PDA

View Full Version : GENEZA TZW. RELIGIJNOŚCI - OSTATECZNE ROZTRZYGNIĘCIE


Piotr Kownat
07-06-2006, 12:34
www.wolnyswiat.pl (nr 3/2007 r.)
GENEZA TZW. RELIGIJNOŚCI – OSTATECZNE ROZSTRZYGNIĘCIE
Czy osoby religijne dochodzą do swego stanu drogą dedukcji, czy też jest to naśladownictwo otoczenia – jaki kraj, region taka religia, wyznawcy... Czy tzw. wierzący (np. rolnicy) nie orzą, nie sieją, nie zbierają i nie dbają o jak najwyższą cenę swoich plonów, tylko czekają na kaszkę z nieba...; nie chodzą do lekarzy, nie biorą leków tylko zawierzają bóstwom – przyjmując z pokorą „karę boską”?...; nie procesują się w sądach, nie dokonują samosądów i zdają się na osąd i ew. karę, sprawiedliwość boską (podobnie religijni terroryści)...; gdy wybuchnie pożar, nastąpi powódź itp. przyglądają się z pokorą i nie walczą z skutkami „kary boskiej”... swoje mienie nie zamykają na 3 spusty i nie proszą jeszcze sąsiadów o doglądnięcie zostawiając je pod boską opieką... czy tacy uczniowie, uczestnicy kursów itp. ciężko nie wkuwają tylko czekają co bug ześle...; kandydaci na prestiżowe, dochodowe stanowiska nie walczą o nie zaciekle posługując się niemal wszelkimi... metodami i tylko cierpliwie czekają na interwencję boską...; czy członkowie kor nie agitują za kandydatami na ważne funkcje, na rzecz partii i zawierzają w tej materii działaniom bóstwa...; nie fałszują wyników wyborów (np. stawiając dodatkowe krzyżyki... na kartach do głosowania co powoduje iż głos staje się nieważny) i zdają się na działanie bóstwa (czy to bezpośrednio na umysły głosujących czy też w urnie do głosowania)...; nie wykazują się pazernością zdając się na to co bug da; nie popełniają przestępstw, grzechów, w obawie przed karą boską, w nadziei na nagrodę w niebie...; itp., itd... – Czy oni wszyscy nie wykazują się codzienną, aktywnością i czekają na to co bug da... Czyli w ten sposób SIĘ DEMASKUJĄ – UDOWADNIAJĄ, IŻ ŻADNYMI WIERZĄCYMI W BZDURY I WYMYSŁY NIE SĄ, ale za to podporządkowani systemowi i owszem.

WIĘC CO TO WSZYSTKO ZNACZY?
Ano odpowiedzi się już państwo domyślają: tak naprawdę to tylko gra, w której, na szczęście, najczęściej wygrywa rozsądek.
Otóż większa część społeczeństwa ma silnie wyrobiony instynkt stadny, czego skutkiem jest podporządkowywanie się innym (czy mają rację czy nie), a szczególnie stojącym wyżej w hierarchii, przywódcy, zaistniałej sytuacji, systemowi, by być zaakceptowanym, zminimalizować ryzyko agresji ze strony grupy, by można było liczyć na wsparcie, pomoc, obronę, a ceną jest podporządkowanie się zasadom, regułom które w niej obowiązują, w tym uznanie hierarchii, zajmowanych pozycji, rytuałom, zwyczajom itp. a nie racjonalnym argumentom, działaniom. Co skutkuje m.in. tłumieniem racjonalnego, samodzielnego, a przynajmniej głośnego, myślenia, jeśli miałoby to tej osobie zaszkodzić bo naruszałoby zastany układ – interesy stojących wyżej w hierarchii, mocniejszych. Więc wybiera się mniejsze... zło, prostsze rozwiązanie..., daje też to szanse na wykorzystanie zastanej sytuacji przez większość (...).
Skutkiem ślepego podporządkowania - jako zawór bezpieczeństwa, by zmniejszyć stres z tym związany, by być bardziej wiarygodnym – by nie budzić podejrzeń iż można stanowić zagrożenie dla stojących wyżej w hierarchii - jest tłumienie w sobie analizowania podstaw funkcjonowania układu by nie rozbudzać ew. postawy buntownika (bluźniercy, odszczepieńca, odmieńca, zakały, czarnej owcy itp.) za co może spotkać kara – zarówno ze strony hierarchii jak i współczłonków, liczących na nagrodę ze strony przywódców w obronie interesów których stanęli; dorabianie do tego tłumaczącej to emocjonalnej, argumentacji, ideologii – stąd tak ogromna część ludzkości myśli emocjonalnie. W takiej sytuacji warunkiem bezpieczeństwa jest postępowanie emocjonalne czemu sprzyja, ułatwia je, takie myślenie (które jest w takich warunkach prowokowane); okazywania posłuszeństwa, zaangażowania w to co mówią, każą stojący wyżej w hierarchii – upewniając ich, iż nie tylko nie stanowimy dla nich, ich pozycji, zagrożenia ale mało tego umacniamy ją co stanowi podstawę awansu, polepszenia z kolei swojej, własnej sytuacji, w tym zmniejszając zagrożenie dla swojej osoby ze strony osobników będących na niższej pozycji.
Stąd te totalne absurdy religijne, niemal wszelkie działania tzw. przywódców religijnych spotykają się z pełną aprobatą, poparciem (nikt nie chce zginąć, a niektórzy chcą awansować...). Poza tym większość ludzi jest niedoskonała, ułomna intelektualnie, nieatrakcyjna fizycznie, więc jedyną ich szansą polepszenia swojego bytu (awansu) jest działanie na takiej emocjonalnej płaszczyźnie gdzie intelekt (i inne atrybuty) są wadą bo prowokują buntownicze zachowania co powoduje kary, degradację, wykluczenie, a poza tym i tak takich atrybutów nie posiadają. Dlatego osoby ułomne dbają o swój interes, a pozostałych (buntowników, atakujących przenajświętsza, podważających jedynie słusznych przywódców (no przecież jeśli ktoś przewodzi stadu to wszystko co mówi, robi i każe jest jedynie słuszne i mądre...)) eliminują.
Taka sytuacja powoduje więc prosperitę ludzi ułomnych, intelektualnie, etycznie, fizycznie, z szeregami wad, a pogrążanie jednostek wybitnych (czyli odbywa się, w ten sposób, selekcja negatywna).

Tzw. wierzący różnią się od tzw. niewierzących tak naprawdę tylko fałszywą, acz nieuświadomioną, deklaracją religijności – wiary w religijne wymysły (oczywiście są też udający religijnych – też dobry sposób...).

Złamać to zjawisko - w tym emocjonalnym świecie - może więc praktycznie tylko silna grupa, osoby mające duży autorytet – z którymi publiczne utożsamianie się nie będzie wiązało się z zagrożeniem (można to osiągnąć mając do dyspozycji odważne, rzetelne, niezależne media...).

Instynkt stadny powoduje wytłumienie zdolności do racjonalnego myślenia na rzecz emocjonalnego; naśladownictwo, a więc powielanie zachowań większości; słuchanie najsilniejszego – mającego największe poważanie osobnika i jego przybocznych.
Jak silny jest instynkt naśladownictwa (stadny) niech świadczy fakt, iż decydujący się na zażywanie np. tn, narkotyków, alkoholu wiedzą do czego to prowadzi - uzależnienia, chorób, sporych wydatków, a niekiedy nawet śmierci - a mimo to decydują się na to...! By temu nie ulec trzeba by myśleć logicznie, racjonalnie – a więc często w brew stadnym regułom (...).

Tak jak zażywacze tn, narkotyków, alkoholu dorabiają sobie ideologię do swojego stanu, postępowania – tak samo robią to uzależnieni od religii (która jest ucieczką od ryzykownego, racjonalnego myślenia i ułatwia pogodzenie się z sytuacją). I jedni i drudzy, w tym tacy i tacy jednocześnie, wciągają też, świadomie i mimowolnie, w to bagno następnych.

NIEKTÓRE, BO EGOISTYCZNE, KRÓTKOWZROCZNE GENY POBUDZAJĄ DO DOMINACJI NIEKTÓRYCH OSOBNIKÓW KOSZTEM INNYCH PRZEDSTAWICIELI WŁASNEGO GATUNKU, A W EFEKCIE NAWET CAŁEJ POPULACJI – CZYLI WBREW JEGO INTERESOWI!
Religia, oprócz agresji, to kolejna, a często łącznie, szansa na awans społeczny, lepsze życie dla tych mniej obdarzonych przez naturę (bo jak inaczej mieliby to osiągnąć?), którym bez tego żyłoby się znacznie gorzej – to sposób na zdystansowanie, eliminację: inteligentniejszych, zdolniejszych, atrakcyjniejszych, wartościowszych – konkurentów. Trzeba wziąć tu pod uwagę wpływ genów – które motywują, wywierają presję, na własne powodzenie ich nosiciela kosztem innych. Stąd takie antyspołeczne działania!
Od kiedy to niedoinformowanie, w tym unikanie wiarygodnych źródeł informacji, nie przyjmowanie ich do wiadomości, słuchanie bzdur, kłamstw, wymysłów i bredni; serwujących je oszustów; podporządkowywanie się ogłupiającym, wyzyskującym, pogrążającym org. religijnym, uleganie instynktowi stadnemu i wynikła stąd religijność zasługuje na szacunek?! Tylko w chorym, wyznaniowym państwie – opanowanym przez org. religijną!

Najsilniejszym instynktem jest instynkt stadny i wynikłe stąd naśladownictwo. – Bo przełamuje on nawet instynkt ochrony swojego zdrowia, życia na przykładzie chociażby nikotynizmu, alkoholizmu, narkomanii; jest silniejszy od zdroworozsądkowego myślenia, postępowania – również na przykładzie religijności. Czyli osoby mu ulegające postępują nawet wbrew własnemu interesowi!

Czym się różni myślenie racjonalne od emocjonalnego na jednym przykładzie. Racjonalne: nie obchodzi mnie jaką ktoś zajmuje pozycję, co inni o nim sądzą, co deklaruje, na co się powołuje tylko co robi, do czego się przyczynia. Emocjonalne: nie obchodzi mnie (nie zastanawiam się) co ktoś robi, do czego się przyczynia, tylko jaką zajmuje pozycję, co inni o nim sądzą, co deklaruje, na co się powołuje. Jakie są konsekwencje myślenia, postępowania, emocjonalnego. Otóż wykorzystujący te zjawisko, co też właśnie umożliwia wykorzystywanie, przygotowują odpowiednią, emocjonalną, argumentację swoich poczynań, tak by się podobała, a następnie robią co chcą...

