Przypuszczam, że temat ten bedzie coraz częściej występował. Może by tak w jednym temacie było?
Ano teraz sprawa owego rzekomego (?) współpracownika SB Czajkowskiego.
Sprawa robi się trochę dziwaczna, jak w sprawie owego Hejmy - "Hejnała" (co ciekawe sprawa Hejmy jakoś "przyschła").
Otóż sprawę "nagłośnił" ów Niewiadomski z IPN-a. Czemu? Po co? Dlaczego? Jakaś dziwna w tym IPN-nie panuje "dążność" do publikacji takich rewelacji. Nie, nie dlatego to piszę, by owych "tajnych współpracowników" Służby Bezpieczeństwa w obronę brać. Przypuszczam, że ta "dążność" to nie fachowość, nie gorliwość, a bardziej chęć "sławy".
Dziwna też reakcja zaistniała na "rewelację" o Czajkowskim.
A to Rada Etyki Mediów się oburzyła na "Życie...", a to jakiś Friszke chce "lepszego "fachowca", bo ów Niewiadomski za słaby.
http://wiadomosci.wp.pl/kat,48114,wi...wiadomosc.html
http://wiadomosci.wp.pl/kat,48114,wi...wiadomosc.html
Tu zaś przedziwny brak inicjatywy w tropieniu onych agentów w łonie kościoła przez "wewnętrzny" organ.
http://wiadomosci.wp.pl/kat,48114,wi...wiadomosc.html
Widać z tego, że o ile "laikat" ujawnia, broni, szaty rozdziera, to "sukienkowi" najchętniej by oba końce w wodę wsadzili - co mnie i za bardzo nie dziwi.