PDA

Zobacz pełną wersję : Partacze budowlani


Jerzy Cieślański
04-08-2008, 16:26
Odgromienie a blacha na dachu. cz.I
Może byśmy troszkę poplotkowali o partaczach.
Ale nie o telewizyjnych politykach, tylko o tych co dymają nas we własnych pieleszach pod pozorem świadczenia usług.

Na jednopiętrowym budynku z wysokim strychem, tydzień temu, prywatna ekipa budowlana wymieniła poszycie dwuspadowego dachu z eternitowego (azbest) na blaszane.
Budynek jest chyba własnością Wojewódzkiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Warszawie- Inspektorat w Garwolinie, czyli skarbu państwa?
http://www.warszawa.wzmiuw.gov.pl/

Firma budowlana wymieniająca poszycie dachu zdjęła zwody poziome niskie: z kalenicy dachu i z ukośnych szczytowych krawędzi połaci dachu.
Dotychczasowe odgromienie było prawie nowe, bo jego ostatnią modernizację dokonano 2 lata temu.
A sezon burzowy właśnie szczytuje.
„Zdjęła”, czyli odcięła, zwinęła, zapakowała na przyczepkę samochodową wraz uchwytami i wspornikami mocującymi druty zwodów do szczytowych krawędzi dachu, do ścian szczytowych i do kalenicy dachu, i wywiozła gdzieś wraz blaszanymi obróbkami starego poszycia dachu.
Podobno bardzo solidna i uczciwa.
Od „zwinięcia” zwodów poziomych” minął już tydzień.

Grubość blachy nowego poszycia dachowego (zmierzona suwmiarką wraz z lakierniczą powłoką ochronną) wynosi 0.5mm.
Według normy PN-IEC 61024-1:2001 grubość blachy stalowej, poszycia dachowego, która leży na palnym podłożu i nie powinna ulegać perforacji (tj. dziurawieniu od przepalenia-przetopienia łukiem elektrycznym) powinna wynosić 4.0mm a nie 0.5mm.
Innymi słowy aby służyć jako bezpieczny zwód energii wyładowań piorunowych powinna być osiem razy grubsza).

Jakiś pan, poruszający się autem WSK55KH, prawdopodobnie odpowiadający za nadzór wykonania robót ze strony inwestora powiedział mi, że obecnie poszycie blaszane gr=0.5mm wystarczy zamiast zwodów poziomych ze stalowego drutu ocynkowanego o średnicy zewnętrznej D= 8mm.
Na moje pytanie o bezpieczeństwo mieszkańców i użytkowników budynku oraz sugestie co do ewentualności marnotrawstwa funduszy publicznych, miły pan zasugerował mi, że wszystko jest w porządku a problemy mam ja, bo mieszkając z rodzicami w tym budynku, każdą działalność remontową przesadnie traktuję jako zagrożenie dla samego siebie.
Ewentualne reklamacje poradził kierować do kierownika oddziału WZMiUW w Sokołowie Podlaskim tj. pana Wojtkowskiego-Paczuskiego
Nie miałem ochoty z nim się sprzeczać, bo wyglądał na bardzo przekonanego co do swoich racji.
Poza tym lokal mieszkalny wynajmują moi starzykowie, a nie ja, a od 10 lat mam z nimi „na pieńku” i raczej ze sobą nie rozmawiamy, jeśli nie musimy, jak to w rodzinie.


Pozostał więc uziom w gruncie i prawidłowo podłączone do niego zwody pionowe a brakuje zwodów poziomych i ukośnych na samym dachu.
Cztery zwody pionowe, na rogach budynku biegną od poziomu dolnych krawędzi nowego, blaszanego poszycia dachu, w dół do złącz kontrolnych uziomów umieszczonych ok.1.2m nad gruntem.
Górne końce zwodów pionowych dekarze luźno wetknęli pomiędzy blachę poszycia dachowego a łatwopalne listwy drewnianych łat, nie mocując ich do blaszanego poszycia dachu żadnymi (wymaganymi) zaciskam i „zniknęli”
Podczas uderzenia pioruna będzie się w tych miejscach „nieźle grzało”.

Poszycie dachu z blacho-dachówki położone jest na łatach drewnianych.
Pomiędzy drewnianymi listwami łat a drewnianymi belkami krokwi dachowych znajduje się membrana paro-przepuszczalna z tworzywa sztucznego typu Matrix JD
Reakcja na ogień dla tej membrany wgEN13501, EN11925-2 to klasa E.
Innymi słowy podłoże, na którym leży cienka blacha jest raczej łatwo-palne.

Każda z połaci tego dwuspadowego dachu składa się z ok.30 arkuszy z lakierowanej, cienkiej g=0.5mm blachy, czyli wypada ok.60 niepewnych elektrycznie, szczelinowych połączeń.
Na tych niepewnych połączeniach, dotykowo-szczelinowych, o sporym oporze elektrycznym, (zwłaszcza w miejscach lakierowanych więc częściowo izolowanych), w przypadku uderzenia pioruna w blachę, będą powstawać łuki elektryczne od prądu spływającego po arkuszach blachy do istniejących uziomów pionowych instalacji odgromowej.
A ponieważ arkusze blachy układa się na zakładkę 10cm~~15cm, to tych połączeń jest nawet ponad 120 czyli ok.450 metrów bieżących krawędzi blach, na których może dojść do powstawania łuków elektrycznych od uderzenia pioruna.
Temperatura łuku elektrycznego, to temperatura powyżej temperatury topnienia a nawet „palenia” cienkiej stali.
Blacha w najbliższej okolicy tych połączeń będzie się przepalać i powstaną dziury przepuszczające wodę pod poszycie dachu.
A blacha nowiutka, pewnie jeszcze dofinansowana z „pomocy anty-azbestowej”.
Nieco dalej (2-5cm od krawędzi styku dwóch arkuszy) blacha będzie się na tyle ogrzewać przejmując energię cieplną od łuków elektrycznych, że spaleniu na pewno ulegnie antykorozyjna powłoka lakierowa i powłoka cynkowa w pobliżu krawędzi blach.
Będzie więc postępowała korozja, a skorodowanie miejsca styku poszczególnych arkuszy blach będą świetnie iskrzyć i grzać się podczas następnych lat i uderzeń pioruna.


Wysokość budynku (od powierzchni otaczającego terenu do kalenicy (czyli najwyższej krawędzi dachu wynosi H=11 metrów
Powierzchnia nowego, poszycia dachu, w rzucie poziomym wynosi Sh= 16.9x10.7=180.8 metrów kwadratowych.
W sąsiedztwie, oddalone o ~10m, ~20m i ~30m znajdują się 4 inne budynki jednorodzinne o wysokości 10-12m więc w klasyfikacji zagrożenia piorunowego jest to chyba zabudowa zwarta miejska.


Na budynku, mocowane w okolicy kalenicy znajdują się dwa maszty antenowe.
Na pierwszym maszcie zamocowana jest antena bazowa radiotelefonu służby przeciw-powodziowej a na drugim antena radiowa i telewizyjna moich rodziców.
Oba maszty antenowe przed wymianą poszycia dachowego były uziemione-odgromione, czyli podłączone obejmami zaciskowymi do zwodu poziomego instalacji odgromowej biegnącego wzdłuż kalenicy.
Po wymianie dachu, oba te maszty już nie są uziemione-odgromione.
Ja dla bezpieczeństwa, od masztu RTV rodziców do jednego z narożnych zwodów pionowych ponownie położyłem 8m zwodu D=8mm z własnego, ocynkowanego drutu stalowego.
Przy okazji wymiany dachu dekarze zlikwidowali kotwy dachowe do mocowania odciągów masztu antenowego rodziców.
Ci z ochrony przeciwpowodziowej maszt „mają niby-uziemiony” po przez przewód koncentryczny i radiotelefon bazowy zasilany z sieci ~~230V w pokoju biurowym, tuż za plecami pani Hani.
Ciekawe jak to zadziała jakby, co?

W odległości poziomej ok.1m od kalenicy dachu znajdują się dwa kominy wystające ok.0.5m nad poziom kalenicy.
Węższy komin znajduje się przy wschodnim szczycie zachodniej połaci dachu a szerszy komin w jej środkowej części..
Oba kominy w przeszłości służyły do odprowadzania spalin z kuchni węglowych na piętrze i na parterze oraz z pieca węglowego CO w piwnicy, więc część kanałów wentylacyjnych w obu kominach, nadal jest pokryta resztkami sadzy zawierającej węgiel, czyli substancją „jako-tako” przewodzącą prąd elektryczny.

W przewodzie (murowanego komina), służącym niegdyś jako przewód dymny węglowego pieca centralnego ogrzewania, obecnie ułożone są dwie rury ze stali kwasoodpornej.
Rury te służą do odprowadzania do atmosfery, spalin z gazu ziemnego od dwóch dwubiegowych, gazowych pieców CO-WU zamontowanych w pomieszczeniu dawnej kotłowni węglowej.
Te rury są oczywiście, wykonane z jedno-metrowych odcinków rur łączonych metodą kielichową.
Rury wystają ok. 0.4m nadwoziom komina, czyli ok. 0.9m nad poziom kalenicy a wierzch murowanego komina pokryty jest blachą stalową ocynkowaną.

Pompy obiegowe wody i sterowniki elektroniczne pieców zasilane są z budynkowej instalacji elektrycznej 230V~, (3x2.5mm kwadratowego) więc obudowy pieców CO i jednocześnie stalowe rury odprowadzania spalin, są połączone elektrycznie z przewodem ochronnym PE 1x2.5mm kw.
Piece te, zamontowanie 2lata temu, z racji funkcji grzania wody użytkowej dla instytucji państwowych podłączone są do sieci ~230W przez cały rok, 24h na dobę.
"Słup" ciepłych spalin gazowych unoszących się do góry z komina, w raz ze zjonizowanymi cząsteczkami spalin może stwarzać sprzyjające warunki do trafienia pioruna akurat w taki kominek metalowy kominek połączony z uziemieniem sieci energetycznej.

Dwa lata temu wykonano modernizację przyłącza sieciowego wraz zamontowaniem skrzynki zabezpieczeń głównych i liczników poboru prądu, na zewnątrz budynku.
Instalacja elektryczna nie jest wyposażona w żadne ochronniki przeciw-przepięciowe typu 1,2,3.
Sieć energetyczna na tej ulicy, ma na transformatorze oznaczenie „UZIEMIANIE” więc instalacja w budynku też zapewne pracuje w ten sposób.
Przewody przyłącza (od słupa sieci energetycznej do skrzynki zabezpieczeń głównych) ma wymiary 4x25mm kw. -Aluminium.
Główny przewód uziemiający PEN 10mm kw. podłączony jest po południowej stronie budynku do opaski uziomu odgromowego zakopanego wokół budynku.

Zwody poziome na obu kominach pozostały a końce ich odprowadzeń, niegdyś podłączone do zwodu poziomego biegnącego 20cm nad kalenicą tj wzdłuż najwyższej krawędzi dachu, dekarze luźno przytknęli do polakierowanej blachy gąsiorów przykrywających kalenicę.
Gąsiory, niestety odizolowane są od powierzchni blacho-dachówki kilku-centymetrową szczeliną, wypełnioną palną jak diabli, taśmą z pianki poliuretanowej służącej jako uszczelnienie kalenicy przed podwiewaniem śniegu i deszczu pod poszycie dachu.
Ani chybi, jak piorun trzepnie w jeden lub w drugi komin, to ładunek, zamiast zdjętymi zwodami poziomymi i ukośnymi, do ziemi, popłynie stalowymi przewodami odprowadzenia spalin do piwnicy i do pomieszczenia mieszkalnego, w których znajdują się nowe piece CO-WU na gaz ziemny.
Coś może się przepalić w sterownikach pieców, przepalą się złącza i pewnie przewody zasilania i ochronny PE 1x2.5mm kw. a może nawet „dupnie” jak bomba gazowa?
C.d.n.
Jerzuś Jerzegosyn Cieślański

Jerzy Cieślański
04-08-2008, 16:28
C.d. Odgromienie a blacha na dachu. cz.I

Dwa lata temu, na tym dachu wykonano nową instalację odgromową, którą teraz częściowo zniszczono.
Ciekawe co na to powie inspektor z nadzoru eksploatacji budynków państwowej firmy, odpowiedzialny za nadzór instalacji elektrycznych na budynkach.
Może panowie, „ten od dachów i ten od prądu” ze sobą się nie kontaktują?
Wszystkie zwody poziome i pionowe wykonano wówczas z nowego drutu ocynkowanego o śr.8mm, czyli zgodnie z nową normą PN-EIC-61024-1:2001
Zwód poziomy, biegł na blaszanych uchwytach 20cm nad kalenicą i na obu jej końcach połączony był ze zwodami ukośnymi biegnącymi w dół po ukośnych krawędziach dachu .
Przy dolnej krawędzi dachu, czyli stalowych rynnach poziomych, zwody ukośne przechodziły w cztery zwody pionowe na rogach ścian budynku.
Rynny poziome, przy rogach budynku, były połączone zaciskami śrubowymi do zwodów pionowych.
Obecnie założono rynny PCV więc uziemiać ich nie trzeba ale zwody poziome wzdłuż dolnych krawędzi dachu, czyli wzdłuż plastykowych rynien poziomych pewnie by się przydały.