LINIA OBRONY W SĄDZIE PRZED ZAPRZEDANYMI, KONIUNKTURALNYMI ŚMIECIAMI POWOŁUJĄCYMI SIE NA TZW. UCZUCIA RELIGIJNE.
Otóż ci osobnicy, czujący aktualny wiatr..., są absolutnie niewierzący, a tylko takich udający, bo tak naprawdę są tylko usłużni wobec aktualnego systemu - tak więc o obrazie uczuć religijnych mowy być nie może - bo:
Po pierwsze.
Zawierzyliby, zdali by się na osąd i ew. karę wszechwiedzącego, nieomylnego, arcysprawiedliwego itp. bóstwa.
Po drugie.
Jako katoliccy wynaturzeńcy, lepiej wiedzący od bóstwa czy, kto i na jaką karę zasłużył, zdaliby się na modły o ukaranie tych, którzy według nich na to zasłużyli.
– A tymczasem oni sami z pełnym zaangażowaniem, mimo braku reakcji bóstwa - czyli w brew bóstwu (– to po trzecie) - zajęli się osądem i karą licząc na jak najbardziej ziemskie konfitury: szmal i przychylność aktualnej kasty, siły przewodniej – więc są to tylko fałszywi obrońcy i wyznawcy bóstwa, sprzedajne szmaty.
Podsumowanie.
Jeżeli ktoś obraził czyjeś uczucia religijne to proszę zdać się w tej sprawie na bóstwo – tak czy inaczej (...) (inaczej się demaskujecie (...)).
PS
Wasze uczucia – Wasz problem.
Czy, generalnie, tzw. ateiści podają do sądu tzw. wierzących o obrazę np. ich inteligencji, zdrowego rozsądku, narażanie jej, jego, zdrowia psychicznego na szwank (a szczerze polecam, gdyż wyszłoby to tylko na zdrowie, i nie tylko, i jednym i drugim)?

PRAWO KATZA: LUDZIE I NARODY BĘDĄ DZIAŁAĆ RACJONALNIE WTEDY I TYLKO WTEDY, GDY WYCZERPIĄ JUŻ WSZYSTKIE INNE MOŻLIWOŚCI...
www.wolnyswiat.pl WBREW ZŁU!!!
PISMO NIEZALEŻNE – WOLNE OD WPŁYWUW JAKIHKOLWIEK ORG. RELIGIJNYH, PARTII, UGRUPOWAŃ I STOWAŻYSZEŃ ORAZ WYPŁOCIN REKLAMOWYH. WSKAZUJE PROBLEMY GOSP., POLIT., PRAWNE, SPOŁECZNE I PROPOZYCJE SPOSOBUW IH ROZWIĄZANIA

OSOBY ZAINTERESOWANE WSPARCIEM MOJEGO PISMA, MOIH DZIAŁAŃ PROSZĘ O WPŁATY NA KONTO:
Piotr Kołodyński skr. 904, 00-950 W-wa 1. BANK PEKAO SA II O. WARSZAWA
Nr rachunku: 74 1240 1024 1111 0010 0521 0478
Przy wpłatach do 800 PLN należy podać: imię i nazwisko, adres, nr PESEL oraz tytuł wpłaty (darowizna na pismo „Wolny Świat”).
Wpłat powyżej 800 PLN można dokonać tylko z konta bankowego lub kartą płatniczą.
ILE ZOSTAŁO WPŁACONE BĘDĘ PŻEDSTAWIAŁ CO 3 MIESIĄCE NA PODSTAWIE WYDRUKU BANKOWEGO (na życzenie, przy wpłacie od 250 zł, będę przedstawiał na końcu pisma jej wielkość oraz wskazane dane wpłacających).

rzep
07-06-2006, 15:36
Jak bug mi pozwoli to wpłacę na pismo niezależne wolne od stoważyszeń i będę czekał na pżedstawienie mi dowodu wpłaty. :D
PS.Co do meritum, to nic dodać, nic ująć.

null
07-06-2006, 21:52
......
PS.Co do meritum, to nic dodać, nic ująć.
Zgadzam się z tobą to..... szambowy bełkot . :P
Mimo najszczerszych chęci nie doczytałem do końca ....przepraszam ,ale Piotrusiu ...gdybyś używał zamiast tylu słów trochę treści to.....na pewno dotrwał bym do ...końca . :P

szakal
08-06-2006, 12:08
typowe jak dla katolika.


Mimo najszczerszych chęci nie doczytał...do końca

ale wie że to

szambowy bełkot

null
08-06-2006, 16:13
typowe jak dla katolika.


Mimo najszczerszych chęci nie doczytał...do końca

ale wie że to

szambowy bełkot
Bo widzisz kochany ,typowy katolik posługuje się kilkoma zmysłami i nie potrzebuje rozpaprywać drobiazgowo całości ,aby wyczuć zapach gówna i ocenić w co wlazł . :P :P :P

stahoo
08-06-2006, 16:18
Bo widzisz kochany ,typowy katolik posługuje się kilkoma zmysłami i nie potrzebuje rozpaprywać drobiazgowo całości ,aby wyczuć zapach gówna i ocenić w co wlazł .
Ciekawa skadinad teoria.
Muchom wystarcza jeden zmysl. :P :P :P

null
08-06-2006, 22:56
Muchom wystarcza jeden zmysl. :P :P :P
Muchom może i tak , ty powinieneś posługiwać się wieloma .
Ale nie odbieraj tego jako moją nietolerancję względem twojej niesprawności :P

szakal
09-06-2006, 01:39
aby wyczuć zapach gówna

wystarczy tylko zmysł węchu a tylko do ewentualnie dalszej analizy smak, którego używasz :?: może obu :?::P

bo napisałeś
typowy katolik posługuje się kilkoma zmysłami

:twisted: :twisted: :twisted:

09-06-2006, 08:55
Zmysły szakal to może i ma rozwiniete, ale umysł nie bardzo...
Kluczy wokól jedej wypowiedzi, zapętla, "rozpracowywuje", wnioskuje i dalej błądzi...
Rozumie tylko pojąć nie może! :P

Piotr Kownat
16-06-2006, 13:53
ANTYCHRYŚCI SZACUJE SIĘ, IŻ RÓWNOWARTOŚĆ TEGO CO KATOLICKA ORGANIZACJA RELIGIJNA ROCZNIE WYŁUDZA OD PAŃSTWA - CZYLI OKRĘŻNĄ DROGĄ OD NAS - SIĘGA 5 MLD ZŁ! A DO TEGO TRZEBA DODAĆ BEZPOŚREDNIE WYŁUDZENIA - OD... SWOICH OFIAR - SZACOWANE NA PONAD 4 MLD ZŁ ROCZNIE! GUS podaje , iż 60% (23 mln.) społeczeństwa żyje poniżej minimum socjalnego (z tego 5 mln. w skrajnej nędzy). [Chrystus: „Nie miejcie w trzosach swoich złota ani srebra, ani miedzi. Ani torby podróżnej, ani dwu sukien, ani sandałów, ani laski.” Itp....]
WIELU Z PAŃSTWA ZASTANAWIA SIĘ: DLACZEGO CZŁONKOWIE KOR NIE ZAPRZESTAJĄ OSZUKIWANIA I WYZYSKIWANIA LUDZI. A ILU Z WAS BY ZREZYGNOWAŁO – GDYBY PEWNEGO (PIĘKNEGO... ) DNIA LUDZIE ZACZĘLI DO WAS PRZYCHODZIĆ, CAŁOWAĆ PO RĘKACH I DAWAĆ PIENIĄDZE (BO NP. KTOŚ ZROBIŁ KAWAŁ I DAŁOGŁOSZENIE, ŻE CHRONICIE PRZED KOSMITAMI I ZAPEWNIACIE DOBRE Z NIMI UKŁADY), POLICJA
ZADEKLAROWAŁABY OCHRONĘ , GDYBY KTOŚ WAM PRZESZKADZAŁ W RATOWANIU LUDZKOŚCI???...
OFIARY KOR TWIERDZĄ , IŻ PIENIĄDZE DAJĄ TEJ ORG. DOBROWOLNIE... – ALEŻ OCZYWIŚCIE , ŻE TAK, PODOBNIE JAK INNI UZALEŻNIENI DOBROWOLNIE... PŁACĄ ZA NARKOTYKI, TN, ALKOHOL!
TO NIE ONI WAM, TYLKO WY IM, JESTEŚCIE POTRZEBNI

