonicze życie — znaczy tyle, co życie wspólne (po łac. vita canonica seu communis = życie kanoniczne lub wspólne; kanonicy).

Biblijni Komuniści — to nazwa tych chrześcijan różnych ugrupowań, którzy w ciągu dziejów usiłowali realizować życie wspólne w zakresie religijnym i społeczno gospodarczym na podstawie zdań z Dziejów Apostolskich (Biblia);

A teraz proszę zajrzyjmy do Biblii i poznajmy bliżej biblijnych komunistów:

Dzieje 2:44-47; 4:32
(...)Wszyscy, którzy uwierzyli, byli razem, mieli też wszystko wspólne i zaczęli sprzedawać swe posiadłości oraz majątki, a to, co uzyskali, rozdzielali wszystkim — każdemu tyle, ile potrzebował. I dzień w dzień wciąż jednomyślnie przebywali w świątyni i przyjmowali posiłki w domach prywatnych, a także spożywali pokarm z wielką radością oraz szczerością serca, wysławiając Boga i znajdując łaskę u całego ludu. A Jehowa codziennie przyłączał do nich dostępujących wybawienia. (...)A całe owo mnóstwo tych, którzy uwierzyli, miało jedno serce i jedną duszę i nikt nie mówił, że to, co posiada, jest jego własnością, lecz wszystko mieli wspólne.
nie dajecie się zastraszyć waszym przeciwnikom. (…)

Bardzo proszę zwróćmy uwagę na cechy charakterystyczne tej chrześcijańskiej biblijnej komuny. Chrześcijanie pozbywali się prywatnego majątku. Wszytko mieli wspólne i spotkało się to z pomocą Boga, który przyłączał do komuny ludzi dostępujących wybawienia.
W dalszej części Dziejów Apostolskich spotykamy ciekawy opis tak zwanych kułaków, osób próbujących zachować własność prywatną. Bardzo proszę zapoznajmy się z tą pouczającą sytuacją.

Dzieje 4:33-5:11
(...)Apostołowie zaś z wielką mocą w dalszym ciągu dawali świadectwo o zmartwychwstaniu Pana Jezusa; i na nich wszystkich w obfitej mierze spoczywała niezasłużona życzliwość. Istotnie, nikt wśród nich nie był w potrzebie; bo wszyscy posiadacze pól lub domów sprzedawali je i przynosili równowartość tego, co sprzedali, i składali u stóp apostołów. Każdemu zaś przydzielano tyle, ile potrzebował. Tak też Józef, któremu apostołowie nadali przydomek Barnabas, co w tłumaczeniu znaczy Syn Pocieszenia, Lewita rodem z Cypru, posiadający połać ziemi, sprzedał ją, przyniósł pieniądze i złożył je u stóp apostołów. Jednakże pewien mężczyzna imieniem Ananiasz, wraz z Safirą, swoją żoną, sprzedał posiadłość i za wiedzą żony potajemnie zatrzymał część zapłaty, a tylko część przyniósł i złożył u stóp apostołów. Ale Piotr rzekł: „Ananiaszu, dlaczego Szatan cię ośmielił, byś postąpił fałszywie wobec ducha świętego i potajemnie zatrzymał część zapłaty za pole? Dopóki pozostawało u ciebie, czyż nie pozostawało twoim i czy po sprzedaniu nie mogłeś dalej tym rozporządzać? Dlaczego postanowiłeś w swym sercu tak uczynić? Postąpiłeś fałszywie nie wobec ludzi, lecz wobec Boga”. Usłyszawszy te słowa, Ananiasz upadł i skonał. I wielka bojaźń ogarnęła wszystkich, którzy o tym słyszeli. A młodsi mężczyźni wstali, owinęli go w płótna i wyniósłszy, pogrzebali. Po upływie około trzech godzin weszła jego żona, nie wiedząc, co się wydarzyło. Piotr rzekł do niej: „Powiedz mi, czy oboje za tyle sprzedaliście to pole?” Ona rzekła: „Tak, za tyle”. Piotr więc powiedział do niej: „Dlaczego oboje uzgodniliście między sobą, żeby wystawić na próbę ducha Jehowy? Oto stopy tych, którzy pogrzebali twego męża, są u drzwi; oni też ciebie wyniosą”. Natychmiast upadła u jego stóp i skonała. Gdy młodzieńcy weszli, znaleźli ją martwą i wyniósłszy, pogrzebali ją obok jej męża. Toteż wielka bojaźń ogarnęła cały zbór oraz wszystkich, którzy o tym słyszeli.

Opisana w Biblii komunistyczna wspólnota, sprzedająca swoje mienie i dzieląca się wszystkim co posiadała była typową piramidą finansową. Jak długo przystępowali do komuny nowi członkowie mający co sprzedać komuna mogła istnieć. Kiedy posiadacze rozsprzedali swe pola i majątki komuna została bez dachu nad głową i środków do życia. Pozostał po niej tylko okraszony trupami najszanowniejszego małżeństwa Ananiasza i Safiry zapis w Biblii.
Idea komunizmu jednak przetrwała. Propagowali go liczni chrześcijańscy myśliciele. Powstawały i wciąż powstają komuny chrześcijańskie, które ideę komunizmu usiłują w życie wprowadzać. Podam kilka przykładów.

Chrześcijański Kościół Antonian Szwajcaria - wspólnota dóbr i kobiet.
Chrześcijański Kościół Apostolskich Braci Włochy - wspólnota dóbr.
Chrześcijański Kościół Bartolomitów - Działali, mając swoje filie, w różnych państwach., w tym w kilku miastach Polski. Tu zwano ich po prostu Bartoszkami, a ponieważ prowadzili wspólne życie — po łacinie zwane vita communis — zwano ich też komunistami.
Chrześcijański Kościół Biegunów Rosja - posiadanie dóbr jest grzechem, wspólnota kobiet i dóbr.
Chrześcijański Kościół Bordelumitów - wspólnota własności wszystkiego, w tym kobiet.
Chrześcijański Kościół Braci Czeskich przeciwnicy własności prywatnej
Chrześcijański Kościół Dunkersów - USA Niemcy wspólnota materialna materialnej.
Harmoniści Niemcy - wspólnota dóbr
Kościół Esseńczyków - jedna z głównych grup Izraelskich z czasów Jehoszua Masziach żyjąca w komunach.
(…)
To tylko niektóre z komun. Część z nich podzieliła los komuny opisanej w Biblii, są też takie, które istnieją do dzisiaj. W obrębie Kościoła Rzymsko Katolickiego istnieje wiele wspólnot komunistycznych zwanych też zakonami.
Idea komunizmu nie jest jednak wynalazkiem tylko Jehudejskim. Na przykład filozof grecki najszanowniejszy pan Arystokles nazywany też Platonem uważał radykalnie ujęty komunizm jako idealny ustrój państwa, czemu dał wyraz w swojej Politei zwanej też Rzeczpospolitą.
Idea komunizmu miała i ma też swoich przeciwników, którzy wspólnoty komunistyczne próbowali unicestwić siłą mordując komunistów lub też prawnie ograniczając swobodę wygłaszania poglądów. Przekładem takiego faszyzującego antykomunizmu zwanego też komunofobią jest popisana przez najszanowniejszego pan prezydenta ustawa o zakazie propagowania komunizmu.
Myślę, że warto w tym momencie dodać, że faszyści pomimo tego, że byli antykomunistami sami bywali zwolennikami komunizmu. Na przykład niemieccy faszyści zwalczali komunizm ponadnarodowy w zamian propagując komunizm narodowy zwany też narodowym socjalizmem. Charakteryzował się on przede wszystkim rasizmem wywyższającym własny Naród. Podobne idee były i są propagowane w wielu krajach. Anglia, Anglia ponad wszystko. Niemcy, Niemcy, ponad wszystko. Polska, Polska, ponad wszystko. …
W części III Dziadów najszanowniejszego pana Adama Mickiewicza Polska zostaje nazwana Chrystusem narodów. Również ta rasistowska idea ma swój biblijny pierwowzór. Bardzo proszę zajrzyjmy do Biblii:

Wyjścia 19:6; Aggeusza 2:7; Izajasza 60:5
A wy sami staniecie się dla mnie królestwem kapłanów i narodem świętym’. (…) I zakołyszę wszystkimi narodami, i przyjdą kosztowności wszystkich narodów; i napełnię ten dom chwałą’ — rzekł Jehowa Zastępów. (...)do ciebie napłynie bogactwo morza; przyjdą do ciebie zasoby narodów.

I chociaż słowa te zostały zapisane dawno temu po dziś dzień mogą istnieć Izraelici, którzy za naród wybrany, czasami za naród lepszy a nawet najlepszy się uważają. Marzyć się im mogą kosztowności wszystkich narodów. Za sprawą chrześcijan ta rasistowska idea rozpełzła się po całym świecie:

1 Piotra 2:9
(...)Lecz wy jesteście „rodem wybranym, królewskim kapłaństwem, narodem świętym,(...)

Słowa te często różne kościoły chrześcijańskie odnoszą tylko do siebie. Chrześcijanie należący do jakiegoś kościoła uważają swój kościół za kościół jedyny prawdziwy, wybrany, a członków innych kościołów skłonni są uważać za zwiedzionych głupców. Idea ta wywarła wielki wpływ na losy współczesnego nam świata za sprawą najszanowniejszego pana Adolfa Hitlera, który według tego co pisał uważał się za wybrańca Wszechmogącego Stwórcy. Bardzo proszę zajrzyjmy do jego manifestu politycznego zawartego w książce 'Moja Walka':

„Z szarego obywatela stałem się fanatycznym antysemitą.
Jehudejska doktryna marksistowska odrzuca arystokratyczne prawo natury i w miejsce odwiecznego przywileju siły kładzie masy i znaczenie ilości. W ten sposób zaprzecza
indywidualnej wartości człowieka, nie uznaje, aby narodowość i rasa były wartością, pozbawia znaczenia ludzką egzystencję i kulturę.
Jeżeli Jehudejczy z pomocą swego marksistowskiego credo podbije narody świata, jego panowanie
będzie końcem ludzkości, a nasza planeta, bezludna jak przed milionami lat, będzie pędzić w eterze. Odwieczna natura bezwzględnie karze tych, którzy; łamią jej prawa.
To daje mi przekonanie, że działam w imieniu Wszechmogącego Stwórcy.”

Myślę, że warto bliżej przyjrzeć się rasizmowi, który w Niemczech przybrał formę nazizmu. Proszę zapoznajmy się z głównymi ideami tej religii państwowej. W programie Narodowo Socjalistycznej Partii Robotników - NSDAP - niemieccy chrześcijanie ograniczyli zakres działania jednostki i podporządkowali go ogółowi – demograficznej i ideowej większości. Bardzo proszę zajrzyjmy do do dziesiątego punktu tego programu:

PROGRAM NSDAP
10. Najważniejszą powinnością każdego obywatela państwa powinna być praca umysłowa albo fizyczna. Zakres działania jednostki nie może kolidować z interesami większości, ale powinien się mieścić w ramach społecznych i służyć ogółowi.

Do żądań NSDAP należała wolność dla wszystkich wszystkich wyznań religijnych. Wolność tę ograniczono jednak bezpieczeństwem państwa oraz poczucie moralności narodu niemieckiego. NSDAP jako partia popierała chrześcijaństwo. Bardzo proszę zapoznajmy się z tą deklaracją ideową:

24. Żądamy wolności dla wszystkich wyznań religijnych; jej granice stanowić będą
bezpieczeństwo państwa oraz wystąpienia naruszające poczucie moralności narodu
niemieckiego. Partia, jako taka, popiera chrześcijaństwo, ale nie wiąże się w kwestii wiary z
żadną religią. Zwalcza w nas i poza nami żydowskiego materialistycznego ducha i jest
przekonana, że nasz naród może czerpać siłę tylko z zasady:
Interes ogółu ponad własnym.

Co to jest poczucie moralności narodu 'niemieckiego' dowidzieliśmy się podczas drugiej wojny światowej. W zakres tego chrześcijańskiego poczucia moralności wchodziły morderstwa, kradzieże, eutanazja chorych psychicznie Aryjczyków oraz eutanazja niearyjskich narodów. Więzienie i mordowanie przeciwników politycznych i religijnych nawet w obrębie chrześcijaństwa aryjskiego sprzeciwiającego się chrześcijańskiej ideologii NSDAP.
Chrześcijański narodowy komunizm nazistowski miał wiele cech wspólnych z komunizmem radzieckim. Był podobnie nastawiony na siłową ekspansję. Zawładnięcie władzy nad światem. Różnił się przede wszystkim gloryfikacją narodu niemieckiego, który miał być rasą władców. Pisał o tym otwarcie najszanowniejszy pan Adolf Hitler:

„Mamy wszyscy świadomość, że w dalekiej przyszłości rodzaj ludzki będzie miał do
czynienia z problemami, którym będzie musiał stawić czoła i uczyni to najszlachetniejsza
rasa wysunięta na przywódcę świata i popierana przez siły całego globu.”

Chrześcijański komunizm faszystowski różnił się od radzieckiego wspólnotą żon. W komunizmie radziecki wspólnota żon nie była propagowana. Najszanowniejszy pan Włodzimierz Ilicz Lenin nauczał:

„Precz z fałszem. Precz z kłamcami, którzy deklamują o wolności i równości dla wszystkich, dopóki istnieje płeć ciemiężona, dopóki istnieją klasy ciemiężców.”

Tymczasem według Biblii kobieta jest podgatunkiem człowieka, którą według niektórych chrześcijan można ciemiężyć. Bardzo proszę zajrzyjmy do Biblii:

1 Tymoteusza 2:11-13; Efezjan 5:24
(...)Kobieta niech się uczy w milczeniu, z pełną uległością. Nie pozwalam kobiecie nauczać ani sprawować władzy nad mężczyzną, lecz ma zachowywać milczenie. Bo Adam został ukształtowany pierwszy, potem Ewa. (…) Doprawdy, jak kościół jest podporządkowany Chrystusowi, tak i żony niech będą swym mężom we wszystkim.

Widzimy zatem, że faszystowscy chrześcijańscy komuniści mieli biblijne podstawy do ustanowienia wspólnoty żon. Była to jednak osobliwa wspólnota. W ramach dążenia do czystości rasy wybierano z narodu kobiety cechujące się dobrym zdrowiem fizycznym i umysłowym oraz cechami aryjskimi. Kobiety te zapładniali mężczyźni spełniające podobne co kobiety wymogi. Dzieci zrodzone z tych związków miały stanowić późniejszą elitę narodu rządzącego światem. Idee te znalazły uznanie w chrześcijańskim narodzie niemieckim. Najszanowniejszy pan Adolf Hitler szczycił się:

„Żarliwi protestanci mogli stać ramię w ramię z żarliwymi katolikami w naszych szeregach bez najmniejszych niepokojów sumienia związanych z ich religijnymi przekonaniami.”