Od piwnic na strych wyprowadzone są przy kalenicy odwietrzniki kanalizacji, wykonane z rur żeliwnych, odprowadzające nieprzyjemne, a czasem trujące i łatwopalne gazy powstające w procesach rozkładu ścieków.
Przed wymianą poszycia dachu żeliwne rury wychodziły ok. 0.5m nad poziom kalenicy i posiadały zwody pionowe dołączone do zwodu poziomego biegnącego wzdłuż kalenicy.
Obecnie zakończenia wywietrzników wykonano na odcinku 0.5m pod dachem i 0.4 nad dachem z kanalizacyjnych rur PCV lecz pozbawiono je zwodów pionowych instalacji odgromowej.
Zresztą i tak nie było by ich do czego dołączyć, bo brak zwodu poziomego wzdłuż kalenicy.
A 0.5m pod dachem zaczynają się stare żeliwne, wilgotne wewnątrz rury kanalizacji, biegnące aż do zapełnionych wodą i położonych w gruncie pod podłogami piwnic poziomych rur kanalizacyjnych z żeliwa i z PCV po kolejnym remoncie.
Jak piorun puknie w taki nie odgromiony wywietrznik i "pójdzie" po rurach kanalizacyjnych, to też pewnie może sobie gdzieś efektownie z błyskiem i z hukiem przeskoczy.
A jak w rurach kanalizacyjnych będzie akurat metan zmieszany w odpowiednio zapalnej proporcji z powietrzem, to siła podmuchu może nawet wyrzuci coś ciekawego z muszli klozetowych i syfonów zlewowych na sufit?
Przecież biedroneczki są w kropeczki
I emerytom starość ożywi.
Gorzej jak wystraszy lub porazi, któregoś z interesantów dwóch instytucji państwowych działających w tym budynku.
Statystyka porażeń piorunami wskazuje, że zasłanianie się w czasie burzy metalowym krzyżykiem na przewodzącym srebrnym łańcuchu owiniętym wokół szyi, pomaga jak widły lub kosa na sztorc w szczerym polu na plecach rolnika.


Przytaczając wymagane normy posiłkuję się wiedzą z artykułu pt „Ochrona odgromowa budynków jednorodzinnych” autorstwa mgr.inż. Janusza Strzyżewskiego ze strony internetowej www.ekspertbudowlany.pl
OCHRONA ODGROMOWA BUDYNKÓW JEDNORODZINNYCH (http://www.ekspertbudowlany.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=860&Itemid=50)

Budując własny dom, strzeżmy się przed niedoróbkami i lenistwem wynajętych firm dekarskich.
„Robią co chcą”, bo „mało który” inwestor wchodzi na dach, aby sprawdzić uczciwość wykonania prac.
Inspektorzy nadzoru budowlanego przypisani za nasze pieniądze do naszej budowy, raczej nie wejdą na stromy dach i nie sprawdzą poprawności wykonania robót, uszczelnień przy kominach, wyłazach dachowych a zwłaszcza elementów połączeń instalacji odgromowej.
Kiedy patrzę, jak młodzi chrześcijańscy kapitaliści i pobożni prywatni przedsiębiorcy partaczą robotę, za którą biorą grube pieniążki od firm państwowych, to wolę nie pracować do końca życia.
No, bo jak tu być konkurencyjnym w czymkolwiek, kiedy ucząc się w socjalistycznych szkołach i uczelniach zasad uczciwości, przyjęło się je, tak jak Jerzuś, przestrzegać w życiu.
Bo, zaiste łatwiej być katolickim cwaniaczkiem i krętaczem, który uznaje odpowiedzialność tylko przed urojonym panem bogiem, niż uczciwym, prawym postkomunistą i majsterkowiczem.
W przyszłości napiszę o rozbieżnościach praktyki dekarskiej zdejmowania płyt azbestowych z dachów a zasadami bezpiecznego usuwania azbestu opisanych w ustawie budowlanej.
Prawnicy twierdzą, że ścisłe dopilnowanie przestrzegania zasad kosztownego usuwania azbestu z dachu przez nie solidną firmę, może być nawet dochodowe dla rygorystycznego inwestora lub usługo-biorcy.
Link; Program usuwania azbestu ... na terenie Polski (http://www.mos.gov.pl/odpady/gospodarka_odpadami/program_azbestowy.pdf)
Link; Postępowanie z azbestem (http://www.pip.gov.pl/html/pl/doc/07040013b.pdf)
Jerzuś, Jerzegosyn Cieślański
ps.
Co prawda rano na kacu słabuję wzrokowo ale ten pan, który mi wytłumaczył abym się nie przejmował odgromieniem podobny był do pana Nerca z poniższego linku;
http://www.warszawa.wzmiuw.gov.pl/dyrnerc.htm
Obym się mylił jak pijany malignie, bo jak nie, to trudno będzie przekonać dyrekcję aby dopilnowała naprawy instalacji odgromowej.
Taaak, na pewno był tylko podobny, jestem tego pewien.
No, bo skąd by się wziął o 8 rano, ktoś ważny, na takim zadupiu jak Garwolin.
Niemożliwe.
Zresztą, mam słabą pamięć do męskich twarzy.
Na peeewno mi się przywidziało.

Thorunczyk
04-08-2008, 16:43
Fajowo i rzeczowo napisane.
Małe uzupełnienie:
http://www.kris-dach.pl/images/dach.jpg
piszesz: po ukośnych krawędziach dachu, więc masz na myśli jak sądzę "grady" czyli kalenice biegnące do naroży zewnętrznych dachu.
Na Twoim miejscu zawiadomiłbym inspektora nadzoru budowlanego.
Pzdr. Th+

nick
04-08-2008, 20:20
I Straż Pożarną. Niechby się wypowiedziała o stopniu zagrożenia pożarowego.

Sympatyk lewicy
04-08-2008, 22:56
Chuja się znasz i tyle. Jako zabezpieczenie przed burzą najlepsza jest zasuszona palemka, pokropiona przez księdza w palmową niedzielę. Możesz taką palemkę za obrazkiem Przenajświętszej Panienki zatknąć i burzy nie musisz się w ogóle obawiać. :lol:

danone
04-08-2008, 23:00
I znowu cie sympatyczny poprawiac musze.
Na pieruny to gromnica(taka swica zajebista) w oknie.
Towarzystwo swintego obrazu wskazane.

Sympatyk lewicy
04-08-2008, 23:03
No stary już jestem i pamięć nie ta. :lol:

danone
04-08-2008, 23:05
Ja pamietam jak babcia robila.
No i trzeba przyznac pierun zaden jej nie nawiedzil.

saves
04-08-2008, 23:08
Obaj się chuja znacie. Najlepsza jest świętojebliwa teściowa z przyjaciółkami z Kółka Różańcowego, słuchającymi jednocześnie Jedynego Radia Prawdziwych Patriotów

Jerzy Cieślański
04-08-2008, 23:13
Wy mi tu o czarach a ja nie mogę wejść na forum elektroda.pl aby w dziale Energetyczne poczytać fachowych porad o odgromieniu.
Może im się mój tekst o odgromieniach na blasze nie podobawszy?
Błąd strony wyświetla mi tu, albo przekroczenie limitu czasu.
Co do mojej omnipotencji w temacie chuja, to trafna uwaga.
Sympatyk, na zaszuszoną palemkę to trza wiagry a nie zabezpieczeń.
Zwód musi być poziomy.
No, a przy pionowym zwodzie to i gromnica obowiązkowo, bo nie zaspokojona kobita to zagrożenie dla miru domowego.
A świńskie obrazki, też pomagają.
Jak babcia miała gromnicę, to nie dziwota że pierun jej nie nawiedzał, bo z opisu wynika, że dawała sobie radę świetnie bez niego.
Zapewne, w każdym razie a raczej za każdą razom była nader rada.a.

Jolka Jolka
04-08-2008, 23:24
Zwód musi być poziomy.
..............




Zwód? Taki jak w grze w kosza?


Zresztą ja nic nie wiem. Dajcie mi spokój :mrgreen:

Thorunczyk
04-08-2008, 23:25
Zwody są jak korytarze - poziome i pionowe :lol:

samokrytyka
05-08-2008, 02:17
Hav, a co na to Twój muraż/tynkasz? :mrgreen:

Jerzy Cieślański
05-08-2008, 15:33
Sprzątanie po partaczach
W Polsce istnieje szereg nowych budynków państwowych i samorządowych, w których pominięto wykonanie zwodów poziomych i ukośnych nad poszyciem dachowym wykonanym z cienkiej blacho-dachówki.
Kupa ludzi odpowiedzialnych instytucjonalnie za prawidłowy odbiór robót złożyła w ciągu ostatnich kilkunastu lat masę podpisów na stosownych dokumentach budowlanych.

Właściwej interpretacji normy i zasad wykonywania zwodów nad dachami krytymi cienką blacho-dachówką najłatwiej chyba będzie "szukać" w Stowarzyszeniu Elektryków Polskich lub instytucie badawczym wydziału elektroenergetyki którejś z politechnik.
Natomiast, ci co podpisali gdzieś, kiedyś, jakieś papiery odbioru robót dachowych, mogą przekonywać nas, że wszystko jest w porządku.

Ale jak, cokolwiek może być w porządku, jeśli pan Bredzident nie chce poddać oficjalnie, tj. do wiadomości publicznej, wyników badań własnego zdrowia fizycznego i psychicznego.
Przecież kalorie z wieśmacków bogate w cholesterol muszą zawężać światło przewodów krwionośnych, zmniejszając tym samym dopływ krwi i tlenu do najjaśniejszego mózgu IVRP.
A niech to jasny piorun "szczeli" w pałę zakutą zbyt cienką blacho-dachówką

Trochę się pomyliłem co do wymaganej grubości blachy stalowej.
Na palnym podłożu, aby bezpiecznie służyła jako zwód energii pioruna, zamiast zwodów wykonanych ze stalowego drutu ocynkowanego o średnicy zewnętrznej równej 8mm, taka blacha musi mieć grubość (jedynie) 4.0mm a nie 5.0mm.
W żadnym wypadku nie twierdzę, że koniecznie trzeba kłaść na dachu tak grubą blachę tj. 4.0mm.
Wręcz przeciwnie, uważam że ze względu ekonomię wykonania poszycia należy kłaść blachy o wspomnianej grubości np. = 0.5mm.
Ale wymóg trwałości poszycia w trakcie kilkudziesięcioletniej eksploatacji dachu powoduje konieczność wykonania typowych zwodów poziomych i ukośnych nad tak cienką blachą
Rzecz jasna, na dachu domku jednorodzinnego, byłby to zbyt kosztowny i ciężki sposób wykonania poszycia (pokrycia).
Dla tego stosuje się blachy znacznie cieńsze, czyli np. o grubości 0.5mm.

Jednak, jednocześnie, ze wspomnianej normy wynika jednoznacznie, moim zdaniem, że we wspomnianym przypadku, nad blacho-dachówką o grubości 0.5mm należy koniecznie wykonać klasyczne zwody poziome i ukośne ze stalowego ocynkowanego drutu o średnicy 8mm.
Koniecznie, oprócz wykonania zwodów z drutu D=8mm, również krawędzie poszycia dachu z takiej cienkiej blachy, też trzeba podłączyć do zwodów drutowych, zaciskami śrubowymi o odpowiedniej powierzchni styku.

Dzięki zwodom drutowym poprowadzonym w wymaganych normą odstępach, drastycznie zmniejszy się prawdopodobieństwo, że większość energii pioruna przejdzie po cienkiej blasze, przepalając ją na wylot w miejscu luźnego styku poszczególnych arkuszy blacho-dachówki pomalowanej farbą nie przewodzącą prądu.

Same arkusze blacho-dachówki nie są już łączone tak jak kiedyś czyniono to z blachami płaskimi ocynkowanymi, czyli na wielokrotną, zaginaną i nawet „zaklepywaną” zakładkę, zapewniającą dobry styk elektryczny.
Zwłaszcza, że dawne blachy stalowe ocynkowane nie były pokryte izolacyjną warstwą farby, emalii lub lakieru dekoracyjnego.
Taki lakier nie stanowi co prawda przeszkody dla prądu i napięcia pioruna ale znacznie zwiększa początkową oporność zwodu wykonanego z użyciem takiej blachy lakierowanej.
Czyli, zwiększa się prawdopodobieństwo, że na dachu krytym blacho-dachówką lakierowaną, przy braku zwodów poziomych i ukośnych energia pioruna popłynie tam gdzie znajdzie najmniejszy opór elektryczny.
Innymi słowy może przejść ;
- po przewodzie antenowym do telewizora i gniazda sieciowego ~~230V,
- po żeliwnych odpowietrznikach kanalizacji do mieszkań i piwnic i przeskoczyć "iskrowo" lub nawet w postaci solidnego łuku elektrycznego na elementy przewodzące bardziej uziemione,
- po przewodach kominowych pokrytych sadzą i pyłem węglowym, po metalowych wkładach kominowych do pieców np. gazowychCO-UV, lub okapów-wyciągów kuchennych z wentylatorami elektrycznymi podłączonymi do sieci~~230V
Wzrasta więc również prawdopodobieństwo porażenia prądem ludzi przebywających wewnątrz budynku oraz uszkodzenia urządzeń elektrycznych, gazowych i elektronicznych.