„NIE” nr 9, z 1.03.2001 r. TAŃCZ I PŁAĆ Kościół kat. bez nadmiernego rozgłosu zmienił treść przykazań kościelnych normujących oczekiwania tej instytucji wobec swoich owieczek.(...) Dotąd przykazanie piąte brzmiało: W czasach zakazanych zabaw hucznych nie urządzać. Obecnie brzmi: Potrzebom materialnym Kościoła zaradzać. (...) Starszym dzieciom dyktuje się nowe przykazania na lekcjach religii, prowokując przy okazji dyskusje , czy i jak wielkim grzechem jest zakup pączka, skoro przeznaczona na ten cel złotówka lepiej czułaby się w kościelnej skarbonce.
„FAKTY I MITY” nr 13, z 13.04.2005 r. PAN JEZUS I DUCHOWNI Urzędnicy Pana B. pojawili się na świecie dawno temu i od razu zaczęli sięgać po władzę oraz określać ramy moralności. Kler podpierał się przy tym przykładem Jezusa i jego słowami zawartymi w Nowym Testamencie, które dla ludzi powinny stanowić wzór do naśladowania. Duchowni sami utrzymują wyznawców w przekonaniu, że oni również stosują się do Jezusowych dyrektyw dotyczących zachowania. Wystarczy jednak małe porównanie...
PAN JEZUS
– uczył i przestrzegał przykazań Bożych (J 15) [DUCHOWNY – zmienił przykazania, dostosowując je do swoich potrzeb]
– uczył kochać swoich nieprzyjaciół (Mt 5. 44) [D. – prześladuje i niszczy każdego, kto mu się przeciwstawia, ma odmienne poglądy lub stanowi konkurencję]
– był jedynym spowiednikiem mającym prawo do odpuszczania grzechów (1 J 2. 1–2) [D. – uzurpuje sobie prawo do odpuszczania grzechów]
– nie narzucał swych przekonań (Ap 3. 20) [D. – narzuca swoje przekonania, uciekając się nawet do szantażu]
– był jedynym pośrednikiem między Bogiem a ludźmi (1 Tm 2.5) [D. – uznaje się za pośrednika i kształci nowych pośredników]
– obiecywał zbawienie wszystkim, za darmo, z łaski przez wiarę (Dz 4. 11-12; Ap 22. 17) [D. – oferuje zbawienie za pieniądze, uważając, że ma monopol na dopuszczanie do zbawienia]
– stał się sługą, by dać dobry przykład do naśladowania (Łk 22. 24–27) [D. – stał się panem, a ludzi zmusza do bycia sługami].
„FAKTY I MITY” nr 52, 30.12.2004 r. WILKI DRAPIEŻNE APOSTOŁ PAWEŁ DZIWIŁ SIĘ SWYM UCZNIOM –
GALACJANOM, ŻE TAK SZYBKO DAJĄ SIĘ ZWIEŚĆ PRZEZ INNĄ EWANGELIĘ. I ZARAZ DODAŁ:
„Chociaż innej nie ma; są tylko pewni ludzie, którzy was niepokoją i chcą przekręcić ewangelię chrystusową”.
Poniższe zestawienie porównuje chrześcijaństwo apostolskie z papieskim (katolicyzmem). W punktach 1, 2, 3 itd. przedstawiono główne
założenia Biblii, a w odpowiadających im kolejno punktach 1a, 2a itd. – adekwatne poglądy chrześcijaństwa papieskiego. (...)
1. Jedyny pośrednik między ludźmi a Bogiem – Jezus Chrystus (1 Tm 2. 5; J 14. 6; 1J 2. 1-2; Dz 2. 18)
1a. Pośredniczka Maria (dogmat o wniebowzięciu Marii – 1950 r.) i galeria świętych
2. Bezpośredni i nieograniczony dostęp każdego wierzącego do Jezusa przez modlitwę (J 7. 37; 6, 37; Hbr 4. 15–16)
2a. Droga do Jezusa przez pośredników żyjących (kapłanów) i zmarłych (Marię oraz świętych), którzy pomagają, wypraszając dla nas łaski u Jezusa
3. Zbawienie jest w Jezusie z łaski przez wiarę (J 3. 16; 14. 6; 17. 3)
3a. Zbawienie jest w Jezusie przez Kościół (nie ma zbawienia poza Kościołem), łaska jest udzielana przez sakramenty Kościoła
4. Jezus jest jedynym bez grzechu, wszyscy ludzie zgrzeszyli (Rz 3. 23–24; Iz 64. 6)
4a. Maria jest bezgrzeszna (dogmat o niepokalanym poczęciu – 1854 r.)
5. Jezus jest skałą i głową Kościoła (1 Kor 3. 11; 10. 4; 1 P 2. 8)
5a. Papież jest skałą (jako następca skały-Piotra – efekt błędnego odczytania fragmentów ewangelii o przywództwie Piotra) i głową Kościoła (w rzeczywistości biskupa Rzymu wywyższył cesarz Justynian dekretem z 538 r.; to nie Piotr, lecz Linus był pierwszym biskupem Rzymu)
6. Zastępcą Jezusa na ziemi jest Duch Święty (J 14; 17. 26; 16. 7–8.13)
6a Zastępcą Jezusa na ziemi jest papież; tiarę papieską zdobi napis „Vicarius Filii Dei”, co znaczy: zastępca Syna Bożego
7. Żaden człowiek nie jest nieomylny z uwagi na grzeszną naturę (Rz 3. 10)
7a. Papież jest nieomylny w sprawach wiary – dekret z 1870 r.
8. Określenie Ojciec (w sensie duchowym) jest należne tylko Bogu (Mt 23. 9)
8a. Papież nazywa siebie Ojcem Świętym, przywłaszczając sobie określenia i cechy należące wyłącznie do Boga
9. Rozdział Kościoła od państwa; związek między Kościołem a władzą świecką Biblia nazywa nierządem (Jr 2. 20–31; Ez 16. 17–19; Oz 2. 5) i obrzydliwością Ap 18.
9a. Od 508 r. (zwycięstwo króla Franków, Chlodwika) Kościół rzymski podporządkował sobie prawie całą Europę Zachodnią; obecnie istnieje państwo kościelne (Watykan) uwikłane w politykę
10. Część, pokłony, modlitwy należą się tylko Bogu; zakaz kultu wizerunków – to jedno z dziesięciorga przykazań (Wj 20. 4–5); Boży zakaz zmiany przykazań (Mt 5. 18)
10a. Kult maryjny (zapoczątkowany przez sobór w Efezie w 431 r., jego korzenie tkwią w pogaństwie – odwzorowuje kult bogini-matki znany we wszystkich religiach), kult relikwii i obrazów, modlitwy do świętych; zmiana Dekalogu – usunięcie drugiego przykazania biblijnego Dekalogu (sobór w Nicei, 787 r.)
11. Sobota – siódmy dzień tygodnia – jest dniem świętym jako pamiątka stworzenia świata (Rdz 2. 2–3); nakaz święcenia soboty (szabatu) zawarty w Dekalogu i przestrzegany przez Jezusa, apostołów i pierwszych chrześcijan (Wj 20. 8–11)
11a. Druga zmiana treści przykazań – ustanowienie niedzieli, pierwszego dnia tygodnia i święta pogańskiego, w miejsce soboty; VI w. – początek represji wobec chrześcijan święcących sobotę; formalny zakaz obchodzenia soboty jako dnia świętego – sobór florencki, 1441 r.
12. Tylko Bóg może odpuszczać grzechy; należy je wyznawać bezpośrednio Bogu (tzw. spowiedź serca) i bliźnim, wobec których zawiniliśmy, i prosić ich o wybaczenie (Mt 6. 6–12; 9. 2–3; Dz 8. 22)
12a. Kapłan ma władzę odpuszczać grzechy; spowiedź uszną ustanowił Sobór Laterański IV w 1215 r.
13. Jezus wprowadził komunię pod dwiema postaciami – chleba i wina – symbolami Jego umęczonego ciała i przelanej krwi (Mt 26. 27; 1 Kor 11. 24–26)
13a. Komunia przyjmowana jest w praktyce tylko pod postacią chleba – w 1414 r. sobór w Konstancji zabronił laikowi spożywania wina w czasie komunii.
14. Eucharystia jest ofiarą symboliczną i pamiątką prawdziwej, jednorazowej i niepowtarzalnej ofiary Jezusa na krzyżu (Hbr 10. 12–18; J 19. 30)
14a. Eucharystia jest rzeczywistą i powtarzalną ofiarą za grzechy, składaną Bogu; hostia jest prawdziwym ciałem, a wino prawdziwą krwią Jezusa, nie są to symbole; przemienienie (transsubstancjacja) następuje na skutek formułki automatycznie wypowiadanej przez kapłana – Jezus na jego hasło pojawia się w opłatku; wierni konsumują prawdziwego Chrystusa; dogmat ustalono na Soborze Laterańskim IV w 1215 r.
15. Zbawienie jest z łaski, darmo, przez wiarę (Ef 2. 8–9); nie można go nabyć za pieniądze ani przez uczynki; warunkiem przebaczenia jest skrucha oraz pojednanie z bliźnim i naprawienie krzywd (o ile zadośćuczynienie jest możliwe); zbawienie dokonuje się dzięki ofierze Chrystusa, a nie zabiegom człowieka
15a. Na zbawienie można „zapracować” – np. cierpieniem czy ofiarami (sobór florencki w 1439 r.); na przebaczenie można było zasłużyć np. biczowaniem się, pielgrzymkami, budowaniem kaplic; najbardziej wynaturzoną formą były (i są!) odpusty za grzechy, wprowadzone przez Kościół w XII w., które umożliwiały uwolnienie się za pieniądze nawet od przyszłych grzechów. Płatne msze za zbawienie zmarłych
16. O przyjęciu lub odrzuceniu Bożej oferty zbawienia człowiek decyduje za życia; w momencie śmierci zostaje osądzony (Hbr 9. 27); zmarłemu nie można pomóc ani modlitwą, ani odpustem, ani wykupieniem mszy za duszę (Koh 9. 4–5. 10), każdy odpowiada za siebie (Ez 18. 20; Hi 7. 9–10)
16a. Po śmierci można pieniędzmi i modlitwą wykupić człowieka od kary za grzechy i skrócić jego cierpienia – służą temu odpusty, msze i wypominki
17. Śmierć jest rodzajem snu (j 11. 11–14; Mt 18. 23–25), stanem niebytu, nieświadomości (Hi 14. 10–12); człowiek czeka w grobie na zmartwychwstanie przy powtórnym przyjściu Chrystusa (J 6. 40); ludzka dusza nie jest odrębnym, nieśmiertelnym organizmem – to tzw. dech życia, siła witalna dana przez Boga, która przy śmierci do Niego wraca (Koh 12.7)
17a. Ludzka dusza jest nieśmiertelna, ma świadomość i żyje niezależnie po śmierci człowieka – dusza wierzącego najczęściej ląduje w wymyślonym przez papieża czyśćcu, gdzie czasowo cierpi za grzechy (czas trwania cierpień zależy od rodzaju grzechów i płacenia księdzu przez krewnych na ziemi), a niewierzącego w piekle (miejsce wiecznych męczarni);
wiara w życie pozagrobowe przeniknęła do chrześcijaństwa z kultury helleńskiej – teorię dualizmu wprowadzili za Platonem ojcowie Kościoła, Tertulian i Orygenes
18. Udziałem potępionych jest tzw. śmierć druga, czyli ostateczne unicestwienie (Ap 20. 14–15)
18a. Potępieni będą przez całą wieczność smażyć się w piekle
19. Biblijna pokuta oznacza szczery żal za grzechy, skruchę i zaprzestanie danego czynu (gr. metanoia – dosłownie „odwrócenie się o 180 stopni”, czyli porzucenie danego zachowania)
19a. Pokutą jest najczęściej klepanie formułek modlitewnych, zdrowasiek itp.; może nią być np. pielgrzymka; w ekstremalnych sytuacjach pokuta przybierała formę samookaleczenia, odosobnienia czy zapłaty
20. Chrzest dorosłych – świadoma i osobista decyzja zawarcia przymierza z Bogiem, którą powinna poprzedzać znajomość zasad wiary i pokuta (rozumiana jako zmiana życia) oraz wiara w Jezusa (Mt 28. 19; Mk 16. 16; Dz 2. 38), nie można za kogoś zdecydować ani kogoś przymusić; chrzest przez zanurzenie („chrzczę”, czyli gr. baptidzo, znaczy dosłownie „zanurzam”)
20a. Chrzest niemowląt (wprowadzony przez synod w Kartaginie w 418 r. służył automatycznemu przyrostowi szeregów Kościoła); chrzest przez pokropienie (praktykowany od XII w.)
21. Nie obowiązywał celibat (apostołowie mieli żony: Mt 8. 14–14; 1 Kor 9. 5) – Biblia pozostawia wybór człowiekowi (Mt 19. 12) zachęcając do wyboru duchownych spośród wiernych mężów (1 Tym 3. 1–4)
21a. Obowiązuje celibat wprowadzony w XI w. przez Bonifacego VII z powodów finansowych (chodziło o zachowanie majątku księży dla Kościoła zamiast dla ich rodzin)
22. Nie zezwala na siłowe nawracanie ludzi, lecz zachęca do pokojowego głoszenia Dobrej Nowiny (Łk 9. 52–56)
22a. Konfiskata majątków, tortury i płonące stosy dla heretyków (początki inkwizycji – synod w Tours, 1163 r.); wojny krzyżowe; krwawa chrystianizacja Ameryki
23. Nakazuje duchownym skromność, wręcz zakazuje gromadzenia dóbr
23a. Bez komentarza...
24. Jezus stał na stanowisku, że żadne ludzkie nauki nie mogą być wynoszone ponad nakazy Boga; potępiał tradycję, która znosi naukę Biblii, wprowadzając sprzeczne z nią zasady (Mk 7. 6–8)
24a. W 1545 r. sobór w Trydencie uznał ludzkie tradycje przyjęte przez Kościół za autorytet w sprawach wiary równy Biblii. W praktyce tradycja stoi ponad Pismem Świętym. (...)
W Nowym Testamencie siła ta określona została jako antychryst – to ten, który nie tylko występuje przeciwko Chrystusowi, ale także ten, który zajmuje Jego miejsce. Bo antychryst ma wiele twarzy. Grecki przedrostek anti znaczy nie tylko „przeciw”, ale też „zamiast, w miejsce”. wystarczy spojrzeć choćby na pięć zapisów katechizmowych Krk (Pallotinum, 1994), by dostrzec tożsamość owej mocy:
1. To właśnie w Kościele złożona została pełnia środków zbawienia (pkt 824).
2. Sobór święty (...), opierając się na Piśmie Świętym i Tradycji, uczy, że ten pielgrzymujący Kościół konieczny jest do zbawienia (pkt 845).
3. Kościół (...) nosi w sobie pełnię środków zbawienia i rozdziela je (pkt 868)
4. Nie ma takiej winy, nawet najcięższej, której nie mógłby odpuścić Kościół święty (pkt 982). (...)
Jeśli każde słowo Kościół zastąpimy słowem Chrystus, zrozumiemy ową „tajemnicę nieprawości”, o której pisał do Tesaloniczan apostoł Paweł (2 Tes 2.7), i rozpoznamy syna zatracenia, „który wynosi się ponad wszystko, co się zwie Bogiem lub jest przedmiotem boskiej czci” (w. 3–4). (...) I wtedy nie zdziwią nas już słowa, że „cała ziemia szła w podziwie za tym zwierzęciem (...) i oddadzą mu pokłon wszyscy mieszkańcy ziemi” (Ap 13. 3, 8). Za kimże to idą dziś w podziwie wszystkie narody? Kogo ogłoszono największym, ba – jedynym autorytetem świata? (...) Paulina Starościk