Po podbiciu świata inne narody w większości miały zostać wysterylizowane i rozmnażane sztucznie celem zapewnienia aryjskim władcom świata niewolniczej pracy.

Celem powyższej analizy tematu była próba uświadomienia najszanowniejszemu panu prezydentowi jak i ewentualnym czytelnikom tego listu faktu, że podpisana przez najszanowniejszego pana prezydenta ustawa dotyczy nie tylko komunizmy, ale również faszyzmu i nazizmu, w których to ustrojach elementy idei komunistycznej również występowały. Co jednak najważniejsze ustawa ta dotyczy przede wszystkim chrześcijaństwa we wszelkiej postaci opierającego swe wierzenia na Biblii. Podpisana przez najszanowniejszego pana prezydenta ustawa to jednak nie koniec faszystowskiej, schizofrenicznej krucjaty przeciwko komunistycznej idei. Nasi kochani ustawodawcy nie próżnują:

DZIENNIK USTAW RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
Warszawa, dnia 20 lipca 2017 r.
Poz. 1389
USTAWA z dnia 22 czerwca 2017 r.
o zmianie ustawy o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez nazwy budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej (...)
„Rozdział 2
Zakaz propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez pomniki
Art. 5a. 1. Pomniki nie mogą upamiętniać osób, organizacji, wydarzeń lub dat symbolizujących komunizm lub inny ustrój totalitarny, ani w inny sposób takiego ustroju propagować. (...)
Dziennik Ustaw – 2 – Poz. 1389
2. Przez pomniki rozumie się również kopce, obeliski, kolumny, rzeźby, posągi, popiersia, kamienie pamiątkowe, płyty i tablice pamiątkowe, napisy i znaki. (...)
Art. 3. 1. Właściciel albo użytkownik wieczysty nieruchomości, na której w dniu wejścia w życie ustawy znajduje się pomnik upamiętniający osoby, organizacje, wydarzenia lub daty symbolizujące komunizm lub inny ustrój totalitarny lub propagujący taki ustrój w inny sposób, usuwa ten pomnik w terminie 12 miesięcy od dnia jej wejścia w życie. (...)
Art. 4. Ustawa wchodzi w życie po upływie 3 miesięcy od dnia ogłoszenia.
Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej: A. Duda

Najszanowniejszy panie prezydencie, kiedy czytałem powyższą ustawę przypomniały mi się wiadomości dochodzące z niedawno powstałego Państwa Islamskiego, do którego powstania w jakimś stopniu przyczyniło się również Państwo Polskie biorące udział w bandyckim napadzie na Irak. Media obiegły widoki bojowników Państwa Islamskiego niszczące dzieła sztuki.
Komentarze były różne.
Pojawiły się głosy, że to dzicz, barbarzyńcy i tym podobne określenie.
Pod adresem osób niszczących dzieła sztuki padały też słowa obelżywe i wulgarne.
Tak na niszczenie pomników kultury zareagowali niektórzy członkowie Narodu Polskiego. Tymczasem inni członkowie tego samego Narodu przygotowywali ustawy, których celem jest podobny atak na dzieła sztuki. Do grona tych osób zalicza się przede wszystkim najszanowniejszy pan prezydent, który wymysły prawodawców podpisał własną ręką.
Spróbujmy jednak oderwać się od ziemi i spojrzeć na problem z wyższego Boskiego punktu widzenia. Najszanowniejszy pan Adolf Hitler napisał:

„Chrześcijaństwo nie zadowalało się tylko wznoszeniem swojego ołtarza. Musiało tak postępować, aby zniszczyć ołtarze pogan. Taka fanatyczna nietolerancja umożliwiła rozszerzenie tego kamiennego credo; jest to podstawowy kierunek jego istnienia.”

Bardzo proszę sięgnijmy do Biblii i przypomnijmy sobie co Izraelici robili wchodząc do Ziemi Obiecanej:

Powtórzonego Prawa 2:34
(...)I w tymże czasie zajęliśmy wszystkie jego miasta, i przeznaczyliśmy na zagładę każde miasto, mężczyzn i kobiety, i małe dzieci. (...)

Unicestwiane były nie tylko małe dzieci. Bóg dał bowiem Izraelitom taki nakaz:

Powtórzonego Prawa 7:5, 6
(...)„Lecz oto, co macie im uczynić: Ich ołtarze macie zburzyć i ich święte słupy macie potrzaskać, i ich święte pale macie pościnać, a ich ryte wizerunki macie spalić ogniem. Jesteś bowiem ludem świętym dla Jehowy, twego Boga. Ciebie Jehowa, twój Bóg, wybrał, abyś `był jego ludem, szczególną własnością, ze wszystkich ludów, które są na powierzchni ziemi.

Najszanowniejszy panie prezydencie, podpisał pan ustawę, której celem jest dewastacje dzieł sztuki w Polsce, ale w zamian domaga się pan budowania nowych komunistycznych pomników. Najszanowniejszy panie prezydencie proszę sobie przypomnieć słowa jakie pan wypowiedział w Warszawie:

„Tu na Krakowskim Przedmieściu powinny się znaleźć dwa pomniki.
Tu powinien powstać pomnik tych, którzy zginęli w katastrofie smoleńskiej.
Ale tutaj, proszę państwa, też tutaj powinien powstać jeszcze drugi pomnik, powinien powstać pomnik tego, który tu pracował i który ich zebrał by razem pojechać. Ale także dla tego, że był prezydentem Warszawy. (…)

Najszanowniejszy panie prezydencie bardzo proszę zastanówmy się nad tym kto zginął w katastrofie smoleńskiej. Czy nie było wśród ofiar byłych żołnierzy Ludowego Wojska Polskiego?
A czy najszanowniejszy pan Lech Kaczyński, któremu chce pan stawiać pomniki nie służył w Ludowym Wojsku Polskim? Osoby zorientowane w temacie wiedzą, że pan Lech Kaczyński służył wojsku. W Ludowym Wojsku Polskim służyła też nie jedna ofiara sławetnej katastrofy. A kto służył w Ludowym Wojsku Polskim może pamiętać przysięgę, jaką składali żołnierze. Bardzo proszę przypomnijmy sobie tę przysięgę:

Dz.U.52.46.310 - Ustawa z dnia 22 listopada 1952 r. o przysiędze wojskowej. (Dz. U. z dnia 1 grudnia 1952 r.)

„Ja, obywatel Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, stając w szeregach Wojska Polskiego, przysięgam Narodowi Polskiemu być uczciwym, zdyscyplinowanym, mężnym i czujnym żołnierzem, wykonywać dokładnie rozkazy przełożonych i przepisy regulaminów, dochować ściśle tajemnicy wojskowej i państwowej, nie splamić nigdy honoru i godności żołnierza polskiego. Przysięgam służyć ze wszystkich sił Ojczyźnie, bronić niezłomnie praw ludu pracującego, zawarowanych w Konstytucji, stać nieugięcie na straży władzy ludowej, dochować wierności Rządowi Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Przysięgam strzec niezłomnie wolności, niepodległości i granic Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej przed zakusami imperializmu, stać nieugięcie na straży pokoju w braterskim przymierzu z Armią Radziecką i innymi sojuszniczymi armiami i w razie potrzeby nie szczędząc krwi ani życia mężnie walczyć w obronie Ojczyzny, o świętą sprawę niepodległości, wolności i szczęścia ludu. Gdybym nie bacząc na tę moją uroczystą przysięgę obowiązek wierności wobec Ojczyzny złamał, niechaj mnie dosięgnie surowa ręka sprawiedliwości ludowej".

Najszanowniejszy panie prezydencie, być może nieświadomie nawołuje pan do stawiania pomnika ludziom, którzy byli zaprzysięgłymi komunistami i których to zdrajców Ludowej Ojczyzny dosięgła surowa ręka sprawiedliwości. Pan prezydent w swoim agitacyjnym przemówieniu nawołującym do stawiania pomników wspomniał: 'który ich zebrał by razem pojechać'.
Nie wiem co miał pan na myśli mówiąc te słowa. Z kontekstu domyślam się, że chodziło o najszanowniejszego pana Lecha Kaczyńskiego. Teoretycznie mogło panu chodzić o listę pasażerów feralnego lotu.
Z tego co udało mi się zorientować to podobne listy układane są ponad naszymi ludzkimi głowami.
Najszanowniejszy władca Jehoszua Masziach (Jezus Chrystus) tak nauczał swoich przyjaciół:

Łukasza 12:4-7
(...)Ponadto mówię wam, moi przyjaciele: Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a potem nie są w stanie nic więcej uczynić. Ale wskażę wam, kogo się bać: Bójcie się tego, który gdy zabije, ma władzę wrzucić do Gehenny (Piekła). Tak, mówię wam: Tego się bójcie. Czyż nie sprzedaje się pięciu wróbli za dwie monety małej wartości? A przecież ani jeden z nich nie jest zapomniany przed Bogiem. Lecz nawet wasze włosy na głowie wszystkie są policzone. Nie bójcie się; jesteście warci więcej niż wiele wróbli.

Najszanowniejszy panie prezydencie, z powyższych wersetów można wyciągnąć wniosek, że bez aprobaty Boga włos nam z głowy nie spadnie. Tym bardziej nie spadnie samolot przewożący wiele głów. Najszanowniejszy panie prezydencie, jeżeli już zeszliśmy na sprawy duchowe to warto zwrócić uwagę na teologiczny aspekt wznoszenia pomników. Czciciele różnych Bogów różnie się zapatrują na ten temat. Chrześcijanie wierni Bogu i najszanowniejszemu władcy Jehoszua Masziach (Jezusowi Chrystusowi) szanują prawo zapisane w Dekalogu. Bardzo proszę zapoznajmy się z tym prawem:

Wyjścia 20:4, 5
(...)Nie wolno ci robić sobie rzeźbionego wizerunku ani postaci podobnej do czegokolwiek, co jest w niebiosach w górze, lub tego, co jest na ziemi na dole, lub tego, co jest w wodach pod ziemią. (...)

Prawo to moim zdaniem jest proste i łatwe do zastosowania w życiu.
Kto chce być wierny Bogu nie będzie angażował się w stawianie jakichkolwiek pomników.

Powstaje jednak pytanie co zrobić z istniejącymi już pomnikami?
W swoim życiu widziałem różne pomniki. Na przykład pomniki w pełni prywatne.
Pomniki stojące na prywatnej posesji wybudowane za prywatne pieniądze.
Moim zdaniem pomnik taki to prywatna sprawa jego właściciela.
Zdarza się jednak, że prywatny pomnik bywa stawiany na państwowym terenie.
Takie przypadki się zdarzają. Na przykład nie szanujący prawa chrześcijanie stawiają krzyże, które są formą pomnika, na ternach państwowych. W takim przypadku sprawa jest kryminalna. Jeżeli wiadomo kto postawił pomnik powinien zostać ukarany i zobligowany do jego usunięcia w trybie natychmiastowym. Jeżeli tego nie zrobi w przewidzianym w prawie terminie powinien zostać dodatkowo ukarany a pomnik powinny rozebrać państwowe służby porządkowe i kosztem obarczyć kryminalistę.
Są też pomniki nasze wspólne, pomniki komunistyczne. Stojące na państwowym gruncie i wybudowane za pieniądze państwowe. Przykładem takich pomników są pomniki faszyzującego komunisty, najszanowniejszego pana Adama Mickiewicza. Jeden z pomników tego poety stoi na Rynku Głównym w Krakowie. Na cokole umieszczona została dedykacja: „Adamowi Mickiewiczowi Naród”. W tych trzech słowach można dostrzec ukryte ignorancję, przemoc, terror i gwałt. Podobne cechy można dostrzec absolutnie w każdym państwowym pomniku.
Ludzie mają różne upodobania. Jednym może się podobać poezja jednego poety, drugim innego. Jednemu członkowi Narodu może się podobać jakiś projekt pomnika, ktoś inny ten sam projekt może uważać za wyjątkowo szkaradny, a ktoś inny może jakiś pomnik uważać za jawne bałwochwalstwo i sprzeniewierzenie się wierze chrześcijańskiej.
Jako Naród składamy się z ludzi mających różne wierzenia, różne upodobania, różne idee. Jeżeli ktoś myśli, że Naród myśli dokładnie tak jak on, znaczy, że świata nie zna albo jest mocno upośledzony umysłowo.
Powróćmy proszę myślami do pomnika najszanowniejszego pana Adama Mickiewicza i zdobiącego go napisu Adamowi Mickiewiczowi Naród.
Gdyby w Polsce szanowano Naród po pierwsze nie powstał by żaden pomnik za publiczne pieniądze i na pewno na pomniku nie napisano by słowa Naród.
Uważam, że jeżeli ktoś chce postawić pomnik komukolwiek, to po pierwsze powinien to zrobić za własne lub też wspólne pieniądze osób mających takie marzenie. Pomnik musi też gdzieś stać. Dlatego też ktoś taki musi dysponować działką własnościową, na której pomnik powinien stanąć.
Jeżeli już spełni te warunki to na pomniku absolutnie nie powinien znaleźć się napis 'Temu to a temu Naród' tylko zgodnie z prawdą 'Temu to a temu wielbiciele'.
Kolejną kwestią, którą warto by rozwiązać to kwestia czasu na jaki powinien stanąć pomnik.
Bywa bowiem tak, że człowiek jest popularny, ale z czasem popularność jego zaczyna maleć, a bywa i tak, że po dokładnym przemyśleniu czyjegoś życia może się okazać, ze nie ma ani jednego człowieka, która by chciała by pomnik stał, a pomnik stoi.
Dlatego myślę, że pomniki stojące w miejscach publicznych powinny zostać opodatkowane. Wielbiciele pomnika powinni co roku płacić podatek. Gdy podatek nie zostanie zapłacony wówczas na pomniku powinno się zawiesić tabliczkę z napisem pomnik niechciany, na sprzedaż. Byłych właścicieli jeżeli żyją powinno się ukarać mandatem za nie płacenie podatków. Gdy znajdzie się kupiec, pomnik powinien zostać sprzedany, a nowy właściciel zrobi z pomnikiem co zechce. Jeżeli zechce go zostawić i płacić podatki pomnik będzie stał. Jeżeli zechce go zburzyć i postawić nowy pomnik, to postawi i będzie płacił podatek.
Jeżeli nowy właściciel nie będzie chciał postawić pomnika, ale coś innego niech stawia.
Myślę, że takie prawo było by dobre.
Najszanowniejszy pan prezydent podpisał inne prawo i ono obowiązuje. W Krakowie na Rynku Głównym stoi pomnik chrześcijańskiego komunisty a na nim napis 'Adamowi Mickiewiczowi Naród'. Gdyby na pomniku najszanowniejszego pana Adama Mickiewicza pisała dedykacja 'Adamowi Mickiewiczowi wielbiciele' sprawa była by prostsza. Pomnik można by sprzedać z nakazem zmiany dedykacji.
Zresztą sprawa została przez najszanowniejszego pana prezydenta i naszych ustawodawców rozwiązana. Najszanowniejszy pan Adam Mickiewicz ponad wszelką wątpliwość był chrześcijańskim komunistą i zgodnie z obowiązującym prawem pomnik powinien z Rynku Krakowskiego zniknąć. Zgodnie z prawem powinny też zniknąć wszelkie inne pomniki powstałe za nasze wspólne komunistyczne pieniądze. Gloryfikują one bowiem przemoc i terror. Gwałcą zapisane w Konstytucji prawo do wolności sumienia i wyznania. A przecież najszanowniejszy pan prezydent obejmując swój urząd przysięgał:

"Obejmując z woli Narodu urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, uroczyście przysięgam, że dochowam wierności postanowieniom Konstytucji, będę strzegł niezłomnie godności Narodu, niepodległości i bezpieczeństwa Państwa, a dobro Ojczyzny oraz pomyślność obywateli będą dla mnie zawsze najwyższym nakazem, tak mi dopomóż Bóg".