Obecnie zakładka arkuszy blacho-dachówki wykonywana jest bez zaginania i zaklepywania krawędzi blach.
Poszczególne arkusze zachodzą na siebie płasko tak aby uniknąć przenikania pod nie ściekającej wody deszczowej.
Innymi słowy, dzięki powłoce farby lub emalii 90% powierzchni styku na zakładkach poszczególnych arkuszy blacho-dachówki nie ma ze sobą połączenia elektrycznego.
Jedynie, odsłonięte z farby stalowe zadziorki na krawędzi arkuszy, a powstające przy ich przycinaniu lub nieostrożnym transporcie, tworzą przypadkowe styki elektryczne z sąsiednim arkuszem, o ile głęboko zarysują sąsiadującą powłokę farby.
Ba, powiem więcej, prawidłowe wykonanie dachu z blacho-dachówki wymaga po zakończeniu robót uzupełnienia ochronnej powłoki z farby, w miejscach gdzie uległa ona uszkodzeniu podczas transportu i układania na dachu.
W przypadku nie dokonania tego zabiegu, producent nie daje wieloletniej gwarancji na trwałość blachy, lub odmawia udzielania, względnie egzekucji zobowiązań gwarancji w ogóle.
Gwarant uczyni tak po wizycie na dachu rzeczoznawcy, który stwierdzi brak po-montażowego uzupełnienia powłoki antykorozyjnej we wspomnianych miejscach uszkodzenia warstwy ocynku i warstwy farby.
Rezystancja tych połączeń pomiędzy arkuszami może więc niebezpiecznie przekraczać wymagane dla zwodów odgromowych minimum, czyli wynosić znacznie ponad R= 10 ohm.


Należy opamiętać, że wymagania tej normy uwzględniają jednocześnie różne względy techniczne.
1.bezpieczeństwo przeciwpożarowe łatwopalnego podłoża-dachu przy uderzeniu pioruna,
2. mają zapobiegać podziurawieniu przez przepalenie blachy i uszkodzeniu powłok antykorozyjnych w wyniku wysokich temperatur.
3.zapewnić trwałość poszycia dachu rzędu kilkudziesięciu lat.

Pewne znaczenie dla oceny palności podłoża i doboru kryteriów bezpieczeństwa wykonania dachu może mieć również sytuacja na strychu i obecność na nim materiałów zapalnych
Na podłodze wspomnianego strychu znajduje się 30 letnia, gr=10cm, imitacja izolacji termicznej wykonana z luźno nasypanych, przydeptanych z czasem, wiórów i trocin sosnowych.
Wióry te wymieszane są z 30 letnim kurzem, sadzą , pajęczynami, zeschłą trawą i patyczkami naznoszonymi przez gniazdujące pod starym dachem ptaki, oraz pyłem azbestowo-cementowym i kawałkami połamanego eternitu z ostatniej rozbiórki i wymiany poszycia dachu.
W najwyższym miejscu od kalenicy do podłogi strychu posypanej wiórami jest 3.5m a w najniższym tj. w pobliżu rynien, od warstwy trocin do powierzchni blacho-dachówki jest ok. 1.0m
Na podłodze strychu pozostały jeszcze odłamki pokruszonego eternitu ( pewnie będzie ze trzy lub cztery taczki), plus, pół taczki pozostawionych po wymianie dachu kawałków listew drewnianych o grub. 30x50mm.

Blacho dachówka leży na nowych listwach z drewna iglastego 30mmx50mm impregnowanych zielonkawym impregnatem przeciwgnilnym.
Listwy te leżą na nowych cieńszych tj. ok. 25x45mm listwach z drewna iglastego , nie impregnowanych przeciw-gnilnie.
A te listwy cieńsze leżą na 30 letnich belkach krokwi sosnowych o przekroju ok.160mmx160mm, impregnowanych przed laty jakimś oleistym węglowodorowych impregnatem, pewnie ksylamit lub coś podobnego, bo krokwie zabarwione zawsze były na kolor ciemno-smolny.
Oczywiście nikomu podczas remontu dachu nie przyszło do głowy aby wymienić dwie nadpróchniałe krokwie z otworami po ciągle żerujących "robakach" , co widać po wysypujących się trocinkach.
Rury, nie uziemionych oficjalnie masztów antenowych schodzą w dół pod poszycie dachu na odległość ok 1.0m od podłogi strychu pokrytej warstwą wyschniętych trocin.
Temperatura powietrza na doszczelnionym membraną dachową i słabo wentylowanym strychu, w upalne dni sięga 50-60 stopni Celsjusza.
Przez te trociny leżące na podłodze przechodzą również wspomniane, żeliwne odpowietrzniki pionów kanalizacyjnych pozbawione połączenia ze zwodem odgromienia.

Dziś rano wywieziono płyty azbestowo-cementowe, zdjęte z dachu i składowane na placu przed wejściem do budynku.
Pokruszony eternit na strychu nadal jednak został wraz z tymi 30 letnimi wiórami trocinami.
Apropos, może ktoś podpowie, jaka instytucja państwowa w państwowym budynku (biurowiec z pomieszczeniami mieszkalnymi i biurowymi), powinna wymóc na wykonawcy remontu usunięcie odpadów azbestowych wraz zanieczyszczoną nimi warstwą trocin.?
Czy SANEPID, może Nadzór Budowlany, Państwowa Inspekcja Pracy, jednostka Państwowej Straży Pożarnej zajmująca się skażeniami terenu?
A może wszyscy naraz?
PZDR, Jerzuś jerzegosyn Cieślański

nick
05-08-2008, 18:19
Jerzusiu, synu Jerzego, toż z drobnego remonciku cała epopeja budowlana wychodzi...

Thorunczyk
08-09-2008, 21:39
Temat związany:
W sierpniu ceny mieszkań spadały. (http://biznes.onet.pl/0,1821117,wiadomosci.html)
No i fajnie. Należy jednak zauważyć, że rynek w wolsce - rynek nieruchomości - to rynek spekulantów. Od poczatku tego roku ceny materiałów budowlanych spadły bowiem wręcz drastycznie, nawet do 30%. Nie ma to żadnego odzwierciedlenia w cenach nowych, oferowanych mieszkań.
Fachowcy zakładają, że nowe mieszkanie wchodzi na rynek ze dwa lata. Nie wiem, może w Warszawie. Firmy, z którymi ja współpracuję, oddają mieszkania do zasiedlenia w ciągu max. 12 miesięcy - sa wykończone pod klucz.
Deweloper w naszym kraiku jest w stanie zabezpieczyć się w takim okresie czasu przed wzrostem cen. Tylko, że od stycznia tego roku ceny ciągle spadają. I taka tendencja jest prognozowana.
Należy sie zapytać, dlaczego w ogóle w zeszłym roku ceny tak drastycznie wzrosły? Gdzie podziały sie nagle wszystkie materiały budowlane??
Jeśli nie wiecie, to Wam powiem - w ciągu pierwszych dwóch tygodni lutego 2007 roku z rynku zniknęła niemal cała ciężka budowlanka - cegły, pustaki, itp. Uważam te sytuację za wielką spekulację. Ponoć posypały sie wtedy tez skargi do UOKiK ale jakoś o nich cisza.
Rynek rozhuśtano - oczywiście stracili na tym jak zwykle kupujący. W tej chwili obserwujemy pewne wyregulowanie, wygaszenie impetu, lecz dobrze wiem od znajomych w biurach projektów i urzędach, że w tym roku sprzedano tysiące projektów i wydano tysiące pozwoleń na budowę. Jednak pewnie tylko z 10% klientów zdecydowało się rozpocząć budowę w tym roku.
Jesli ten rok skończy sie równie spokojnie jak sie obecnie toczy, ani chybi ruszą oni do budowy na wiosnę przyszłego roku i znowu sie zacznie.

Jerzy Cieślański
11-09-2008, 17:19
Wygląda na to, że u nas w cenach mieszkań jest podobnie jak z hodowlą świń.
Zrozumiał bym gdyby tak było w USA, gdzie w niemal każdym filmie fabularnym, dowiadujemy się, że budownictwo opanowała mafia a handel narkotykami i bronią CIA.
Ale tu, w kraju pobożnego Bolka i sztywnego Lolka?
Jakim cudem?
I czy to o ten cud chodziło w laszych zabiegach o ekspresowe wyniesienie na ołtarze Dżejpitfu?

frogless
13-09-2008, 16:45
I znowu cie sympatyczny poprawiac musze.
Na pieruny to gromnica(taka swica zajebista) w oknie.
Towarzystwo swintego obrazu wskazane.
To najtańszy ( ? ) lub najmniej pracochłonny sposób wykonania instalacji odgromowej. Polecam.

Jerzy Cieślański
13-09-2008, 18:24
Wymiana okien PCV

Dość powszechne jest ostatnio wymienianie okien z PCV , założonych parę lat temu na okna też wykonane z PCV ale jakoby szalenie doskonalszego, najnowszego osiągnięcia techniki budowlanej.
Producenci okien z drewna na przemian z producentami okien z PCV i producentami okien ze stopów aluminium zachwalają swoje wyroby, wytykając wady konkurencji.
Ba, producenci okien z PCV jednego typu walczą z producentami okien PCV innych, jakoby nowszych typów i odmian.
Powstaje więc, mętlik informacyjny w którym można, będąc dostawcą lub monterem okien, dobrze się obłowić.

Wszystko ma swoje wady i zalety i określony materiał na okna stosujemy odpowiednio do konkretnego miejsca i funkcji oraz zasobności portfela.
Najlepiej o wybór rodzaju materiału z jakiego będą wykonane okna zwrócić się do eksperta budowlanego, na którymś z portali i forów budowlanych.

Ja wspomnę tylko o pewnych prawidłowościach na które warto zwrócić uwagę przy pilnowaniu monterów instalujących nam nowe okna.
Bo polski monter potrafi, ale jak może to nie zrobi tego co powinien zrobić za wziętą kasę.

PCV w oknach obliczone jest na 25-30 lat eksploatacji.
Ale tyle samo wytrzymują stare "socjalistyczne" okna drewniane prawidłowo osadzone w murze tj:
- z murem otworu okiennego zaimpregnowanym środkiem hydrofobowym anty-grzybicznym,
- z izolacją przeciw-wilgociową bitumiczną np. z papy,
- z odpowiednim odstępem dylatacyjnym od muru,
- zamocowane na sprężystych kotwach,
- z prawidłowo zamocowanym parapetem podchodzącym pod spód ościeżnicy,
- z otynkowaniem tynkiem cementowym,
- z nadprożem zewnętrznym zabezpieczającym zaciekaniu wody ze ściany na ościeżnicę,
Nadproże-(tu górna część zewnętrznego wykończenia muru nad górną ościeżnicą okna).

Takie okna drewniane produkowane były w Polsce od już połowy lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku, np. stolbudu- Wołomin lub z dawnej państwowej Sokółki.
Malowane regularnie co dwa lata wytrzymywały takie okna drewniane starego typu, te 25-30 lat i nie było problemów z ich wypaczaniem o ile były prawidłowo, zgodnie z normą techniczną osadzone w murze.
Jeszce nie wynaleziono takiej farby w przystępnej cenie aby chroniła zewnętrzne części drewniane więcej niż 2-3lata.
Pewnie nikomu się to nie opłaca.
Oczywiście mało kto tak regularnie okna drewniane konserwuje, więc tam gdzie nie są chronione szczelną powłoką malarską drewno niszczeje.

W trakcie eksploatacji okna z PCV wykazują szereg zalet w stosunku do równie drogich lub droższych okien wykonanych z drewna klejonego.
Okien z PCV nie trzeba konserwować ani malować.
Nie trzeba myć szyb od środka.
Z zasady, ze względu na wiatro- i wodo- szczelność okien z PCV, ich okucia umożliwiają ustawienie klamki w pozycji mikro-rozszczelnienia.
W nowoczesnym budownictwie super szczelność okien PCV, nie stanowi to problemu, bo stosuje się wymuszoną wentylację mechaniczną z odzyskiem ciepła za pomocą wymienników ciepła tzw. recuperatorów.

Są dostępne w Europie środki do mycia oraz środki do chemicznego polerowania (np. raz na 10 lat), zwłaszcza zewnętrznych powierzchni ram PCV, aby okna przez te 25 lat wyglądały jak nowe.
Stosują je tamtejsi monterzy aby usunąć ewentualne zarysowania w trakcie montażu i transportu.

Problemy z oknami PCV wynikają niemal wyłącznie z wadliwego montażu i niedouczenia monterów, którzy nie potrafią wykryć nielicznych wad fabrycznych.
Niedokładność pozycji wkrętów mocujących okucia zamka okna rzędu 5mm nie pozwala na przesunięcie go i trwałe wkręcenie nowych wkrętów.
Wykrycie np. niedokładnego zamocowania okuć powinno skutkować wymianą okien opłaconą przez producenta na nowe.