„FAKTY I MITY”: nr 38, 21.09.2001 r. KOMENTARZ NACZELNEGO: ŚWIĘCI OJCOWIE BIN LADENA (...) Przypomnijmy tylko najważniejsze zbrodnie oprawców w sutannach oraz uświęcone akty terroru dokonywane przez katolików świeckich pod przewodem kapelanów. Zasada była taka sama, jak w islamskim dżihadzie – wieczne zbawienie za mordowanie niewiernych. Szacunkowe liczby ofiar uśredniam, biorąc za podstawę kilka źródeł.
1096 – pierwsza wyprawa krzyżowa. Wymordowanie Żydów nad Renem i Dunajem – ponad 20 tys. ofiar;
1099 – krzyżowcy zdobywają Jerozolimę – 50 tys. ofiar;
1202–1204 – czwarta krucjata na rozkaz papieża Innocentego III – 100 tys. ofiar;
1207 – armia Innocentego III wycina w pień katarów (30lat) – 100 tys. ofiar;
1226 – (pocz.) – Krzyżacy mordują Prusów – 300 tys. ofiar;
1453 – z inicjatywy świętego Jana Kapistrana wymordowano Żydów na Śląsku – 30 tys. ofiar;
1450–1750 – polowanie na „czarownice” na podst. bulii Innocentego VIII – 150 tys. ofiar;
1478 (pocz.) – papież Sykstus IVwysyła do Hiszpanii inkwizytora Torguemadę – 250 tys. ofiar;
1492–XVII w. – katolicy wyniszczają ludność Wysp Karaibskich – 3,5 miliona ofiar;
XVI–XVIII w. – misjonarze i żołnierze mordują Indian Amazonii – 5,5 miliona ofiar;
XVI–XVIII w. – porwania niewolników w Afryce – 100 milionów ofiar;
1555–1559 – inkwizycja za czasów papieża Pawła IV – 800 tys. ofiar;
1568 (pocz.) – na rozkaz papieża Piusa V (późniejszy święty) inkwizycja hiszpańska zaczyna mordować protestanckich Niderlandczyków – 2 miliony ofiar;
1573 – noc św. Bartłomieja (23/24.08), czyli rzeź hugenotów; Papież Grzegorz XIII odprawia mszę dziękczynną, wybija medal pamiątkowy i organizuje radosne festyny na ulicach (por. radość Palestyńczyków) – 25 tys. ofiar;
1648 – koniec wojen religijnych w Niemczech podsycanych przez papiestwo. (Innocenty X protestuje przeciwko ugodzie z protestantami) – 13 milionów ofiar;
1648 (pocz.) – pogromy żydów w Polsce – 100 tys. ofiar;
1941– 1945 – w Chorwacji rządzi Ante Pavelić popierany przez Piusa XII – 800 tys. ofiar.
(...) Czarne wilki dopiero niedawno przybrały owczą skórę i nawołują teraz do pokoju, miłości bliźniego, przebaczania win. Modlą się za ofiary islamskiego terroryzmu zapominając o własnym... (...) Jonasz
nr 13, 28.03.2002 r. WYSPY WIELKANOCNE (...) A może Karol Wojtyła przez lata ani razu nie zajrzał do archiwów watykańskich i nic nie wiedział o pamiętnikach mnicha tamże przechowywanych? Może nawet nie wie, że jeszcze w Roku Pańskim 1812 jezuita Coronil nakazywał katolickim żołnierzom wyruszającym przeciw
indiańskim powstańcom w Wenezueli: „Zabijcie wszystkich powyżej siódmego roku życia”. Nie wie? Wszak w 1980 r. beatyfikował Jose de Anchieta, którego nazywał „bożym człowiekiem”, „pionierem ewangelizacji”,
„apostołem Brazylii”, „wzorem dla całej generacji misjonarzy”. To ten sam „pionier ewangelizacji”, a tak
naprawdę zwyrodniały morderca, który zwykł powtarzać słynne zdanie, że „miecz i żelazny pręt to najlepsi kaznodzieje”. W skutek takiej ideologii wymordowano w obu Amerykach więcej niż 50 milionów Indian. (...)
nr 39, 01.12.2000 r. ŚWIĘTA PIĘTA (...) Dzięki temu do dzisiaj możemy podziwiać m.in. trzy głowy Jana Chrzciciela (w Wenecji, Damaszku i Amniens), dwadzieścia osiem palców „świętego” Dominika, dziewięć piersi „świętej” Eulalii, dwie pary uszu „świętego” Prokopa oraz po dwa ciała „świętego” Łukasza (w Wenecji i Padwie) i „świętego” Sylwestra (w Rzymie i pod Modeną). Znanych jest ponad czterdzieści całunów, które miały okrywać Chrystusa. Kościoły lokalne oficjalnie naliczyły dwadzieścia (najsłynniejszy znajduje się w Turynie). Dwadzieścia jego tunik (najbardziej znana – w Trewirze, chociaż w roku 1843 papież Grzegorz XVI uznał, iż egzemplarz autentyczny jest przechowywany w Argenteuil pod Paryżem), kilkaset cierni z korony oraz ponad sto pięćdziesiąt gwoździ, użytych do ukrzyżowania. (...) ST nr 22, 31.05.2002 r. JARMARK GŁUPCÓW (...) NAPLETEK JEZUSA Jego posiadaniem jako relikwii szczyciło się w 1907 r. trzynaście miejsc. Oczywiście, każdy posiadał autentyk. Do napletka Jezusa pielgrzymował nawet papież (...) M.A. nr 32, 18.08.2005 r.: (...) Zdążają do swojej matki zamieszkałej w Częstochowie, a dokładnie do kawałka pomalowanej deski, skradzionej z cerkwi w XIV wieku przez polskie wojska podczas jednej z wypraw na Ruś. (...) Jonasz
nr 33, 25.08.2005 r.: (...) Dwa istotne punkty sporne to dziewictwo Maryi i posiadanie przez nią innych dzieci. To sami Żydzi już 300 lat przed narodzeniem Jezusa, tłumacząc Stary Testament na język grecki, słowo alma, czyli „dziewczyna”, zamienili na „dziewica”. Tradycję tę podtrzymali chrześcijanie, a do rangi dogmatu sprowadził ją Kościół... (...)
nr 11, 16-22.03.2001 r. PIELGRZYMKOWE PROBLEMY
(...) W 1979 r. miałem wątpliwą „przyjemność” uczestniczyć, jako funkcjonariusz ROMO MSW (ówczesny odpowiednik ćwiczeń rezerwy MON), w zabezpieczeniu „nawiedzenia” naszej Ojczyzny przez imperatora z Watykanu i widziałem (upały do 30 stopni C w cieniu) przypadki wielu zasłabnięć w trakcie spotkań z naszym przedstawicielem obcego państwa. Po całej pielgrzymce nasi przełożeni poinformowali nas o ponad 50 śmiertelnych ofiarach zadeptań zasłabniętych osób przez ogarniętą ekstazą katolickiego uniesienia gawiedź (w Gnieźnie, w Częstochowie i Krakowie sam widziałem 4 takie wypadki). Rannych było kilka tysięcy. Przypuszczam, że w trakcie wszystkich „nawiedzeń” naszego kraju przez tego ŻYWEGO CZŁOWIEKA, a nie żadnego świętego, było tyle ofiar i rannych, że nikt nie odważył się o tych faktach poinformować naszego zdewociałego (na szczęście nie całego) społeczeństwa.
nr 17, 29.04.2005 r. KOMENTARZ NACZELNEGO: TYGRYS W KONSERWIE
(...) Klasa rządząca w Kościele – biskupi – doskonale zdają sobie sprawę, że obecnie mniej więcej połowa spośród 400 tys. księży katolickich na świecie to homoseksualiści (w USA, według anonimowego sondażu, nawet 60 proc.). Gdyby nie geje, papieski Kościół już dawno powróciłby do katakumb. Nikogo nie powinno to dziwić, bo ciągną oni do swego naturalnego, męskiego środowiska – seminarium duchownego lub męskiego zakonu, gdzie stanowią zawsze około 1/3 pierwszego rocznika. Część księżowskiego narybku zmienia swoje preferencje na homoseksualne pod wpływem środowiska. (...) Jonasz
nr 9, 27.02.2004 r.: (...) Z nieoficjalnych danych wiadomo, że siostry zakonne około 50 razy częściej niż inne kobiety molestują dzieci...
nr 10, 05.03.2004 r. RAPORT ZAMKNIĘCIA
Opublikowany 27 lutego br. raport w sprawie kościelnego skandalu seksualnego w USA podsumowuje: 4392 księży skrzywdziło 10 667 dzieci, gwałcąc je lub w inny sposób wykorzystując seksualnie. To oczywiście
tylko cześć prawdy. (...) Raport obejmuje tylko znikomą część przestępstw seksualnych popełnionych przez księży, bo tylko niewielki procent ofiar wystąpiło ze skargami, a z 613 skarg tylko 7 proc. stało się przedmiotem policyjnego śledztwa. Większość skandali była tuszowana na szczeblu parafii. (...)
nr 13, 26.03.2004 r. KSIĘŻE SEKSCESY (...) że ujawnione dane (...) są zaniżone. Diecezje podawały liczby wedle własnego uznania i nikt obiektywny nie kontrolował ich archiwów. (...) ponadto nie wiadomo, ile skarg zniszczyli bądź usunęli z diecezjalnych archiwów sami księża – czasem na polecenie biskupów. (...) TN nr 21, 21.05.2004 r.: (...) ...przez całe lata maltretowały i wykorzystywały seksualnie powierzone swojej opiece... głuchonieme dzieci.
nr 8, 25.02.2005 r. CISZA PRZED BURZĄ (...) Oskarżenie zawiera również postulat wyeliminowania wpływu Konferencji Biskupów USA oraz jego agend na edukację i opiekę nad dziećmi. Powołując się na stwierdzenie zamieszczone na stronie internetowej Konferencji, że w latach 70. 10 proc. wszystkich księży dopuszczało się przestępstw seksualnych na dzieciach... (...) Tomasz Wiszewski
nr 25, 30.06.20005 r.: (...) Koszty afery pedofilskiej rosną wszędzie, np. w Irlandii. (...) W ciągu ostatniego półrocza liczba poszkodowanych wzrosła z 5071 do 6300 i wciąż rośnie w tempie 50 skarg tygodniowo. (...) PZ nr 41, 20.10.2005 r.: DIABŁY W SUTANNACH (...) Trzy lata po eksplozji skandalu związanego z pedofilią księży amerykańskich i ochraniających ich biskupów z Bostonu wybuchła właśnie jeszcze większa afera. Tym razem w Filadelfii. (...)
nr 49, 15.12.2005 r.: (...) PORADNIK PEDOFILA Watykan we wrześniu przysłał specjalną komisję dochodzeniową. W swym raporcie stwierdza, że wedle jej oszacowań, około 10 proc. brazylijskich duchownych popełniło przestępstwa seksualne. A 10 proc. to... 1700 kapłanów! (...)
C.D.N...