Najszanowniejszy panie prezydencie przysiągł pan na Boga, dlatego zdumiewam się pańskim postępowaniem. Zdumiewam się podpisanymi przez najszanowniejszego pana prezydenta ustawami. Zastanawia mnie taż jaka może być przyczyna powstawania tak głupich ustaw. Jakieś światło rozjaśniające istniejącą sytuację znajdziemy w zakazanej w Polsce przez demokratyczne władze twórczości najszanowniejszego pana Adolfa Hitlera. Bardzo proszę zapoznajmy się z tym co ten pan napisał na temat demokracji:

„Celem obecnej demokracji nie jest ukształtowanie zgromadzenia mądrych ludzi, ale raczej zebranie tłumu, który jest do niczego nieprzydatny, daje się łatwo poprowadzić w określonym kierunku, szczególnie jeżeli inteligencja poszczególnych jednostek jest ograniczona.”

Trudno nie zgodzić się z przedstawioną tezą, trudno też nie rozumieć demokratów, którym może zależeć by takie trafne spostrzeżenia były objęte zakazem publikacji. Proszę zastanówmy się nad demokracją. W demokratycznym państwie posłem może zostać niemal każdy. Niezależnie od tego jakie ma wykształcenie, ani jakie ma zdolności umysłowe.
Pod pewnymi względami dużo trudniej jest zdobyć prawo jazdy na samochód niż zostać prezydentem. Trzeba przejść badania lekarskie. Trzeba wykazać się niezbędną wiedzą teoretyczną i praktyczną.
A nawet jak już się ma prawo jazdy to można je stracić na przykład za jazdę po pijanemu.
A czy poseł wybrany w demokratycznych wyborach może stracić swoje stanowisko gdy będzie pracował nad ustawą w stanie zamroczenia alkoholowego?
W naszym kraju nie ma takiej możliwości.
Tymczasem moja analiza podpisywanych przez najszanowniejszego pana prezydenta ustaw wykazuje, że z naszą Ojczyzną dzieje się coś strasznego.
Przyczyną tego stanu może być nie tylko alkohol i mierna inteligencja wybrańców Narodu. Niektórzy nasi prawodawcy mogą być zarażeni pasożytami. Na przykład tasiemcem, który potrafi zrobić spustoszenie w mózgu. Medycyna zna takie przypadki:

„Pochodzący z Chin mieszkaniec Wielkiej Brytanii przez cztery lata skarżył się na bóle głowy. Po wielu badaniach okazało się, że w jego mózgu rozwijał się rzadko spotykany gatunek tasiemca.
Mężczyzna wiele razy prosił lekarzy, aby zdiagnozowali jego dolegliwości. Zanim jednak udało im się poznać przyczynę jego bólu głowy, na który skarżył się przez 4 lata, przeprowadzili wiele badań, m.in. na obecność wirusa HIV oraz syfilis. Podchodzący z Chin mieszkaniec Wielkiej Brytanii cierpiał też na kłopoty z pamięcią oraz miał problemy z odczuwaniem smaku. Wreszcie lekarzom udało się ustalić, że w jego mózgu rozwijał się bardzo rzadko spotykany gatunek tasiemca - Spirometra erinaceieuropaei.”

Są też inne drobnoustroje mogące mieć zły wpływ na pracę osób sprawujących władzę:

„USA: Wirus atakujący ludzki mózg i obniżający jego sprawność został odkryty przez amerykańskich naukowców – czytamy w "The Independent".
Wirusa ATCV-1 odkryli naukowcy z Johns Hopkins Medical School i University of Nebraska podczas przeprowadzania badania drobnoustrojów w gardłach. (...) Jak się okazało, wpływa on na funkcje poznawcze i wyobraźnię przestrzenną. Wirus został wykryty u 40 spośród 90 przebadanych osób. Jak wykazały przeprowadzone testy, zarażone nim osoby, niezależnie od wykształcenia i wieku, wolniej przetwarzały informacje wizualne i osiągały niższe wyniki w zadaniach mierzących koncentrację. - To uderzający przykład pokazujący, że "niewinne" mikroorganizmy, których jesteśmy nosicielami, mogą wpływać na zachowanie i poznawanie – powiedział dr Robert Yolken.”

Jak widzimy sprawa jest poważna. Uważam, że głupotą jest brak konieczności badań lekarskich dla osób ubiegających się o władzę. Osoby pełniące ważne funkcje powinny nie tylko spełniać wysokie normy intelektualne, ale również powinny przechodzić regularne testy medyczne i ćwiczenia potwierdzające sprawność intelektualną. Natomiast trzeźwość umysłu powinna zaś być sprawdzana codziennie. Rano i wieczorem posłanki i posłowie i inni urzędnicy pełniący odpowiedzialne funkcje powinny przechodzić test na obecność alkoholu czy też innych środków oduczających. W przypadku zaś wykrycia niedozwolonych substancji poseł, parlamentarzysta, radny, członek rządu, zarządu instytucji państwowej, premier czy prezydenta złapany na narkomani powinien w trybie natychmiastowym stracić pracę.

Najszanowniejszy panie prezydencie jak pan myśli – czy dobry jest przepis zabraniający kierowania po pijanemu kierowcom?

Ja myślę, że to dobry przepis.
Pijany kierowca stanowi zagrożenie nie tylko dla siebie, ale też dla osób w swoim otoczeniu. Może na przykład wjechać w przystanek pełen dzieci i krwawą jatkę urządzić.
Proszę wyobraźmy sobie zmiażdżone dzieciątka. Poodrywane nóżki. Krew z mózgiem zmieszane z piachem na miejscu wypadku.
Jeżeli zatem pijany kierowca jest zagrożeniem dla siebie i otoczenia tym bardziej zagrożeniem mogą być pijani rządzący. W stanie zamroczenie alkoholowego bezpośredniego lub pośredniego (kac) mogą oni pisać głupie ustawy, mogą przegłosowywać durne ustawy, mogą podpisywać idiotyczne ustawy. A Naród udręczony cierpi.
Ale tu nie tylko o dobro Narodu chodzi.
Chodzi też o dobro ludzi władzy. Najszanowniejszy władca Jehoszua Masziach (Jezus Chrystus) nauczał:

Łukasza 12:48
(...)Istotnie, komu dużo dano, od tego dużo się będzie żądać; a komu ludzie dużo powierzają, od tego będą żądać więcej niż zwykle.

Zwykły głupiec może trafić do Piekła dla Żuli. Głupiec będący przy władzy może trafić do Piekła dla VIP-ów, a co tam piekielni sadyści robią z durnymi możnowładcami nie chciał by przeżyć żaden człowiek obdarzony odrobinką zdrowego rozsądku.

Nie wszystko jednak w podpisanej przez najszanowniejszego pana prezydenta ustawie jest idiotyczne. Uważam, że sama idea odpolitycznienia ulic i dekomunizacja pomników jest dobra. Ludzie mieszkają przy różnie nazywających się ulicach. W Krakowie jest na przykład ulica Komuny Paryskiej. Historycy różnie oceniają tak zwaną Komunę Paryską. Jakiś mieszkaniec tej ulicy, którego uraczono tą nazwą może być faszystą i zagorzałym przeciwnikiem wszelkich form komunizmu. Inny mieszkaniec, zagorzały komunista może czuć się wniebowzięty.
A przecież można sprawę załatwić polubownie. Zamiast nazw ulic, placów, rond, można wprowadzić numerację ulic. W całym kraju według jednego klucza.
Problem by został rozwiązany.
Na dodatek ułatwiono by orientację w terenie. Po numerach ulic orientowalibyśmy się mniej więcej gdzie się znajdujemy i jak znaleźć potrzebną nam ulicę niezależnie od miasta czy wsi w jakiej się znajdziemy.
Również dekomunizacja pomników zaowocowała by zwiększeniem wolności sumienia i wyznania. Przecież nie każdy chce być właścicielem pomnika zaprzysiężonego komunisty Lecha Kaczyńskiego. Jedni dlatego, że mają poglądy faszystowskie, natomiast komuniści mogą go uważać za zdrajcę Narodu Polskiego. Jeszcze inni szanujący dekalog chrześcijanie wszelkie pomniki mogą uważać za akt bałwochwalstwa i zmuszanie ich do finansowania budowy pomników jest niczym innym jak terroryzmem, haniebnym gwałtem sumienia osoby wierzącej i wiernej Bogu, wiernej jego przykazaniom.

Najszanowniejszy panie prezydencie, czy dobrze się pan czuje gwałcąc ludzkie sumienia?

Myślę, że nadeszła właściwa pora na zakończenie tego listu. Proszę spróbujmy podsumować jakoś poruszone tematy. Dekomunizację pomników, nazw ulic etc uważam za słuszną, ale ustawę ją wprowadzającą za wyjątkowo durną. Podałem też sposoby wyjścia z istniejącej - piekielnej kary godnej - sytuacji. Potępianie jakiejkolwiek idei bez rozpatrzenia jej w szczegółach uważam z głupią. Wiem, że mogą istnieć zbrodnicze idee, ale czy faszyzm lub komunizm jest do końca zły?
Na przykład Biblia, która bez cienia wątpliwości jest literackim pomnikiem propagującym ludobójstwo, komunizm i rasizm. Według obowiązującej ustawy można ją dołączyć do spisu Ksiąg Zakazanych, a propagujące ją ugrupowania religijne zdelegalizować.
Najszanowniejszy panie prezydencie co pan o tym myśli?
Czy taki miał pan cel podpisując dekomunizacyjną ustawę?

Najszanowniejszy panie prezydencie, najszanowniejszy pan Adolf Hitler nauczał:

„Każda próba zwalczania jakiegokolwiek światopoglądu przy pomocy środków przymusu ostatecznie źle się kończy (…)”

Myślę, że pan Adolf Hitler oraz jego zwolennicy na własnej skórze przekonali się o słuszności tej tezy. Faszyści wojnę przegrali, ale ich antykomunistyczne ideały wojnę przeżyły. Znalazły wielu kontynuatorów, z których największym okazały się Stany Zjednoczone Ameryki. Amerykańscy faszyści zainicjowali niejedną antykomunistyczną krucjatę. Faszyści wywarli też wpływ na naszych ustawodawców. Moim zdaniem źle się stało dlatego też napisałem do pana ten list.
Postanowiłem się też pomodlić w intencji pana jak i wszelkich innych ustawodawców:

Najszanowniejszy, najlepszy spośród wszystkich najlepszych Dobrych Bogów Boże, czy mogę Cię prosić o to by ludzie nauczyli się wynajdować jak najlepszych ustawodawców, którzy będą pisać jak najlepsze prawa? A jeżeli rządzący ludzie wymyślą coś głupiego to czy mogę prosić o to by swoją głupotę dostrzegli i mieli odwagę z honorem wycofać złe prawa i zastąpić je prawami możliwie jak najlepszymi?

Jeżeli mogę o to prosić, to proszę najbardziej jak tylko można.

Z wyrazami największego szacunku i życzeniami najlepszości jacek ahmadeusz szatan kwaśniewski


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 18 cze 2018, 21:36 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 wrz 2014, 17:33
Posty: 7350
ahmadeusz szatan pisze:
....
Najszanowniejszy panie prezydencie co pan o tym myśli?
....


Skąd ten pomysł że pan prezydent myśli?
Czyżby wierzył pan szanowny że pan prezydent ma w "Polskim" systemie władzy jakąś rolę do spełnienia oprócz reprezentacyjnej?


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 18 cze 2018, 21:46 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 wrz 2014, 1:12
Posty: 5932
Czub pisze, inny zadaje pierwszemu pytanie.
Bratnìe dusze.

_________________
° „ √ ” ⁰¹²³⁴⁵⁶⁷⁸⁹
Kobieta mnie bije - nigdy nie należy wierzyć informacjom niezdementowanym.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 20 cze 2018, 9:57 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 mar 2018, 10:14
Posty: 26
Pantryglodytes pisze:
ahmadeusz szatan pisze:
....
Najszanowniejszy panie prezydencie co pan o tym myśli?
....


Skąd ten pomysł że pan prezydent myśli?
Czyżby wierzył pan szanowny że pan prezydent ma w "Polskim" systemie władzy jakąś rolę do spełnienia oprócz reprezentacyjnej?


Najsz. Najszanowniejszy panie Pantygrodytes, staram się każdemu dobrze życzyć i myśleć o innych pozytywnie. Najszanowniejszy pan prezydent Andrzej Duda sam złożył publiczną deklarację, że się nieustannie uczy:

"Ja państwu powiem, że ja pracuję cały czas. Prawda. Cały czas czegoś się uczę, bez przerwy. Ja się uczę w mieszkaniu, ja się uczę w samochodzie, kiedy jadę, w samolocie kiedy lecę, jak się cały czas czegoś uczę. Jak się nie uczę tego, co mam powiedzieć, to się uczę tego, co będę chciał kiedyś powiedzieć i wydaje mi się, że warto, w związku z tym, więc czytam jakąś książkę. Jeżeli nie, to siedzę i uczę się języka, nowe słówka. Cały czas się czegoś uczę, bo uważam, że to jest jedyna droga do tego, żeby cały czas trzymać się na wysokim "C""

Wierzę, że tak jest w rzeczywistości, ale nie wiem jaka jest prawda.