Wymiany takich okien przed upływem okresu 20 lat eksploatacji są nie uzasadnione ekonomicznie.
Wymiana kilkuletnich, prawidłowo zamocowanych okien PCV na okna PCV o podwyższonym współczynniku izolacyjności cieplnej nie zwróci się nam nawet w ciągu 20 lat eksploatacji.
Lepiej już , w takim przypadku, za podobne pieniądze zamontować okiennice-żaluzje zewnętrzne, roletowe, zamykane ręcznie lub elektrycznie, bo znacznie lepiej przyczynią się do oszczędności energii cieplnej niż nowe, tzw, "cieplejsze" okna z PCV.
No i oczywiście, takie żaluzje pełnią funkcję anty-włamaniowego zabezpieczenia, tudzież ochrony szyb przed skutkami wichur, czy pijackiego rzutu kamieniem.
Niemal 100% wad, które zmuszają nas do wcześniejszej wymiany okna PCV na nowe, spowodowane są wadliwym montażem i niesolidnością monterów tych okien.

Najtrwalsze są okna białe, bo najmniej się nagrzewają latem, stąd mniej się rozszerzają i kurczą pod wpływem zmian temperatury zewnętrznej i nasłonecznienia.

Ramy PCV pięcio-komorowe i wypełniane pianką poliuretanową istniały już 30 lat temu w Szwecji, więc to żadna nowość
Konkurencja cenowa powodowała zmniejszanie ilości komór kosztem sztywności ramy i jej izolacyjności cieplnej, a teraz powrót do dawnych wzorów określa się jako postęp za odpowiednią dopłatą.
Szyby zespolone z przestrzeniami wypełnionymi "gazem izolacyjnym" oraz pokryte powłokami antycieplnymi też były w sprzedaży na zachodzie już 25 lat temu.
Szyby zespolone trzykomorowe też stosowano już od dawna w krajach o zimnym klimacie.

Wady montażu PCV
- za mały odstęp dylatacyjny pomiędzy ościeżnicą PCV a murem, powoduje wypaczanie ram i problemy z zamykanie zimą lub latem.

- parapet okienny nie podłożony pod dolną belką ościeżnicy okna, a jedynie przyklejony na zewnątrz silikonem i przykręcony korodującymi wkrętami po kilku latach jest przyczyną zaciekania wody i powstawania zagrzybienia muru.

- brak jakichkolwiek kotew mocujących ościeżnicę okna do muru powoduje wykrzywianie jej, stąd problemy z zawiasami oraz niedomykaniem okien lub ciężkim zamykaniem i pękaniem szyb.
Okno nie może być zamocowany sama pianką poliuretanową, bo ta służy jedynie do uszczelnienia przestrzeni dylatacyjnej pomiędzy ościeżnicą a murem.

- zbyta mała ilość kotew mocujących powoduje również wykrzywianie się ramy i problemy z działaniem okuć zawiasów i zamków.
Kotwy te powinny być sprężyste i zamocowane w odpowiednich, określonych przez producenta odstępach od zawiasów i od innych kotew.
Sprężystość kotew i właściwe ich rozmieszczenie zapewniają funkcjonalną stałość geometrii okna z PCV, dzięki której zawiasy i zamknięcia będą działać prawidłowo przez cały okres eksploatacji, niezależnie od "pracy muru" i zmian temperatury ram okiennych.

- stosowanie tyków gipsowych, które z natury są nie odporne na działanie zewnętrznych czynników atmosferycznych i ulegają destrukcji po roku , "góra" 2-latach.
Otynkowanie szczeliny dylatacyjnej uszczelnionej pianką PU powinno być wykonane tynkiem cementowym zaimpregnowanym preparatem hydrofobowym grzybobójczym, np.typu "izomur".

Znając ogólne zasady mocowania okien PCV, mając w ręku określone na piśmie, przez producenta okien, zasady och osadzania w murze, ( i zatrudniając średniego prawnika), w 60% przypadków wad można nawet jeszcze zarobić, na takiej partackiej robocie niesolidnych monterów okien.
PZDR, Jerzy jerzegosyn Cieślański, technolog drewna.

Palmela
13-09-2008, 18:59
Ja wybiore zawsze drewno na ramy okienne i ramy malowane raz na dwa-trzy lata w kolorze naturalnym.. Kupienie puszki farby olejnej za kilkadziesiat baksow i zmalowanie drewna wartego grube tysiace byloby dla mnie nie do przebolenia.
Ramy plastkiowe?
Nie, nigdy bym nie wymieniala ram drewnianych na zaden plastic.
http://196.34.149.104/prosol/RETSObjects/P24ImageDisplay.aspx?resource=property&type=photo&id=990401398:1
Ten dom na zdjeciu jest na sprzedaz i na zlotowki to gdzies 350 tys. zlotych
Feler to brak rynien i tynk nachlal sie wody

Forged
13-09-2008, 21:30
J
Ramy plastkiowe?
Nie, nigdy bym nie wymieniala ram drewnianych na zaden plastic.

Gdybyś osobiście swoimi rączkami musiała przeprowadzać renowację takich drewnianych ram prawdopodobnie szybko byś zmieniła zdanie...

Jerzy Cieślański
13-09-2008, 21:53
Paloma, trzeba było tynki zewnętrzne zaimpregnować silikonowym preparatem hydrofobowym lub użyć farb silikonowych o takich zabezpieczających właściwościach.
Po co ci rynny, tam tylko koty rezonują w marcu i spać nie można.
Jest tylko jeden feler w opcji bez rynien, ewentualne odgrzybienie ścian takiego molocha może kosztować "na nasze" ze 30 tys.zł.

Jeszcze o montażu okien
Na ogół okna zamawiamy w jakimś salonie handlowym a monterzy są z tej samej firmy lub jakiejś oddzielnej polecanej przez sprzedawcę.
Jeśli monterzy są z poza firmy, czyli jedynie polecani przez sprzedawcę, to przy wystąpieniu usterek producent, sprzedawca mogą się nawzajem przerzucać odpowiedzialnością przeciągając reklamację w nieskończoność.
Warto więc już u sprzedawcy wypytać, kto odpowiada za wady fabryczne wyroby a kto za wady montażu i czy będzie to wpisane w umowie.
Myślę, że warto przed wykonaniem wypytać o to, jakiego producenta okna nam proponują. Zajrzeć na stronę producenta, poszukać informacji o sposobie zalecanego montażu i prawdopodobnie związanych z nim warunków dotrzymania gwarancji na wyrób.
Ewentualnie skontaktować się bezpośrednio telefonicznie z przedstawicielem technicznym producenta w tej sprawie.
Jak będziecie wiedzieli ci jest grane rozmawiając ze sprzedawcą i monterami przed robotą, to może się bardziej postarają.
Na ogół jakaś ulotka z opisem zalecanego sposobu montażu okien powinna być razem ze sprzedanym oknem.
Monterzy często udają, że nic o czymś takim nie słyszeli.
Pozornie gorzej jest jeśli rzeczywiście mówią prawdę.
To nic, bo jak coś sknocą to łatwiej wygrać odszkodowanie a jak wykonają dobrze to z całej zabawy nastawionej na zarobek „nici”.

Wykazywanie usterek po robocie bardzo denerwuje monterów a zwłaszcza ich pomagierów, robią się chamscy i próbują wykazać, że się nie znacie na ich robocie.
Zawszę najlepiej rozmawiać tylko z szefem bo ten raczej będzie się liczył z reputacją swojej ekipy.
Jeśli więc nie jesteście mocni w prawie lub od razu ustawieni na zarobienie odszkodowania znacznie przekraczającego wartość zlecenia za ich spodziewaną fuszerkę, to lepiej wypytajcie i zastrzeżcie sobie prawidłowy, najlepiej skonsultowany z producentem, sposób montażu okien w waszym domu.
Warto zajrzeć na strony www;
Na ogół okna zamawiamy w jakimś salonie handlowym a monterzy są z tej samej firmy lub jakiejś oddzielnej polecanej przez sprzedawcę.
Jeśli monterzy są z poza firmy, czyli jedynie polecani przez sprzedawcę, to przy wystąpieniu usterek producent, sprzedawca mogą się nawzajem przerzucać odpowiedzialnością przeciągając reklamację w nieskończoność.
Warto więc już u sprzedawcy wypytać, kto odpowiada za wady fabryczne wyroby a kto za wady montażu i czy będzie to wpisane w umowie.
Myślę, że warto przed wykonaniem wypytać o to, jakiego producenta okna nam proponują. Zajrzeć na stronę producenta, poszukać informacji o sposobie zalecanego montażu i prawdopodobnie związanych z nim warunków dotrzymania gwarancji na wyrób.
Ewentualnie skontaktować się bezpośrednio telefonicznie z przedstawicielem technicznym producenta w tej sprawie.
Jak będziecie wiedzieli ci jest grane rozmawiając ze sprzedawcą i monterami przed robotą, to może się bardziej postarają.
Na ogół jakaś ulotka z opisem zalecanego sposobu montażu okien powinna być razem ze sprzedanym oknem.
Monterzy często udają, że nic o czymś takim nie słyszeli.
Pozornie gorzej jest jeśli rzeczywiście mówią prawdę.
To nic, bo jak coś sknocą to łatwiej wygrać odszkodowanie a jak wykonają dobrze to z całej zabawy nastawionej na zarobek „nici”.

Wykazywanie usterek po robocie bardzo denerwuje monterów a zwłaszcza ich pomagierów, robią się chamscy i próbują wykazać, że się nie znacie na ich robocie.
Zawszę najlepiej rozmawiać tylko z szefem bo ten raczej będzie się liczył z reputacją swojej ekipy.
Jeśli więc nie jesteście mocni w prawie lub od razu ustawieni na zarobienie odszkodowania znacznie przekraczającego wartość zlecenia za ich spodziewaną fuszerkę, to lepiej wypytajcie i zastrzeżcie sobie prawidłowy, najlepiej skonsultowany z producentem, sposób montażu okien w waszym domu.
Warto zajrzeć na strony www;
Murator-dom, artykuły o oknach i drzwiach (http://www.muratordom.pl/budowa-i-remont/okna-i-drzwi,5660.htm)
UOKiK (http://www.uokik.gov.pl/pl/ochrona_konsumentow/)
Federacja Konsumentów (http://www.federacja-konsumentow.org.pl/)

Wydawnictwo arkady Warszawa wydało w 1987 roku polskie tłumaczenie niemieckiego opracowania pt. Słabe miejsca w budynkach. Zapobieganie błędom w projektowaniu i wykonawstwie.

Dane oryginału.
Tytuł; Schwachstellen: Schaden, Ursachen, Konstruktions- U. Ausfuhrungsempfehlungen Bauschadensverhutung Im Wohnungsbau

Autorzy; Prof.Dr-Ing. Erich Schild, Dr.-Ing.Rainer Oswald, Dr.-Ing. Dietmar Rogier, Hans Schweikert, Dipl.-Ing.Folker Schnapauff
Wydanie niemieckie powstało z pomocą Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Nordrhein-Westfalen, RFN
Redaktor naukowy; Ryszard Cwil
Tematem książki są wady i usterki występujące w elementach budynków mieszkalnych, w szczególności wznoszonych metodami tradycyjnymi.
W tomie piątym omawiającym okna i drzwi zewnętrzne wskazano słabe miejsca tych elementów, rodzaje przyczyny ich uszkodzeń oraz sposoby zapobiegania szkodom.
Podstawowym źródłem opracowania są ekspertyzy szkód przeprowadzone przez rzeczoznawców.
Praca jest przeznaczona dla projektantów wykonawców budynków mieszkalnych.
Tłumaczył doc. Mgr.inż. Leonard Urban

ISBN 83-213-3078-9 całość publikacji
ISBN 83-213-3374-5 Tom V
(ISBN 3-7625-2298-7 Wyd.oryg.)
PZDR, Jerzy Cieślański syn Jerzego

Thorunczyk
13-09-2008, 21:57
Muratora nie polecam. Większośc ich rad można w sraczu na kołku powiesić.

Palmela
13-09-2008, 22:31
Gdybyś osobiście swoimi rączkami musiała przeprowadzać renowację takich drewnianych ram prawdopodobnie szybko byś zmieniła zdanie...
Zaskoczony bylbys Forged, ile ja potrafie zrobic i jak dokladnie.