BEZ DOGMATU” kwartalnik kulturalno-polityczny nr 44, wiosna 2000 r.
O BOGACH UKRZYŻOWANYCH I ZMARTWYCHWSTAŁYCH
Podstawą religii chrześcijańskiej i najważniejszym jej dogmatem jest wiara w ukrzyżowanego i zmartwychwstałego boga , którym ma być żydowski prorok Jezus Chrystus, ukrzyżowany przez Rzymian w I w. n.e. Ilu chrześcijan wie, że na długo przed Jezusem wierzono w wielu innych ukrzyżowanych i zmartwychwstałych bogów?
W swojej książce Szesnastu Ukrzyżowanych Zbawicieli Świata (The World's Sixteen Crucified Saviors) Kersey Graves dostarcza wielu dowodów na istnienie, jak wskazuje tytuł, co najmniej szesnastu takich bogów, o których teraz kompletnie zapomniano. Zdumiewające jest to, jak wiele można znaleźć podobieństw między historią ukrzyżowanego Chrystusa a tych co najmniej szesnastu przedchrześcijańskich bogów.
Quexalcote, bóg meksykański ukrzyżowany został w 587 r. przed Chrystusem jako ofiara pokutnicza za grzechy ludzkie. Jak mówi Graves, dowody na istnienie tego dogmatu są „dobitne, jasne i nie do zatarcia” według jednej wersji, Quexalcote został przybity do krzyża w towarzystwie dwóch złodziei, ukrzyżowanych razem z nim. W rękopisie azteckim „Codex Borgianus” opisane jest nie tylko ukrzyżowanie Quexalcote'a, ale również jego wstąpienie do piekieł i zmartwychwstanie trzeciego dnia. W innym rękopisie, „Codex Vaticanus”, wspomniany jest interesujący fakt, że Quexalcote poczęty został w sposób niepokalany i że jego matka,
Chimalman, była dziewicą.
Hesus, bóg druidów, został ukrzyżowany ponad osiemset lat przed Chrystusem. Według Godfreya Higginsa,
autora książki Druidzi Celtyccy (The Celtic Druids), który przez dwadzieścia lat studiował historię religii,
Druidzi przedstawiali swego ukrzyżowanego boga w towarzystwie baranka z jednej strony i słonia z drugiej. Słoń, ponieważ był największym znanym zwierzęciem, symbolizował ogrom grzechów świata. Baranek natomiast, przysłowiowy symbol niewinności, wyrażał niewinność ofiary, jaką był bóg Hesus. I tak o to, twierdzi Graves, powstała koncepcja „Baranka Bożego, który gładzi grzechy świata”, koncepcja, która obecnie kojarzy się tylko z religią chrześcijańską O jej druidzkim pochodzeniu nie wie prawdopodobnie żaden współczesny chrześcijanin.
Spośród wielu pozostałych bogów dyskutowanych w pracy Gravesa, których nie sposób tu opisać, warto wspomnieć Mitrę, perskiego boga, ukrzyżowanego około 600 lat przed erą chrześcijańską. Niewielu chrześcijan wie obecnie, że Mitra, bóg perski, był najbardziej popularnym bogiem w okresie, gdy formowała się i umacniała religia chrześcijańska w Imperium Rzymskim w IV w. naszej ery, i że był on głównym konkurentem boga żydowskiego, Jezusa Chrystusa. Mitra miał być urodzony 25 grudnia i podobnie jak Chrystus został ukrzyżowany, aby odkupić grzechy świata. Jest rzeczą znamienną, jak podkreśla Graves, że pisarze chrześcijańscy
pisząc o Mitrze nie wspominają tym, że Mitra został ukrzyżowany. Czyżby obawiali się, że informacja o Mitrze i innych ukrzyżowanych bogach przedchrześcijańskich osłabi wiarę w „jedynego prawdziwego” boga chrześcijańskiego?
Ci chrześcijanie nie chcą przyjąć do wiadomości, że najważniejszy element ich wiary, dogmat o bogu ukrzyżowanym, to częsty motyw wielu innych religii. Ale dla obiektywnego historyka religii dogmat o bogu ukrzyżowanym i zmartwychwstałym jest banałem teologicznym, wskazującym na powtarzający się paradygmat w wierzeniach różnych prymitywnych ludów o tym, że żeby było dobrze, trzeba najpierw złożyć ofiarę, czyli często zamęczyć i zamordować kogoś niewinnego. W religii chrześcijańskiej nie ma w ogóle niczego, czego nie można by znaleźć w religiach przedchrześcijańskich.
Kersey Graves, The World's Sixteen Crucified, New York: The Truth Seeker Company, Publishers of Freethough Books, 38 Park Row, wydanie szóste, poprawione i rozszerzone (wyd. pierwsze w 1960 r.). Kazimierz Dziamka


GENEZA TZW. RELIGIJNOŚCI – OSTATECZNE ROZSTRZYGNIĘCIE
Czy osoby religijne dochodzą do swego stanu drogą dedukcji, czy też jest to naśladownictwo otoczenia – jaki kraj, region taka religia, wyznawcy... Czy tzw. wierzący (np. rolnicy) nie orzą, nie sieją, nie zbierają i nie dbają o jak najwyższą cenę swoich plonów, tylko czekają na kaszkę z nieba...; nie chodzą do lekarzy, nie biorą leków tylko zawierzają bóstwom – przyjmując z pokorą „karę boską”...; nie procesują się w sądach, nie dokonują samosądów i zdają się na osąd i ew. karę, sprawiedliwość boską (podobnie religijni terroryści)...; gdy wybuchnie pożar, nastąpi powódź itp. przyglądają się z pokorą i nie walczą z skutkami „kary boskiej”...; swoje mienie nie zamykają na 3 spusty i nie proszą jeszcze sąsiadów o doglądnięcie zostawiając je pod boską opieką...; czy tacy uczniowie, uczestnicy kursów itp. ciężko nie wkuwają tylko czekają co bug ześle...; kandydaci na prestiżowe, dochodowe stanowiska nie walczą o nie zaciekle posługując się niemal wszelkimi... metodami i tylko cierpliwie czekają na interwencję boską...; czy członkowie kor nie agitują za kandydatami na ważne funkcje, na rzecz partii i zawierzają w tej materii działaniom bóstwa...; nie fałszują wyników wyborów (np. stawiając dodatkowe krzyżyki... na kartach do głosowania co powoduje iż głos staje się nieważny) i zdają się na działanie bóstwa (czy to bezpośrednio na umysły głosujących czy też w urnie do głosowania)...; nie wykazują się egoizmem, pazernością zdając się na to co bug da...; kor w średniowieczu nie mieczem i ogniem dbała o swoje interesy tylko zdawała się w tej sprawie na bóstwo...; nie popełniają przestępstw, grzechów, w obawie przed karą boską, w nadziei na nagrodę w niebie...; itp., itd... – Czy oni wszyscy nie wykazują się codzienną, aktywnością i czekają na to co bug da... Czyli w ten sposób SIĘ DEMASKUJĄ – UDOWADNIAJĄ, IŻ ŻADNYMI WIERZĄCYMI W BZDURY I WYMYSŁY NIE SĄ, ale za to podporządkowani systemowi i owszem.