Uważam, że pan prezydent, w "Polskim" demokratycznym systemie władzy ma największą rolę do spełnienia. Bardzo wiele zależy od jego podpisów. Ponadto jego pozycja jest najstabilniejsza, zagwarantowana na cały okres kadencji. Premierzy, ministrowie, przewodniczący partii politycznych w każdej chwili mogą stracić swoje stanowisko.

Inną sprawą jest fakt, że pan prezydent od początku objęcia władzy musi zabiegać o poparcie społeczeństwa. Podobnie wszyscy politycy. Muszą pokazywać się na różnych imprezach, wiecach, pochodach, uroczystościach chociaż w tym czasie powinni pracować ciężka dla dobra kraju.

Pozdrawiam pana najserdeczniej i życzę najlepszości.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 20 cze 2018, 9:59 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 mar 2018, 10:14
Posty: 26
stanax pisze:
Czub pisze, inny zadaje pierwszemu pytanie.
Bratnìe dusze.


Najszanowniejszy panie stanax, dlaczego pan tak myśli?
Czy mógłby pan uzasadnić swoje stanowisko?

Pozdrawiam pana najserdeczniej i życzę najlepszości.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł: złodzieje
Post: 21 cze 2018, 10:25 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 mar 2018, 10:14
Posty: 26
Jacek Kwaśniewski 25 dzień 5 miesiąc 9 rok EY


Najsz. Najszanowniejszy panie prezydencie Andrzeju Dudo, piszę do pana szósty list otwarty.
W pierwszym liście pisałem o sławetnej ustawie ograniczającej handel w niedzielę.
Za nami kolejna niedziela o ograniczanym handlu dla wybrańców.
Tym razem była słoneczna wiosenna pogoda.
Zajechałem na stację benzynową, tą samą, o której pisałem wcześniej. Przy dystrybutorach dwa samochody. Ucieszyłem się, bo się spieszyłem. Zatankowałem, wchodzę do stacji, a tu przykra niespodzianka. Kolejka aż do drzwi. Jeżeli mnie pamięć nie myli to na tej stacji benzynowej takiej kolejki nie widziałem. Za mną wszedł mężczyzna i zdumionym głosem spytał – 'To tu jest koniec kolejki?'.
Pojawiła się też nowość. Rząd lad wypełniony różnego rodzaju ponętnymi towarami kuszącymi barwnymi opakowaniami, które zdawały się krzyczeć: 'Kup mnie'.
Zastanowiłem się, który z tych produktów najbardziej nawoływał do grzechu przeciętnego Polaka, bywalca stacji benzynowej.
Mój typ padł na prezerwatywy. Dla Rzymskiego Katolika jest to produkt zakazany.
Stosując go można trafić do Piekła. Na stres narażony też może być sprzedawca prezerwatywy. Przekonał się o tym jeden z dilerów prezerwatyw w USA:

„Michael Haynes z Detroit poniósł śmierć w wyniku kłótni o …prezerwatywy. Powodem niezadowolenia, która doprowadziła do strzelaniny, była zbyt wysoka cena, której żądał sprzedawca.
Do tragedii doszło w sklepie na jednej ze stacji benzynowych. Hayes, już po uregulowaniu należności, powiedział sprzedawcy, ze cena za prezerwatywy jest zbyt wygórowana, po czym zażądał zwrotu pieniędzy; sprzedawca odmówił.
Rozwścieczony Hayes zaczął więc demolować sklep, co spowodowało, że sprzedawca oddał w jego kierunku strzał. W zamierzeniu miał to być strzał ostrzegawczy, ale kula jednak nieszczęśliwie ugodziła Hayesa w okolicy ramienia. Ranny mężczyzna zdołał uciec ze sklepu, wsiąść do samochodu i pojechać do szpitala; zmarł w nim w chwili gdy lekarze udzielali mu pierwszej pomocy. Policja prowadzi śledztwo w sprawie śmierci Hayesa. Nie wiadomo jednak, kiedy sprzedawca ze stacji usłyszy zarzuty; jak na razie przebywa on w areszcie.”

Również nabywcy prezerwatyw mogą czuć się w niebezpieczeństwie, zwłaszcza w USA, ostoi demokratycznej dyktatury:

„Nowojorska policja ściga za prezerwatywy.
W Nowym Jorku od lat za darmo rozdaje się prezerwatywy, ale jednocześnie policja może aresztować kobietę, która ma ich przy sobie za dużo - jako podejrzaną o prostytucję.(...)
Na samym Manhattanie jest 247 punktów, w których można dostać darmowe prezerwatywy. Łatwo je znaleźć na stronie NYC.gov albo nawet na iPhonie - powstała specjalna aplikacja, która prowadzi posiadacza telefonu do najbliższego punktu darmowej antykoncepcji. Są w nich nie tylko prezerwatywy klasyczne, ale także żeńskie, i nawet lubrykanty. Oczywiście dominuje klasyka. Od lat 90. rozdano w całym Nowym Jorku ponad 200 milionów prezerwatyw - w ten sposób władze miasta powstrzymują epidemie HIV, wirusowego zapalenia wątroby typu B i typowych chorób wenerycznych.
Wobec powyższego szczególnie dziwne i niekonsekwentne wydaje się, że policja ma prawo ścigać, a nawet aresztować za prezerwatywy. Zgodnie z prawem mogą być formalnym powodem zatrzymania lub dowodem w sprawie o prostytucję. Dlatego niektóre nowojorskie ulicznice boją się nosić prezerwatywy w torebkach. W niedawnej ankiecie przeprowadzonej przez organizację Sex Workers Project brało udział 35 dziewcząt; 16 z nich przyznało, że czasami ze strachu przed aresztowaniem nie noszą ze sobą prezerwatyw, 15 twierdzi, że policjanci zabierali im lub niszczyli prezerwatywy. Trzy z tych piętnastu skarżyło się, że po konfiskacie prezerwatyw uprawiały seks bez zabezpieczenia.
- Serce mi pęka - mówi dziennikarzom "New York Timesa" Yvette Gonzales z organizacji Positive Health Project, która pomaga prostytutkom. Pani Gonzales sama kiedyś zarabiała na ulicy. - Policja nie potrafi zrozumieć, że jeśli zabierają tym dziewczynom gumki, to po prostu odbierają zdrowie ich klientom!”

Powyższe wydarzenia dotyczą USA, największego imperiom zła, siedliska zdemoralizowanej, demoralizującej demokracji, która bywa siłą propagowana po świecie.
Jednak nie o prezerwatywach będzie ten list.
W kolejce odstałem, za benzynę zapłaciłem, a kolejka się nie zmniejszyła.
Odniosłem nawet wrażenie, że się zwiększyła.
Szybko policzyłem – około trzydziestu osób.
Wyszedłem ze stacji a przy dystrybutorach dwa samochody. Jak widać wprowadzona ustawa stała się źródłem zwiększonego dochodu dla niektórych podmiotów gospodarczych.

Przejdźmy proszę myślami do drugiego listu.
W liście tym pisałem o dzieciach gorszego sortu. Dzieciach pokrzywdzonych przez los i przez ustawodawców. O dzieciach skrzywdzonych prezydenckim podpisem.
W trzecim liście pisałem o chrześcijańskiej rachubie kłamstw, która uwikłała świat w grzech na wielką skalę.
W czwartym liście pisałem o tradycji, o wierze, o przekonaniach i o szacunku lub jego braku.
W piątym liście pisałem o komunistycznych pomnikach.
Tym razem napiszę o złodziejach. W tym o jednym z najgorszych gatunków złodziei.
Kradzież należy do grzechów najcięższych. Jednym z przykazań w Dekalogu jest zakaz kradzieży:

Wyjścia 20:15
(...)„Nie wolno ci kraść."

W tym samym Dekalogu znajdziemy też zakaz pożądanie nie swoich rzeczy, niewolników, kobiet, zwierząt ani niczego innego co do nas nie należy:

Wyjścia 20:17
„Nie wolno ci pożądać domu twego bliźniego. Nie wolno ci pożądać żony twego bliźniego ani jego niewolnika, ani jego niewolnicy, ani jego byka, ani jego osła, ani niczego, co należy do twego bliźniego”.

Proszę zwróćmy uwagę na fakt, że już sama myśl o tym by posiąść w sposób nieprawy nie swoją rzecz jest bardzo poważnym grzechem. Kradzież zaś jest jeszcze większym grzechem.
Złodzieje kradną na wiele sposobów.
Jedni kradną w sposób podstępny.
Starają się tak kraść by właściciel rzeczy nie zauważył od razu straty.
Inni kradną w sposób siłowy, bandycki.
Podchodzą do osoby słabszej i na przykład pytają, która jest godzina.
Pytanie to jest prośbą o oddanie zegarka.
Złodziej bandyta może też zaproponować nam kupno cegły do niczego nam nie potrzebnej.
Taki nicpoń tak naprawdę nie chce nam sprzedać cegły, ale sugeruje, że jeżeli mu nie oddamy portfela z zawartością, to nam tą cegłą głowę rozbije i sam sobie portfel weźmie.
Są to tak zwane wymuszenia rozbójnicze.
Kolejnym rodzajem kradzieży jest świadczenie ponadstandardowych usług w zamian za łapówki.
Usługi takie zazwyczaj nie są objęte cennikiem a pieniądze za nie uzyskane nie są opodatkowane.
Jeszcze inną formą kradzieży jest pożyczenie od kogoś pieniędzy bez zamiaru ich oddania.
To tylko nieliczne z przeróżnych metod stosowanych przez przedsiębiorczych złodziei.
W prawach wielu religii złodziejstwo zostało potępione.
Na przykład według prawa danego Izraelitom złodzieja można zabić jeżeli tylko na niego słońce nie świeci. Bezwarunkowo też ma złodziej ma dać podwójne odszkodowanie, a jeżeli nie ma czym zapłacić to można złodzieja sprzedać w niewolę:

Wyjścia 22:2, 3, 7
„(Jeżeli złodziej zostanie przyłapany na włamaniu i otrzyma cios, i umrze, nie pociąga to za sobą winy za przelanie jego krwi. Jeżeli świeciło na niego słońce, to zaistniała wina za przelanie jego krwi). „Bezwarunkowo ma dać odszkodowanie. Jeśli niczego nie posiada, to sam ma być sprzedany za to, co ukradł. (...)jeśli złodziej zostanie wykryty, ma dać podwójne odszkodowanie.

W prawie najszanowniejszego Boga Ahura Mazdy dłużnik nie zwracający długu to też złodziej:

Fargard IV
Kto pożyczającemu długu nie zwraca, dokonuje kradzieży i pozbawia pożyczającego jego własności, a kradzież trwa tyle dni i nocy, jak długo w swym domu pożyczający przetrzymuje własność bliźniego tak, jakby należała do niego.

Podobnie na dłużników nie spłacających swych długów zapatruje się prawo Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich. Bardzo proszę zajrzyjmy do Księgi Mormona:

Księga Almy 11:2
Jeśli dłużnik nie chciał spłacić swego długu, wnoszono na niego skargę do sędziego i sędzia z ramienia władzy posyłał swych funkcjonariuszy, aby go przyprowadzili. I sądził go zgodnie z prawem i dowodami przedstawionymi przeciwko niemu. W ten sposób taki człowiek był zmuszony do zapłacenia długu, inaczej odebrano by mu wszystko lub wypędzono jako złodzieja i rozbójnika.

Natomiast w Islamie praktykuje się obcinanie rąk złodziejom. Bardzo proszę zajrzyjmy do Koranu:

Sura 5:38
Złodziejowi i złodziejce obcinajcie ręce w zapłatę za to, co oni popełnili. To jest przykładna kara od Boga. Bóg jest potężny, mądry!

Czytałem też o praktyce obcinania złodziejowi uszów i nosa.
Okaleczonemu złodziejowi trudniej jest kraść.
Ludzie widząc człowieka bez nosa, uszów lub bez ręki stają się ostrożniejsi przez co złodziejowi trudniej jest kraść.
Wychodzi to na dobro złodziejowi.
Być może niejeden złodziej podczas operacji obcinania ręki lub uszów i nosa powziął decyzję, że już kraść nie będzie.
Oczywiście doczesne cielesne kary nie muszą być karami jedynymi.
Według wierzeń bardzo wielu religii istnieje Piekło, gdzie złodzieje najpóźniej będą musieli odpracować z solidną nawiązką wszystko to co ukradli.
Na przykład w Śrimad Bhagavatam, religijnej Księdze wyznawców najszanowniejszego Boga Kryszny opisano głowę domy, mężczyznę który przywiązany do materialnego świata w sposób nieprawy zdobywał pieniądze i za karę trafił do Piekła. Bardzo proszę zapoznajmy się z tą pouczającą historią:

„Śrimad Bhagavatam Księga 3 — Status Quo 30:9,10; 25,26,27
Taki przywiązany gospodarz domu pozostaje w swoim życiu rodzinnym, które jest pełne dyplomacji i polityki. Zawsze powiększając niedole i bęc kontrolowanym przez czynności zadowalania zmysłów, swoim działaniem pragnie przeciwdziałać reakcjom wszelkich swoich nieszczęść, i uważa się za szczęśliwego, jeśli odnosi w tym sukces. Popełniając przemoc tu i tam, zdobywa pieniądze, i chociaż używa ich na potrzeby rodziny, sam zjada tylko niewielką część pożywienia zakupionego za nie, i udaje się do piekła za tych, dla których zarobił te pieniądze w taki nielegalny sposób. (…) Zostaje umieszczony pośrodku płonących drewien, a jego kończyny stają w ogniu. Czasami jest zmuszany do jedzenia własnego mięsa, a czasami jedzą je inni.
Psy i sępy piekielne wyciągają jego wnętrzności, mimo iż on jeszcze żyje i jest świadkiem tego, i dręczony jest przez węże, skorpiony, komary i inne kąsające go stworzenia.
Następnie jego członki zostają odcięte i rozdarte na kawałki przez słonie. Jest zrzucany ze szczytów wzgórz, i również więziony jest w wodzie albo w jaskini.”