Palmela
21-04-2009, 11:52
za $75 mln
http://www.davidogilvy.com/h1609a.htm

older52
21-04-2009, 12:13
za $75 mln
http://www.davidogilvy.com/h1609a.htm

Qrde, nic taniej nie będzie ?
-Podoba mi się.:)

korbaczeska
21-04-2009, 15:31
za $75 mln
http://www.davidogilvy.com/h1609a.htm

nie moj styl co prawda, ale ladnie. i okolicznosci przyrody piekne. tylko te amerykanska flage trzeba by wypierdolic bo psuje ogolne wrazenie ;)

older52
22-04-2009, 11:38
nie moj styl co prawda, ale ladnie. i okolicznosci przyrody piekne. tylko te amerykanska flage trzeba by wypierdolic bo psuje ogolne wrazenie ;)

Może taką wetknąć by?...;)


http://tbn2.google.com/images?q=tbn:L05ixBCR4Za9jM:http://pcarena.pl/uploads/betatesterzy/genius_zestaw/flaga_watykan.jpg (http://images.google.pl/imgres?imgurl=http://pcarena.pl/uploads/betatesterzy/genius_zestaw/flaga_watykan.jpg&imgrefurl=http://pcarena.pl/page/86304/Watykan-na-YouTube/&usg=__rYy4yX2IVTDmBq_K3cbwfTB1fcg=&h=400&w=574&sz=34&hl=pl&start=6&tbnid=L05ixBCR4Za9jM:&tbnh=93&tbnw=134&prev=/images%3Fq%3Dflaga%2Bwatykanu%26gbv%3D2%26ndsp%3D2 1%26hl%3Dpl%26sa%3DN)

tadeuszbear
24-04-2009, 17:17
Jerzy Cieślański instalacje odgromowe poprawiają jadynie samopoczucie mieszkających w budynku ludzi.piorun teoretycznie trafia w najwyższe punkty.nie jest to zasadą.położenie arkuszy blachy grubości 4mm na dachu to utopia.0.04mx10m[dach dwuspadowy]x50m[na zdjęciu budynek]to daje2m3 żelaza.ile to waży prosze sobie sprawdzić.pozostaje wiara w odgromową instalację.i znów problem.8mm drut łuk elektryczny dobrej spawarki przepala w pare sekund.napięcie paru milionów volt z wyładowania ma się zmieścić w takim przewodzie?bezpośrednie trafienie pioruna w budynek zwykle kończy się śmiercią osób znajdujących sie na jego drodze.piorun przechodzi przez ściany grubości 30cm jak nóż przez masło.trafienie pioruna w bliskim sąsiedztwie budynku powoduje porażenie osób korzystających ze starych,żelaznych sieci wodociągowych lub pozostających w sąsiedztwie kontaktów czy urządzeń elektrycznych.polecam fachową literature i filmy prezentujące ww zjawiska.jest ich sporo w necie.osobiście byłem dwukrotnie w pobliżu wyładowania.raz w latach 90 na polu namiotowym piorun trafił w słupek ogrodzenia żelaznego[byłem w namiocie ok20m od ogrodzenia] i 2 lata temu[ok50m]piorun trafił w małą górke.co ciekawe obok było składowisko złomu i zbiorniki z olejem napędowym.Efekt jest niesamowity.syk jak z wielkiego transformatora i za sekunde eksplozja.robi wrażenie.pisze o tym gdyż myśle że nie można zabezpieczyć się całkowicie przed tym zjawiskiem.dużą role odgrywa magnetyzm ziemi.są miejsca szczególnie ulubione przez pioruny.znam przypadek kiedy wybudowany dom 3 x palil się z tego powodu.dopiero kiedy las w sąsiedztwie przewyższył dach skończyły sie problemy.
Co do masztów to powinny być uziemione taśmą ocynkowaną 30x5mm[jak na słupach elektrycznych].opisywany przez ciebie stan jest nie do przyjęcia.za to bomba w piwnicy jak najbardziej realna.
Jerzy piszesz również o wymianie okien.trafna uwaga co do zabezpieczenia się na wypadek reklamacji.wszystkie okna czy drzwi można wymienić bez specjalnego uszkodzenia ścian czy płytek.trzeba mieć do tego jednak odpowiednie narzędzia i czas.zwykle ekipy montujące pracują na akord.śpieszą się i wyrywają wszystko jak najszybciej.należy zwrócić uwage na zarysowania plastiku w futrynach.szorując je po montażu niektórzy uszkadzają powłokę.zawsze będzie się zbierał brud w takich zarysowaniach prawie niemożliwy do usunięcia w 100%

Palmela
26-04-2009, 20:36
Wyczytalam:
Niewiele potrzeba kapitalu, aby byznes zakladania rynien zastartowal.
Ten kapital to oprocz niewielkiej kasy wiedza fachowa, samochod do przywiezienia drabin, narzedzi, nowych rynien, wywiezienia starych i krotki trening u fachowego rynniarza, podczas ktorego ciagnac go nalezy za jezyk, aby opowiadal o swoim doswiadczeniu, a najbardziej jakich napraw gwarancyjnych domagali sie klienci.

mauser4
26-04-2009, 20:53
musze przyznac Tadek , ze 500 m2 dachu to nie jest jakis standartowy domek a juz niezla chata

i ja bylem swiadkiem uderzenia pioruna ,walnal w blok dziesieciopietrowy obok mojego a ,ze mieszkalem na 10 rowniez widzialem jak piorunochron stal sie przez chwile czerwony ,z tego co wiem bo mieszkalo tam kilkoro znajomych spalily sie odbiorniki antenowe i cos tam jeszcze nie pamietam ,ale nikt nie zginal a nawet nie bylo poparzonych czy tez porazonych czyli mozna powiedziec ,ze odgromnik zadzialal

tadeuszbear
26-04-2009, 23:00
musze przyznac Tadek , ze 500 m2 dachu to nie jest jakis standartowy domek a juz niezla chata

i ja bylem swiadkiem uderzenia pioruna ,walnal w blok dziesieciopietrowy obok mojego a ,ze mieszkalem na 10 rowniez widzialem jak piorunochron stal sie przez chwile czerwony ,z tego co wiem bo mieszkalo tam kilkoro znajomych spalily sie odbiorniki antenowe i cos tam jeszcze nie pamietam ,ale nikt nie zginal a nawet nie bylo poparzonych czy tez porazonych czyli mozna powiedziec ,ze odgromnik zadzialal
:lol:ostatnio robiłem standardowy 750m2 dach na domku.Mauser ja pisałem o możliwościach rafienia piorunem.przy małych wyładowaniach wszystko może być ok.są też przypadki trafienia w ściany.pooglądaj,poczytaj.zadziwiające przypadki.ja pisze z doświadczenia jakie mam od lat budując różne budynki w Szwecji.na żadnym nie znajdziesz tu odgromnika

SKIPI
27-04-2009, 13:30
:lol:ostatnio robiłem standardowy 750m2 dach na domku.Mauser ja pisałem o możliwościach rafienia piorunem.przy małych wyładowaniach wszystko może być ok.są też przypadki trafienia w ściany.pooglądaj,poczytaj.zadziwiające przypadki.ja pisze z doświadczenia jakie mam od lat budując różne budynki w Szwecji.na żadnym nie znajdziesz tu odgromnika
To taka standardowa willa pewnie jest.:lol:
A i u nas z odgromnikami nie jest najlepiej.Nie ma przepisu żeby je zakładać(przynajmniej jeszcze 6 lat temu nie było)to ludzie nie zakładają.
Na moim osiedlu chyba nikt nie ma.
W ubiegłym roku piorun trafił w komin domu sąsiada.W nocy.Huk był niemiłosierny.Szczęście że nic nikomu się nie stało.Oprócz przepalonej elektroniki,popalonych kabli w ścianach i komina pękniętego na pół oczywiście.

Jerzy Cieślański
14-08-2009, 20:16
Ustawka kominowa
Pewna miła Babcia na emeryturze wykupiła na własności (po 1989r.) połówkę domku. Mieszkała tam z rodziną wiele lat jako pracownik Państwowego Gospodarstwa Rybackiego a później spółdzielni rolniczej. (Tamże Prezydent Wałęsa ryby ławiał za kadencji) . Cena była atrakcyjna ze względu na prawo pierwokupu i 50-cio letnie zużycie budynku. Przed śmiercią zapisała go wnuczce.

Oszczędnościowe, dwurodzinne „bliźniaczki” tego typu budowano w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Stanowiły standard mieszkań pracowniczych w rolniczych spółdzielniach produkcyjnych. Miały półmetrowe mury z cegły, podłogi drewniane nad wapnowanym gruntem, sufity drewniane obrzucone tynkiem na matach trzcinowych, dachy dwuspadowe kryte dachówką. Domek, jest identyczny jak z polskiej komedii, w której nowożeńcy nie mogąc się pozbyć czołgu T-34 z działki, zabudowali go w jadalni. Nic dziwnego, po drugiej stronie Wisły załoga Rudego dzielnie broniła przyczółka pod Studziankami.

Młoda nauczycielka wiejska pragnęła jak najszybciej wyprowadzić się z domu rodzinnego, na własne. Zwłaszcza, że brat nie stroniący od butelki, serdecznie wypraszał ją, posiłkując się przykładaniem noża do szyi i obietnicami przerobienia siostry na przynęty rybackie dla sumików.

Domek wymagał pilnego remontu, pilny remont gotówki.
Dotychczasowy przyjaciel, niespełniony inżynier, który pomagał jej w remoncie, robił to: zbyt powoli, zbyt dokładnie, co gorsza zgodnie z wymaganiami norm budowlanych. Wprost nienormalny jakiś, pasjonat, albo się zakochał, czy co? W dodatku nie chciał zapłaty i jej nie brał. Twierdził, że zamiast tego woli aby w czynie społecznym, remont wykonywać z lepszych materiałów. Poza tym do późnych godzin nocnych dywagował z nauczycielką o opcjach i technikach remontowych.
Ale skurczybyk nocował rok u nauczycielki, jadł, zużywał wodę do mycia, zmywał naczynia, sedes a nawet wannę po sobie. No i pierdział okrutnie, gdy ona dywagowała przez telefon.

Biedna ale uzdolniona konwersacyjnie kobieta, dzięki taryfie darmowe wieczory i weekend’y dzwoniła co dzień do wszystkich znajomych i Rodziny z Warszawy skarżąc się na przewlekłość niby-darmowych prac i koszty materiałów.
Po tygodniu wszyscy życzliwie powtarzali jej własne argumenty, więc jeszcze bardziej przekonywała się, że za darmo znaczy drożej. Bo przecież lubimy ludzi, podobnych do nas.
I denerwowała się zajebiście, zwłaszcza „w te dni ze skrzydełkami”.

Z wdzięczności za przysługę, Rodzina ze stolicy w pierwszym pokoleniu, (elokwentna, aczkolwiek bez cech warszawsioka) znalazła znajomego majstra z podwarszawskich Mirek, (też w pierwszym pokoleniu, ale bez aczkolwiek).
Ta energiczna i pracowita rencistka dorabia jako portierka w apartamentowcu zamieszkanym przez Znane Osoby. Raz nawet, jak twierdzi, za otrzymane w prezencie książki odwdzięczyła się, pani Marii Czubaszek słoiczkiem miodu z pasieki starego Cieślańskiego. Stanowiła więc swoisty autorytet klasy ogólnopolskiej w kwestii zaradności życiowej.

Ratunkowy majster Szszeszio miał być solidny, choć ceny miał warszawskie.
Jako stary znajomy i kolega zmarłego ojca nauczycielki twierdził, że nie ma sensu podpisywać umowy na te kilka tysięcy PLZ, o karach umownych za opóźnienia nie wspominając.
Doświadczony fuchowiec zapowiadał się obiecująco, powołując się na rodzinne tradycje zduńskie w trzecim pokoleniu. Z początku majster nie chciał określić ceny za wykonanie roboty twierdząc, że „to się okaże po wykonaniu”. Dopiero ostra interwencja słowna Rodziny zmusiła go do określenia kosztów przed rozpoczęciem zamówionych prac remontowych.

Ze względu na skromne zasoby stanęło na rozebraniu nieszczelnego komina wys.7m i postawieniu nowego. Chłopina spojrzał na komin z dwóch metrów i stwierdził, że nie trzeba go rozbierać tylko od nowa otynkować, bo to solidna cegła przedwojenna. Po uwadze, że spoiny komina wykruszają się po dotknięciu palcem a domek wybudowano po 1950r., przystał na opcję rozebrania komina za 200zł i postawienia go od nowa z tej samej cegły z rozbiórki za 1200zł robocizny. Majster miał żywić się sam a sypiać na kanapie w pokoju gdzie miała być wycięta ściana i wstawiony nowy komin.
W założeniu komin miał być rozebrany tak delikatnie aby cegła nadawała się na powtórne wykorzystanie. Warunek ten był łatwy do spełnienia, bo w trakcie rozbiórki okazało się, że cegły dają się bez trudu zdejmować gołą ręką, czyli bet użycia żadnych narzędzi.

Inwestorka zrezygnowała z budowy (proponowanej przez majstra) klinkierowej części komina ponad dachem, na rzecz trzy razy tańszej robocizny ze zwykłej cegły.
Majster napomknął, że komin musi otynkować ktoś inny, bo on nie tynkuje.
Bronił się przed wstawianiem kamionek w przewód dymny, bo według niego kamionki zawsze pękają, więc wystarczy sam komin ceglany.
W czasie budowy wspomniał, że potrafi stawiać tzw. kominy systemowe z gotowych materiałów, w tym kamionek, więc chyba zasady budowy komina dwu i trzywarstwowego powinien znać po pierwszym przeczytaniu załączanych tam instrukcji.
Na wszelki wypadek nauczycielka dostarczyła mu, w trakcie stawiania komina, kolorowy folder z instrukcją i zasadami techniczno-technologicznymi stawiania kominów systemowych trójwarstwowych tj. składających się z żaroodpornych rur ceramicznych, ceramicznej obudowy nośnej komina i izolacji z wełny mineralnej .