WIĘC CO TO WSZYSTKO ZNACZY?
Ano odpowiedzi się już państwo domyślają: tak naprawdę to tylko gra, w której, na szczęście, najczęściej wygrywa rozsądek.
Otóż większa część społeczeństwa ma silnie wyrobiony instynkt stadny, czego skutkiem jest podporządkowywanie się innym (czy mają rację czy nie), a szczególnie stojącym wyżej w hierarchii, przywódcy, zaistniałej sytuacji, systemowi, by być zaakceptowanym, zminimalizować ryzyko agresji ze strony grupy, by można było liczyć na wsparcie, pomoc, obronę, a ceną jest podporządkowanie się zasadom, regułom które w niej obowiązują, w tym uznanie hierarchii, zajmowanych pozycji, rytuałom, zwyczajom itp. a nie racjonalnym argumentom, działaniom. Co skutkuje m.in. tłumieniem racjonalnego, samodzielnego, a przynajmniej głośnego, myślenia, jeśli miałoby to tej osobie zaszkodzić bo naruszałoby zastany układ – interesy stojących wyżej w hierarchii, mocniejszych. Więc wybiera się mniejsze... zło, prostsze rozwiązanie..., daje też to szanse na wykorzystanie zastanej sytuacji przez nielicznych ale z większości, która na te przywileje, luksusy, uprzywilejowanych, pracuje i ponosi inne negatywne skutki; stąd te obnoszenie się ze swoją religijnością, takie publiczne deklaracje...
Skutkiem ślepego podporządkowania - jako zawór bezpieczeństwa, by zmniejszyć stres z tym związany, by być bardziej wiarygodnym – by nie budzić podejrzeń iż można stanowić zagrożenie dla stojących wyżej w hierarchii - jest tłumienie w sobie analizowania podstaw funkcjonowania układu (deklaruje się, powtarza, bezmyślnie, to co inni, w tym co chcą usłyszeć) by nie rozbudzać ew. postawy buntownika (bluźniercy, odszczepieńca, odmieńca, zakały, czarnej owcy itp.) za co może spotkać kara – zarówno ze strony hierarchii jak i współczłonków, liczących na nagrodę ze strony przywódców w obronie interesów których stanęli; dorabianie do tego tłumaczącej to emocjonalnej, argumentacji, ideologii. – Stąd tak ogromna część ludzkości myśli emocjonalnie. W takiej sytuacji warunkiem bezpieczeństwa jest postępowanie emocjonalne czemu sprzyja, ułatwia je, takie myślenie (które jest w takich warunkach prowokowane); okazywania posłuszeństwa, zaangażowania w to co mówią, każą stojący wyżej w hierarchii – upewniając ich, iż nie tylko nie stanowimy dla nich, ich pozycji, zagrożenia ale mało tego umacniamy ją co stanowi podstawę awansu, polepszenia z kolei swojej, własnej sytuacji, w tym zmniejszając zagrożenie dla swojej osoby ze strony osobników będących, wówczas, na niższej pozycji.
Stąd te totalne absurdy religijne, niemal wszelkie działania tzw. przywódców religijnych spotykają się z pełną aprobatą, poparciem (nikt nie chce zginąć, a niektórzy chcą awansować...). Poza tym większość ludzi jest niedoskonała, ułomna intelektualnie, nieatrakcyjna fizycznie, więc jedyną ich szansą polepszenia swojego bytu (awansu) jest działanie na takiej emocjonalnej płaszczyźnie gdzie intelekt (i inne atrybuty) są wadą bo prowokują buntownicze zachowania co powoduje kary, degradację, wykluczenie, a poza tym i tak takich atrybutów nie posiadają. Dlatego osoby ułomne dbają o swój interes, a pozostałych (buntowników, atakujących przenajświętsza, podważających jedynie słusznych przywódców (no przecież jeśli ktoś przewodzi stadu to wszystko co mówi, robi i każe jest jedynie słuszne i mądre...)) eliminują.
Taka sytuacja powoduje więc prosperitę ludzi ułomnych, intelektualnie, etycznie, fizycznie, z szeregami wad, a pogrążanie jednostek wybitnych (czyli odbywa się, w ten sposób, selekcja negatywna).
Generalnie bilans jakości życia, w tym ekonomiczny, krajów religijnych względem normalnych jest ujemny, bo m.in. nie rozwija się, nie wykorzystuje znacznej części potencjału tkwiącego w społeczeństwie; działalność religijna pochłania mnóstwo środków i zaangażowania.

Tzw. wierzący różnią się od tzw. niewierzących tak naprawdę tylko fałszywą, acz nieuświadomioną, deklaracją religijności – wiary w religijne wymysły (oczywiście są też udający religijnych – też dobry sposób...).

Złamać to zjawisko - w tym emocjonalnym świecie - może więc praktycznie tylko silna grupa, osoby mające duży autorytet – z którymi publiczne utożsamianie się nie będzie wiązało się z zagrożeniem (można to osiągnąć mając do dyspozycji odważne, rzetelne, niezależne media...).

Instynkt stadny powoduje wytłumienie zdolności do racjonalnego myślenia na rzecz emocjonalnego; naśladownictwo, a więc powielanie zachowań większości; słuchanie najsilniejszego – mającego największe poważanie osobnika i jego przybocznych.
Jak silny jest instynkt naśladownictwa (stadny) niech świadczy fakt, iż decydujący się na zażywanie np. tn, narkotyków, alkoholu wiedzą do czego to prowadzi - uzależnienia, chorób, sporych wydatków, a niekiedy nawet śmierci - a mimo to decydują się na to...! By temu nie ulec trzeba by myśleć logicznie, racjonalnie – a więc często w brew stadnym regułom (...).

Tak jak zażywacze tn, narkotyków, alkoholu dorabiają sobie ideologię do swojego stanu, postępowania – tak samo robią to uzależnieni od religii (która jest ucieczką od ryzykownego, racjonalnego myślenia i ułatwia pogodzenie się z sytuacją). I jedni i drudzy, w tym tacy i tacy jednocześnie, wciągają też, świadomie i mimowolnie, w to bagno następnych.

NIEKTÓRE, BO EGOISTYCZNE, KRÓTKOWZROCZNE GENY POBUDZAJĄ DO DOMINACJI NIEKTÓRYCH OSOBNIKÓW KOSZTEM INNYCH PRZEDSTAWICIELI WŁASNEGO GATUNKU, A W EFEKCIE NAWET CAŁEJ POPULACJI – CZYLI WBREW JEGO INTERESOWI!
Religia (b. bezpieczne i skuteczne oszukiwanie i wykorzystywanie), oprócz agresji (religia stanowi jej alibi), to kolejna, a często łącznie, szansa na awans społeczny, lepsze życie dla tych mniej obdarzonych przez naturę (bo jak inaczej mieliby to osiągnąć?), którym bez tego żyłoby się znacznie gorzej – to sposób na zdystansowanie, eliminację: inteligentniejszych, zdolniejszych, atrakcyjniejszych, wartościowszych – konkurentów. Trzeba wziąć tu pod uwagę wpływ genów – które motywują, wywierają presję, na własne powodzenie ich nosiciela kosztem innych. Stąd takie antyspołeczne działania!

Od kiedy to niedoinformowanie, w tym unikanie wiarygodnych źródeł informacji, nie przyjmowanie ich do wiadomości, słuchanie bzdur, kłamstw, wymysłów i bredni; serwujących je oszustów; podporządkowywanie się ogłupiającym, wyzyskującym, pogrążającym org. religijnym, uleganie instynktowi stadnemu i wynikła stąd religijność zasługuje na szacunek?! Tylko w chorym, wyznaniowym państwie – opanowanym przez org. religijną!

Najsilniejszym instynktem jest instynkt stadny i wynikłe stąd naśladownictwo. – Bo przełamuje on nawet instynkt ochrony swojego zdrowia, życia na przykładzie chociażby nikotynizmu, alkoholizmu, narkomanii; jest silniejszy od zdroworozsądkowego myślenia, postępowania – również na przykładzie religijności. Czyli osoby mu ulegające postępują nawet wbrew własnemu interesowi!

Czym się różni myślenie racjonalne od emocjonalnego na jednym przykładzie. Racjonalne: nie obchodzi mnie jaką ktoś zajmuje pozycję, co inni o nim sądzą, co deklaruje, na co się powołuje tylko co robi, do czego się przyczynia. Emocjonalne: nie obchodzi mnie (nie zastanawiam się) co ktoś robi, do czego się przyczynia, tylko jaką zajmuje pozycję, co inni o nim sądzą, co deklaruje, na co się powołuje. Jakie są konsekwencje myślenia, postępowania, emocjonalnego. Otóż wykorzystujący te zjawisko, co też właśnie umożliwia wykorzystywanie, przygotowują odpowiednią, emocjonalną, argumentację swoich poczynań, tak by się podobała, a następnie robią co chcą...

LINIA OBRONY W SĄDZIE PRZED ZAPRZEDANYMI, KONIUNKTURALNYMI ŚMIECIAMI POWOŁUJĄCYMI SIE NA TZW. UCZUCIA RELIGIJNE.
Otóż ci osobnicy, czujący aktualny wiatr..., są absolutnie niewierzący, a tylko takich udający, bo tak naprawdę są tylko usłużni wobec aktualnego systemu - tak więc o obrazie uczuć religijnych mowy być nie może - bo:
Po pierwsze.
Zawierzyliby, zdali by się na osąd i ew. karę wszechwiedzącego, nieomylnego, arcysprawiedliwego itp. bóstwa.
Po drugie.
Jako katoliccy wynaturzeńcy, lepiej wiedzący od bóstwa czy, kto i na jaką karę zasłużył, zdaliby się na modły o ukaranie tych, którzy według nich na to zasłużyli.
– A tymczasem oni sami z pełnym zaangażowaniem, mimo braku reakcji bóstwa - czyli w brew bóstwu (– to po trzecie) - zajęli się osądem i karą licząc na jak najbardziej ziemskie konfitury: szmal i przychylność aktualnej kasty, siły przewodniej – więc są to tylko fałszywi obrońcy i wyznawcy bóstwa, sprzedajne szmaty.
Podsumowanie.
Jeżeli ktoś obraził czyjeś uczucia religijne to proszę zdać się w tej sprawie na bóstwo – tak czy inaczej (...) (inaczej się demaskujecie (...)).
PS
Wasze uczucia – Wasz problem.
Czy, generalnie, tzw. ateiści podają do sądu tzw. wierzących o obrazę np. ich inteligencji, zdrowego rozsądku, narażanie jej, jego, zdrowia psychicznego na szwank (a szczerze polecam, gdyż wyszłoby to tylko na zdrowie, i nie tylko, i jednym i drugim)?