Zacytowany opis Piekła jest bardzo stary, a Piekło się zmienia.
Z tego co się orientuję podobny los może spotkać złodziei w licznych piekielnych skansenach zwłaszcza w Piekle dla Żuli, gdzie zazwyczaj złodzieje trafiają.
Według wierzeń postępowi piekielni sadyści to maniacy wszelkich naukowych odkryć, wszelkich nowinek technologicznych. Bacznie przez nich jest obserwowany znajdujący się w Europejskim Ośrodku Badań Jądrowych CERN w pobliżu Genewy Wielki Zderzacz Hydronów. W oparciu o doświadczenia tam zdobyte udało się piekielnym inżynierom skonstruować i wdrożyć do produkcji Miniaturowe Przenośne Synchotrony Protonowe. Ponoć są już one używane w Piekle dla VIP-ów, gdzie najszanowniejszy pan prezydent ma duże szanse trafić i zakosztować nieziemskiego bólu.
Bardzo proszę powróćmy myślami do złodziei.
Przedstawione przeze mnie niektóre teologiczne prawa dotyczące złodziei nie wyczerpują tematu. Świat w sporej części zamieszkują też chrześcijanie, dlatego też warto zapoznać się z osobliwą nauką najszanowniejszego władcy Jehoszua Masziach (Jezusa Chrystusa):

Mateusza 5:38-42
Słyszeliście, że powiedziano: ‚Oko za oko i ząb za ząb’. Ja jednak wam mówię: Nie stawiajcie oporu niegodziwemu; ale temu, kto cię uderzy w prawy policzek, nadstaw i drugi. A jeśli ktoś chce iść z tobą do sądu i posiąść twoją szatę spodnią, pozostaw mu także twoją szatę wierzchnią; a jeśli ktoś mocą władzy przymusza cię do służby przez milę, idź z nim dwie mile. Daj proszącemu i nie odwracaj się od tego, kto chce od ciebie pożyczyć bez odsetek...

Z powyższego rozumowania wynika, że chrześcijanie, nie powinni stawiać oporu złodziejom i bandytom. Jeżeli złodziej podejdzie do chrześcijanina i poprosi o o koszulę, to chrześcijanin powinien dać mu nie tylko koszulę ale również marynarkę.
Z tego co się zorientowałem to rewolucyjne podejście do złodziei nie znalazło poklasku u chrześcijan w tym i u osób duchownych.
Kradzieże zgłaszają zarówno osoby świeckie jak i kapłani.
Gdyby to prawo było stosowane, to wokół każdego chrześcijanina kręcili by się złodzieje czekając aż on zarobi jakieś pieniądze po to by mu je zabrać.
Spotkałem się też ze zdaniem chrześcijan, że to prawo najszanowniejszego władcy Jehoszua Masziach (Jezusa Chrystusa) jest nieżyciowe a nawet głupie.
Kto tak myśli uznaje najszanowniejszego władcę Jehoszua Masziach (Jezusa Chrystusa) za głupca, co jest jednoznaczne z brakiem szacunku okazanym jego naukom i jest tożsame z brakiem szacunku samemu najszanowniejszemu Bogu Ojcu:

Jana 5:23
(...)Kto nie szanuje Syna, ten nie szanuje Ojca, który go posłał.

Taka krytyczna postawa połączona z brakiem wiary i szacunku znana była już w czasach biblijnych. Z Biblii wynika, że współcześni najszanowniejszemu władcy Jehoszua Masziach (Jezusowi Chrystusowi) ludzie postrzegali go jako człowieka szalonego, opętanego przez demona. Nawet jego krewni twierdzili, że postradał zmysły:

Jana 10:20
(...)Wielu z nich mówiło: „Ma demona i jest szalony. Czemu go słuchacie?(...)
I wszedł do pewnego domu. Jeszcze raz zebrał się tłum, tak iż oni nawet nie mogli zjeść posiłku. Ale gdy o tym usłyszeli jego krewni, wyszli, by go pochwycić, bo mówili:
„Postradał zmysły”.

Są też chrześcijanie, którzy uważają, że najszanowniejszy władca Jehoszua Masziach (Jezus Chrystus) zachęcał chrześcijan do kradzieży. Na dowód swoich wierzeń przedstawiają między innymi przypowieść, w której najszanowniejszy władca Jehoszua Masziach (Jezus Chrystus) zachęca do kupowania sobie przyjaciół przy pomocy skradzionych pieniędzy. Bardzo proszę zapoznajmy się z tą przypowieścią:

Łukasza 16:1-13
(...)Potem przemówił także do uczniów:
„Pewien człowiek był bogaty i miał szafarza, a ten został przed nim oskarżony, iż marnotrawi jego dobytek. Zawołał go więc i rzekł do niego: ‚Cóż to słyszę o tobie? Zdaj rachunek ze swego szafarstwa, bo już nie będziesz mógł prowadzić domu’. Wtedy szafarz powiedział sobie: ‚Co mam zrobić, skoro mój pan odbierze mi szafarstwo? Nie mam dość sił, by kopać, a żebrać się wstydzę. Aha! Wiem, co zrobić, żeby ludzie przyjęli mnie do swych domów, gdy zostanę pozbawiony szafarstwa’. I przywoławszy każdego z dłużników swego pana, odezwał się do pierwszego: ‚Ile jesteś winien memu panu?’ Ten rzekł: ‚Sto bat oliwy’. Powiedział do niego: ‚Weź swą pisemną umowę i usiądź, i szybko napisz pięćdziesiąt’. Następnie rzekł do innego: ‚A ty ile jesteś winien?’ On rzekł: ‚Sto kor pszenicy’. Do tego powiedział: ‚Weź swą pisemną umowę i napisz osiemdziesiąt’. I pochwalił pan owego szafarza, chociaż nieprawego, gdyż ten w swym działaniu kierował się praktyczną mądrością; bo w stosunku do swego pokolenia synowie tego systemu rzeczy są pod względem praktycznym mądrzejsi niż synowie światła. „A ja wam mówię: Czyńcie sobie przyjaciół za pomocą nieprawego bogactwa, żeby — gdy go zabraknie — przyjęli was do wiecznotrwałych miejsc zamieszkania. Kto jest wierny w najmniejszym, jest też wierny w wielkim, a kto jest nieprawy w najmniejszym, jest też nieprawy w wielkim. Przeto jeśli nie okazaliście się wierni w związku z nieprawym bogactwem, któż wam powierzy to, co prawdziwe? I jeśli nie okazaliście się wierni w związku z tym, co cudze, któż wam da to, co jest dla was? Żaden sługa domowy nie może być niewolnikiem dwóch panów; bo albo jednego będzie nienawidzić, a drugiego miłować, albo do jednego przylgnie, a drugim wzgardzi. Nie możecie być niewolnikami Boga i Bogactwa”.

Są też chrześcijanie, którzy wierzą w to, że do osiągnięcia zbawienia grzeszenie jest niezbędne.
W teologii chrześcijańskiej pojawił się nawet termin Antynomizm. Bardzo proszę sprawdźmy co on oznacza:

„Antynomizm (z gr. anti — przeciw, i nómos — prawo), pogląd, który w różnych epokach wyznawali chrześcijanie uważający, że Chrystusowe Objawienie zastąpiło Objawienie
Mojżeszowe, toteż zgodnie z Ewangelią chrześcijan nie obowiązuje żadne prawo moralne. Niektórzy zwolennicy tego poglądu wiedli nienaganne życie, sporo jednak było takich, którzy stawiając siebie ponad prawem, dopuszczali się różnorakich występków i rozwiązłości. Tacy „usprawiedliwieni grzesznicy" istnieli już w czasach apostolskich.
W późniejszym czasie pogląd ów wyznawali anabaptyści, a także eislebianie.
Reforma kościoła przeprowadzona w Wielkiej Brytanii również zrodziła antynomistów: inspirując się doktryną Kalwina, purytanie na pierwszym miejscu stawiali teorię o predestynacji: Bóg przeznaczył część ludzi do zbawienia, innych skazał z góry na potępienie, toteż cokolwiek uczynią wybrani, zostaną zbawieni, są bowiem z natury cnotliwi. Skoro wybrani nie mogą z woli Boga upaść, to popełnione przez nich złe czyny nie są grzechami prawdziwymi, lecz pozornymi, automatycznie „usprawiedliwianymi". Ludziom tym nie potrzeba zatem skruchy ani spowiedzi. Cudzołóstwo jest na przykład ciężkim grzechem w przypadku skazanego na potępienie, ale nie w przypadku człowieka wybranego, który nie może przecież uczynić niczego, co by się Bogu nie podobało. Łatwo się domyślić, do jakich nadużyć i dowolności takie stanowisko mogło prowadzić
i faktycznie prowadziło. Utożsamia się antynomizm z amoralizmem.”

Powyższa pochwała grzesznego życia ma swoje biblijne uzasadnienie. Bardzo proszę sięgnijmy do Biblii i wniknijmy w temat:

Jana 1:16,17, Dzieje 13:38, 39
Bo my wszyscy otrzymaliśmy z jego pełni, i to niezasłużoną życzliwość za niezasłużoną życzliwością. Ponieważ Prawo zostało dane poprzez Mojżesza, niezasłużona życzliwość i prawda przyszły poprzez Jezusa Chrystusa.
(...)„Wiedzcie więc, bracia, że przez niego się wam ogłasza przebaczenie grzechów i że we wszystkim, w czym nie mogliście zostać uznani za niewinnych na podstawie Prawa Mojżeszowego, dzięki niemu każdy, kto wierzy, zostaje uznany za niewinnego.

Między innymi z powyższych wersetów wzięta jest jedna głównych idei chrześcijaństwa, wiara w to, że zbawienie osiąga się poprzez niezasłużoną życzliwość Boga.
Niezasłużona życzliwość, czyli życzliwość, która jest dana bez dobrych uczynków.
Z wersetów tych można wywnioskować, że do zbawienia wystarczy wiara, ale poparta złymi uczynkami. Gdybyśmy bowiem nie grzeszyli życzliwość była by zasłużona.
Podobny sposób rozumowania znajdziemy w listach najszanowniejszego pana apostoła Pawła:

Rzymian 5:18-21, Galatów 3:24, 25; Rzymian 3:27, 28
(...)A zatem jak przez jedno wykroczenie doszło do potępienia ludzi wszelkiego pokroju, tak też przez jeden akt usprawiedliwienia dochodzi w wypadku ludzi wszelkiego pokroju do uznania ich za prawych, ku życiu. Bo jak przez nieposłuszeństwo jednego człowieka wielu stało się grzesznikami, tak też przez posłuszeństwo jednego wielu stanie się prawymi. A Prawo weszło dodatkowo, aby obfitowało wykroczenie. Ale gdzie obfitował grzech, tam jeszcze bardziej obfitowała niezasłużona życzliwość. W jakim celu? Żeby jak grzech królował wraz ze śmiercią, tak też życzliwość niezasłużona królowała przez prawość ku życiu wiecznemu za sprawą Jezusa Chrystusa, naszego Pana. (...)Toteż Prawo stało się naszym wychowawcą prowadzącym do Chrystusa, abyśmy dzięki wierze zostali uznani za prawych. Ale skoro wiara nadeszła, nie podlegamy już wychowawcy.
(…) Gdzież więc jest chlubienie się? Zostało usunięte. Przez które prawo? Uczynków? Bynajmniej, lecz przez prawo wiary. Uważamy bowiem, że człowiek zostaje uznany za prawego na podstawie wiary bez udziału uczynków prawa.

Ideę tę widać w większości listów apostolskich, która zaczynają się lub kończą, a czasami zaczynają się i kończą wzmianką o niezasłużonej życzliwości.

2 Koryntian 13:14; Galatów 1:3-5; Filemona 25
Niezasłużona życzliwość Pana Jezusa Chrystusa i miłość Boga oraz wspólnota w duchu świętym niech będą z wami wszystkimi.
(...)Życzliwość niezasłużona i pokój wam od Boga, naszego Ojca, i od Pana Jezusa Chrystusa. On dał samego siebie za nasze grzechy, żeby nas wyzwolić z obecnego niegodziwego systemu rzeczy, zgodnie z wolą naszego Boga i Ojca, któremu chwała na wieki wieków. Amen.
(...)Niezasłużona życzliwość Pana Jezusa Chrystusa niech będzie z duchem, którego przejawiacie.

Ideę tę znajdziemy również w Apokalipsie:

Objawienie 1:4, 5
(...)Życzliwość niezasłużona i pokój wam od „Tego, który jest i który był, i który przychodzi”, i od siedmiu duchów, które są przed jego tronem, i od Jezusa Chrystusa, „Świadka Wiernego”, „Pierworodnego z umarłych” i „Władcy królów ziemi”.(...)

Idea ta zdaje się harmonizować z nauczaniem najszanowniejszego władcy Jehoszua Masziach (Jezusa Chrystusa):

Marka 2:17
(...)Nie przyszedłem wezwać prawych, tylko grzeszników”.

Najbardziej jest ona rozpowszechniona wśród kościołów chrześcijańskich wywodzących się z protestantyzmu:

Kalwinizm – Bóg z góry wyznaczył wybranych ludzi do zbawienia niezależnie od ich wiary i uczynków, dlatego są oni ponad wszelkim prawem i grzechem.

Luteranizm – grzesznikowi do zbawienia potrzebna jest przede wszystkim wiara a właściwie zawierzenie w łaskę Chrystusa, którą daje pan Jezus niezależnie od dobrych uczynków i nie poprzez kupowanie odpustów.

Amsdorfianie – dobre uczynki nie tylko są zbędne, ale wręcz szkodliwe dla zbawienia duszy.

Ideę tę zdaje się potwierdzać jeszcze jedna przypowieść pana Jezusa:

Jana 3:14-16; Jana 6:40
(...)I jak Mojżesz uniósł w górę węża na pustkowiu, tak musi być uniesiony w górę Syn Człowieczy, aby każdy, kto w niego wierzy, miał życie wieczne. „Albowiem Bóg tak bardzo umiłował świat, że dał swego jednorodzonego Syna, aby nikt, kto w niego wierzy, nie został zgładzony, lecz miał życie wieczne.
(...)Albowiem wolą mego Ojca jest, żeby każdy, kto widzi Syna i w niego wierzy, miał życie wieczne, a ja go wskrzeszę w dniu ostatnim”.