Majster spóźnił się do umówionej roboty dwa tygodnie. Umówiony przez Rodzinę, dla majstra, pomocnik (mąż Rodziny) mógł pomagać tylko przez tydzień dodatkowego urlopu, bo dwa tygodnie przesiedział bezczynnie na urlopie ustawowym czekając na pana Szszeszia.
Aha, majster i pomocnik to dwaj najlepsi i czynni litrażowo koledzy od kilkunastu lat.

W tym czasie inwestorka postanowiła, że w miejsce starego komina 6-kanałowego który stoi przy ścianie, postawi nowy 3-kanałowy wpuszczony w ścianę aby uzyskać dodatkowe miejsce na planowaną łazienkę.
Zdecydowała też, że komin będzie wybudowany z nowej, zakupionej przez nią cegły aby mógł się ładnie prezentować bez tynku.
Stara cegła z rozbiórki w liczbie ok.1800-1900 sztuk miała być wykorzystana w następnym roku do naprawy składu opałowego stojącego w podwórzu. Komin nad dachem był poprawiany 10 lat wcześniej, więc solidnie zabudowana biała cegła w ilości ok. 180szt. w trakcie rozbiórki miała prawo ulec uszkodzeniu.
Po przyjeździe majster określił cenę;
- za rozebranie starego,
- za wybudowanie nowego komina z nowej cegły schowanego w wyciętą w ścianie działowej przerwę,
- za postawienie ścianki działowej,
- za wylanie żelbetowej podłogi-stropu nad piwniczką w kuchni,
łącznie 3000zł, (trzy tysiące).

Szszeszio mówi, że kominy buduje tak jak jego ojciec i dziadek a firmę Cegiełka prowadzi już od 10 lat. Pochodzi z pod Myszkowa, chałupę buduje w Nowych Łachmanach nad Nerwią a działalności gospodarczą prowadzi na meldunku czasowym w podwarszawskich Mirkach. Zdaniem Szszeszia, nikt nie zna się lepiej na murarce niż on sam. Gada też, że w poradnikach budowlanych zamieszczone są fanaberie inżynierów, których Szszesziu nagminnie wygania z budowy.
„Wójek stryjek” nauczycielki twierdzi jednak , że Szszeszio pracował na płuczce przy pogłębianiu rzeki a murarką raczej mało miał wspólnego. Robota Szszeszia zdaje się to potwierdzać w 100%.


Samo Życie.
Wszystko, od początku szło nie tak jakby tego życzyła sobie inwestorka.
Szszeszio z pomocnikiem zamiast cegłę z rozbieranego komina znosić na podwórze zrzucali ją z dachu dzięki czemu ok.70% cegieł połamała się na skośne połówki i ćwiartki i drobny gruz. Mimo wcześniejszej obietnicy rozebrania komina za 200zł, w sposób umożliwiający ponowne wykorzystanie cegieł, i napomnień inwestorski w trakcie rozbiórki, Szszesziu z pomocnikiem zrzucał cegły pracowicie do końca. Twierdził wręcz, że cegły z komina dymowego i wentylacyjnego nie nadają się do niczego, w czym wtórował mu darmowy pomocnik od rana natchniony duchem spirytusa monopolowego. W natchnięciu pomógł mu brat nauczycielki zakupując nie zbędne produkta wysokooktanowe, nie wiedząc jednak, ze „szwagier” jest zaszyty. Pomocnik zrobił się fioletowy i kilkakrotnie wywracał się na gruzowisku przy wtórze szyderstw i rechotu Supermajstra.
Przeżył, ale pozostałą kupa śmieci za wywóz, których trzeba będzie zapłacić.

Gdy rozpoczęło się stawianie nowego komina na budowę zaczęli przychodzić okoliczni murarze urażeni tym, że nauczycielka wzięła majstra spod Warszawki i to za warszawskie stawki. Złośliwie oświadczali w obecności Szszeszia, że wykonaliby robotę cztery razy taniej. No i wytykali przy tym błędy murarskie Szszesziowi, co wprawiało w łzawą rozpacz zdezorientowaną właścicielkę remontowanej połówki „bliźniaczka”. Wszak dysonans poznawczy nie jednego doprowadził po przez stres do depresji.
Majster niezmiennie twierdził, że wie co robi. I chyba wiedział, bo tak jak w przypadku zniszczonych cegieł, żadne argumenty i prośby nie wpływały na jego filozofię murarską.
O dalszych wyczynach supermajstera Szszeszia dowiecie się w następnej dobranocce.
PZDR, Jerzuś Jerzegosyn Cieślański

tygrysy666
16-08-2009, 09:12
Jerzuś Jerzegosyn Cieślański@:
Przeczytałem - chociaż historia długa:mrgreen:
Jedna uwaga:w podwarszawskich Mirkach
chyba to o Marki chodzi?
Bo Mirek to ja jestem, ale podwarszawskie to Marki (teraz to dzielnica Warszawy bodajże, a nie podwarszawskie:mrgreen:)

Jerzy Cieślański
18-08-2009, 15:54
Tiger, to jednak chodzi o Mirki, o czym świadczy poniższe pismo, które otrzymał dzisiaj supermajster Szszeszio (za zwrotnym potwierdzeniem odbioru na żółtych papierach poczty wolskiej).
Zaraz też oddzwonił do inwestorki z pretensjami.
Ba, oprócz bluzgów zaoferował osobisty przyjazd ze znajomym z nadzoru budowlanego, który potwierdzi, że komin jest cacusi.
Dorzucił też że sądów się nie boi i takie tam inne komplemięnty niestandardowe.





Pan
Szszesziu Fuchowski
Usługi budowlane
„Cegiełka”
ul. Nakociąłapę 69
07-250 Mirki

Wezwanie do zapłaty

W dniu xx.xx.xxxx r. podjął pan zobowiązanie wykonania usługi rozebrania starego i wybudowania nowego komina, wylania posadzki – stropu nad piwnicą i postawienia ścianki działowej z zakupionego przeze mnie materiału. W dniu xx.xx.xxxx r. rozpoczął pan wykonywanie wyżej wymienionej usługi. W trakcie budowy zapłaciłam panu zadatek w kwocie 1000 zł. W dniu xx.xx.xxxx r. poinformowałam pana, że przedmiotowy komin został wykonany niezgodnie ze sztuką budowlaną i w związku z nienależytym wykonaniem zobowiązania zażądałam od pana rozbiórki komina, odkupienia zużytych materiałów w tym samym asortymencie, ilości i jakości oraz ponownego wybudowania przedmiotowego komina zgodnie ze sztuką budowlaną. Wykonał pan również wadliwie szalunek pod strop – podłogę. Odpowiedział pana jednocześnie negatywnie na moje żądanie dotyczące właściwego wykonania przedmiotowej usługi. Dlatego żądam od pana zwrotu wszelkich kosztów powstałych w związku w nienależytym wykonaniem zobowiązania. W ich skład wchodzą koszty dotyczące rozbiórki komina, rozbiórki szalunku, zakupu nowych materiałów w łącznej kwocie 2500 zł. Ponadto żądam zwrotu kosztów związanych ze znacznym wydłużeniem terminu ostatecznego wykonania tej usługi, a polegających na konieczności współfinansowania wydatków związanych z zamieszkiwaniem w domu Teresy Kabel zam. 07-480 Gawron, Olendry 44, kosztów przejazdu samochodem, kosztów zabezpieczenia budynku przed działaniem czynników atmosferycznych, brakiem możliwość zawarcia kolejnej umowy na wykonanie ww. usługi, kosztów leczenia związanych z niekorzystnym wpływem środowiska panującego w domu Teresy Kabel w łącznej kwocie 2000 zł. Jednocześnie w związku z zapłatą panu zadatku w dniu xx.xx.xxxx r. w kwocie 1000 zł żądam jego zwrotu.
Oczekuję na zwrot przedmiotowego świadczenia w łącznej kwocie 5500 zł do dnia xx.xx.xxxx r. w formie przekazu pocztowego na adres Kataryna Kabel, 07-480 Gawron, Olendry 44.

Z poważaniem: Kataryna Kabel
Olendry 44
08-470 Gawron

PZDR, Jerzuś jerzegosyn Cieślański

Pamela
20-08-2009, 23:08
drewniane wspanialosci Rosji:
http://englishrussia.com/?p=1808

Jerzy Cieślański
21-08-2009, 13:02
Pamela, domek śliczności.
U nas takie można jeszcze zoczyć w okolicach Otwockich.
Jestem nie praktykującym technologiem drewna ale z zasad zabezpieczania powierzchni przed niszczącymi wpływami czynników zewnętrznych coś tam jeszcze pamiętam.
Domek jak widać wymaga konserwacji, bo zabytkowe drewno to materiał szlachetny jak dojrzała kobieta, wymagający czułości i delikatności a nie rznięcia na okrągło.
Wiele takich obiektów na ogół jest kryte blachą, która wymaga renowacji w pierwszej kolejności aby ochronić resztę od dalszego szybkiego niszczenia.
Renowacji a nie totalnej wymiany na gównianą blacho-dachówkę bo kiedyś blacha to była blacha a blachara to blachara, pardon Caroseria. :wink:

Oprócz dobrania właściwych podkładów i farb oraz przygotowania powierzchni dachu pod planowane warstwy ochronne bardzo ważne jest dopilnowanie aby malarz wykonał całą robotę zgodnie z wymaganiami technologicznymi. Czyli trzeba wcześniej poczytać literaturę fachową i poradniki, często zaglądać na malowany dach lub wynająć zaufanego, pewnego, sprawnego ekwilibrystycznie i merytorycznie „nadzorcę” malowania dachu.

Podkład.
Jako podkład antykorozyjny do renowacji poszycia dachu stalowego zastosowałbym przeźroczysty wodorozcieńczalny podkład akrylowy z pasywatorami rdzy.
Ponieważ podkład jest przeźroczysty, to widać po jego wyschnięciu, czy w jakiś miejscach np. niedostatecznie odtłuszczonych, pasywatory rdzy nie zabezpieczyły skorodowanej powierzchni stalowej.
Dzięki temu łatwo można poprawić ewentualne wady krycia.

Przygotowanie podłoża.
Przed nałożeniem podkładu antykorozyjnego tego typu należy oczyścić dach z luźnej farby i rdzy, szczotkami drucianymi lub papierem ściernym.
Po czym należy dach odpylić z pyłu po szlifowaniu, odtłuścić i umyć wodą z detergentem (np. z płynem do mycia naczyń) a następnie spłukać czystą wodą wodociągową.
UWAGA producenci takich podkładów przestrzegają przed używaniem typowych domowych detergentów do mycia naczyń, bo na ogół zawierają one nabłyszczające dodatki silikonowe i dodatki natłuszczające skórę rąk mogące powodować złą przyczepność podkładów i farb do podłoża.
Zalecają więc kupowanie odpowiedniego detergentu u producenta danego wyrobu lakierniczego czyli u siebie.
Ta metoda jest tańsza i bardziej ekologiczna w porównaniu z odtłuszczaniem rozpuszczalnikami organicznymi np. benzynowymi co daje wymierne oszczędności przy typowej dla dachów „ogromnej” powierzchni malowanej.
Poza tym pod podkład antykorozyjny tego typu, nie należy do odtłuszczania używać rozpuszczalników organicznych, bo polarna budowa cząsteczek rozpuszczalnika może utrudniać lub wręcz uniemożliwiać należyte przyleganie i wiązanie się żywicy akrylowej podkładu z podłożem.

Pasywatory.
Jako pasywatory rdzy w podkładach antykorozyjnych tego typu, najczęściej wykorzystuje się garbniki z drzewa dębowego. Już dość dawno, w przemyśle drzewnym (w tartakach) zauważono, że odłamki żelazne z amunicji bojowej, które wiele lat zostawały po wojnach w rosnących drzewach, nie korodowały. Zjawisko to szczególnie intensywnie występowało w kłodach dębowych. Stal w takich warunkach pokrywała się niebiesko-czarną pasywującą warstewką tlenku żelaza w ten sam sposób jak w przypadku wykonywania powłoki antykorozyjnej metodą procesu oksydacji broni palnej wykonanej ze stali. W dawnych czasach podobny efekt czarnej oksydacjo antykorozyjnej powierzchni stalowych zbroi rycerskich, uzyskiwano przez podgrzanie stali do wysokiej temperatury i polewanie jej organicznymi olejami roślinnymi. W ubiegłym wieku, w Polsce, badaniem i wykorzystaniem garbników dębu do ochrony antykorozyjnej zajmowały się Wydziały technologii drewna i placówki badawcze przemysłu drzewnego.