APEL O ROZSĄDEK
ZAMIAST BOMB: WIEDZA – A WIĘC I WOLNOŚĆ SŁOWA.RELIGIA JAK KAŻDE IRRACJONALNE, SZKODLIWE, NAWET POTENCJALNIE NIEBEZPIECZNE, ZACHOWANIE MUSI BYĆ OGRANICZANE, PODLEGAĆ LEGALNEJ, RACJONALNEJ ANALIZIE, OCENIE , A WIĘC I KRYTYCE, BEZ OGRANICZEŃ (PRAWDA ZAWSZE SIĘ OBRONI – JEŚLI NIKT TEGO NIE ZABRONI ANI NIE OGRANICZY. OCHRONY PRZED PRAWDĄ POTRZEBUJE TYLKO KŁAMSTWO STĄD TYLE KRWAWYCH OFIAR ORG. RELIGIJNYCH I INNYCH DYKTATUR; STĄD POTRZEBNY IM JEST TEŻ STRACH PRZED NIMI).
Celem katolickiej, islamskiej org. religijnej jest zdobycie jak największej ilości profitów, zyskanie jak największego obszaru działania zarówno terytorialnie jak i w wszelkich dziedzinach życia! Te organizacje ani myślą o samoograniczaniu się, bazowaniu na osiągniętych ustępstwach, możliwościach, które jakie by nie były zawsze okażą się za małe – nigdy na nich nie poprzestaną! Zależy im na maksymalnym rozroście, ekspansji, maksymalizacji wpływów, potędze. Im chodzi o: władzę, pieniądze i inne profity. A raz otrzymane przywileje będzie b. trudno cofnąć, bo to już będzie nie obrona przed org. relig. tylko walka z wiarą, bóstwem...
Są to bezwzględni egoiści, pazerne prymitywy; fanatyczne, okaleczone ofiary.
Ich członkowie to w zwykłym, normalnym życiu szaraczkowie, nieudacznicy. Dopiero działalność religijna daje im możliwość bezkarnego zaspokojenia egoistycznych ambicji, potrzeb, pazerności, awansu, prosperity bo tam wystarczy tylko cytować pismo napisane przez ich poprzedników, religijnie zawoływać, robić odpowiednie miny, odp. się ubierać itp. - grać na emocjach, nie wykazywać się intelektem, racjonalizmem – czego po prostu nie posiadają - i już są poważani, słuchani, żyją w dobrobycie itp. jako kapłani, wybrańcy, pośrednicy, czujący powołanie, ludzie poświęcający się, nauczający, głoszący itp. a nie chciwi, leniwi, bezwzględni karierowicze; ogłupieni, uzależnieni - okaleczeni - wykorzystywani i wykorzystujący fanatycy.
Przed takimi org. trzeba społeczeństwa bronić, m.in. obnażając je, ograniczając ich wpływy, możliwości rozrostu, szkodzenia a nie obdarzać przywilejami, okazywać szacunek, poważanie , uznanie itp.
Wprowadzanie zakazów, rygorów ograniczających, uniemożliwiających, w tym intelektualną obronę , w tej materii, okazywanie szacunku org. relig. to jest zakładanie pętli na szyję naszej cywilizacji: przekazywanie im inicjatywy; usankcjonowanie indoktrynacji religijnej to legalizacja ogłupiania kłamstwami i wymysłami, uzależniania a następnie wykorzystywania. Bezkarność takiego postępowania. jest notorycznie wykorzystywana. Opływanie w dobrobycie (w nieróbstwie), poważaniu, znacznej bezkarności itp. jest b. silną pokusą dla jak najnikczemniejszych, zdegenerowanych osobników – wystarczy iż pokrzyczą o ataku na przenajświętszą wiarę , bóstwo zrobią obłąkańczą , groźną minę i już otoczenie truchleje i często spełnia zachcianki. Później ilość ofiar takich org. jest też argumentem za poszerzaniem ich wpływów (jest nas tak dużo tzn. że mamy rację; działa też wtedy instynkt stadny, w wyniku czego dołączają do niej następni, w tym karierowicze, tacy współpracownicy; nie
podskakujcie bo...!). A przecież w normalnej - zdroworozsądkowej - sytuacji takie postępowanie, pogrążanie ludzi, społeczeństw powinno być karane z pełnym racjonalnym uzasadnieniem (a więc i obnażaniem takich osobników i ich ideologii (...)). Ich ofiar ma ubywać a nie przybywać, przywileje wpływy, zawłaszczane obszary powinny maleć a nie rosnąć. Bo inaczej jest to bezmyślność w imię jak najgorzej pojmowanej tolerancji. Dlatego też - jak widać - ofiar takich org. przybywa, zarówno jako wyznawców jak i pozostałych... krwawych! To b. realnie przybliża , zamiast oddalać, prawdopodobieństwo totalnej, krwawej rzezi (kto by uwierzył że pod koniec XX wieku może dojść do krwawego ludobójstwa między ludnością jednego kraju, a jednak w Ruandzie 2 plemiona z powodu/pod pretekstem? śmierci jednego człowieka , prezydenta , doszło do krwawej rzezi setek tysięcy ludzi, w tym dzieci, kobiet – wszystkich, którzy byli z innego plemienia. I do tej pory odbywają się jeszcze walki!) a następnie rządów brodaczy...! Jako skutek ustępstw, uważania na słowa by tylko nie zaszkodzić w interesach – przepraszam... nie urazić pośredników od bóstwa. Podobnie było z inną org., przed II wojną światową , też były ustępstwa, uważanie na słowa , przymykanie oczu, milczenie , a nawet okazywanie szacunku i współpraca , a skutkiem była wojenna rzeź, której skutki, reperkusje ponosimy do dziś. Więc w ten sposób można doprowadzić do kolejnej katastrofy!
Gdzie instynkt samozachowawczy, perspektywiczne , racjonalne myślenie , rozsądek?! Od kiedy kłamstwa , wymysły, ogłupianie , uzależnianie i wykorzystywanie ludzi, społeczeństw zasługują na szacunek, pomoc ze strony rządów itp.?!
Na braku wolności słowa i wynikłej stąd krytyki, a w efekcie bezkrytycznego podejścia bazują przecież dyktatury (kor w średniowieczu też dzięki temu tak się rozrosła i dalej ma się nieźle , w tym w niektórych... krajach wręcz b. dobrze). Więc tą drogą doprowadzimy do szerzenia się dyktatury religijnej i po pewnym czasie może okazać się, iż jej ofiar (np. islamskiej) może być więcej niż pozostałych ludzi, więc zgodnie z zasadami demokracji/instynktu stadnego to ONI zaczną decydować o wszystkim, rządzić wszystkimi.
Proszę się też zastanowić: czy organizacje religijne dają jakieś korzyści czy wręcz przeciwnie (nawet te już... pokojowo nastawione, generują zagrożenia , problemy)...; w związku z czym mają być nie tylko uprzywilejowane , ale w ogóle tolerowane?!! Czy potrafią P. przemóc trwactwo - instynkt stadny - i to obiektywnie ocenić, i na tej podstawie rozsądnie postępować?
Oblicze przyszłego kryzysu ogólnoświatowego może przyjąć różny, pod względem zasięgu i natężenia , w tym połączony, kombinowany, obraz. A przeważyć o jego powstaniu/przyczynić się do niego może lekceważony jeden czynnik. A przecież możliwości jest kilka.

PRAWO KATZA: LUDZIE I NARODY BĘDĄ DZIAŁAĆ RACJONALNIE WTEDY I TYLKO WTEDY, GDY WYCZERPIĄ JUŻ WSZYSTKIE INNE MOŻLIWOŚCI...
www.wolnyswiat.pl WBREW ZŁU!!! PISMO NIEZALEŻNE – WOLNE OD WPŁYWUW JAKIHKOLWIEK ORG. RELIGIJNYH, PARTII, UGRUPOWAŃ I STOWAŻYSZEŃ ORAZ WYPŁOCIN REKLAMOWYH. WSKAZUJE PROBLEMY GOSP., POLIT., PRAWNE, SPOŁECZNE I PROPOZYCJE SPOSOBUW IH ROZWIĄZANIA
OSOBY ZAINTERESOWANE WSPARCIEM MOJEGO PISMA, MOIH DZIAŁAŃ PROSZĘ O WPŁATY NA
KONTO: Piotr Kołodyński skr. 904, 00-950 W-wa 1. BANK PEKAO SA II O. WARSZAWA
Nr rachunku: 74 1240 1024 1111 0010 0521 0478
Przy wpłatach do 800 PLN należy podać: imię i nazwisko, adres, nr PESEL oraz tytuł wpłaty (darowizna na pismo „Wolny Świat”). Wpłat powyżej 800 PLN można dokonać tylko z konta bankowego lub kartą płatniczą.
ILE ZOSTAŁO WPŁACONE BĘDĘ PŻEDSTAWIAŁ CO 3 MIESIĄCE NA PODSTAWIE WYDRUKU BANKOWEGO (na życzenie, przy wpłacie od 250 zł, będę przedstawiał na końcu pisma jej wielkość oraz wskazane dane wpłacających).

Scandalieros
16-06-2006, 19:12
KATECHIZM = SZATANSKIE WERSETY

null
18-06-2006, 17:52
KATECHIZM = SZATANSKIE WERSETY
Super Skan... nie wiedziałem że jednak jesteś wierzący przynajmniej w tego ....*gościa *zwanego szatanem .
No no może jeszcze wyjdziesz na ....człowieka ,kto to wie ?
bo i cuda się zdarzają . :D
Kurcze ale to będzie ...NUMER !! :mrgreen:

Piotr Kownat
01-07-2006, 13:17
PROPONUJĘ COŚ BARDZIEJ PRAKTYCZNEGO...
a mianowicie rozpropagować prawdziwie prawdziwą wiarę – dawanie świadectwa prawdzie/test prawdy.
Biznes, tzn. prawdziwie prawdziwa wiara, polega na napadaniu i obrabowywaniu ludzi by sprawdzić czy bustwo je ohroni. Jak nie tzn., że to była kara i postąpiliśmy słusznie za co otżymaliśmy nagrodę. Żeby mieć spokuj z prawem tżeba opanować żąd (w sejmie powiesić nad dżwiami pałkę i siekierę) i śr. pżekazu. Gdy tylko minie jedno pokolenie niemal nikt nie będzie sobie wyobrażał innej sytuacji (media też...).
PS
Zadowolę się 0,0001% prowizją...

null
01-07-2006, 14:13
........................
Zadowolę się 0,0001% prowizją...

Wybacz ale przy tak *ciężkim upośledzeniu* i przy dzisiejszych cenach leków , może ci na same koszty leczenia nie wystarczeć .... :P :P

Violetta
02-07-2006, 10:01
aby wyczuć zapach gówna

wystarczy tylko zmysł węchu a tylko do ewentualnie dalszej analizy smak, którego używasz :?: może obu :?::P

bo napisałeś
typowy katolik posługuje się kilkoma zmysłami

:twisted: :twisted: :twisted:


Boże, tak wygląda Twój typowy katolik? nie dziwię się że nie istniejesz :-)

szakal
02-07-2006, 13:33
aby wyczuć zapach gówna

wystarczy tylko zmysł węchu a tylko do ewentualnie dalszej analizy smak, którego używasz :?: może obu :?::P

bo napisałeś
typowy katolik posługuje się kilkoma zmysłami

:twisted: :twisted: :twisted:


Boże, tak wygląda Twój typowy katolik?

typowy katolik to burak do kwadratu, zawistny, mściwy, chciwy, wulgarny człek, który dla własnej korzyści potrafiłby ci wbić nóż w plecy słodko sie do ciebie uśmiechając. to hipokryta zapieprzający kilka razy w tygodniu do kościoła a po mszy wyzywający swoich sąsiadów od najgorszych. to człowiek dla którego jego dogmaty są tylko obowiazujące w murach jego kościoła a poza nim nie ma żadnych oporów moralnych. to gość, który nawet nie zna treści tej grubej książki a te fragmenty, które usłyszał od swojego klechy interpretuje jak mu wygodnie. to gość, dla którego każdy inny człowiek mający inne poglądy to ścierwo, które należy poniżyć i zniszczyć. etc...
jest tu taki jeden (a nawet dwóch zidentyfikowanych), który spełnia wiekszość tych kryteriów i w myśl zasady uderz w stół a nożyce się odezwą, jako jeden z pierwszych da popis swojej wiary i miłosierdzia :P:P:P

nie dziwię się że nie istniejesz :-)

istnieje, jestem z krwi i kości, całkowicie namacalny :):):)