Proszę zwróćmy uwagę, że z tych słów można wywnioskować, że do zbawienia wystarczy wiara w najszanowniejszego władcę Jehoszua Masziach (Jezusa Chrystusa). Bardzo proszę przypomnijmy sobie zdarzenie, na które powołał się najszanowniejszy władca Jehoszua Masziach (Jezus Chrystus):

Liczb 21:4-9
(...)Kiedy ciągnęli od góry Hor drogą Morza Czerwonego, by obejść ziemię Edom, dusza ludu zaczęła się męczyć wędrówką. I mówił lud przeciwko Bogu i Mojżeszowi: „Czemuż wyprowadziliście nas z Egiptu, byśmy pomarli na tym pustkowiu? Bo nie ma chleba ani wody, a nasza dusza obrzydziła sobie ten chleb godny wzgardy”. Toteż Jehowa posłał między lud jadowite węże i one kąsały lud, tak iż wielu z ludu Izraela umarło. W końcu lud przyszedł do Mojżesza i rzekł: „Zgrzeszyliśmy, gdyż mówiliśmy przeciwko Jehowie i przeciwko tobie. Wstaw się u Jehowy, żeby oddalił od nas te węże”. I Mojżesz zaczął się wstawiać za ludem. Wtedy Jehowa powiedział do Mojżesza: „Sporządź sobie ognistego węża i umieść go na słupie sygnałowym. A gdy ktoś zostanie ukąszony, ma na niego spojrzeć i dzięki temu pozostanie przy życiu”. Mojżesz niezwłocznie wykonał miedzianego węża i umieścił go na słupie sygnałowym; a jeśli wąż kogoś ukąsił, ten zaś utkwił wzrok w miedzianym wężu, to pozostawał przy życiu.

Myślę, że warto sobie przypomnieć pewne fakty związane z tą sytuację.
Izraelici znaleźli się na tej pustyni po wyjściu z Egiptu.
Najszanowniejszy Bóg Jehowa po wyprowadzeniu Izraelitów na pustynię zlecił dokonanie spisu ludności.

Liczb 1:1-3
I Jehowa przemówił do Mojżesza na pustkowiu Synaj, w namiocie spotkania, pierwszego dnia miesiąca drugiego, w drugim roku po ich wyjściu z ziemi egipskiej, i rzekł:
„Dokonajcie spisu ogólnej liczby zgromadzenia synów Izraela według ich rodzin, według domu ich ojców, stosownie do liczby imion — wszystkich mężczyzn, głowa po głowie, od dwudziestu lat wzwyż, każdego stającego do wojska w Izraelu. Ty i Aaron macie ich spisać według ich zastępów.

Jaki był wynik spisu ludności?

Liczb 1:45-46
A wszystkich synów Izraela spisanych według domu ich ojców, od dwudziestu lat wzwyż, wszystkich stających do wojska było, tak, wszystkich spisanych było sześćset trzy tysiące pięciuset pięćdziesięciu.

Najszanowniejszy Bóg Jehowa zdenerwował się jednak na Izraelitów i postanowił niemal wszystkich spisanych wybić na pustyni, która dla ich większości okazała się pustynią zagłady:

Liczb 14:28-30
Powiedz im: ‚„Jako żyję — brzmi wypowiedź Jehowy — jeśli nie postąpię z wami tak, jak mówiliście do moich uszu! Na tym pustkowiu legną wasze trupy, wszyscy wasi spisani z całej waszej liczby od dwudziestu lat wzwyż, wy, którzy szemraliście przeciwko mnie. Wy nie wejdziecie do ziemi, w której podniosłem rękę do przysięgi, że będę z wami przebywał — z wyjątkiem Kaleba, syna Jefunnego, i Jezusa, syna Nuna.

Po dokonaniu obliczeń wynika, że najszanowniejszy Bóg Jehowa wymordował na pustyni sześćset trzy tysiące pięciuset spisanych trzech Izraelitów. Okazało się, że Ci izraelici, którzy ocaleli spoglądając na węża, ocaleli tylko na jakiś czas. I tak ich czekała śmierć na pustyni zagłady.

Podsumujmy proszę chrześcijańskie idee dotyczące konieczności bycia grzesznikiem by dostąpić wybawienia. Propagował je przede wszystkim najszanowniejszy pan apostoł Paweł, którego w Biblii uznano za szaleńca. Bardzo proszę zapoznajmy się z wersetami o tym informującymi:

Dzieje 26:24, 25
A gdy to mówił w swej obronie, Festus powiedział donośnym głosem:
„Szalejesz, Pawle! Wielka uczoność przywodzi cię do szaleństwa!”
Lecz Paweł rzekł:
„Nie szaleję, Wasza Ekscelencjo Festusie, lecz wypowiadam słowa prawdy i trzeźwości umysłu.

Proszę zwróćmy uwagę na reakcję najszanowniejszego pana apostoła Pawła. Przedstawił siebie jako osobę prawdomówną i trzeźwego umysłu. Taka postawa bywa spotykana u wariatów:

Dhammmapada 5:63
Głupiec, który wie o swojej głupocie jest przynajmniej w tym mądry, lecz głupiec który myśli, że jest mądry dopiero jest głupcem.

Bez wątpienia nauka o tym, że są ludzie, których Bóg z góry powołał i uznał za prawych znajduje się w Biblii:

Rzymian 8:28-30; Efezjan 1:5, 6; 2 Koryntian 10:18
(...)A wiemy, że Bóg sprawia, iż wszystkie jego dzieła współpracują ze sobą dla dobra tych, którzy miłują Boga, tych, którzy są powołani zgodnie z jego zamierzeniem; ponieważ tych, których najpierw uznał, tych też z góry wyznaczył do odwzorowania według obrazu jego Syna, aby on był pierworodnym pośród wielu braci. Ponadto tych z góry wyznaczył, których też powołał; i tych powołał, których też uznał za prawych. W końcu tych uznał za prawych, których też otoczył chwałą. (...)Albowiem z góry nas wyznaczył do usynowienia poprzez Jezusa Chrystusa według upodobania swej woli, ku sławie swej chwalebnej życzliwości niezasłużonej, którą nas życzliwie obdarzył przez swego umiłowanego. (...)Albowiem nie ten jest uznany, który sam siebie zaleca, lecz ten, którego zaleca Jehowa.

Według Biblii Bóg zna przyszłość:

1 Piotra 1:2
(...)zgodnie ze znajomością rzeczy przyszłych, posiadaną przez Boga, Ojca(...)

Jeżeli Bóg zna przyszłość, to dobrze wiedział, który chrześcijanin będzie starał się nie grzeszyć, a który niezasłużoną życzliwość będzie wykorzystywał do kradzieży skazując siebie na pobyt w Piekle. Na zakończenie tych biblijnych rozważań przypomnijmy sobie historię grzesznika, któremu najszanowniejszy władca Jehoszua Masziach (Jezus Chrystus) okazał niezasłużoną życzliwość:

Łukasza 19:1-10
(...)A on, wszedłszy do Jerycha, przechodził przez nie. Był tam mężczyzna zwany z imienia Zacheuszem; ten był naczelnym poborcą podatkowym, człowiekiem bogatym. Usiłował zobaczyć, kto to jest ten Jezus, ale z powodu tłumu nie mógł, gdyż był małego wzrostu. Podbiegł zatem do przodu i wdrapał się na drzewo figi morwowej, żeby go zobaczyć, ponieważ miał tamtędy przechodzić. Gdy więc Jezus dotarł do tego miejsca, spojrzał w górę i rzekł do niego: „Zacheuszu, pośpiesz się i zejdź, bo dzisiaj muszę się zatrzymać w twoim domu”. Wtedy on śpiesznie zszedł i uradowany przyjął go jako gościa. Ale wszyscy, ujrzawszy to, zaczęli pomrukiwać, mówiąc: „Zatrzymał się na kwaterze u mężczyzny, który jest grzesznikiem”. A Zacheusz wstał i rzekł do Pana: „Oto połowę mego mienia, Panie, daję biednym, a cokolwiek od kogoś wymusiłem fałszywym oskarżeniem, zwracam poczwórnie”. Na to Jezus rzekł do niego: „Dzisiaj wybawienie przyszło do tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Bo Syn Człowieczy przyszedł odszukać i wybawić to, co zaginęło”.

Proszę powróćmy myślami do czasów obecnych i złodziei nas okradających.
Teraz będę pisał o najbardziej według mojej wiary i zrozumienia prawa odrażającej grupie złodziei zwanej też kanaliami.
O złodziejach, którzy mogą w Piekle liczyć na wyjątkowo okrutne, wyjątkowo bolesne traktowanie. Najwybitniejsi z tych kanalii mogą liczyć na to, że trafią do Piekła dla VIP-ów.
Tą najbardziej podłą grupą złodziei są złodzieje, którzy kradną i ukradzione pieniądze ofiarują Bogom. Kryminalistów tych nazywa się świętokradcami. Im więcej takiemu kanalii uda się pieniędzy ofiarować na cele religijne tym lepiej dla piekielnych sadystów, dlatego, że będą oni mogli więcej bólu zadać tym łotrom.
Pieniądze świętokradców trafiają na budowę kościołów, na budowę pomników związanych z religią, na cele charytatywne świadczone przez kościelne fundacje.
Wśród takich świątobliwych złodziei najobrzydliwsze są zorganizowane grupy przestępcze działające w świetle prawa. Jest stare wietnamskie przysłowie, które na język polski można przetłumaczyć tak:

„Złodzieje są bandytami nocy, rządzący bandytami dnia.”

Najszanowniejszy panie prezydencie, na podstawie doniesień medialnych przedstawię schemat działania tej odrażającej mafii świętokradców:

„Świątynia Opatrzności Bożej dostanie z budżetu 40 mln zł - zdecydował w czwartek Sejm, przyjmując senacką poprawkę do budżetu na 2007 r. Pieniądze te zostaną przesunięte z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (FUS). Głosowanie nad poprawką poprzedziła burzliwa dyskusja, przerywana głosami z sali. Marszałek Marek Jurek dwa razy ogłosił przerwę i zwołał Konwent Seniorów, kolejno na wniosek Grzegorza Napieralskiego (SLD) i Marka Suskiego (PiS). Po przerwie marszałek zaapelował do kierownictw klubów, by przeciwdziałali "reakcjom agresji płynącym z sali w stosunku do mówców". Ostatecznie poprawkę poparło 329 posłów, 65 było przeciw, wstrzymało się 15. Zgodnie z poprawką, w budżecie powstanie nowa rezerwa celowa, pozwalająca na dofinansowane projektów muzealnych i bibliotecznych w ramach budowy świątyni.
(…) Kolejne dofinansowanie dla Świątyni Opatrzności. Tym razem na "nowoczesne rozwiązania akustyczne" 4 mln zł - tyle przekazało Ministerstwo Kultury Centrum Opatrzności Bożej. Dotacja z programu na rozwój infrastruktury kulturalnej zostanie wydana na "nowoczesne rozwiązania akustyczne". To już kolejne dofinansowanie MKiDN na świątynię.
Pieniądze przekazane przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzą z programu na rozwój infrastruktury kulturalnej. (...)
Ministerstwo kultury przyznało znajdującemu się w Świątyni Opatrzności Bożej Centrum sowitą dotację. W sumie od 2014 r. Centrum dostało z MKiDN ponad 10 mln złotych. A budżetowych pieniędzy, które poszły na jego finansowanie było znacznie więcej. (…) Z kolei w 2015 r. Sejm uchwali poprawkę do budżetu autorstwa konserwatywnych posłów PO, zgodnie z którą na budowę Muzeum Jana Pawła II w Świątyni Opatrzności Bożej przekazano 16 mln zł. (…)

Dla lepszego zrozumienia tematu podam jeszcze jeden przykład działania zorganizowanej grupy przestępczej tych odrażających kryminalistów. Przykład ten będzie dotyczył pomnika. Nie jest to jednak zwykły komunistyczny pomnik. Pomnik to szczególny, w pewnym sensie nadzwyczajny. Według wierzeń Rzymskich Katolików jest to pomnik samego najszanowniejszego władcy Jehoszua Masziach (Jezusa Chrystusa). Bardzo proszę przeczytajmy co też o pomniku tym napisano:

„Transport figury Chrystusa Króla przez wojsko kosztował ponad 40 tysięcy złotych - poinformował wiceminister obrony narodowej. (…) Z odpowiedzi na interpelację dowiadujemy się także, że asysta wojska została skierowana na wniosek proboszcza parafii, na której terenie stanęła figura. Orkiestrę wojskową do udziału w uroczystości skierował Dowódca Garnizonu Warszawa, natomiast pozostałą asystę Dowódca Generalny Rodzajów Sił Zbrojnych polecił skierować Dowódcy Garnizonu Poznań.”

Pomnik ten według wierzeń wielu teologów to oczywiste bałwochwalstwo. Jawny grzech przeciwko prawu zawartemu w Dekalogu:

Wyjścia 20:4
(...)Nie wolno ci robić sobie rzeźbionego wizerunku ani postaci podobnej do czegokolwiek, co jest w niebiosach w górze, lub tego, co jest na ziemi na dole, lub tego, co jest w wodach pod ziemią.

Prawo to zostało też powtórzone w Księdze Powtórzonego Prawa:

Powtórzonego Prawa 4:23, 24
Strzeżcie się, byście nie zapomnieli o przymierzu Jehowy, swego Boga, które on z wami zawarł, i byście nie zrobili sobie rzeźbionego wizerunku, postaci czegokolwiek, w związku z czym Jehowa, twój Bóg, dał ci nakaz. Bo Jehowa, twój Bóg, jest ogniem trawiącym, Bogiem wymagającym wyłącznego oddania.

Przykład tego pomnika jest bardzo dobrym przykładem jak złodzieje nie tylko kradną, ale również pod pozorem pobożności skradzione państwowe pieniądze przeznaczają na propagowanie grzechów wszelakich. Bardzo proszę zastanówmy się nad tym konkretnym pomnikiem.
Teoretycznie jest to pomnik Chrystusa Króla – najszanowniejszego władcy Jehoszua Masziach (Jezusa Chrystusa).
Ale czy to jest prawda?
Teolodzy są zgodni co co tego, że w Biblii uważanej za najbardziej wiarygodne źródło dotyczące życia najszanowniejszego władcy Jehoszua Masziach (Jezusa Chrystusa) nie ma żadnych opisów na podstawie których, można by pokusić się na namalowanie jakiegokolwiek portretu, narysowanie szkicu postaci.
Tymczasem na świecie można znaleźć dziesiątki jak nie setki tysięcy różniących się nawet bardzo znacznie portretów,obrazów, pomników rzekomo najszanowniejszego władcy Jehoszua Masziach (Jezusa Chrystusa).
Które z nich są wierne i prawdziwe?
Które z nich są podobne, a które absolutnie nie?
Które są poważne, a które są złośliwymi karykaturami?
Myślę, że najszanowniejszy Bóg dobrze wie.
Niezależnie od ich wierności wobec prawdy, wszystkie te obrazy, rzeźby, ryciny ... cieszą i to bardzo piekielnych sadystów.
Jeżeli dzieło autora jest podobne do wzoru, wówczas torturują twórców za łamanie prawa nakazującego chrześcijanom czynienia podobizn czegokolwiek.
Gdy obraz jest daleki od podobieństwa tortury są jeszcze boleśniejsze bo kłamstwo na jakikolwiek temat też jest w Piekle solidnym bólem obficie nagradzane.