Zalety wodorozcieńczalności.
Wodorozcieńczalny podkład antykorozyjny pozwala na nanoszenie go nawet na „nie zupełnie” suchą np. lekko pokrytą rosą, ale uprzednio przygotowaną pod malowanie powierzchnię dachu stalowego .
Tym samym, w gorącym okresie letnim zwiększa się w ciągu dnia całkowity dostępny czas na prawidłowe nałożenie powłoki ochronnej gwarantujące jej szczelność i trwałość. Stąd można go nakładać latem już wczesnym rankiem –zalecane (a nawet późnym wieczorem), kiedy stosunkowo niskie temperatury dodatnie nie utrudniają prawidłowego nałożenia podkładu lub farby na nie nagrzany i nie nasłoneczniony jeszcze dach.
W umiarkowanych temperaturach podłoża i otoczenia zmniejsza się prawdopodobieństwo zbyt szybkiego odparowania rozcieńczalnika, dzięki czemu powłoka zabezpieczająca jest bardziej szczelna. Zbyt szybkie parowanie powoduje „mikro-pienienie się” świeżo nałożonej, nie utwardzonej powłoki, czyli powstawanie bąbelków zawierających pary rozprężającego się rozpuszczalnika. Po utwardzeniu nałożonej warstwy w miejscach „bąbelków” grubość warstwy ochronnej jest niemal zerowa.
W praktyce, w krótkim czasie, w miejscu łatwo pękających bąbelków powstają tam dziurki w powłoce ochronnej i rozpoczyna się proces korozji odsłoniętego podłoża.

Powtórne malowanie sprzyja zwiększeniu całkowitej grubości powłoki ochronnej oraz jej szczelności przez zalanie „dziurek” po ewentualnych bąbelkach w pierwszej powłoce (i w drugiej powłoce przy nakładaniu trzykrotnym)
Nawet jeśli w drugiej (i trzeciej powłoce) bąbelki ewentualnie też powstaną to statystycznie bardzo małe jest prawdopodobieństwo, że powstaną w miejscu dziurek w pierwszej powłoce.

Warstwa wierzchnia (zabezpieczająco-dekoracyjna)
powłoki malarskiej powinna być wykonana którymkolwiek, wystarczająco elastycznym i długotrwale odpornym na warunki atmosferyczne wyrobem malarskim.
UWAGA
Stosowanie na poszyciach dachowych (na zewnątrz) zwykłych farb chlorokauczukowych lub olejnych, ftalowych ze względu na ich słabą odporność na działanie promieniowania UV (UltraVioletowego) nie jest zalecane.

O zaletach poszczególnych wyrobów warto poczytać w profesjonalnych poradnikach malarskich lub zasięgnąć info. w Internecie.
Warstwę wierzchnią też warto nałożyć 2-3 krotnie ze względu na konieczność uzyskania szczelnej i odpowiednio grubej powłoki farby lub emalii.
Warto zastosować kolory jasne lub nawet wysoko-odbijające promienie słoneczne bo:
a) zmniejszają dobowe wahania temperatury powierzchni dachu,
-zmniejszają skurcz i rozkurcz podłoża oraz powłok kryjących powodujących ich pękanie,
b) zmniejszają maksymalny poziom nagrzewania się dachu,
- zmniejszają szybkości odparowywania plastyfikatorów, powłoka dłużej pozostaje elastyczna,
- zmniejszają szybkość degradacji żywicowej bazy powłok ochronnych.
- zwiększają ogólną trwałości malarskiej powłoki zabezpieczającej dach przed szkodliwymi warunkami,
- summa summarum obniżają koszty i częstotliwość odnawiania powłok malarskich w okresie długoletniej eksploatacji poszycia dachu.

Nanoszenie kolejnych powłok powinno się odbywać metodami i z użyciem sprzętu zmniejszającymi do minimum prawdopodobieństwo uszkadzania przednich, świeżych warstw powłok malarskich.

Ps. Profesjonalistów proszę o ewentualne korekty moich błędów i nieścisłości ku ogólnemu pożytkowi użytkowników forum.

PZDR, Jerzy jerzegosyn Cieślański

Pamela
21-08-2009, 16:44
Na blaszane dachy:

Duram Rainkote Fibre-Tech jest farba akrylowa zawierajaca czastki wlokienek, ktore po pomalowaniu wytwarzaja gruba, mocna ,eleastyczna i wodoszczelna powloke.

wiecej info:http://www.duram.co.za/File_Uploads/docs/RainkoteFibre-TechDatasheet231007.pdf

danone
21-08-2009, 19:16
Echhhh.
Wielu takich "społeczniaków" spotkałem podczas mojej zawodowej kariery w naszej kochanej ojczyźnie.Potrafili cały dzień patrzeć człowiekowi na ręce,notować ile trwała przerwa śniadaniowa,ile było przerw na papieroska.Oczywiście wykonana praca nigdy nie była zgodna ze sztuka budowlaną w ich pojęciu.
Szanowny Jerzy C.
Jak pokazał przykład z dachem,nie do końca miałeś rację.Komin,no cóż,jaka cena taki fachowiec.
Nie lepiej robić to na czym się znamy?
Pozdrowienia od byłego partacza budowlanego

Jerzy Cieślański
31-08-2009, 12:46
Zawsze narzekano na leniwych, przekupnych, cwaniakujących złodziejowatych robotników budowlanych, których ponoć zdeprawował socjalizm.
W kapitalizmie miało to się zmienić na lepsiejsze. A tu ni chu chu.
Nawet TVN kręci programy o cwaniaczkach pt. "Usterka", czy cóś w ten deseń.
Tam gdzie klijent nie ma pojęcia o materii tam zawsze fuchowcy robią go w ciula.
Taką już niestety mamy mentalność wolsko-katolicką.
Wyznajemy oficjalnie ideały nie wychodząć w praktyce ponad poziom chały. :)
W biznesie, polityce, usługach i w religii.

Thorunczyk
31-08-2009, 21:44
widzisz - socjalizm mieli my lat pięćdziesiąt a kapitalizm dopiero raczkuje, zatem gdzie Ci fachowcy i od kogo mieli się nauczyć profesjonalizmu?

beton
01-09-2009, 00:04
jak to od kogo sie mieli nauczyc -- od KOBUSZEWSKIEGO -wezykiem

Jerzy Cieślański
02-09-2009, 12:27
Inna strona medalu to praktyka zatrudniania przez wykonawcę głównego, na dużych budowach, małych podwykonawców.
Tacy pojedynczy fuchowcy i firemki z prowincji przyzwyczajeni są do kiwania indywidualnych klijentów ale nie znają postawowych norm budowlanych, nie chcą tych norm przestrzegać ze względów oszczędnościowych lub wręcz nie potrafią prawidłowo wykonać zlecania zgodnie ze sztuką i podstawowymi zasadami technologicznymi.
Wiedzą o tym duzi przedsiębiorcy budowlani i deweloperzy, dzięki czemu uzyskują niskie umowy na wykonanie robót, bo na ogół nie muszą płacić za ich wykonanie ze wględu na nie spełnienie norm jakościowych przez takich małych podwykonawców.
A mali muszą to sobie odbic na jeszce mniejszych albo plajtują i popadają w alkoholizm.
Panie Majster, wężykiem? Wężykiem Jasiu, Wężykiem

danone
02-09-2009, 14:05
Tacy pojedynczy fuchowcy i firemki z prowincji przyzwyczajeni są do kiwania indywidualnych klijentów ale nie znają postawowych norm budowlanych, nie chcą tych norm przestrzegać ze względów oszczędnościowych lub wręcz nie potrafią prawidłowo wykonać zlecania zgodnie ze sztuką i podstawowymi zasadami technologicznymi.

...
A mali muszą to sobie odbic na jeszce mniejszych albo plajtują i popadają w alkoholizm.

Wybacz ale musze sie zapytac czym sie zajmujesz zawodowo,bo jak dotad,to widze,ze czesto podpierasz sie roznymi publikacjami i wydaje mi sie,ze masz jedynie teoretyczna wiedze.
Ile lat i na jakich stanowiskach przepracowales na budowie?
A moze Twoja firemka splajtowala?
Skad ten uraz do budowlancow,czy to moze takie hobby,bo jak wiadomo wszyscy budowlancy to partacze,zlodzieje i pijaki i nikt ich bronil nie bedzie?

ŁORCYK
02-09-2009, 15:10
Jururs psezywo kompleka, ucyl siem , poznawol fselkie normy itd, bo kciol
byc otgromniazem,
oblany jegzamin spat na niego jak piorun s jasnego nieba...
no ji tero jezd jak jezd... póki siem jenergia ni rozlezie :D

SKIPI
02-09-2009, 15:10
Wybacz ale musze sie zapytac czym sie zajmujesz zawodowo,bo jak dotad,to widze,ze czesto podpierasz sie roznymi publikacjami i wydaje mi sie,ze masz jedynie teoretyczna wiedze.
Ile lat i na jakich stanowiskach przepracowales na budowie?
A moze Twoja firemka splajtowala?
Skad ten uraz do budowlancow,czy to moze takie hobby,bo jak wiadomo wszyscy budowlancy to partacze,zlodzieje i pijaki i nikt ich bronil nie bedzie?
Jak budowałem dom to z każdym "fachowcem" który przyszedł miałem taką rozmowę,np;
-A tynk to kto panu kładł?
-No ten i ten.
-Ale panu spierdolili,nie.

Pod koniec budowy wiedziałem już że cały dom po prostu spierdolony jest.:lol:

Budowlańcy sami sobie opinię partaczy robią.
A przecież duża większość z nich pracuje bardzo dobrze.

ŁORCYK
02-09-2009, 15:12
a ca bylo gadac cos sam robil , to by cmokali we f pokfalach, coby siem ni narazac pset wyplatom po skonconej umowie lo dzielo :D

SKIPI
02-09-2009, 15:15
a ca bylo gadac cos sam robil , to by cmokali we f pokfalach, coby siem ni narazac pset wyplatom po skonconej umowie lo dzielo :D
No patrz,że nie przyszło mi to do głowy!!:lol:

Jerzy Cieślański
02-09-2009, 15:20
Łorcyk śfitno racyjo mo.
Wielce szanowny danone, wybaczam Ci z serca całego.
Niestety, w rzeczowej dyskusji liczą się konkrety, przynajmniej takie o jakich pisze SKIPI.
Może byś opisał jakiś pozytywny przypadek wykorzystania uczciwego, solidnego, nie pijącego budowlańca przez brzydkiego kilijenta, zaś co bym se raz na jutro zapamnientał.

mellesleg
02-09-2009, 15:22
Waserman (wanna) - miał jakieś takie problemy po wykonaniu usługi...

ŁORCYK
02-09-2009, 15:28
Jurus , takich psykladóf wykozysztanio ucciwego budowlanca jezd na pencki !!!

1. wesmy se na sam psót takego maloza :
psychodzi , cezwiutki roskklado pyndzle mnieso farby , a klient

-panie majster , no proszem na pocensztunek !

malos siado za suto zasztawionym stolem ogórami, gzypkomi , wóda stygnie...

-no panie majster ! na drugom ....
-no !! na ceciom ...
-no !!! jesce jedyn pset pserwom ...

majster pomolowol pokojik ino lot tych nózek sufit we grosek, sciany na bialo ,
a lokna ji podlogem zachlapol nawet somsiadowi bes podwyrko ...
a dobze co s drabki ni zleciol ....
no ji nimo jak to siem ujebnonc na majstra, a kumpla do chlania to siem kciolo mniec
ji jaki jargument pset zonkom....
ehhhhh
(mom dalij psykladzic ?)

Jerzy Cieślański
02-09-2009, 15:39
Wasermana nie lubię, więc się nie będę wypowiadał, bo moja opinia i opijnia :) będzie naznaczona negatywną emocją czyli stronniczością (a właściwie niechęcią) umotywowaną antypatią polityczną do PIS.
Zabezpieczanie przeciwporażeniowe super czułymi wyłącznikami różnicowoprądowymi stosowanymi w łazienkach (a zwłaszcza w wannie) Id<=10mA jest dość trudne. Wielu starych elektryków wpada na tym problemie z powodu rutyny, oraz niechęci do studiowania nowych opracowań z zakresu zabezpieczeń przeciwporażeniowych.
Pomijając mianię wielkości prominentnego klienta, prawdopodobieństwo błędu instalatora wanny wydaje mi się wielce prawdopodobne.
Ps. łorcyk śworne, ze aj. Pis ino hybko

ŁORCYK
02-09-2009, 15:46
cy prawdopodobnienstfo jezd wiencyj cy mnij prawdopodobne , prawdopodobnie fachman zosztal pocensztowan lakociami prominentnego, co
byc moze bylo prawdopodobnie psycynom blenda, winc tyn logicny cionk
mók byc spowodowan bes klienta .... tako prawidlowosc prawdopoddobnosci prawdopodobnienstfa ...rozumis ...no

Jerzy Cieślański
02-09-2009, 16:04
Łorcyk piknie pises a ze mnie duso śfirgoli. Tako winc zazyłem łycek śfintego spiryta zaś był we zdrowiu i wsyckich ucciwych bidulów budowlancóf bloogasławię.
Danone, od wymiany dachu we wspomnianym łonego roku przypadku rok minął a zwody odgromowe jak nie były podłączone, tak nie są nadal, nawet do poszycia blaszanego dachu. Widać, to jednak była wina poczęśtunku właściciela budynku bo inaczej zmusił by wykonawcę do naprawy niedociągnięć.
Ps.
Łorcyk, omnibus jezd ji basta.

danone
02-09-2009, 16:13
To jeszcze o wysmiewanych firemkach z prowincji.Wiesz skad one biora zlecenia?Nie staja do przetargow,nie reklamuja sie nachalnie w mediach.Skad zlecenia?
Jesli dobrze wykona taka ekipa prace,najczesciej u prywatnego inwestora,to moze liczyc na to,ze ten poleci ich swoim znajomym,ci swoim itd.
Jaki wiec sens ma odpierdalanie fuszerki???