Scandalieros
02-07-2006, 18:17
istnieje, jestem z krwi i kości, całkowicie namacalny
Sugerujecie Szakalu ze jestescie katolikiem? I to jeszcze, pewnie w waszym mniemaniu, dobrym katolikiem?

szakal
02-07-2006, 19:34
Sugerujecie Szakalu ze jestescie katolikiem? I to jeszcze, pewnie w waszym mniemaniu, dobrym katolikiem?

tfu. zgiń, przepadnij z takimi insynuacjami :P:P

Scandalieros
02-07-2006, 19:36
Boże, tak wygląda Twój typowy katolik? nie dziwię się że nie istniejesz

istnieje, jestem z krwi i kości, całkowicie namacalny
Z kontekstu zrozumialem ze mowisz o sobie... :|

NIEmoc
02-07-2006, 23:12
Czy tylko ja zauważyłem, że data wydania tego artykułu przypada na 3/2007? Jakby to powiedział Łorcyk: oj zeście nas wypsedzili z casem, ino refleksu pogratulować. :P

stahoo
14-08-2006, 13:26
Wszystko na dobrej drodze...... :D
Benedykt XVI: mimo fali laicyzmu nie rezygnujcie
http://serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34174,3549122.htm l?skad=rss

ŁORCYK
14-08-2006, 21:27
widząc Jezusa Chrystusa, widzimy Boga - powiedział Benedykt XVI.

skoda , co ni powiedziol jakim zmyslem mamy go widziec :shock:

Jakub Szela
14-08-2006, 23:37
skoda , co ni powiedziol jakim zmyslem mamy go widziec
One som specjalnie "ubogacone", różniste rzeczy potrafiom zobaczyć.
"W 1980 r. psycholog Dawid Lukoff odkrył, że wielu pacjentów cierpiących na epilepsję, schizofrenię i inne nierozpoznane „nienormalne" stany umysłu, wykazywało głębokie rozradowanie i twórcze inspiracje. Na początku lat 80. ubiegłego stulecia (1981?) ukazała się fundamentalna, wielokrotnie wznawiana praca naukowa dotycząca mózgu: Principles of neural sciences E. Kandela, laureata nagrody Nobla, w której autor przytacza ustalenia neurochirurga D. Bear'a z National Instututes of Health o "zespole ferworu religijnego", który powodują zmiany w płatach skroniowych mózgu. Otóż ów „religijny przypływ" odkrył on badając chorych na padaczkę skroniową , chorobę ośrodkowego układu nerwowego, której istotą są napadowe zaburzenia czynności komórek mózgowych z zaburzeniami świadomości lub utratą przytomności i napadami drgawek. Pacjenci tacy tracą na ogół zainteresowanie seksem, wzrasta ich agresja, wykazują chwiejność emocjonalną, emocjonalny stosunek mogą nawiązać wobec tysiąca nieistotnych rzeczy, przejawiają nagłe zainteresowanie problematyką religijną (czasami wyrażające się gwałtownym nawróceniem), wpadają w moralistyczny ferwor, graniczący z nastawieniem paranoidalnym, cechują się znacznym zanikiem poczucia humoru. Zaobserwowano to szczególnie u tych pacjentów, którzy wykazują inter-ictal behavior syndrome (IBS). Ich przeżycia religijnej są intensywne, a ludzie tacy są bardzo często fanatycznie religijni, nawet w długich okresach pomiędzy napadami.

Uczeni z Minnesoty odkryli prawidłowość religijności w przypadku bliźniąt: jeśli jedno jest religijne, jest takim i drugie.

Brytyjski neuropsycholog Peter Fenwick wypytując pacjentów chorych na epilepsję, zadawał im pytania o to, czy w czasie stanów przednapadowych rozmawiali z Bogiem. Zanotował: „To zaskakujące jak często odpowiedź brzmi: tak".

null
15-08-2006, 01:16
..............]

Zamiast tyle mądrych wklejanych słów i pojęć których sam nie rozumiesz ,można było wykazać mniejszy odsetek wierzących psychiatrów i psychologów ,to jakieś wnioski można by było wyciągać .
A tak to tylko pozostaje przypisanie *choroby psychicznej * tym psychiatrom i psychologom i psychoanalitykom wierzącym w Boga . :P :P :P
Gratuluję pomysłu. :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

Yapcia
15-08-2006, 01:54
sekta jakaś nowa?? Nie doczytałam do końca, bo nudnawe...

Jakub Szela
15-08-2006, 08:32
Zamiast tyle mądrych wklejanych słów i pojęć których sam nie rozumiesz

Jasne że można swoimi słowami, ale wtedy pewnie napisałbyś że sam sobie to wymyśliłem. Których pojęć nie rozumiesz, wytłumaczę ci.

ŁORCYK
15-08-2006, 15:43
Pacjenci tacy tracą na ogół zainteresowanie seksem, wzrasta ich agresja, wykazują chwiejność emocjonalną, emocjonalny stosunek mogą nawiązać wobec tysiąca nieistotnych rzeczy, przejawiają nagłe zainteresowanie problematyką religijną (czasami wyrażające się gwałtownym nawróceniem), wpadają w moralistyczny ferwor, graniczący z nastawieniem paranoidalnym, cechują się znacznym zanikiem poczucia humoru. Zaobserwowano to szczególnie u tych pacjentów, którzy wykazują inter-ictal behavior syndrome (IBS). Ich przeżycia religijnej są intensywne, a ludzie tacy są bardzo często fanatycznie religijni, nawet w długich okresach pomiędzy napadami.
wypis wymaluj ... avól :shock:

null
15-08-2006, 17:17
........ Których pojęć nie rozumiesz, wytłumaczę ci.
Dzięki Jakubie że można na ciebie liczyć .
Bo wiesz ,zainteresowało mnie zagadnienie Jaki wpływ strukturalno-femonologiczny mają płaty skroniowe w zespole ferworu padaczkowego na ograniczenia paranoidalne osobników którzy jednak wykazują inter-ictal behavior syndrome (IBS) będac w stanie przedpadaczkowym?
Za odpowiedź z góry dziękuję . :P

widząc Jezusa Chrystusa, widzimy Boga - powiedział Benedykt XVI.

skoda , co ni powiedziol jakim zmyslem mamy go widziec :shock:

Złociutki ,po kim jak po kim ,ale po tobie nie spodziewałem się takiego pytania .Doprawdy jestem mile zaskoczony ,twoim dociekaniem ,próbą zrozumienia i uchwycenia istoty duchowości .
Bravo ,bravo . Szukaj ,pytaj ,a jest szansa że dane będzie tobie znaleść istotę tego zmysłu który nie można zobaczyć , opisać ,dotknąć ale tylko zobaczyć oczyma duszy .
Brawo :P :P :P

ŁORCYK
15-08-2006, 18:49
null, alis ty gupi , dusa jako taka pseca ni ma zmyslóff, a psynajmnij ni likaze , ni sam buk, cy tam klon , tys lo takowych ni wszpominajom, ...
ehhh... kiedy ty wymondzejes , :shock:

Jakub Szela
15-08-2006, 20:06
Jaki wpływ strukturalno-femonologiczny mają płaty skroniowe w zespole ferworu padaczkowego na ograniczenia paranoidalne osobników którzy jednak wykazują inter-ictal behavior syndrome (IBS) będac w stanie przedpadaczkowym?
Nie przypominam sobie abym wklejał ten tekst, ty to wudumałeś to powinieneś wiedzieć lepiej. Najlepiej daj się zbadać specjalistom.

stahoo
15-08-2006, 20:19
Jaki wpływ strukturalno-femonologiczny mają płaty skroniowe w zespole ferworu padaczkowego na ograniczenia paranoidalne osobników którzy jednak wykazują inter-ictal behavior syndrome (IBS) będac w stanie przedpadaczkowym?
Nie przypominam sobie abym wklejał ten tekst, ty to wudumałeś to powinieneś wiedzieć lepiej. Najlepiej daj się zbadać specjalistom.
Jeszcze nie ma takich specjalistow. :P

null
16-08-2006, 00:21
Jaki wpływ strukturalno-........
Nie przypominam sobie abym wklejał ten tekst, ty to wudumałeś to powinieneś wiedzieć lepiej. ..............
Tekst jest mój ,ale myślałem że skoro pojęcia znasz ,to i rozumiesz tekst z nimi związany .
No cóż wklejaj dalej ,ruchy manualne i ynteligencję *jednego palca* masz opanowane ,szkoda że nie współdziałają z " szarymi komórkami." :cry: :cry: :cry:

Jakub Szela
16-08-2006, 17:55
O moje szare komórki się nie martw, twoje, o ile takowe posiadasz równie dobrze mógłby zastąpić magnetofon. Najlepiej wychodzi ci odtwarzanie słów proboszcza.

null
16-08-2006, 21:28
............ równie dobrze mógłby zastąpić magnetofon. Najlepiej wychodzi ci odtwarzanie słów proboszcza.
Nie zapytam skąd tak dobrze znasz jego słowa ,żeś gotów porównywać je do moich ,bo mnie męczy taki poziom dysputy jaki reprezentujesz . :wink:
Powodzenia

ŁORCYK
16-08-2006, 23:56
null , alis ty gupi .... ji szkromosciom tys ni gzesys...
ali to moze ji dobze , bo siem ni bedzies musiol s tego spowiadoc http://images3.fotosik.pl/10/8bijz94lannfjlj1.gif

szakal
31-08-2006, 12:53
mogli wziąć do eksperymentów null'a.
Naukowcy z uniwersytetu w Montrealu chcieli przyjrzeć się zależnościom między procesami neurologicznymi zachodzącymi podczas mistycznego kontaktu z Bogiem. Poprosili grupę sióstr zakonnych o opowiedzenie o swych przeżyciach i w tym czasie badali aktywność ich mózgów metodą rezonansu magnetycznego.
http://wiadomosci.onet.pl/1378749,16,item.html
były tylko pewnie problem co u niego ten rezonans ma zbadać :twisted: :twisted: :twisted:

stahoo
31-08-2006, 13:27
mogli wziąć do eksperymentów null'a.
Naukowcy z uniwersytetu w Montrealu chcieli przyjrzeć się zależnościom między procesami neurologicznymi zachodzącymi podczas mistycznego kontaktu z Bogiem. Poprosili grupę sióstr zakonnych o opowiedzenie o swych przeżyciach i w tym czasie badali aktywność ich mózgów metodą rezonansu magnetycznego.
http://wiadomosci.onet.pl/1378749,16,item.html
były tylko pewnie problem co u niego ten rezonans ma zbadać :twisted: :twisted: :twisted:
Drzenie rak..... :P :P :P

szakal
31-08-2006, 13:45
to chyba rezonans jest tu nie potrzebny :P :P