Myślę, że w sposób jawny i czytelny przeanalizowane przykłady pokazują nam jak działa mafia świętokradców w demokratycznych krajach.
Złodzieje ci działają przede wszystkim na własną szkodę, ale również na szkodę całego kościoła Rzymsko Katolickiego i przede wszystkim na szkodę najszanowniejszego władcy Jehoszua Masziach (Jezusa Chrystusa) oraz na szkodę najszanowniejszego Boga Ojca, którzy według Biblii są współuczestnikami tych rozbójniczych kradzieży. W Biblii wyraźnie napisano:

Mateusza 18:20; 2 Piotra 2:1, 2
„(...)Bo gdzie jest dwóch lub trzech zebranych w moim imieniu, tam jestem pośród nich. (...)
Jednakże powstali też wśród ludu fałszywi prorocy, podobnie jak wśród was będą fałszywi nauczyciele. Właśnie oni cichaczem wprowadzą zgubne sekty i zaprą się nawet właściciela, który ich kupił, tak iż ściągną na siebie prędką zagładę. Ponadto wielu będzie naśladować ich rozpasanie, a z ich powodu będzie się mówić obelżywie o drodze prawdy.”

Co prawda nauka najszanowniejszego władcy Jehoszua Masziach (Jezusa Chrystusa) o nadstawianiu drugiego policzka i nie oddawaniu złem za zło może sprawić, że złodzieje mogą bezkarnie chrześcijan okradać, ale nie namawia chrześcijan do kradzieży.
Według niektórych teologów żyjący zgodnie z prawem chrześcijanie grzeszą już w przypadku pojawienia się w ich głowie pożądanie publicznych pieniędzy, które nie tylko do nich należą.
Nawet jak nic nie ukradną – bo na przykład nie uda im się złodziejskiej ustawy w sejmie przegłosować – za samą próbę mogą trafić do Piekła:

Hebrajczyków 10:26-29
(...)Bo jeśli rozmyślnie trwamy w grzechu po otrzymaniu dokładnego poznania prawdy, to już nie pozostaje żadna ofiara za grzechy, lecz tylko jakieś straszliwe oczekiwanie sądu oraz ognista zazdrość, która ma strawić przeciwników. Każdy, kto zlekceważył Prawo Mojżeszowe, umiera bez współczucia na podstawie świadectwa dwóch lub trzech. Jak myślicie, o ileż surowsza kara należy się temu, kto podeptał Syna Bożego i za pospolitą uznał wartość krwi przymierza, którą został uświęcony, oraz ze wzgardą znieważył ducha niezasłużonej życzliwości?

I chociaż opisane przykłady kradzieży publicznych pieniędzy według mojej analizy są bezsporne z punktu widzenia konstytucji gwarantującej wolność sumienia i wyznania, w sprawach tych ukryte jest drugie dno.
Mianowicie budżet Polski jest budżetem w sporej części opartym na deficycie.
Państwo wydaje niż ma pieniędzy do dyspozycji.
Żujemy w kraju niemiłosiernie zadłużonym.
Najszanowniejszy pan Mateusz Morawiecki, obecny prezes rady ministrów tak widzi tę sytuację:

„Zadłużenie Polski powoduje, że znaczna część dochodu wypracowanego przez polskich przedsiębiorców jest transferowana za granicę. (…) To ok. 90 mld zł rocznie, czyli mniej więcej dwukrotność rocznego polskiego deficytu, mniej więcej trzykrotność budżetu na obronę.”

Polska jest krajem biednym.
Nie ma pieniędzy na normalne funkcjonowanie.
Każdy od wielu lat koązdy coroczny budżet po części opiera się na pożyczonych pieniądzach zwiększających zadłużenie co automatycznie wiąże się z koniecznością spłacania coraz większych odsetek.
By móc ukraść pieniądze na wybudowanie Świątyni Opatrzności Bożej, lub by móc przeznaczyć pieniądze na transport 'Chrystusa Króla' trzeba było wziąć pieniądze na lichwiarski procent.
To jest dopiero sztuka.
Pożyczyć pieniądze po to by je kraść.

Wśród chrześcijan krąży nawet takie przysłowie – jak się nie ma co się lubi, to się kradnie co popadnie.

Najszanowniejszy panie prezydencie, obawiam się, że to co politycy nakradli, nie będą wstanie zwrócić. Dlatego też istnieją Piekła.
Pełnią ono tę samą rolę co ubikacje w domach, co śmietniska w miastach.
Dzięki nim przy pomocy ognia, mrozu i wszechobecnego bólu oczyszcza się złodziei nawet najgorszych kradzieży.
Grzesznik, który trafia do Piekła bywa przerażony dwa razy.
Pierwszy raz gdy trafia, dlatego, że to co tam widzi jest piekielnie przerażające.
Drugie przerażenie pojawia się po pierwszym wybuchu radości na wieść, że już odpokutował za zło, którego się dopuścił. Przed opuszczeniem Piekła dostaje bowiem rachunek za piekielne usługi. W Piekle za darmo nie ma nic.
Każdy ból, każda tortura kosztuje, a że piekielni sadyści dostarczają ból najwyższej jakości nawet w Piekle dla Żuli, dlatego też nawet tam rachunki są piekielnie przerażające, a grzesznicy to finansowe golasy.
Bez grosza przy duszy.

Najszanowniejszy panie prezydencie, jak pan myśli, w jaki sposób grzesznik nie posiadający pieniędzy będzie mógł zapłacić piekielnym sadystom za ich wyśmienite usługi?

Najszanowniejszy panie prezydencie, przeanalizowaliśmy już sposoby działania złodziejskiej mafii świętokradców.
Kolejną mafią jaką można spotkać w demokratycznych rządach są złodzieje świeccy.
Ukradzione pieniądze przeznaczają na świeckie cele.
Zdarza się, że na rozrywkę w różnej postaci.
Myślę, że bardzo dobrym przykładem działania mafii rządowej jest koncert najszanowniejszej pani Veroniki Louise Ciccone.
Najszanowniejsza pani Veronika Louise Ciccone to amerykańska piosenkarka, kompozytorka, autorka tekstów, producentka muzyczna, tancerka, aktorka, producentka filmowa, reżyserka, scenarzystka, projektantka mody, pisarka, przedsiębiorca i filantropka. Znana jako ikona popkultury, przełamująca bariery obyczajowe i budząca kontrowersje. Szerszej publiczności znana jest jako najszanowniejsza pani Madonna.
Swojego czasu artystka ta odwiedziła Polskę.
Wystąpiła na Stadionie Narodowym w Warszawie.
Po trasie koncertowej obejmującej również ten występ ukazała się informacja:

„Madonna została najlepiej zarabiającym muzykiem 2013 roku. W ciągu roku wzbogaciła się o 125 mln dolarów. (…) Większość tegorocznych zarobków Madonny pochodzi z wpływów z kończącej się trasy koncertowej MDNA Tour, dzięki której piosenkarka łącznie wzbogaciła się o 305 mln dol. (...)”

Koncert ten niektórzy Polacy dobrze zapamiętali, ale nie ze względu na jego walory artystyczne, ale ze względu na działalność najszanowniejszej pani Anny Muchy, która była ministrem sportu w tamtym czasie. Bardzo proszę zapoznajmy się z fragmentami doniesień medialnych, które po koncercie zagościły w wielu serwisach informacyjnych:

„W swoim najnowszym raporcie Najwyższa Izba Kontroli wskazuje, że Ministerstwo Sportu "wykazało się niegospodarnością", dofinansowując zeszłoroczny koncert Madonny na Stadionie Narodowym w Warszawie kwotą... 6 milionów złotych! "Inwestycja" miała się zwrócić, ostatecznie jednak zakończyło się startą wysokości niemal 5 milionów. (...) Minister Joanna Mucha wydała publiczne pieniądze na koncert Madonny niegospodarnie i niezgodnie z ich przeznaczeniem - stwierdziła Najwyższa Izba Kontroli. (…) Przypomnijmy, 6 mln złotych, które Joanna Mucha wyłożyła na koncert amerykańskiej artystki z rezerwy na organizację Euro 2012, przeznaczone było na promocję imprez sportowych w ramach Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej. Tymczasem minister sportu dała je na koncert Madonny. Kiedy w ubiegłym roku zostało wszczęte śledztwo w tej sprawie, Mucha tłumaczyła, że była pewna, że koncert przyniesie zysk. Stało się zgoła odwrotnie. Według NIK organizacja tej oraz innych imprez naraziła Stadion Narodowy na wielomilionowe straty.”

Z doniesień medialnych można wywnioskować, że to nie wszystkie pieniądze, które przeznaczono na dofinansowanie koncertu. Polskę obiegła też informacja, że najszanowniejsza pani Anna Mucha zakupiła też bilety na pamiętny koncert::

„Ministerstwo Sportu kupiło bilety na koncert Madonny
2 lipca br. zapytaliśmy w jakim celu MSiT kupiło od spółki organizującej ubiegłoroczny koncert Madonny na Stadionie Narodowym 4037 biletów za 1 625 881 zł?
Ile czasu Ministerstwu Sportu i Turystyki powinno zająć przygotowanie odpowiedzi na kilka prostych pytań? 2 lipca br. zapytaliśmy m.in.: w jakim celu MSiT kupiło od spółki organizującej ubiegłoroczny koncert Madonny na Stadionie Narodowym 4037 biletów za 1 625 881 zł? Kto tymi biletami dysponował i w czyje ręce trafiły? Czy resort dysponuje dokumentami potwierdzającymi wykorzystanie tych biletów? Czy są one do wglądu? Zapytaliśmy także, czy niezależnie od celu tego zakupu, nie było przejawem niegospodarności kupno hurtowej puli biletów, bez wynegocjowania niższej ich ceny i czy właściwe było przelanie całej kwoty za bilety na konto organizatora koncertu już 4 kwietnia ub.r. – cztery miesiące przed koncertem? Bilety w cenie 411 zł za sztukę (a tych MSiT kupiło 3737) w sprzedaży były jeszcze w przeddzień koncertu. Zapytaliśmy ponadto o wykorzystanie 1388 biletów, które organizator koncertu miał przekazać dla osób z lóż VIP i trybuny Biznes Klubu.(...)”

Po wyjściu na jaw tych faktów sprawa trafiła do prokuratury:

„Ponad trzy godziny trwało przesłuchanie w prokuraturze byłej minister sportu Joanny Muchy. Chodzi o sprawę organizacji w 2012 roku koncertu Madonny na Stadionie Narodowym.
Śledztwo prowadzone jest w sprawie nieprawidłowości przy organizacji imprezy. Chodzi o pożyczkę, której resort udzielił NCS-owi, a która się nie zwróciła. Była minister była jednak przesłuchiwana jako świadek. Po wyjściu mówiła, że rozmowa z prokuratorem odbyła się w dobrej atmosferze. Nie było zaskakujących ani trudnych pytań. (…)
Prokuratura nie wie jeszcze, jakim skutkiem zakończy się postępowanie. Prokurator Przemysław Nowak powiedział jedynie, że śledztwo dobiega końca. (…)
To już pewne: była minister sportu i turystyki, Joanna Mucha, za dofinansowanie z publicznych pieniędzy koncertu Madonny nie poniesie odpowiedzialności!
Prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie koncertu Madonny na Stadionie Narodowym, na który Ministerstwo Sportu i Turystyki wyłożyło z publicznej kasy 6 mln zł! Co do tego, że impreza, która odbyła się 1 sierpnia 2012 roku została dofinansowana z publicznych funduszy, śledczy nie mają wątpliwości. Prokuratura nie dopatrzyła się jednak niegospodarności i przekroczenia uprawnień ze strony ówczesnej minister sportu i turystyki Joanny Muchy, ani podległych jej urzędników.”

Myślę, że pamiętny koncert jest nie tylko wyśmienitym przykładem jak rządzący nami demokraci defraudują nasze wspólne pieniądze.
Koncert ten jest również bardzodobrą ilustracją stosunków Polsko Amerykańskich, które najszanowniejszy pan Radosław Sikorski w przypływie szczerości tak skomentował:

„„Hipokryzja Sikorskiego! Zrobiliśmy laskę Amerykanom
Oto hipokryzja władzy!
Szef MSZ Radosław Sikorski mówi o Amerykanach jako najważniejszych sojusznikach Polski, w oparciu o których możemy budować naszą potęgę geopolityczną – to oficjalnie.
Co jednak naprawdę myśli o współpracy z USA – wyszło na jaw przy okazji kolejnych taśm z podsłuchów. Sojusz Polska – Stany Zjednoczone jest: „nic niewartym robieniem loda Amerykanom, którzy traktują nas jak murzynów”.”

Przed zakończeniem analizy działania rządowych mafii złodziejskich przeanalizujmy jeszcze jeden przykład okradania państwa połączony z wplątaniem narodu w bałwochwalstwo.
Dotychczasowe ustalenia średniozamożnego Polaka mogą porażać kwotami.
Kilkadziesiąt tysięcy złotych na przewóz figury nie wiadomo do kogo podobnej.
Ponad półtora miliona złotych na zakup biletów na koncert.
Około 5 milionów na organizację koncertu.
Dziesiątki milionów złotych na budowę Świątyni Opatrzności Bożej.
Jeżeli kogoś te kwoty porażają to niech teraz nastawi się na przeżycie szoku:

„Państwo kupiło za 100 mln euro "Damę z gronostajem" wraz z całą kolekcją Czartoryskich
Muzeum Czartoryskich, Dama z gronostajem"Dama z gronostajem" Leonarda da Vinci wraz z około 80 tys. innych cennych zabytków nie należy już do Fundacji Książąt Czartoryskich. Minister Piotr Gliński i książę Adam Karol Czartoryski podpisali umowę, na mocy której cała kolekcja wraz ze znajdującymi się w Krakowie budynkami została sprzedana państwu za 100 mln euro. (...)
Komu dziękować za "Damę..." Leonarda da Vinci?
Żeby do transakcji mogło dojść, przed świętami zmieniono statut fundacji - wykreślono z niego zapis o tym, że zbiorów nie można sprzedać. Te zmiany spowodowały, że do dymisji podał się zarząd fundacji, ale natychmiast powołano nowy (weszli do niego Jan Lubomirski i Maciej Radziwiłł). To ten zabieg prawdopodobnie umożliwił sprzedaż bezcennej kolekcji. (...)
Minister Gliński jako osoby, które przyczyniły się do sfinalizowania tej bezprecedensowej transakcji, wymienił polityków: Jarosława Kaczyńskiego, Beatę Szydło i Mateusza Morawieckiego.”

To nie koniec kradzieży.