Jerzy Cieślański
02-09-2009, 16:25
To jeszcze o wysmiewanych firemkach z prowincji.Wiesz skad one biora zlecenia?Nie staja do przetargow,nie reklamuja sie nachalnie w mediach.Skad zlecenia?
Jesli dobrze wykona taka ekipa prace,najczesciej u prywatnego inwestora,to moze liczyc na to,ze ten poleci ich swoim znajomym,ci swoim itd.
Jaki więc sens ma odpierdalanie fuszerki???
No właśnie, tu masz całkowitą rację danone stawiając tak niebywale trafne i słuszne logicznie pytanie.
Dla czego oni to robią i tak robią?
Z głupoty, z niedouczenia, na kacu, na bani, z wrodzonej nieuczciwości, skąpstwa, kiepskiego cwaniactwa?
Dlaczego,???
Co im przeszkadza robić uczciwie i zgodnie z aktualnymi normami budowlanymi, solidnie.

Moim zdaniem winna jest chyba tylko powszechna świadomość, że klijent nie zna się na przepisach budowlanych i nie będzie mu się chciało przez kilka lub kilkanaście lat, z małą sprawą sądować w polskim, niewydolnym systemie sprawiedliwości.
Ustrój się zmienił, zmieniły się uwarunkowania ekonomiczne ale mentalność pozostała ta sama.
Jakież to polskie. Wierność tradycji. My poprostu bronimy naszego stylu bycia.
Bo, mój boże, inaczej przeca być nie może.:)

Ya-Bo-L
02-09-2009, 16:32
I jeszcze jeden aspekt: cena!

Jak majster fachura powie, że poniżej iluś tam tys. się nie da zrobić, bo to Panie materiały, bo to robocizna, a i wiesz Pan się nie da na wczoraj, bo wyschnąć musi wpierwej....., to klient mu rzeknie: Panie majster, śwagier z kumplem mi wyrychtują za kilkaset, a się wentylatorek postawi to w trymiga podeschnie i mi Pan tu nie pitol!

Bo u nas, to co drugi cegłę położyć umie, a co pierwszy nie takie murki stawiał po godzinach!

Trudno nam zrozumieć, że budownictwo, łącznie z wykończeniówką to poważny fach. Zresztą podobnie jak mechanika pojazdowa. Jak ktoś malować nie umie to pewnikiem silnik niejeden sam rozebrał!

rubyjorg
14-09-2009, 15:50
HELP .Czy ktoś zna się na elektryce, bo nie wiem czu mnie elektryk w jajo nie zrobił. Zakładał mi instalację na warsztat a maszyna która ma największy pobór mocy(spawarka) pobiera najwyżej 7kW. Z zakładem energetycznym mam umowę na 10kW ale elektryk założył bezpiecznik przy liczniku(bląbowany)16A i ciągle go wywala. Czy elektryk mnie zrobił w jajo czy ja dałem umowę na zbyt mały pobór mocy?

ksionc
14-09-2009, 16:09
Ruby, jak podzielisz 7 kW przez 230 V to wyjdzie ok. 30 A. Więc MUSI bezpiecznik wyjebać!

ks

rubyjorg
14-09-2009, 16:32
Czyli w założeniu jest za mały bezpiecznik na pobór mocy który mam w umowie. Chyba zajebie tego drucika partacza.

Thorunczyk
14-09-2009, 16:34
pojęcia nie miał o robocie widać, a to było nie było, chyba 8 klasa szkoły podstawowej - no teraz, to gimnazjum :)

JAROO
14-09-2009, 17:03
HELP .Czy ktoś zna się na elektryce, bo nie wiem czu mnie elektryk w jajo nie zrobił. Zakładał mi instalację na warsztat a maszyna która ma największy pobór mocy(spawarka) pobiera najwyżej 7kW. Z zakładem energetycznym mam umowę na 10kW ale elektryk założył bezpiecznik przy liczniku(bląbowany)16A i ciągle go wywala. Czy elektryk mnie zrobił w jajo czy ja dałem umowę na zbyt mały pobór mocy?

Ino jeb porządnie, bez mydła, bo Ci spieprzył sprawę tym bezpiecznikiem. Tam Masz jedną fazę czy trzyfazowy?

rubyjorg
14-09-2009, 17:49
Trzyfazowy jak to w warsztacie samochodowym, a jeszcze nie podpiąłem montażownicy , wyważarki i kompresora

JAROO
14-09-2009, 18:15
Eee, to się może pospieszyłem. Masz tylko jeden bezpiecznik :confused:
Spawara jedno czy wielofazowa, jak inne urządzenia? Bo sumaryczna moc trójfazowego przy bezpiecznikach 16A na fazę wyjdzie troszkę ponad 10 kW. Może trza się było poradzić kogość w ZE, coby Ci podpowiedzieli, ja kontaktów z ZE nie mam, no, oprócz podpisania umowy na dostawę energii do mieszkania i opłacania rachunków. Nie znam procedur, jak ta moc deklarowana może być pobierana.
:drink:

rubyjorg
14-09-2009, 18:35
Oprócz montażownicy wszystko jednofazowe.Jutro pojadę do ZE i będę wyjaśniał.

pablo1979w
14-09-2009, 18:44
ja bym cały azbest wywiózł do torunia każdy wie dokładnie gdzie

adas2
14-09-2009, 20:32
ampery razy napięcie i masz moc w watach

danone
14-09-2009, 20:36
ja bym cały azbest wywiózł do torunia każdy wie dokładnie gdzie
A co Ci Thorunczyk winien?:confused:

Kiedys go kochalem,dlatego pytam:)

Thorunczyk
14-09-2009, 22:33
Niech sobie Pablo ten azbest w buty wsadzi może bedzie wyższy, bo mądrzejszy już chyba nie :)



kiedyś? :)

Wilk
14-09-2009, 23:29
Oprócz montażownicy wszystko jednofazowe.Jutro pojadę do ZE i będę wyjaśniał.
Rubiś, pojęcie spawarki jest dość szerokie (spawarka wirowa-prądnicowa, najpopularniejsza-transformatorowa, inwertorowa), z tego co napisałeś, to chyba chodzi o jednofazowy transformator. Jeżeli chodzi o warsztat samochodowy, to pewnie jest to stworzonko o maksymalnym prądzie spawania w granicach 150 -200 A, na jednej fazie, to max 150 A. Mam nadzieję, że rozmawiamy o półautomacie, a nie elektrodówce...
Jeżeli chodzi o "wywalanie bezpieczników, to decyduje prąd wzbudzenia. W przypadku spięcia, ważne jest też, czy bezpieczniki główne (BM) są zwłoczne (czy poczekają, aż wypieprzą inne, czy też same wywalą szybciej).
Niezależnie od wszystkiego, to ktoś, kto w warsztacie dał zabezpieczenie 16A jest debilem. Standardowa umowa z ZE w takim przypadku, to 25 A. W razie potrzeby, to 32 A i więcej.

Elektryk :miotacz:!!!

JAROO
15-09-2009, 07:17
Wilczku, wszystko się zgadza, cóżeś napisał, ale cóż obchodzi Rubiego, czy BMy są zwłoczne, czy nie, itd. Jest odbiorcą i nie musi się na tym znać. W ZE ktoś chyba jeszcze powinien myśleć!! Ciekawym, czy ten elektryk czasem nie dostał takiego polecenia od swego kierownika, wcale bym się nie zdziwił!! Tak czy siak, musi ustalić to z ZE i do poprawki.
:drink:

Wilk
15-09-2009, 07:32
Wilczku, wszystko się zgadza, cóżeś napisał, ale cóż obchodzi Rubiego, czy BMy są zwłoczne, czy nie, itd. Jest odbiorcą i nie musi się na tym znać. W ZE ktoś chyba jeszcze powinien myśleć!! Ciekawym, czy ten elektryk czasem nie dostał takiego polecenia od swego kierownika, wcale bym się nie zdziwił!! Tak czy siak, musi ustalić to z ZE i do poprawki.
:drink:
Montujący elektryk nie musiał być z ZE i może do tej pory robił tylko instalacje domowe ( na pralkę 16A wystarczy :)). Ważne co jest wpisane w umowie z ZE. Nie wierzę, że 16A, ale ja w ogóle małej wiary jestem :drink:

JAROO
15-09-2009, 08:04
Masz rację, zasugerowałem się tym bląbowanym u Rubiego, ale mogłem źle zrozumieć. Najlepszego :drink:

rubyjorg
15-09-2009, 19:01
Wilku spawarka to jednofazowy migomat o maksymalnym poborze mocy 7,5kW i prądzie spawania 40-180A a elektryk robiący instalację istotnie nie był z ZE. Dzisiaj nie dałem rady bo od samego rana do teraz miałem urwanie dupy ale jutro jadę do ZE w sprawie zwiększenia poboru mocy i zmiany bezpieczników przynajmniej na 25W bo na razie na każdej fazie jest 16W.
Edzio: przejrzałem warunki przyłączenia i istotnie ZE dał polecenie zabudowania bezpieczników 16A.

JAROO
16-09-2009, 07:34
Wilku spawarka to jednofazowy migomat o maksymalnym poborze mocy 7,5kW i prądzie spawania 40-180A a elektryk robiący instalację istotnie nie był z ZE. Dzisiaj nie dałem rady bo od samego rana do teraz miałem urwanie dupy ale jutro jadę do ZE w sprawie zwiększenia poboru mocy i zmiany bezpieczników przynajmniej na 25W bo na razie na każdej fazie jest 16W.
Edzio: przejrzałem warunki przyłączenia i istotnie ZE dał polecenie zabudowania bezpieczników 16A.

Widzisz Wilku, co wyczynia ZE? jak pisałem, bym się nie zdziwił, więc się nie dziwię.
Ruby, 25A amper nie W watów ;) ale gadaj z nimi "może trza winksze jakiść"
Bedzie dooobrze:drink:

Pamela
03-03-2010, 18:26
Spartaczony, bo wyglada jak kosciol
http://www.iolproperty.co.za/view-property.jsp?PID=2044843

ten niczego sobie, tylko znowu bez rynien
http://forum.nie.com.pl/showthread.php?p=303961#post303961

aBeeS
05-03-2010, 20:55
Wygląda solidnie

http://img192.imageshack.us/img192/48/wygladasolidnie.jpg

Pamela
17-03-2010, 18:09
Taaaaaak ?


A te plytki na murku to nie wygladaja na takie co nie przetrwaja kilku gradobic?

ksionc
17-03-2010, 18:13
PallMall kochanie, gdzieś wybyła na dłuższy czas?

Pamela
17-03-2010, 20:11
PallMall kochanie, gdzieś wybyła na dłuższy czas?
Harowalam ciezko na tytul naukowy:lol:

sed
17-03-2010, 20:15
Harowalam ciezko na tytul naukowy:lol:


Technik recydywista??? Gratki:)

conto
17-03-2010, 21:02
Harowalam ciezko na tytul naukowy:lol:


I poglądy nie wystarczyły?

Kobietom naukowcom będzie łatwiej (http://www.rp.pl/artykul/2,448644_Kobietom_naukowcom_bedzie_latwiej.html) » (http://www.rp.pl/artykul/2,448644_Kobietom_naukowcom_bedzie_latwiej.html)

pomogą matkom badaczkom godzić pracę z wychowywaniem dzieci. Statystyki mówią same za siebie: z karier naukowych rezygnuje właśnie wiele 30-letnich kobiet doktorów » (http://www.rp.pl/artykul/2,448644_Kobietom_naukowcom_bedzie_latwiej.html)

aBeeS
19-03-2010, 22:55
http://img153.imageshack.us/img153/2685/drabinkastabilna.jpg

SKIPI
20-03-2010, 07:34
http://img153.imageshack.us/img153/2685/drabinkastabilna.jpg
To powinno się znaleźć kąciku Adama Słodowego.:lol:

aBeeS
20-03-2010, 19:13
http://img153.imageshack.us/img153/6162/kacbud.jpg

aBeeS
17-04-2010, 13:40
http://img18.imageshack.us/img18/4143/ktosprzesadzil.jpg

hushek
17-04-2010, 13:41
http://img18.imageshack.us/img18/4143/ktosprzesadzil.jpg

No i gdzie Ty widzisz tu partactwo?

Dee Dee
17-04-2010, 14:36
A co to jest to żółte?
Potwór piankowy? :mrgreen:

aBeeS
18-04-2010, 14:11
No i gdzie Ty widzisz tu partactwo?Fakt. Leonardo da V.

słodkapanna
18-04-2010, 20:34
To się chyba nazywa uszczelnienie XXXL..

Pamela
10-06-2010, 21:47
I poglądy nie wystarczyły?
Wystarczylyby na Uniwersytecie Niggerologii im. Alberta Schweitzera