„Od sześciu lat trwa remont Muzeum Czartoryskich, a "Dama z gronostajem" na ten czas wywędrowała na Wawel. Do zakończenia wszystkich prac potrzeba jeszcze ok. 40 mln zł. - Dokończymy remont, by muzeum mogło być jak najszybciej otwarte - zapewniał minister Gliński.”

Warto tu dodać, że już wcześniej nasze wspólne komunistyczne pieniądze trafiały do Fundacji Czartoryskich:

„W lipcu minister kultury wydał z naszych podatków na „Damę” milion złotych. Za pośrednictwem Zamku Królewskiego na Wawelu przekazał je Fundacji Czartoryskich. Po co?”

Interesujące są też losy pieniędzy, które złodzieje przekazali Fundacji Czartoryskich.
Nie tak dawno w mediach pojawiła się wiadomość:

„Sąd nie godzi się na likwidację Fundacji Czartoryskich
Przedstawiciele Fundacji Czartoryskich złożyli na początku stycznia wniosek do sądu o jej likwidację, powołując się na uchwałę rady fundacji z 31 grudnia 2017 r. Likwidatorem został Maciej Radziwiłł, zasiadający w zarządzie od końca 2016 r.
Sąd ma wątpliwości
(…) Sąd już po wpłynięciu wniosku miał zastrzeżenia i domagał się od wnioskodawców wykazania, że fundacja rzeczywiście całkowicie wypełniła swoje zadania oraz przedstawienia dokumentów potwierdzających ustawowe i statutowe spełnienie przesłanek pozwalających na otwarcie procesu likwidacji FCz. Jak poinformowano nas w biurze prasowym krakowskiego sądu, fundacja przesłała rachunek zysków i strat, bilans za 2017 r. oraz oświadczenie likwidatora. (...)
Miliony do Liechtensteinu
W zeszłym tygodniu okazało się, że 100 mln euro, które ponad rok temu skarb państwa zapłacił Fundacji Czartoryskich m.in. za „Damę z gronostajem” oraz część kolekcji Czartoryskich, nie ma już w Polsce. Pieniądze trafiły na konto nowo powstałej fundacji Le Jour Viendra z siedzibą w Liechtensteinie (ma kontynuować działalność FCz), która zarejestrowała swoją działalność w listopadzie 2017 roku. (...)
Część środków FCz podarowała też trzem polskim fundacjom:
* Fundacji Trzy Trąby,
* Fundacji XX Lubomirskich,
* Fundacji im. Feliksa hr. Sobańskiego.
Przedstawiciele FCz nie zdradzili, o jakie sumy chodzi. Wyjaśnili jedynie, że to darowizny "w uznaniu dokonań w obszarze kultury osób, które są związane z fundacją".
W zarządach wszystkich obdarowanych fundacji powtarzają się te same osoby.
* Maciej Radziwiłł, członek zarządu likwidowanej Fundacji Czartoryskich, pojawia się także w zarządzie nowo powstałej fundacji Le Jour Viendra. Jego nazwisko znajduje się również w dokumentach powołanej do życia w lutym 2017 r. Fundacji Trzy Trąby.
* Jan Lubomirski-Lanckoroński - był w zarządzie Fundacji Czartoryskich. Zrezygnował z tej funkcji wkrótce po sfinalizowaniu transakcji ze skarbem państwa. Jest też prezesem obdarowanej przez FCz Fundacji XX Lubomirskich.
Przypomnijmy: To dzięki Radziwiłłowi i Lubomirskiemu, po tym jak do dymisji podali się dwaj członkowie sprzeciwiający się transakcji, do umowy sprzedaży kolekcji w ogóle doszło. Obu dokooptowano do fundacji na dwa dni przed podpisaniem umowy.
* Michał Jerzy Sobański - był w radzie FCz. Jego nazwisko pojawia się też w zarządzie fundacji z Liechtensteinu. Jest także prezesem trzeciej obdarowanej fundacji im. Feliksa hr. Sobańskiego.
Na razie niewiele wiadomo, czym dokładnie nowa fundacja ma się zająć. Jak zapewniają przedstawiciele FCz, plany poznamy w drugiej połowie kwietnia. Ma je przedstawić fundator Adam Karol Czartoryski.

Pod artykułem pojawił się komentarz:

„nestor
Ordynarna finansowa przewalanka pod PiSowską przykrywką - likwidujemy działalność w kraju, a kasa w całości na zagraniczne konta.
I co, Mazurkowa pewnie powie, że Gliński (...) nie wiedział co się stanie z megaforsą wypłaconą jaśnie państwu?
Gdzie jest ABW, CBA i Prokurator Generalny?!”

Najszanowniejszy panie prezydencie, myślę, że nadszedł czas na podsumowanie tego listu. Gdybyśmy żyli w normalnym państwie mającym dobre prawo i sprawnie, sprawiedliwie działające instytucje pilnujące przestrzegania prawa to złodzieje siedzieli by w obozach pracy z poobcinanymi rękoma, poobcinanymi uszami, z poobcinanymi nosami a nie w ławach sejmowych.
Uważam, że zapisane w konstytucji prawo gwarantujące wolność sumienia i wyznania jest dobre i przynajmniej teoretycznie ono obowiązuje.
Gdybyśmy mieli jakiś normalny ustrój to rządzili by nami ludzie, którzy to prawo by szanowali i nie przeznaczali by publicznych pieniędzy na nic niezbędnego, na nic co mogło by naruszać czyjekolwiek sumienie czy wyznanie.
Niestety żyjemy w kraju demokratycznym, a wybrani w wyborach ludzie mogą mieć trudności ze zrozumieniem tego co czytają oraz tego co słyszą.
Z doniesień medialnych wynika, że żyjemy w kraju wtórnych analfabetów:

„Kraj wtórnych analfabetów
Trzy czwarte Polaków nie rozumie tego, co czyta. Czy można to zmienić?
Według badań międzynarodowych organizacji PISA (Międzynarodowego Programu Oceny Umiejętności Uczniów) i OECD (Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju) blisko 40% Polaków nie rozumie tego, co czyta, a kolejne 30% rodaków rozumie, ale w niewielkim stopniu. Powodów postępującego otępienia społeczeństwa jest kilka – najważniejszy to zanik nawyku czytania, bezrefleksyjne oglądanie telewizji oraz wzrastające ubóstwo (dzieci wychowywane w biedzie mogą mieć nawet o 9 punktów niższy iloraz inteligencji). (…)
Analfabeta po uniwersytetach
Choć brzmi to zaskakująco, analfabetyzmem wtórnym i funkcjonalnym zagrożeni są nawet absolwenci szkół wyższych. Z badań przeprowadzonych pod patronatem OECD wynika, że co szósty magister znad Wisły to analfabeta funkcjonalny! (...)”

Z przeprowadzonych badań wynika, że nawet osoba z tytułem naukowym może być wtórnym analfabetą nie rozumiejącym tego co czyta.
Jeżeli taka osoba trafi do sejmu to jest wielce prawdopodobne, że nie będzie ona rozumiała większości, a może nawet wszystkich ustaw za przyjęciem lub odrzuceniem powinna się opowiedzieć. Demokraci to zazwyczaj intelektualni dewianci - ludzie pozbawieni rozsądku, albo ludzie intelektualnie zdolni, czasem nawet ponadprzeciętnie zdolni ale moralnie koszmarnie pokrzywieni - popierający demokrację dla swych własnych korzyści.
Demokracje mogą popierać też tchórze w bojaźni przed demokratami, wśród których nie brak terrorystów skłonnych narzucać całym narodom demokracji w sposób bestialski, poprzez zbrojne pro demokratyczne interwencje.
Bardzo proszę przypomnijmy sobie pamiętne głosowanie na przyznanie naszych spólnych, komunistycznych pieniędzy na budowę Świątyni Opatrzności Bożej:

„Świątynia Opatrzności Bożej dostanie z budżetu 40 mln zł - zdecydował w czwartek Sejm, przyjmując senacką poprawkę do budżetu na 2007 r. Pieniądze te zostaną przesunięte z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (FUS). (…) Ostatecznie poprawkę poparło 329 posłów, 65 było przeciw, wstrzymało się 15.”

Proszę zwróćmy uwagę na fakt z jak wielką przewagę w Sejmie mieli złodzieje.

I jak tu nie kochać Piekła, w którym sprawiedliwości staje się zadość?

Najszanowniejszy panie prezydencie, jak widzimy zapis w konstytucji gwarantujący wolność sumienia i wyznania nie jest wystarczający.
Być może większość posłów i osób rządzących to wtórni analfabeci.
Mogą też być wśród nich cyniczni złodzieje wykorzystujący demokratyczny ustrój do spełniania swoich zachcianek.
Miłośnicy piłki nożnej za państwowe pieniądze będą budowali stadiony.
Miłośnicy muzyki za państwowe pieniądze będą budowali sale koncertowe.
Miłośnicy malarstwa będą kradli by kupować obrazy.
Miłośnicy teatrów będzie budowali teatry.
Miłośnicy obiektów sakralnych będą państwowymi pieniędzmi wspierali budowę kościołów. Miłośnicy pomników będą wszędzie chcieli stawiać pomniki.
A, że Polska jest krajem biednym.
By spełniać rozbuchane zachcianki złodziei trzeba kraj zadłużać.
Myślę, że w trosce o zasiadających w Sejmie, w Parlamencie, w Rządzie wtórnych analfabetach oraz złodziejach powinno powstać prawo zabraniające wydawanie pieniędzy na rzeczy zbędne.
Jeżeli ktoś zechce budować stadiony, niech buduje ale za swoje pieniądze.
Jeżeli ktoś chce kolekcjonować dzieła sztuki niech kolekcjonuje, ale za swoje pieniądze.
Jeżeli ktoś chce stawiać pomniki, niech stawia, ale za swoje pieniądze na swoim własnym terenie. Jeżeli ktoś chce szerzyć bałwochwalstwo, niech szerzy, ale za własne pieniądze i na własną odpowiedzialność.
Nie trzeba kraść by coś zbudować.

Najszanowniejszy pan prezydent ma możliwości ustawodawcze, ma fundusz prezydencki cóż zatem stoi na przeszkodzie by te sprawy uporządkować?
Cóż stoi na przeszkodzie by złodziei ukarać i nakazać im zwrot skradzionych pieniędzy?
Pomniki można sprzedać.
Dzieła sztuki również.
Stadiony, teatry też.
Można również sprywatyzować Świątynie Opatrzności Bożej i odzyskane pieniądze oddać do skarbu państwa.
Myślę, że warto się też zatroszczyć złodziei.
Głupi poseł może nawet sobie sprawy nie zdawać z tego, że kradnie.
Że łamie konstytucje.
Dureń może sobie myśleć, że czyni dobrze przekazując publiczne pieniądze na budowę Świątyni Opatrzności Bożej, na wożenie bałwochwalczego pomnika 'Chrystusa Króla', czy na zakup starego obrazka.
Trzeba się zastanowić jak pomóc takiej upośledzonej umysłowo osobie?
Może trzeba by wprowadzić jakieś obowiązkowe terapie grupowe dla posłów, senatorów, radnych i członków władz państwowych?
Terapie te mogły by być nagrywane i na żywo transmitowane przez telewizję.
Według Biblii przeważająca ilość chrześcijan nie należy do ludzi mądrych, bo Bóg wybrał to co głupie:

1 Koryntian 1:26, 27
Widzicie bowiem, bracia, jak was powołał, że powołano niewielu mądrych na sposób cielesny, niewielu mocnych, niewielu szlachetnie urodzonych; lecz Bóg wybrał to, co głupie u świata (…)

Człowiek głupi może sobie nie zdawać sprawy ze swej głupoty.
Wybrany w wyborach może nie znać prawa, konstytucji.
A nawet jeżeli ma dobrą pamięć i konstytucje oraz obowiązujące prawo zna na pamięć, to może nie rozumieć znaczenia słów użytych do ich spisania.
A nawet jeżeli zna znaczenie słów, to ilość wiedzy zawartych w tych słowach może przewyższać zdolności umysłowe posła o doskonałej pamięci ale miernej inteligencji. Jest stare Indyjskie przysłowie:

„Od nieuków lepszy ten, kto księgi czyta, od czytających, kto ich treść zapamiętuje, od pamiętających, kto tę treść rozumie, od rozumiejących ten, kto działać umie.”

Skoro według Biblii wśród chrześcijan przeważają głupcy, to wielce prawdopodobne jest, że głupcy spośród siebie głupców wybiorą.
Człowiek mądry w wybory się angażował nie będzie bo doskonale sobie zdaje z tego sprawę, że wybory to bardzo zły pomysł na znalezienie kogoś mądrego.
Proszę wyobraźmy sobie, że chcemy swoje dziecko nauczyć grać w szachy możliwie jak najlepiej.
Czy zorganizujemy wybory w celu znalezienia nauczyciela, a w wyborach będzie mógł wziąć udział niemal każdy dorosły obywatel państwa?

Myślę, że bardzo trudno by znaleźć na świecie kretyna, który by się zgodził na taką procedurę znalezienia nauczyciela dla swojego dziecka.
A właśnie w taki mniej więcej sposób w Polsce wybierani są ludzie, którzy nami rządzą.

Czy to dobrze?

Zadłużenie naszego kraju krzyczy, że nie.

Ja też tak uważam, dlatego też zdecydowałem się do najszanowniejszego pana prezydenta napisać ten list. Postanowiłem się też pomodlić w intencji poruszonych w liście spraw:

Najszanowniejszy, najlepszy spośród Dobrych Bogów, Boże, czy mogę prosić o to by najszanowniejszy pan prezydent Andrzej Duda jak i inni czytelnicy tego listu właściwie go zrozumieli i podjęli jak najlepsze z możliwych środki zaradcze?

Jeżeli mogę, to proszę o to najbardziej jak tylko można.

Najszanowniejszy, najlepszy spośród Dobrych Bogów, Boże, czy mogę prosić o to by złodzieje zrozumieli, że kradzież to coś złego i by przestali kraść i postarali się zadośćuczynić za swoje grzechy?

Jeżeli mogę, to proszę o to najbardziej jak tylko można.

Najszanowniejszy, najlepszy spośród Dobrych Bogów, Boże, czy mogę prosić o to by demokraci zrozumieli, że demokracja to coś złego i by w zamian wyborów nauczyli się wyszukiwać do rządów ludzi najlepszych?

Jeżeli mogę, to proszę o to najbardziej jak tylko można.

Z wyrazami największego szacunku i życzeniami najlepszości jacek ahmadeusz szatan kwaśniewski


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 98 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 6, 7, 8, 9, 10

Strefa czasowa UTC+1godz.


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group